Kategoria: Aktualności

  • Fortnite wycenił nową skórkę na ponad trzy razy więcej niż gra, z której pochodzi

    Fortnite wycenił nową skórkę na ponad trzy razy więcej niż gra, z której pochodzi

    Epic Games wprowadziło nowy przedmiot kosmetyczny w Fortnite, który wywołał kontrowersje wśród graczy. Nowa skórka, nazwana Scout, kosztuje tyle, że za tę kwotę można by kupić kilka kopii gry, z której się inspirowano.

    Co się stało?

    • Nowa skórka Fortnite Scout dostępna jest w sklepie Fortnite w dwóch wariantach: pojedynczym za 2000 V-dolców oraz w zestawie za 2500 V-dolców.
    • Gra Fortnite na Steamie kosztuje obecnie 4,95 dolara w wiosennej promocji, a jej standardowa cena wynosi 7,99 dolara.
    • Różnica w cenie jest znaczna – za skórkę w Fortnite można zapłacić równowartość nawet czterech kopii oryginalnej gry indie.
    • Społeczność graczy skrytykowała Epic za ignorowanie realiów rynku gier niezależnych i za wysokie ceny kosmetyków.

    Czym jest Fortnite i dlaczego to boli

    Fortnite to kooperacyjna gra wspinaczkowa stworzona przez Aggro Crab i Landfall, która zadebiutowała w czerwcu ubiegłego roku. Celem gry jest dotarcie na szczyt góry, a każdy błąd może prowadzić do porażki. Mimo prostoty, tytuł zdobył 92% pozytywnych recenzji na Steamie, co jest wynikiem jego urokliwego stylu graficznego i satysfakcjonującej mechaniki.

    Styl graficzny przyciągnął uwagę Epic. Scout z Fortnite pojawił się w grze jako epicki skin: za 2000 V-dolców gracz otrzymuje postać oraz plecak Peak Pack, a za 2500 V-dolców dodatkowo kilof Scout's Marshmallow i malowanie Bing Bong. Po niedawnej podwyżce cen V-dolców, średni koszt 100 jednostek waluty wynosi około 0,91 centa, co oznacza, że pojedynczy skin kosztuje około 18,2 dolara, a cały zestaw 22,75 dolara.

    Tymczasem Fortnite na Steamie można kupić za 4,95 dolara. Przelicznik pokazuje, że za cenę jednej skórki można nabyć trzy do czterech pełnych wersji gry źródłowej.

    Skórka z indyka droższa od indyka

    Skórka z indyka droższa od indyka

    Dyskusja na temat wysokich cen kosmetyków w grach-usługach trwa od lat, ale przypadek Fortnite szczególnie wyraźnie pokazuje, jak daleko zaszliśmy. W przeszłości kontrowersje dotyczyły głównie współprac z dużymi markami, a teraz mamy do czynienia z grą niezależną, której autorzy zostali zaskoczeni wyceną, która nie odpowiada realiom ich produktu.

    Społeczność zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt. Nawet przy standardowej cenie Fortnite (7,99 dolara), skin – nie mówiąc o drogim zestawie – wciąż wypada znacznie drożej. Dodatkowo, istnieją obawy, że deweloperzy z Aggro Crab i Landfall otrzymują tylko niewielką część przychodów z tej współpracy, podczas gdy Epic inkasuje całość od każdego zakupu V-dolców.

    Co to mówi o rynku skórek?

    Branża gier od lat korzysta z mikropłatności, ale przykład Fortnite ujawnia szerszy problem: ceny przedmiotów kosmetycznych przestały mieć związek z wartością treści, które reprezentują. Gracze płacą więcej za pojedynczy skin z gry indie niż za całą tę grę, często bez wahania.

    Fortnite ma wpływ na tę sytuację, ponieważ jako platforma z dużą bazą użytkowników może dyktować warunki. Pytanie, czy takie praktyki nie zniechęcą w końcu graczy. Obecnie społeczność jest podzielona – niektórzy chwalą design Scouta, inni krytykują hipokryzję i nieuzasadnioną ekonomię.

