Kategoria: Gry Wideo

  • Pokémon Champions – premiera na Switchu już 8 kwietnia, smartfony poczekają do czerwca

    Pokémon Champions – premiera na Switchu już 8 kwietnia, smartfony poczekają do czerwca

    Fani strategicznych pojedynków mogą odetchnąć z ulgą – The Pokémon Company oficjalnie potwierdziło, że Pokémon Champions zadebiutuje na Nintendo Switch 8 kwietnia 2026 roku. Gra przez długi czas była jedynie zapowiedzią z Pokémon Presents, więc ta konkretna data to znacząca informacja dla społeczności. Wersje mobilne zadebiutują później – ich premiera zaplanowana jest na 17 czerwca 2026 roku.

    Najważniejsze informacje o premierze Pokémon Champions

    • Nintendo Switch otrzyma grę 8 kwietnia 2026, z darmową aktualizacją graficzną dla posiadaczy Switcha 2.
    • Smartfony z iOS i Androidem doczekają się wydania 17 czerwca 2026.
    • Model free-to-start oznacza darmowy dostęp do podstawowej wersji z opcjonalnymi płatnościami.
    • Aplikacja Pokémon HOME umożliwi przenoszenie Pokémonów z innych odsłon serii.
    • Walki rankingowe i turnieje sezonowe będą głównym elementem rozgrywki.

    Co nowego w Pokémon Champions?

    Pokémon Champions koncentruje się na rywalizacji online. Gra nie zawiera długich podróży po regionie ani zbierania odznak – liczą się jedynie umiejętności trenerskie. Gracze tworzą drużynę z sześciu Pokémonów i biorą udział w pojedynkach 1 na 1 lub 2 na 2, gdzie kluczowe jest przewidywanie ruchów przeciwnika i wykorzystanie przewagi typów.

    Mechanika czerpie z klasycznych odsłon serii, więc fani Mega Ewolucji, rotacji i taktycznych zmian Pokémonów w trakcie walki poczują się jak w domu. Gracze, którzy narzekali na zbyt prostą kampanię fabularną, powinni być zadowoleni – w tej grze nie ma miejsca na przypadkowe zwycięstwa.

    Zdobywanie Pokémonów – system rekrutacji i integracja z HOME

    Twórcy wprowadzili dwa główne źródła pozyskiwania Pokémonów. Pierwsze to integracja z aplikacją Pokémon HOME, która pozwala przenieść do gry Pokémony złapane w innych tytułach, w tym w Pokémon GO. Drugie rozwiązanie to codzienna losowa rekrutacja jednego Pokémona, który dołącza do drużyny na tydzień.

    To innowacyjny mechanizm. Zachęca do regularnego logowania się do gry i eksperymentowania z różnymi składami, ponieważ nikt nie ma pewności, że jutro wylosuje kolejnego Garchompa. Gracze mogą również wydawać specjalną walutę Victory Points, aby odblokowywać Pokémony na stałe, trenować je oraz modyfikować ich statystyki, naturę i zestaw ruchów.

    Tryby rozgrywki i model free-to-start

    Tryby rozgrywki i model free-to-start
    Źródło: images.gram.pl

    Pokémon Champions zaoferuje cztery podstawowe tryby rywalizacji. Ranked Battles to walki rankingowe dla tych, którzy chcą piąć się po szczeblach drabinki. Casual Battles nie zapisują wyników i służą do testowania składów, Private Battles umożliwiają tworzenie prywatnych pokoi, a Online Competitions to sezonowe turnieje z predefiniowanymi zasadami.

    Gra działa w modelu free-to-start, więc podstawową zawartość można pobrać za darmo. Płatny będzie między innymi pakiet startowy z dodatkowymi 50 miejscami w magazynie Pokémonów oraz utwór „Battle! (Trainer Battle)” z Let's Go Pikachu! i Let's Go Eevee!. Dostępny będzie także Premium Battle Pass.

    Dlaczego premiera na smartfony jest opóźniona?

    Choć gra zadebiutuje na iOS i Androidzie 17 czerwca 2026, nie wiadomo, co stoi za tym dwumiesięcznym opóźnieniem. Spekuluje się, że chodzi o optymalizację pod kątem różnych ekranów i systemów operacyjnych – Pokémon Champions to produkcja nastawiona na płynne animacje walk i szybką responsywność interfejsu. Posiadacze Switcha 2 mogą liczyć na darmową aktualizację poprawiającą jakość grafiki, co sugeruje, że gra była projektowana z myślą o różnych konfiguracjach sprzętowych.

    Podsumowanie

    Pokémon Champions może stać się tytułem, który na długo zagości w kalendarzu turniejowym fanów serii. Brak kampanii fabularnej to odważna decyzja, ale dla tych, którzy chcą skupić się na rozwijaniu umiejętności bojowych i wspinaniu się po szczeblach rankingów, kwiecień 2026 zapowiada się emocjonująco. Użytkownicy smartfonów dołączą do zabawy w czerwcu, być może zdążą obejrzeć pierwsze turniejowe starcia i przygotować własne strategie.


    Źródła

  • MOUSE: p.i. For Hire – edycja Mouseburg Edition z płytą winylową, komiksem i kartami baseballowymi trafi do sprzedaży

    MOUSE: p.i. For Hire – edycja Mouseburg Edition z płytą winylową, komiksem i kartami baseballowymi trafi do sprzedaży

    Fumi Games oraz wydawca ogłosili, że fizyczne wydanie strzelanki MOUSE: p.i. For Hire zadebiutuje 16 kwietnia 2026 roku. Edycja Mouseburg Edition to nie tylko standardowe opakowanie z grą – w zestawie znajdziemy kolekcjonerskie przedmioty inspirowane kreskówkami z lat 30.

    Edycja ta wyróżnia się bogatą zawartością, co czyni ją jedną z bardziej atrakcyjnych propozycji w segmencie gier indie. Twórcy postanowili przywrócić wspomnienia z czasów, gdy pudełka gier zawierały wiele drukowanych dodatków.

    Kluczowe informacje o wydaniu pudełkowym

    • MOUSE: p.i. For Hire – Mouseburg Edition będzie dostępna na PS5, Xbox Series X/S, Nintendo Switch 2 oraz PC (kod Steam).
    • Winyl 7 cali z czterema utworami z oficjalnej ścieżki dźwiękowej znajdzie się w każdym egzemplarzu.
    • 33 karty baseballowe inspirowane minigrą, dwustronny plakat oraz drukowany komiks to kolejne elementy zestawu.
    • Cena wynosi od 49,99 dolarów za wersje na PS5, XSX i PC do 59,99 dolarów za kartridż na Switcha 2.

    Co dokładnie kryje pudełko Mouseburg Edition?

    Zawartość edycji kolekcjonerskiej robi wrażenie i nawiązuje do nostalgii za fizycznymi dodatkami. Głównym elementem jest gra – na konsolach dostępna w formie tradycyjnej płyty lub kartridża, a na PC w postaci kodu do wykorzystania na Steamie.