    Jedno jest pewne: dopóki skórki po 20 dolarów będą się sprzedawać, a gry indie po 5 dolarów będą leżeć w koszykach, Epic nie ma powodu do zmian.


    Źródła

  • Skull & Bones za grosze, czyli jak Ubisoft sam zatopił swojego „pirata”

    Skull & Bones za grosze, czyli jak Ubisoft sam zatopił swojego „pirata”

    Cenowy rollercoaster Skull & Bones osiągnął nowy poziom – edycję specjalną tej pirackiej gry na Xbox Series X/S można obecnie kupić za 39,99 zł. To kwota, za którą w wielu miastach trudno nabyć porządny obiad, a co dopiero grę, którą Ubisoft jeszcze dwa lata temu reklamował jako produkcję z segmentu „AAAA”. Promocyjna cena pojawiła się w ofercie RTV Euro AGD i obejmuje wersję Special Edition, zawierającą dodatkową misję, która nie jest dostępna w standardowym wydaniu.

    To kolejny rozdział w smutnej historii tytułu, który miał być wielkim powrotem pirackiego gatunku, a stał się symbolem rynkowej porażki. Premiera 16 lutego 2024 roku na PC (Ubisoft Store), PlayStation 5 i Xboksach Series X|S wzbudziła raczej obojętność niż entuzjazm, a wersja Steam ukazała się później – 22 sierpnia 2024 roku. Gracze szybko wskazywali na monotonię rozgrywki i braki w zawartości, a krytycy nie szczędzili negatywnych opinii. Ubisoft jednak uparcie bronił ceny startowej – standardowa edycja kosztowała w oficjalnym sklepie 29,99 dolarów, a wersja Premium 59,99 dolarów – przekonując, że to pełnoprawna produkcja quadruple-A.

    Rynek jednak szybko zweryfikował te ambicje.

    Co dokładnie się wydarzyło?

    • Skull & Bones Special Edition na Xboksa Series X/S kosztuje obecnie 39,99 zł w RTV Euro AGD – to cena niższa niż większość dań w przeciętnej restauracji.
    • Gra zadebiutowała w lutym 2024 roku na PC (Ubisoft Store), PS5 i Xbox Series X|S jako projekt rozwijany przez lata przez Ubisoft Singapore; wersja Steam trafiła do sprzedaży 22 sierpnia 2024 roku.
    • Według danych SteamDB cena bazowa na Steamie wynosi obecnie 29,99 dolarów, a historyczne minima dotyczyły m.in. zawartości DLC lub pakietów, nie samej gry podstawowej.
    • Edycja Special Edition zawiera dodatkową misję, której nazwa nie jest potwierdzona w oficjalnych materiałach sklepu.

    Szybkość, z jaką wydawca decydował się na obniżki, jest wymowna. Już w marcu 2024 roku – zaledwie miesiąc po premierze – Ubisoft ogłosił pierwszą promocję z 25-procentową zniżką. W sierpniu tego samego roku Steam zadebiutował z 60-procentowym rabatem, a cena spadła do 24 dolarów. W oficjalnym sklepie Ubisoftu standardowa wersja potrafiła kosztować 8 dolarów, Deluxe – 10, a Premium – zaledwie 14 dolarów. Wszystko to w ciągu kilkunastu miesięcy od premiery, co w przypadku dużych wydawców zdarza się niezwykle rzadko.

    Historia pirackiej nawigacji, która ugrzęzła na mieliźnie

    Pomysł na Skull & Bones narodził się jako rozszerzenie morskich potyczek z Assassin’s Creed IV: Black Flag – gry, którą wielu graczy uważa za jedną z najlepszych pirackich przygód w historii. Ubisoft Singapore pracował nad tytułem przez blisko dekadę, zmieniając koncepcje i przesuwając daty premiery. Ostatecznie dostaliśmy sieciową grę akcji skupioną na bitwach okrętowych, z pieczołowicie odwzorowanym Oceanem Indyjskim jako tłem. Gracze mogą dowodzić różnymi klasami statków, personalizować je i tworzyć floty liczące do 20 kapitanów.

    Problem w tym, że całość szybko okazała się powtarzalna i pozbawiona głębi, której oczekiwano po tak długim okresie dewelopingu. Krytycy narzekali na brak prawdziwie pirackiego sznytu – abordaże były ograniczone, eksploracja lądu minimalna, a pętla rozgrywki przypominała raczej żmudny grind niż epicką przygodę.

    Obecna promocja stawia pytanie: czy za 39,99 zł warto dać tej grze szansę? Jeśli macie ochotę na taktyczne bitwy morskie i nie przeszkadza wam konieczność stałego połączenia z internetem oraz konta Ubisoft, to cena jest zachęcająca. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy o tytule, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Ale za równowartość pizzy czy dwóch kaw na mieście? Może właśnie w tej cenie Skull & Bones ma najwięcej sensu.

    Gdy „AAAA” znaczy mniej niż lunch

    Przypadek Skull & Bones to nie tylko historia jednej gry, ale też lekcja dla całej branży. Puste slogany o segmentach cenowych nie obronią produktu, który nie trafia w oczekiwania graczy. Ubisoft próbował sprzedawać piracką fantazję w cenie premium, ale rynek szybko pokazał, ile naprawdę jest warta. Efekt? Dziś możecie kupić edycję specjalną taniej niż obiad na mieście. I choć brzmi to absurdalnie, dla niektórych może to być najlepszy pretekst, by wreszcie wypłynąć na ocean – nawet jeśli sama przygoda nie okaże się tak ekscytująca, jak obiecywano.


    Źródła

  • High On Life 2 zalicza poślizg na Switchu 2 – gracze poczekają aż do lipca

    High On Life 2 zalicza poślizg na Switchu 2 – gracze poczekają aż do lipca

    Squanch Games ogłosiło, że premiera High On Life 2 na Switch 2 została przesunięta z 20 kwietnia na 1 lipca 2026 roku. Ta decyzja zapadła zaledwie kilka tygodni przed planowanym debiutem, co oznacza dla wielu posiadaczy nowej konsoli Nintendo dodatkowe dwa i pół miesiąca oczekiwania na grę.

    Co musisz wiedzieć o opóźnieniu

    • Nowa data premiery na Switch 2 to 1 lipca 2026 – prawie pięć miesięcy po debiucie na innych platformach.
    • Powód opóźnienia to potrzeba dopracowania jakości portu – studio chce zapewnić wersję, która spełni wysokie standardy.
    • Cyfrowe preordery zostały anulowane, natomiast fizyczne zamówienia pozostają aktywne z wysyłką w lipcu.
    • Wersje na PC, PS5 i Xbox Series X/S są już dostępne – zadebiutowały 13 lutego 2026.

    Dlaczego akurat teraz?

    Opóźnienie jest zaskakujące, ponieważ prace nad portem trwały od miesięcy. Gra była prezentowana dziennikarzom i twórcom na zamkniętych pokazach, a niektórzy z nich opublikowali pozytywne pierwsze wrażenia z wersji Switch 2, chwaląc płynność rozgrywki w trybie przenośnym. Mimo to studio uznało, że produkt nie jest jeszcze gotowy.

    W oficjalnym komunikacie Squanch Games stwierdziło, że dodatkowy czas pozwoli lepiej sprostać zarówno ich standardom, jak i oczekiwaniom graczy. Choć to standardowe sformułowanie, krótki czas do premiery sugeruje, że problemy techniczne mogły być poważniejsze, niż początkowo zakładano.

    Pierwotna data – 20 kwietnia – była celowa, ponieważ w zapisie amerykańskim to 4/20, co jest żartobliwym odniesieniem do tytułu gry, w którym „high” odnosi się do stanu po marihuanie. Squanch Games jest znane z absurdalnego humoru, więc wybór tej daty nie był zaskoczeniem. Szkoda, że żart nie wypalił.

    Co z zamówieniami?