    W zestawie znajduje się również 7-calowa płyta winylowa. Choć nie jest to pełny soundtrack, to składanka czterech utworów doskonale wpisuje się w jazzowo-swingowy klimat Mouseburga. Dodatkowo, w zestawie znajduje się dwustronny plakat o wymiarach 34 na 34 centymetry – z jednej strony mapa miasta, a z drugiej schemat pistoletu „Micer”, którym posługuje się główny bohater, Jack Pepper.

    Komiks, naklejki i pocztówki z Mysiej Dziury

    Komiks, naklejki i pocztówki z Mysiej Dziury

    Twórcy dołączyli także drukowany komiks. Choć nie ujawniono jeszcze liczby stron, z pewnością rozszerzy on historię znaną z gry. Fani docenią również dwa arkusze naklejek, które świetnie wyglądają na laptopie czy obudowie konsoli.

    Zestaw uzupełniają trzy pocztówki inspirowane latami 30., przedstawiające lokacje z Mouseburga. To miły dodatek dla kolekcjonerów – można je wysłać pocztą lub trzymać na półce obok pudełka.

    Warto również wspomnieć o 33 kartach baseballowych, które nawiązują do minigry dostępnej w produkcji. To połączenie świata cyfrowego z fizycznym gadżetem przypomina, dlaczego niektórzy gracze wciąż tęsknią za fizycznymi wydaniami.

    Dostępność na poszczególnych platformach

    Dostępność na poszczególnych platformach

    Mouseburg Edition to nie jedyna fizyczna opcja dla zainteresowanych. Standardowa wersja pudełkowa będzie dostępna wyłącznie na PlayStation 5 i Nintendo Switch 2 – za odpowiednio 29,99 i 39,99 dolarów. Wersja Deluxe trafi na wszystkie cztery platformy: PC, PS5, Xbox Series X/S oraz Switch 2.

    Gra ma również ukazać się na konsole poprzedniej generacji – PlayStation 4, Xbox One i pierwszego Switcha. Te wersje nie będą jednak dostępne w dniu premiery. Wydawca zapowiedział, że więcej szczegółów na ich temat zostanie podanych w późniejszym terminie.

    Dlaczego to wydanie ma znaczenie

    MOUSE: p.i. For Hire od polskiego studia Fumi Games wyróżnia się nie tylko rozgrywką, ale także unikalnym stylem graficznym. Czarno-biała estetyka inspirowana animacjami Disneya i Fleischera z lat 30. przyciąga wzrok. Bogate wydanie pudełkowe podkreśla ten artystyczny kierunek.

    Rzadko zdarza się, aby mniejsza produkcja niezależna doczekała się tak rozbudowanej fizycznej edycji. To pozytywny sygnał dla graczy, którzy preferują mieć coś namacalnego na półce. Cena Mouseburg Edition, choć wyższa od standardowej, pozostaje rozsądna jak na zestaw z winylem i drukowanymi gadżetami.


    Źródła

  • Litry mleka, ręcznik i cztery godziny w studiu. Tak powstał dźwięk „Dziewczynki” z Resident Evil Requiem

    Litry mleka, ręcznik i cztery godziny w studiu. Tak powstał dźwięk „Dziewczynki” z Resident Evil Requiem

    Delanie Nicole Gill, aktorka odpowiedzialna za głos jednej z najbardziej niepokojących postaci w Resident Evil Requiem, podzieliła się na MegaCon Orlando 2026 szczegółami swojej nietypowej pracy w studiu. Aby uzyskać przerażające, bulgoczące dźwięki tajemniczej „Dziewczynki”, Gill musiała wypijać znaczne ilości mleka – liczone w litrach podczas pojedynczej sesji.

    Co wiemy o pracach nad głosem „Dziewczynki”?

    • Delanie Nicole Gill podczas MegaCon Orlando 2026 opisała fizycznie wyczerpujące nagrania.
    • Efekt bulgotania i klikania uzyskano dzięki piciu dużych ilości mleka w trakcie dwóch czterogodzinnych sesji.
    • Nawet kilka litrów mleka wpływało na konsystencję śliny Gill, co sprawiało, że brzmiała bardziej organicznie i niepokojąco.
    • Ręcznik w studiu stał się niezbędnym elementem przy tak intensywnej pracy z płynami.

    Mleko zamiast efektów komputerowych

    Twórcy od początku mieli jasną wizję – dźwięki wydawane przez „Dziewczynkę” musiały brzmieć naturalnie. Chcieli uzyskać efekt, który wstrząśnie graczami samą fakturą odgłosu, bez sięgania po przetworzone sample. Gill wyjaśniła, że kilka litrów mleka podczas dwóch sesji radykalnie zmieniło sposób, w jaki jej struny głosowe i ślina reagowały podczas mówienia.

    Efekt końcowy przypomina mokre, dławione dźwięki wydobywające się z głębi gardła. Nie brzmią jak typowy growl czy krzyk, lecz jak coś biologicznie chorego – i właśnie o to chodziło. Aktorka przyznała, że po każdej sesji była całkowicie wyczerpana, a ręcznik stał się jej nieodłącznym towarzyszem.

    Odrzucony projekt antagonisty i potwór, który straszy inaczej

    Odrzucony projekt antagonisty i potwór, który straszy inaczej
    Źródło: images.gram.pl

    Wokół potworów z Resident Evil Requiem krąży wiele ciekawostek. W plikach gry odkryto wcześniejszą, odrzuconą wersję głównego antagonisty. Sugeruje to istotne zmiany na etapie projektowym – pierwotny wygląd był podobno jeszcze bardziej przerażający, ale ostatecznie Capcom zdecydował się na inny kierunek. Choć nie wiadomo, dlaczego projekt został porzucony, tradycja „polujących monstrów” w serii ma długą historię. Przykładem jest Nemesis z Resident Evil 3, zaprojektowany przez Umbrellę do eliminacji członków S.T.A.R.S. Takie postacie mają wywoływać ciągłe poczucie zagrożenia, a „Dziewczynka” przejmuje tę rolę w najnowszej odsłonie.

    Kontekst sukcesu i plany Capcomu

    Resident Evil Requiem od lutrowej premiery sprzedało się w ponad sześciu milionach egzemplarzy, co czyni je najszybciej sprzedającą się odsłoną w historii marki. Gracze docenili zarówno klimat grozy, jak i dopracowane postacie potworów. Capcom już zapowiedział fabularne rozszerzenie, a jeśli studio utrzyma wysoki poziom dbałości o detale dźwiękowe, można spodziewać się kolejnej dawki niepokojących efektów.

    Poświęcenie, które słychać

    Historia Delanie Nicole Gill pokazuje, jak daleko posuwają się twórcy, aby zbudować wiarygodny horror. Jej fizyczne zaangażowanie i litry mleka wypite w ciemnym studiu nie były jedynie marketingową ciekawostką – stały się fundamentem jednego z najbardziej charakterystycznych dźwięków w grze. Choć na pierwszy rzut oka metoda wydaje się dziwna, to właśnie takie detale sprawiają, że „Dziewczynka” z Resident Evil Requiem pozostaje w pamięci na długo po wyłączeniu konsoli.


    Źródła

  • Sony zamyka Dark Outlaw Games – studio weterana Call of Duty nie przetrwało nawet roku

    Sony zamyka Dark Outlaw Games – studio weterana Call of Duty nie przetrwało nawet roku

    Sony zamknęło Dark Outlaw Games, studio założone przez Jasona Blundella, który był odpowiedzialny za tryb Zombies w serii Call of Duty. Zespół nie zdążył wydać żadnej gry, a jego projekt został anulowany na wczesnym etapie produkcji.

    Kluczowe informacje

    • Dark Outlaw Games powstało w 2025 roku jako wewnętrzne studio PlayStation.
    • Jason Blundell, były szef Treyarch, miał stworzyć nową grę AAA.
    • Projekt był na bardzo wczesnym etapie i nigdy nie został oficjalnie zapowiedziany.
    • To już drugie studio Blundella zamknięte przez Sony, po wcześniejszym Deviation Games.
    • Sony kontynuuje restrukturyzację, zwalniając około 50 pracowników w USA i Wielkiej Brytanii.

    Ambicje kontra rzeczywistość

    W marcu 2025 roku Jason Blundell ogłosił powstanie Dark Outlaw Games, co wzbudziło duże zainteresowanie. Blundell, który przez lata kierował rozwojem Call of Duty Zombies w Treyarch, otrzymał od Sony własny zespół i możliwość realizacji ambitnego projektu AAA. Spekulowano, że gra mogła być tworzona z myślą o PlayStation 6.

    Jednak rzeczywistość okazała się inna. Studio nie przetrwało nawet roku, a projekt był w bardzo wczesnej fazie, bez szczegółów, tytułu czy zwiastuna. Sony zdecydowało, że dalsza inwestycja nie jest opłacalna.

    To nie jest pierwszy przypadek w karierze Blundella. Po odejściu z Treyarch założył Deviation Games, które również miało tworzyć gry dla PlayStation. Studio zostało zamknięte w 2024 roku, a Blundell opuścił je dwa lata wcześniej. Teraz sytuacja się powtórzyła.

    Cięcia, które bolą

    Cięcia, które bolą

    Decyzja o zamknięciu Dark Outlaw Games wpisuje się w szerszą restrukturyzację w PlayStation Studios. Niedawno ogłoszono likwidację Bluepoint Games, studia odpowiedzialnego za remake Demon’s Souls, które mogło pracować nad Bloodborne. Hermen Hulst, szef PlayStation Studios, wskazał na rosnące koszty produkcji i spowolnienie branży jako powody konieczności adaptacji.

    Dodatkowo, według doniesień, Sony wycofuje się z ekspansji na rynku gier mobilnych. Firma planuje skupić się na wybranych tytułach, a ambicje związane z segmentem smartfonów zostały ograniczone. To pokazuje, że Sony podchodzi bardziej ostrożnie do ryzykownych inwestycji.

    Jason Schreier z Bloomberga informuje, że Dark Outlaw Games miało działać jako „incubation studio”, co oznacza, że miało czas na eksperymenty i rozwijanie koncepcji. Wygląda na to, że rok wystarczył, by Sony uznało, że projekt nie ma przyszłości.

    Co dalej z Blundellem?

    Jason Blundell ma za sobą sukcesy, takie jak kultowy tryb Zombies w Call of Duty: Black Ops 3 oraz wieloletnie doświadczenie w Treyarch, ale jego ostatnie przedsięwzięcia w PlayStation nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dwa zamknięte studia to niepokojąca statystyka.

    Nie wiadomo, jakie są jego plany na przyszłość. Czy podejmie kolejną próbę? A może wróci do Activision? Jedno jest pewne: branża gier w 2026 roku stawia wyzwania nawet doświadczonym twórcom.

    Sytuacja w branży jest trudna – w dniu zamknięcia Dark Outlaw Games, Epic Games ogłosiło zwolnienie ponad 1000 pracowników, a Ubisoft zamknął studio Red Storm. Lista zamkniętych studiów rośnie z miesiąca na miesiąc.


    Źródła

  • Gothic Remake w pudełku za 189,99 zł — Media Expert rusza z preorderem na wydanie fizyczne

    Gothic Remake w pudełku za 189,99 zł — Media Expert rusza z preorderem na wydanie fizyczne

    Wydanie pudełkowe Gothic Remake na PC jest już dostępne w polskiej przedsprzedaży. Sklep Media Expert jako jedyny w kraju oferuje fizyczną wersję gry na komputery osobiste, a w pudełku znajduje się płyta DVD, a nie kod Steam. Premiera zaplanowana jest na 5 czerwca 2026 roku.

    Najważniejsze informacje

    • Media Expert to jedyny sklep w Polsce z preorderem pudełkowego Gothic Remake na PC.
    • Płyta DVD z grą, a nie klucz cyfrowy — rzadkość na dzisiejszym rynku.
    • 189,99 zł — cena standardowej edycji pudełkowej.
    • Edycja kolekcjonerska limitowana do 7500 egzemplarzy była wcześniej dostępna w Empiku za 889 zł.
    • Premiera Gothic Remake odbędzie się 5 czerwca 2026 na PC, PS5 i Xbox Series X.

    Co dokładnie oferuje Media Expert?

    Oferta dotyczy wyłącznie wersji PC. Cena 189,99 zł za pudełko z płytą DVD jest konkurencyjna, zwłaszcza w porównaniu do innych opcji dostępnych na rynku. W standardowym wydaniu nie ma dodatkowych gadżetów, steelbooków czy artbooków. To po prostu gra na fizycznym nośniku.

    Warto zaznaczyć, że w pudełku znajduje się płyta DVD, a nie klucz Steam. Dla niektórych graczy może to być nostalgiczne przypomnienie czasów, gdy Gothic kupowano w takiej formie. Inni mogą jednak napotkać problem, ponieważ nie każdy komputer jest wyposażony w napęd optyczny.

    A co z innymi edycjami?

    A co z innymi edycjami?
    Źródło: images.gram.pl

    Rynek fizycznych wydań Gothic Remake jest zróżnicowany. Oprócz oferty Media Expert, inne sklepy również wprowadziły swoje propozycje, choć nie zawsze były one dostępne jednocześnie.

    Empik wznowił sprzedaż edycji kolekcjonerskiej. Limitowana do 7500 egzemplarzy na całym świecie, dostępna jest w wersjach na PC, PS5 i Xbox Series X. Cena wynosi 889 zł. W zestawie znajdują się fizyczne dodatki, które mogą zainteresować fanów serii, chociaż szczegóły zawartości nie zostały dokładnie opisane w materiałach sklepowych.