    Co z zamówieniami?
    Źródło: images.gram.pl

    Dla graczy, którzy już złożyli preorder, sytuacja różni się w zależności od formatu. Cyfrowe zamówienia zostały całkowicie anulowane, a pieniądze wrócą na konta kupujących. Fizyczne edycje (tzw. Game-Key Card) pozostają w mocy, chociaż ich wysyłka również przesunie się na lipiec.

    Oznacza to, że osoby, które zamawiały grę w sklepie internetowym Nintendo, będą musiały ponownie przejść przez proces zakupu bliżej nowej daty. To niewielka niedogodność, ale zawsze irytująca.

    High On Life 2 – co to za gra?

    Dla tych, którzy nie znają: High On Life 2 to sequel komediowego FPS-a z 2022 roku, który był największym debiutem w historii Xbox Game Pass. Za produkcję odpowiada Squanch Games, studio współzałożone przez Justina Roilanda, współtwórcę „Ricka i Morty’ego”. Ten fakt tłumaczy absurdalny humor gry, w której gadające bronie (zwane Gatlians) nieustannie komentują działania gracza.

    Gra zadebiutowała na PC, PS5 i Xbox Series X/S w lutym 2026, zbierając pozytywne recenzje. Port na Switch 2 miał być pierwszą okazją, by zagrać w tę zwariowaną strzelankę na konsoli hybrydowej. Teraz jednak będzie to możliwe tylko później.

    Czy warto czekać?

    Biorąc pod uwagę pozytywne pierwsze wrażenia z wersji Switch 2 oraz to, że opóźnienie nie jest znaczne, lipcowa premiera wydaje się pewna. Squanch Games nie odwołało portu, a jedynie przesunęło datę. Dla fanów Nintendo, którzy jeszcze nie mieli okazji zagrać na innych platformach, te dodatkowe tygodnie mogą być frustrujące. Jednak jeśli efekt końcowy będzie dopracowany, zapewne szybko wybaczą studiu to opóźnienie.


    Źródła

  • FIFA Heroes oficjalnie zapowiedziane — piłkarska gra akcji z superbohaterami i chaosem 5 na 5

    FIFA Heroes oficjalnie zapowiedziane — piłkarska gra akcji z superbohaterami i chaosem 5 na 5

    FIFA zaprezentowała FIFA Heroes, nową grę piłkarską, która odbiega od realizmu znanego z serii EA Sports FC. Jest to arcade'owa produkcja 5 na 5, w której na boisku spotykają się legendy futbolu, postacie mitologiczne oraz oficjalne maskotki mistrzostw świata. Premiera zaplanowana jest na 24 czerwca 2026 roku na urządzenia mobilne (iOS i Android), a wersje na PC i konsole będą dostępne później.

    Co wiemy o FIFA Heroes

    • FIFA Heroes to oficjalnie licencjonowana gra FIFA, rozwijana poza EA Sports.
    • Rozgrywka arcade 5 na 5 stawia na chaos, supermoce i spektakularne akcje zamiast symulacji.
    • W składach drużyn znajdą się prawdziwi piłkarze, fikcyjni bohaterowie oraz maskotki mundialu.
    • Premiera 24 czerwca 2026 na iOS i Android, później na PC i konsole.
    • Gra celuje w okres przed mundialem 2026, co sugeruje strategiczne wykorzystanie licencji FIFA.

    Piłka nożna bez hamulców — Thor i Maradona w jednej drużynie

    Pierwszy trailer FIFA Heroes pokazuje, że nie jest to produkcja dla fanów taktycznych symulacji. Materiał promocyjny ukazuje dynamiczne starcia, w których obok Diego Maradony, Jacka Grealisha czy Lautaro Martineza biegają Thor, Zeus, Sun Wukong oraz oficjalne maskotki mistrzostw świata FIFA.

    Całość utrzymana jest w kreskówkowej, przerysowanej stylistyce. Zamiast realistycznej fizyki, gra oferuje luźne zasady i efektowne triki. W oficjalnym opisie gry wspomniano o "szalonej fizyce", "epickich sztuczkach" i "spektakularnych bramkach". To sygnał, że FIFA postawiła na zupełnie inną koncepcję niż symulacyjne korzenie marki.