    THQ Nordic Store oferuje swoją pudełkową edycję za 209,99 zł. W tym przypadku w pudełku znajduje się klucz Steam, a nie płyta. Do niektórych zamówień dołączany był bonusowy steelbook, co może być interesujące dla kolekcjonerów, choć nie wiadomo, czy promocja jest nadal aktualna.

    Sklep Xbox ustalił cenę na 259,99 zł. Pakiet obejmuje Gothic Remake oraz Gothic Classic, co oznacza, że kupujący otrzymują dwie gry. Na Allegro pojawiła się oferta pudełkowa PC z opisem sugerującym nośnik Blu-ray, jednak data premiery ustawiona na 31 grudnia 2026 roku wskazuje, że to jedynie placeholder. Warto podchodzić do takich wpisów z ostrożnością.

    Dlaczego ta oferta jest warta uwagi?

    Po pierwsze, cena. 189,99 zł za pełnoprawne wydanie pudełkowe to mniej niż standardowe cyfrowe premiery gier z segmentu AAA. Po drugie, nośnik. DVD w erze dominacji kluczy cyfrowych i abonamentów Game Passa czy PS Plus to już rzadkość.

    Gothic Remake powstaje na silniku Unreal Engine 5, a za projekt odpowiada studio Alkimia Interactive. To ich debiutancki tytuł, więc oczekiwania są wysokie, zwłaszcza w Polsce, gdzie oryginalny Gothic z 2001 roku ma status kultowy. Odświeżona oprawa graficzna, zmodernizowany system walki i ta sama historia osadzona w kolonii górniczej mają szansę przyciągnąć zarówno weteranów, jak i nowych graczy.

    Jeśli interesuje was fizyczna wersja Gothic Remake na PC, oferta Media Expert to obecnie jedyna sensowna opcja. Możliwe, że przed premierą 5 czerwca pojawią się inne propozycje od sprzedawców, ale na chwilę obecną wybór jest jasny.


    Źródła

  • Polacy jako pierwsi na świecie stworzyli skalę do pomiaru depresji po ukończeniu gry wideo

    Polacy jako pierwsi na świecie stworzyli skalę do pomiaru depresji po ukończeniu gry wideo

    Zespół polskich badaczy opublikował w czasopiśmie „Current Psychology” nowe narzędzie – Post-Game Depression Scale (P-GDS) – które umożliwia naukowe mierzenie emocji graczy po zakończeniu intensywnej gry. Projekt realizują dr Kamil Janowicz z Uniwersytetu SWPS oraz dr Piotr Klimczyk z Akademii Nauk Stosowanych Stefana Batorego w Skierniewicach. To pierwsza na świecie skala, która systematycznie bada to, co gracze nazywają „kacem po grze”.

    Kluczowe fakty o zjawisku

    • Polscy naukowcy stworzyli skalę mierzącą post-game depression – specyficzne obniżenie nastroju po ukończeniu gry.
    • Skala P-GDS składa się z 17 pytań w czterech obszarach: ruminacje, trudności z zakończeniem doświadczenia, chęć ponownego przejścia gry oraz anhedonia medialna.
    • Badaniem objęto 373 graczy rekrutowanych przez media społecznościowe, Reddit i Discord.
    • Silniejszy dołek po grze koreluje z nasilonymi objawami depresji i skłonnością do pesymistycznego rozpamiętywania.
    • RPG to gatunek, który najczęściej wywołuje to zjawisko.

    Czym właściwie jest post-game depression

    Post-game depression nie jest kliniczną depresją – badacze podkreślają to od razu. To raczej zespół trudnych emocji: uczucie pustki, smutku i wyczerpania po zakończeniu wirtualnego świata, który przez długi czas był źródłem intensywnych przeżyć. Dr Janowicz porównuje ten stan do żałoby po stracie bliskiej osoby lub zakończeniu ważnego etapu w życiu.

    „Gry stają się coraz bardziej wyrafinowane i coraz częściej niosą ze sobą coś więcej niż tylko rozrywkę” – mówi Janowicz. W dobie produkcji z rozbudowaną narracją, realistycznymi postaciami i głębokim zaangażowaniem emocjonalnym, powrót do codzienności może być dla graczy wyzwaniem.

    Badania pokazują, że problem jest złożony i nie można go sprowadzić do jednego objawu – dlatego P-GDS mierzy cztery różne wymiary. Ruminacje to obsesyjne rozpamiętywanie gry po jej ukończeniu. Trudne zakończenie doświadczenia wiąże się z niemożnością pogodzenia się z finałem historii. Potrzeba ponownego zagrania mówi sama za siebie. Anhedonia medialna to spadek zainteresowania inną rozrywką – filmami, serialami, a nawet kolejnymi grami.

    Kto cierpi najbardziej i dlaczego akurat RPG

    Kto cierpi najbardziej i dlaczego akurat RPG
    Źródło: images.gram.pl

    W badaniu ustalono wyraźną zależność między typem gry a siłą doświadczanego dołka. Produkcje RPG, w których gracze spędzają najwięcej czasu na tworzeniu i rozwijaniu postaci, najbardziej sprzyjają budowaniu więzi z wirtualnym światem. Setki godzin inwestowane w bohatera, podejmowanie decyzji moralnych i przeżywanie zwrotów akcji sprawiają, że pożegnanie z grą przypomina rozstanie.

    Badacze zauważyli również mechanizm sprzężenia zwrotnego. Osoby, które wcześniej wykazują objawy depresyjne, silniej przeżywają post-game depression. Intensywne ruminacje po ukończeniu gry mogą potencjalnie pogarszać ogólne samopoczucie psychiczne.

    Po co w ogóle mierzyć kaca po grze

    Może się wydawać, że smutek po skończeniu Wiedźmina 3 to fanaberia, a nie temat do badań akademickich. Jednak Janowicz i Klimczyk mają konkretną odpowiedź. Ich skala może być wykorzystywana nie tylko w dalszych badaniach nad zachowaniami graczy, ale także na etapie projektowania gier. Zrozumienie, jak odbiór fabuły i zakończenie wpływają na emocje, daje twórcom narzędzie do kształtowania doświadczeń.

    Statystyki mówią same za siebie: w pierwszym badaniu 28,1% graczy deklarowało, że gra codziennie, a kolejne 41,4% – prawie codziennie. Ponad 30% tego czasu to zabawa solo, w produkcjach nastawionych na immersję i narrację. Zbagatelizowanie emocji związanych z grami byłoby ignorowaniem realnego zjawiska.

    Czas na oswojenie tematu

    Prezentowane wyniki nie mają na celu straszenia graczy ani sugerowania, że każdy, kto westchnął po napisach końcowych w Cyberpunku, potrzebuje pomocy psychologa. Chodzi o nazwanie i uporządkowanie czegoś, co wiele osób przeżywa, ale rzadko umie wyrazić. Polacy stworzyli narzędzie, które może pomóc lepiej rozumieć granice między zdrowym zaangażowaniem w rozrywkę a ryzykownym uzależnieniem od wirtualnych światów.


    Źródła

  • God of War Ragnarök na PS5 za 126,44 zł – fizyczne wydanie hitu w niższej cenie na Allegro

    God of War Ragnarök na PS5 za 126,44 zł – fizyczne wydanie hitu w niższej cenie na Allegro

    Fizyczne wydanie God of War Ragnarök na PS5 jest obecnie dostępne na Allegro w cenie 126,44 zł. To jedna z najniższych cen, jakie można znaleźć w ostatnich tygodniach dla pudełkowej wersji tego tytułu. Oferta dotyczy polskiej edycji z dubbingiem, a także obejmuje darmową dostawę w ramach usługi Allegro Smart.

    Co warto wiedzieć o ofercie

    • 126,44 zł za nową, pudełkową wersję God of War Ragnarök na PS5
    • Darmowa dostawa dostępna dla użytkowników Allegro Smart
    • Cena niższa od typowych ofert w sklepach stacjonarnych, gdzie gra kosztuje często 179 zł lub więcej
    • Wersja fizyczna z polskim dubbingiem – pełna lokalizacja kinowa

    Dlaczego to dobra okazja?

    Ceny God of War Ragnarök na rynku mogą być zaskakujące. W Media Expert regularna cena pudełkowej edycji PS5 wynosi 299,99 zł, chociaż bywa obniżana. Na Allegro wcześniej pojawiały się promocje – wersję na PS5 można było znaleźć za około 132 zł, a wydanie na PS4 (z możliwością ulepszenia do wersji PS5) schodziło nawet do 118,45 zł.

    Obecna oferta za 126,44 zł wpisuje się w trend okazjonalnych przecen, ale pozostaje atrakcyjna. W porównywarkach cen można znaleźć oferty w okolicach 127,99 zł, 141,19 zł czy 147,90 zł. Różnica kilkunastu złotych może nie wydawać się duża, jednak dla osób, które długo czekały na zakup, to wystarczający powód, by sięgnąć po portfel.

    Warto również zauważyć, że mówimy o fizycznym nośniku, a nie kodzie cyfrowym. Dla kolekcjonerów i osób, które preferują mieć półkę pełną gier, ma to znaczenie. Pudełko można odsprzedać, wymienić lub po prostu postawić obok pierwszego God of War z 2018 roku.

    Kratos i Atreus wciąż mają wiele do powiedzenia

    Kratos i Atreus wciąż mają wiele do powiedzenia
    Źródło: images.gram.pl

    God of War Ragnarök to bezpośrednia kontynuacja hitu z 2018 roku. Akcja rozpoczyna się w trakcie Fimbulwinter, mitycznej zimy zwiastującej Ragnarök. Kratos i Atreus wyruszają przez Dziewięć Światów w poszukiwaniu odpowiedzi, podczas gdy Odyn w Asgardzie szykuje się do ostatecznej bitwy.

    Santa Monica Studio skupiło się na rozbudowanej narracji, która tym razem daje więcej przestrzeni Atreusowi. Chłopak zmaga się ze swoją tożsamością i wiedzą o nadchodzących wydarzeniach, a relacja z ojcem przechodzi kolejne trudne próby. Pod względem rozgrywki to solidna ewolucja – walka jest bardziej widowiskowa, świat większy i gęściej zaludniony, a przeciwnicy bardziej wymagający.

    Gra zebrała pozytywne recenzje przy premierze i długo utrzymywała się na listach bestsellerów. Wersja na PC ukazała się we wrześniu 2024 roku w cenie 59,99 USD, co potwierdza mocną pozycję tego tytułu. Posiadacze konsoli Sony mogą jednak cieszyć się nim od premiery, a teraz – za znacznie mniejsze pieniądze.

    Czy warto teraz kupować?

    Jeśli ktoś jeszcze nie grał w Ragnarök, ta cena to dobry moment na nadrobienie zaległości. Nie ma pewności, że gra wkrótce trafi do abonamentu PS Plus, a ostatnie miesiące pokazały, że Sony rzadko dodaje swoje największe hity do katalogu. Fizyczne wydanie za 126,44 zł to uczciwa okazja – bez haczyków, bez subskrypcji, bez czekania na niepewne promocje.

    Jeśli macie ochotę na solidną dawkę nordyckiej mitologii, efektownych starć i poruszającej opowieści o trudnym ojcostwie, God of War Ragnarök w tej kwocie nie powinno rozczarować.


    Źródła

  • Like a Dragon: Infinite Wealth debiutuje w Xbox Game Pass – hawajska przygoda z ocenami 91% na Steamie

    Like a Dragon: Infinite Wealth debiutuje w Xbox Game Pass – hawajska przygoda z ocenami 91% na Steamie

    Od 24 marca subskrybenci Xbox Game Pass Ultimate, Premium oraz PC Game Pass mogą zagrać w najnowszą odsłonę serii SEGA. Like a Dragon: Infinite Wealth dołączyło do oferty Microsoftu, oferując turową walkę, emocjonującą fabułę i malownicze Honolulu. Gra przyciąga uwagę zarówno recenzentów, jak i graczy.

    Tytuł zdobył wysokie oceny, osiągając średnią 89/100 na Metacritic i 91 procent pozytywnych recenzji na Steamie. To dowód na to, że gra nie tylko spełnia standardy jRPG, ale także wzbogaca ofertę abonamentu.

    Kluczowe informacje o premierze

    • Like a Dragon: Infinite Wealth zadebiutowało w Xbox Game Pass Ultimate, Premium i PC Game Pass 24 marca.
    • Gra uzyskała 89/100 na Metacritic oraz 91% pozytywnych recenzji na Steamie.
    • To kolejna główna część serii Like a Dragon, wcześniej znanej jako Yakuza.
    • Po raz pierwszy akcja przenosi się poza Japonię – do Honolulu na Hawajach.
    • Gra oferuje turowy system walki, rozbudowane minigry i setki godzin zawartości.

    Hawaje zamiast Kamurocho – świeży powiew w serii

    Ryu Ga Gotoku Studio zdecydowało się na nową lokalizację. Zamiast kolejnej wizyty w Tokio, gracze przenoszą się na tropikalne Hawaje. Honolulu to rozległa przestrzeń, która wprowadza świeżość do serii, która była osadzona w japońskich miastach przez wiele lat.

    To znacząca zmiana dla fanów przyzwyczajonych do japońskich scenerii. Plaże, palmy i nowa kultura odświeżają formułę. Mimo to duch Like a Dragon pozostaje nienaruszony, koncentrując się na postaciach, które próbują odbudować swoje życie.

    Dwóch protagonistów, jedna historia

    Głównym bohaterem jest Ichiban Kasuga, wieczny optymista, który wielokrotnie podnosił się z upadków. Towarzyszy mu Kazuma Kiryu, znany jako „Smok Dojimy”. Ich wspólna podróż łączy energię Ichibana z doświadczeniem Kiryu, który stawia czoła swoim ostatnim dniom.