    Boisko w FIFA Heroes przypomina bardziej arenę bijatyki niż stadion piłkarski. Dynamika rozgrywki ma być błyskawiczna, a mecze chaotyczne, co zachęca do kolejnych rund. Nie ma tu miejsca na długie budowanie akcji czy defensywne ustawianie formacji.

    Powrót FIFA do gier po rozstaniu z EA

    Powrót FIFA do gier po rozstaniu z EA
    Źródło: images.gram.pl

    FIFA Heroes to jedna z pierwszych gier stworzonych pod bezpośrednią licencją FIFA po zakończeniu współpracy z Electronic Arts. EA Sports kontynuuje swoją piłkarską serię jako EA Sports FC, pozostawiając nazwę "FIFA" w rękach międzynarodowej federacji.

    Dla FIFA to strategiczny moment. Własne gry wideo pozwalają federacji utrzymać obecność w cyfrowej rozrywce i dotrzeć do nowych odbiorców, szczególnie młodszych graczy mobilnych. Wybór arcade'owego formatu 5 na 5 to także sposób na odróżnienie się od konkurencji.

    FIFA Heroes nie jest jedyną nową grą na licencji FIFA. Federacja ogłosiła również współpracę z Netflixem nad inną produkcją piłkarską, która będzie ekskluzywna dla platformy streamingowej. Wygląda na to, że federacja chce testować różne formaty i grupy odbiorców.

    Mobilny start, potem konsole

    Trailer FIFA Heroes pokazywał grę uruchomioną na telefonie marki Motorola, co sygnalizowało mobilny debiut. Ostatecznie tytuł zadebiutował 24 czerwca 2026 roku na iOS i Androidzie, a wersje na PC oraz konsole mają pojawić się w późniejszym terminie.

    Taka strategia premiery jest zrozumiała. Rynek mobilny to ogromna baza graczy, zwłaszcza w segmencie gier sportowych o uproszczonej mechanice. FIFA Heroes ma szansę szybko zbudować społeczność wśród casualowych odbiorców, zanim zawita na "poważniejsze" platformy.

    Na ten moment nie znamy jeszcze modelu monetyzacji ani pełnej listy trybów gry. Nie wiadomo też, jak będzie wyglądać budowanie składu i czy pojawią się mikropłatności. Biorąc pod uwagę mobilny rodowód produkcji, można spodziewać się systemów typowych dla gier free-to-play, ale oficjalnego potwierdzenia jeszcze nie ma.

    Mundial 2026 w tle

    Premiera FIFA Heroes zaplanowana na czerwiec 2026 roku to nieprzypadkowy termin. Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2026 odbędą się latem w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Gra ma więc trafić do graczy w idealnym momencie, na fali rosnącego zainteresowania futbolem przed największym turniejem.

    Obecność oficjalnych maskotek mundialu w składzie grywalnych postaci potwierdza, że FIFA Heroes ma być produktem mocno powiązanym z nadchodzącym świętem piłki. To sprytne zagranie marketingowe — wykorzystanie rozpoznawalnych symboli mistrzostw w lekkiej, przystępnej formie rozgrywki, która może przyciągnąć osoby niezainteresowane poważnymi symulacjami.

    Czy FIFA Heroes ma szansę zagrozić pozycji EA Sports FC? Raczej nie — to zupełnie inny segment rynku i inny typ gracza. Ale jako samodzielna produkcja z mocną licencją, chwytliwym stylem i dobrym timingiem, może okazać się sporym sukcesem federacji na nowym dla niej polu.


    Źródła

  • Marvel Rivals zmierza na Nintendo Switch 2. Danny Koo potwierdza prace nad portem

    Marvel Rivals zmierza na Nintendo Switch 2. Danny Koo potwierdza prace nad portem

    Fani Nintendo otrzymali potwierdzenie, że Marvel Rivals zadebiutuje na Nintendo Switch 2. Danny Koo, producent wykonawczy Marvel Games, podczas konferencji GDC ogłosił: „Pracujemy nad tym” oraz dodał „Zrobimy to”. Po miesiącach spekulacji, wersja na nową konsolę Nintendo jest już w fazie aktywnego rozwoju.