    Scenariusz łączy humor z autentycznym wzruszeniem. Twórcy podejmują trudne tematy, takie jak starzenie się i utrata bliskich, ale przedstawiają je w sposób przystępny. Gra pozwala na relaks, oferując możliwość zakupów w markecie lub budowania kurortu na wyspie Dondoko.

    Turowy system walki – znajomy, ale dopracowany

    Turowy system walki – znajomy, ale dopracowany

    W poprzedniej części, Like a Dragon: Infinite Wealth, wprowadzono turowy system walki. Nowa odsłona rozwija ten pomysł, czyniąc walkę bardziej dynamiczną. Postacie reagują na otoczenie, a odpowiednie ustawienie drużyny może zmienić przebieg starcia.

    System przypomina klasyczne jRPG, ale z absurdalnym humorem charakterystycznym dla serii. Przeciwnicy są często groteskowi, a umiejętności specjalne efektowne. To połączenie przyciągnęło wielu graczy na całym świecie.

    Minigry i zawartość poboczna – setki godzin zabawy

    Minigry i zawartość poboczna – setki godzin zabawy

    Like a Dragon znane jest z bogactwa aktywności pobocznych, a Infinite Wealth nie zawodzi. Oprócz głównego wątku fabularnego, gracze mogą zarządzać własnym kurortem na wyspie Dondoko, co przypomina osobną grę ekonomiczną w ramach jRPG.

    Dodatkowo, dostępne są Sujimony, parodia Pokémonów, która wciąga na długie godziny. Klasyczne minigry, takie jak karaoke, wyścigi i automaty do gry, również są obecne. Gracze, którzy cenią sobie różnorodność, znajdą tu wiele atrakcji.

    Dlaczego to ważne dla subskrybentów Game Passa

    Debiut Infinite Wealth w abonamencie to część szerszej strategii Microsoftu na wiosnę 2026. Firma stawia na jakość, co jest dobrą wiadomością dla posiadaczy Xboxów i subskrybentów PC, którzy otrzymują pełnoprawne jRPG bez dodatkowych kosztów.

    Gra studia Ryu Ga Gotoku to nie niszowy projekt, lecz tytuł z dużym budżetem, który został entuzjastycznie przyjęty przez krytyków i społeczność. Dla tych, którzy chcą spróbować serii Like a Dragon, to idealny moment na rozpoczęcie przygody.


    Źródła

  • Cyberpunk 2077 bez kolejnego dodatku, ale CD Projekt RED zostawił furtkę na zmianę planów

    Cyberpunk 2077 bez kolejnego dodatku, ale CD Projekt RED zostawił furtkę na zmianę planów

    CD Projekt RED oficjalnie potwierdził, że nie pracuje nad nowym dodatkiem do Cyberpunka 2077. W marcu 2026 roku konto gry na platformie X odpowiedziało fanowi, że studio „nie ma żadnych planów na kolejne DLC czy też dodatki”. Zespół zaznaczył, że jeśli sytuacja się zmieni, poinformuje społeczność.

    To wyjaśnia aktualny stan rzeczy, ale nie zamyka tematu na zawsze. Wcześniej drugi dodatek do Cyberpunka 2077 był w produkcji, zanim został anulowany.

    Kluczowe fakty o przyszłości Cyberpunka 2077

    • CD Projekt RED nie planuje kolejnego rozszerzenia po Widmie wolności i traktuje rozwój gry jako zakończony.
    • Jedynym oficjalnym scenariuszem na nowy dodatek jest zmiana strategii studia, o której gracze zostaną poinformowani.
    • Drugi dodatek do Cyberpunka 2077 był w produkcji, ale został skasowany przed premierą Widma wolności.
    • Spekulacje dotyczące DLC opierają się głównie na domysłach i wcześniejszych doniesieniach, a nie na oficjalnych zapowiedziach.

    Widmo wolności — jedyne rozszerzenie i koniec drogi

    Wydane 26 września 2023 roku Widmo wolności pozostaje jedynym fabularnym dodatkiem do Cyberpunka 2077. Ten szpiegowski thriller wprowadził nową dzielnicę Night City, rozbudowane misje, perki i aktywności. Ukazał się wyłącznie na PC, PlayStation 5 i Xboksa Series X|S, co oznacza, że nie jest dostępny na starszych konsolach.

    Dodatek znacząco odświeżył grę, ale od początku był planowany jako jednorazowe rozszerzenie. Studio konsekwentnie komunikowało, że po premierze Widma wolności zespół przechodzi do innych projektów, w tym nowej trylogii Wiedźmina i wczesnych prac nad kontynuacją Cyberpunka 2077.

    Co musiałoby się stać, żeby dodatek jednak powstał?

    Co musiałoby się stać, żeby dodatek jednak powstał?
    Źródło: images.gram.pl

    Najprostsza odpowiedź brzmi: CD Projekt musiałby zmienić plany biznesowe. Jednak redakcja Gram.pl sugeruje jeden konkretny model — zlecenie prac zewnętrznemu studiu.

    Nie byłoby to nic nowego. Przy aktualizacji Cyberpunka 2077 studio współpracowało z firmą Virtuos. Inne projekty osadzone w uniwersum, takie jak gry karciane, również były realizowane przez zewnętrzne zespoły. Według doniesień, to właśnie Fool's Theory, składające się głównie z byłych pracowników CD Projektu, odpowiada za potencjalne nowe rozszerzenie do Wiedźmina 3.

    Gdyby ten model się sprawdził, podobny scenariusz mógłby teoretycznie dotyczyć również Cyberpunka 2077. Zewnętrzny zespół mógłby przejąć produkcję, podczas gdy główne studio skupiłoby się na nowych grach.

    Dlaczego ta przerwa może być problemem dla marki?

    Kontynuacja Cyberpunka 2077 znajduje się na wczesnym etapie produkcji, a priorytetem jest nowy Wiedźmin. Powrót do Night City w pełnoprawnej odsłonie może nastąpić dopiero na początku kolejnej dekady. To długa przerwa, która może osłabić zainteresowanie marką.

    Serial Cyberpunk: Edgerunners pokazał, że świat gry ma duży potencjał transmedialny. Jednak bez nowej zawartości w grze samo uniwersum może stracić na znaczeniu przez lata. Dodatek, nawet stworzony przez inne studio, mógłby utrzymać zaangażowanie graczy do czasu premiery kontynuacji.

    Furtka, która może nigdy nie zostać otwarta

    Mimo wszystko szanse na nowe DLC są obecnie niewielkie. Oficjalne stanowisko jest jasne — nie ma planów, a Widmo wolności zamknęło historię V. Cytat z konta gry mówi: „Nie mamy żadnych planów na kolejne DLC czy też dodatki”. Zdanie dodane później — „Jeśli coś się zmieni, poinformujemy was wszystkich!” — to typowy sposób komunikacji, który studia stosują, aby nie zamykać drzwi całkowicie.

    Drugi dodatek już raz został skasowany. Dziś priorytety CD Projektu są inne. Jednak branża gier nie znosi próżni — jeśli zapotrzebowanie graczy będzie wystarczająco głośne, a model współpracy z zewnętrznym studiem sprawdzi się przy Wiedźminie 3, pomysł może wrócić. Na razie to jednak tylko spekulacje.


    Źródła

  • Koniec marzeń o grze Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty. Projekt anulowany przez Paramount

    Koniec marzeń o grze Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty. Projekt anulowany przez Paramount

    Paramount+ oficjalnie zakończyło prace nad grą wideo osadzoną w uniwersum Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty, zaledwie kilka miesięcy po anulowaniu serialu telewizyjnego o tym samym tytule, który miał sezon 2 jako finałowy. Produkcja nie opuściła fazy wczesnej pre-produkcji. Decyzja została podjęta w poniedziałek.

    Co musisz wiedzieć o skasowanej grze

    • Paramount+ anulowało grę Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty po zakończeniu serialu
    • Gra była projektowana jako przygodowa symulacja życia kadeta
    • To kolejna anulowana gra ze świata Star Trek

    Dlaczego Paramount+ wycofał się z projektu gry

    Współczesne gry na licencji mogą generować znaczne koszty, co zauważyli księgowi Paramountu. Gra Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty miała być połączeniem narracyjnej przygodówki z elementami symulacji życia kadeta. Gracz miał awansować przez kolejne roczniki, nawiązywać relacje z członkami załogi i podejmować decyzje moralne w stylu klasycznego Star Treka. Mimo interesującego pomysłu, władze studia miały wątpliwości co do potencjału komercyjnego tego tytułu.

    Serialowa Akademia, mimo przyzwoitych recenzji (87% na Rotten Tomatoes), nie zdobyła szerokiej popularności. Widzowie krytykowali tempo fabuły, a fani klasycznego Star Treka narzekali na zbyt lekkie potraktowanie lore. Gra borykała się z tym samym problemem przed premierą – brakowało wyraźnego targetu. Nie było jasne, czy projekt ma być skierowany do fanów serialu, hardkorowych trekkies, czy nowego pokolenia graczy, którzy kojarzą Star Treka głównie z memami o Picardzie.

    Nie pierwsza anulowana gra Star Trek

    To nie pierwszy raz, gdy franczyza Star Trek napotyka trudności w branży gier. Wcześniejsze projekty również miały swoje problemy – Star Trek: Infinite, strategia od Paradox Interactive, została wydana w 2023 roku i później otrzymywała aktualizacje. Rok wcześniej podobny los spotkał Star Trek: Resurgence, która zebrała mieszane recenzje i sprzedała się poniżej oczekiwań, co zniechęciło wydawców do kolejnych eksperymentów.

    Jednak Paramount nie rezygnuje z gier w uniwersum Star Treka. Pojawiły się plotki o rozmowach z jednym z dużych deweloperów na temat gry akcji osadzonej w czasach oryginalnej serii. Choć nie ujawniono nazw, spekuluje się o studiu znanym z gier TPP z elementami skradania. Może to być coś w stylu Star Trek spotyka Mass Effect, ale na razie pozostaje to w sferze spekulacji.

    Co dalej z grami Star Trek w 2025 i 2026 roku

    Po kolejnych anulowanych projektach trudno być optymistą. Niemniej jednak w harmonogramie Paramountu wciąż figurują gry mobilne – Star Trek: Fleet Command nadal przynosi zyski i regularnie otrzymuje aktualizacje, a Star Trek Online, mimo że ma już swoje lata, wciąż ma stabilną bazę graczy na Steamie. Choć te tytuły nie zdobywają szczytów sprzedaży na konsolach, przynajmniej utrzymują markę przy życiu.

    Większą zagadką pozostają plany Paramountu na konsole. Firma zapewnia, że nie rezygnuje z rynku gier, ale brak konkretów i kolejne cięcia budżetowe sugerują, że priorytety są gdzie indziej. Możliwe, że skupiają się na streamingach lub produkcjach filmowych – Star Trek: Dziwne nowe światy oraz nadchodzący film kinowy są wciąż w planach. Gry komputerowe i konsolowe wyraźnie zeszły na dalszy plan.

    Anulacje to norma, ale boli patrzeć na zmarnowany potencjał

    Świat gier jest pełen anulowanych projektów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. W przypadku Star Treka jest to szczególnie bolesne, ponieważ uniwersum ma ogromny potencjał na gry eksploracyjne, dyplomatyczne i fabularne. Niestety, wciąż nie doczekaliśmy się tytułu, który oddałby ducha oryginalnej serii bez wpadania w przeciętność. Gra Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty mogła być tym przełomem, ale skończyła jako kolejny wpis w rosnącym rejestrze skasowanych produkcji.

    Na pocieszenie pozostaje fakt, że serialowa wersja Akademii doczeka się jeszcze drugiego, finałowego sezonu. Gra nie miała nawet tyle szczęścia. Szkoda, bo połączenie symulacji życia kadeta z wyborami moralnymi mogło stworzyć naprawdę unikalny tytuł.


    Źródła

  • Square Enix zintegruje AI Google Gemini z Dragon Quest x jako towarzysza dla graczy

    Square Enix zintegruje AI Google Gemini z Dragon Quest x jako towarzysza dla graczy

    Square Enix ogłosiło współpracę z Google, która wprowadzi konwersacyjnego towarzysza AI do japońskiego MMORPG Dragon Quest x. Funkcja, znana jako Chatty Slimey (lub Oshaberi Slimey), wykorzysta model Google Gemini, aby wspierać nowych graczy w orientacji w rozległym świecie gry. Rozwiązanie przejdzie najpierw testy beta, podczas których będzie analizować wydarzenia na ekranie i prowadzić naturalne rozmowy z użytkownikami.

    Co ogłoszono w ramach współpracy Square Enix i Google

    • Chatty Slimey to konwersacyjny towarzysz AI oparty na modelu Google Gemini, który pojawi się w Dragon Quest x.
    • Nowi gracze to główna grupa docelowa — funkcja ma ich przeprowadzić przez początkowe etapy rozgrywki.
    • Towarzysz analizuje wydarzenia w grze i może sam inicjować rozmowy, na przykład po pokonaniu bossa czy zdobyciu rzadkiego przedmiotu.
    • Beta testy to pierwszy etap wdrożenia — pełna data premiery nie została jeszcze ujawniona.
    • Dragon Quest x pozostaje tytułem dostępnym wyłącznie w Japonii, więc funkcja nie trafi do Europy ani Ameryki Północnej.

    Jak będzie działać Chatty Slimey?

    Mechanika działania Chatty Slimey jest interesująca — AI podłączone do Gemini będzie śledzić wydarzenia na ekranie gracza i odpowiednio reagować. Na przykład, jeśli gracz pokona trudnego przeciwnika, towarzysz może pogratulować mu sukcesu. Podobnie przy zdobyciu rzadkiego ekwipunku czy dotarciu do nowej lokacji.

    System ma także pełnić funkcję przewodnika. Dragon Quest x to gra online, która istnieje od wielu lat, a jej społeczność składa się głównie z doświadczonych graczy. Nowi użytkownicy mogą czuć się zagubieni, dlatego Chatty Slimey będzie odpowiadać na pytania, sugerować kolejne kroki i ułatwiać początki w grze.

    Takashi Anzai, dyrektor Dragon Quest x, zaznaczył, że nowi gracze nie będą czuli się samotni, zastanawiając się, od czego zacząć, i zyskają osobistego towarzysza. To istotna zmiana w stosunku do tradycyjnych NPC-ów, które działają według ustalonych skryptów.

    Szerszy kontekst — AI w Square Enix i nie tylko

    Szerszy kontekst — AI w Square Enix i nie tylko

    Dla Square Enix to nie pierwszy przypadek wykorzystania sztucznej inteligencji. Firma wcześniej zapowiadała intensywne wykorzystanie AI w procesach testowania i debugowania. Teraz widać, że japoński wydawca testuje AI także w rozgrywce, i to w jednej ze swoich kluczowych marek.

    Jack Buser z Google Cloud, który niedawno wystąpił na Game Developers Conference w San Francisco, wyraził przekonanie, że w ciągu trzech do pięciu lat każdy główny gatunek gier ulegnie znaczącej transformacji dzięki AI, a nowe gatunki, których obecnie nie potrafimy sobie wyobrazić, również się pojawią.

    Współpraca Square Enix z Google Cloud to część szerszego projektu, który obejmuje budowę platformy danych klientów, łączącej dane marketingowe, informacje o graczach i rozgrywce. Chatty Slimey jest zatem jednym z elementów tej większej układanki, ale z pewnością najbardziej widocznym.

    Co to oznacza dla przyszłości gier MMO?

    Dragon Quest x jest dostępny wyłącznie w Japonii, co oznacza, że gracze z Europy czy Stanów Zjednoczonych nie mają do niej oficjalnego dostępu. Mimo to kierunek zmian jest znaczący. Jeśli eksperyment się powiedzie, podobne rozwiązania mogą pojawić się w innych MMO, zarówno od Square Enix, jak i od konkurencji.

    Wprowadzenie AI jako asystenta, który reaguje na wydarzenia w grze i prowadzi naturalne rozmowy, to znacznie więcej niż zwykły chatbot. Taka funkcja może realnie obniżyć próg wejścia dla nowych graczy w skomplikowanych, długoterminowych tytułach.

    Oczywiście pozostaje pytanie o jakość tych interakcji. Beta testy pokażą, czy Chatty Slimey sprawdzi się jako pomocny kompan, czy okaże się jedynie ciekawostką technologiczną. Jedno jest pewne — Square Enix podejmuje odważniejsze kroki w kierunku AI niż większość dużych wydawców, a robi to w serii z ponad trzydziestoletnią historią.


    Źródła

  • Red Dead Redemption na Switch w promocji — cena spada poniżej 120 zł

    Red Dead Redemption na Switch w promocji — cena spada poniżej 120 zł

    Media Expert uruchomił czasową promocję na grę Red Dead Redemption w wersji na Switch. Po użyciu kodu rabatowego CMN1903-0104, cena spada z 129,89 zł do 117,00 zł. To jedna z najniższych cen, jakie odnotowano dla tego portu od jego premiery w 2023 roku. Liczba egzemplarzy objętych promocją jest ograniczona, więc osoby planujące zakup powinny działać szybko.

    O co chodzi z tą promocją

    • Red Dead Redemption na Switch kosztuje teraz 117,00 zł zamiast 129,89 zł.
    • Kod rabatowy CMN1903-0104 należy wpisać w sklepie Media Expert, aby uzyskać zniżkę.
    • Oferta dotyczy tylko wersji pudełkowej na konsolę Switch.
    • Liczba sztuk w promocji jest ograniczona, więc cena może wrócić do nominalnej w każdej chwili.

    Dlaczego ta cena jest warta uwagi

    Aby zrozumieć, dlaczego warto się spieszyć, warto przypomnieć sobie sierpień 2023 roku. Wtedy Rockstar wydał port Red Dead Redemption na PS4 i Switcha, ustalając cenę na około 210 zł. Decyzja ta wzbudziła kontrowersje, ponieważ gra pochodzi z 2010 roku i została przeniesiona na nowsze platformy bez istotnych usprawnień graficznych czy dodatkowej zawartości. Krytycy wyrazili swoje niezadowolenie, a internauci długo dyskutowali, czy 13-letnia produkcja zasługuje na taką cenę.

    W październiku 2024 roku na rynek trafiła wersja PC, której cena wynosiła 49,99 dolarów, co odpowiadało 219 zł w polskich sklepach cyfrowych. Ta oferta również nie spotkała się z entuzjazmem, a wiele osób uznało ją za przesadzoną, zwłaszcza że na Steamie regularnie pojawiają się przeceny, a konkurencja w segmencie gier akcji z otwartym światem jest duża.

    Co dostajemy w tej cenie

    Co dostajemy w tej cenie
    Źródło: images.gram.pl

    Red Dead Redemption to klasyk od Rockstar Games, który przez lata definiował, jak powinna wyglądać gra akcji w westernowym klimacie. Główny bohater, John Marston, były bandyta, zostaje zmuszony przez agentów federalnych do wytropienia członków swojego dawnego gangu. Historia rozgrywa się na rozległych terenach Dzikiego Zachodu i Meksyku, a gracze szybko odkrywają, że świat gry żyje własnym życiem, pełnym przypadkowych zdarzeń, strzelanin i moralnych wyborów.

    Wersja na Switch zawiera całą podstawową grę oraz dodatek Undead Nightmare, który zamienia western w apokaliptyczną walkę z hordami zombie. Ten dodatek często uznawany jest za jeden z najlepszych DLC w historii gier — nie tylko rozszerza fabułę, ale także całkowicie zmienia klimat rozgrywki. Dodatkowo, zawiera wszystkie dodatki z edycji Game of the Year, co zapewnia dużą ilość treści.

    Czy warto teraz kupować

    Dla osób, które jeszcze nie grały w pierwszą część Red Dead Redemption i posiadają Switch, obecna promocja stanowi doskonałą okazję. 117 zł za kompletne wydanie klasyka Rockstara to cena, przy której argument o „przestarzałej grafice” traci na znaczeniu. Gra działa płynnie na hybrydowej konsoli Nintendo, a możliwość zabrania Dzikiego Zachodu w podróż ma swój urok.

    Trudno przewidzieć, czy podobne obniżki pojawią się w najbliższych miesiącach. Rockstar rzadko obniża ceny swoich gier, a jeśli już, to zazwyczaj w ramach większych wyprzedaży sezonowych. Ta promocja jest wyjątkiem — limitowana pula egzemplarzy w jednym sklepie. Dla osób, które planowały zakup od miesięcy, to idealny moment, aby dodać grę do koszyka.


    Źródła