    Kluczowe informacje o porcie

    • Marvel Rivals jest dostosowywane do Nintendo Switch 2 przez studio NetEase.
    • Brak daty premiery – twórcy nie ujawnili jeszcze żadnego okna wydania ani szczegółów technicznych.
    • Nie ujawniono celów wydajnościowych – nie są znane targety rozdzielczości, liczby klatek ani rozmiaru pliku.
    • Wersja na pierwszego Switcha nie powstała z powodu ograniczeń sprzętowych – Nintendo Switch 2 jest rozpatrywane oddzielnie.
    • Kontakt z Nintendo trwał już od jakiegoś czasu, a problem z brakiem dev kitów został rozwiązany.

    Dlaczego dopiero teraz? Historia problemów technicznych

    Marvel Rivals od premiery pod koniec 2024 roku jest dostępne na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Posiadacze konsol Nintendo musieli czekać. Powód był prosty – oryginalny Switch nie miał wystarczającej mocy.

    Przedstawiciele studia wcześniej przyznawali, że sprzęt pierwszej generacji nie zapewniłby odpowiedniego doświadczenia. Niska wydajność uniemożliwiała płynną rozgrywkę w dynamicznym hero shooterze z zaawansowaną fizyką i zniszczalnym otoczeniem.

    Nintendo Switch 2 zmienił tę sytuację. Nowa konsola oferuje znacznie większą moc obliczeniową, co umożliwiło rozmowy o porcie. Danny Koo potwierdził, że zespół był w kontakcie z Nintendo i pracował nad dev kitami, co wskazuje na postęp w tej kwestii.

    Czego jeszcze nie wiemy – szczegóły techniczne pod znakiem zapytania

    Czego jeszcze nie wiemy – szczegóły techniczne pod znakiem zapytania

    Choć potwierdzenie prac to dobra wiadomość, brakuje konkretów. Nie wiadomo, w jakiej rozdzielczości gra będzie działać na Nintendo Switch 2 – czy będzie to dynamiczne 1080p w trybie dokowanym, czy może niższe wartości. Liczba klatek na sekundę również pozostaje nieznana – 30 FPS byłoby bezpiecznym celem, ale fani hero shooterów oczekują 60 klatek.

    Rozmiar pliku to kolejna niewiadoma. Marvel Rivals na innych platformach zajmuje sporo miejsca, a pamięć wewnętrzna Nintendo Switch 2 jest ograniczona. Pojawia się także pytanie o cross-play i cross-progression – czy gracze na Nintendo Switch 2 będą mogli grać ze znajomymi na PC oraz konsolach Sony i Microsoftu, zachowując swoje postępy? Na razie brak informacji.

    Co z wersją mobilną? Tego nie będzie

    Danny Koo rozwiał także nadzieje posiadaczy smartfonów, potwierdzając, że wersja na iOS i Androida nie powstanie. Wyjaśnił, że sterowanie dotykowe w grze tego typu wymagałoby stworzenia zupełnie innego doświadczenia, a nie prostego portu. NetEase nie chce iść na kompromisy, które mogłyby wpłynąć na jakość rozgrywki. To rozczarowująca wiadomość dla fanów mobilnych, ale decyzja wydaje się uzasadniona.

    Co dalej? Czekamy na oficjalną zapowiedź

    Słowa Danny’ego Koo padły podczas wywiadu na GDC, ale nie były to jeszcze pełnoprawne zapowiedzi z datą i trailerem. Producent zaznaczył: „kiedy będziemy mieli wieści, ogłosimy to”. Na razie wiadomo, że prace trwają.

    Kiedy możemy spodziewać się konkretów? Trudno to przewidzieć. Jeśli port jest we wczesnej fazie produkcji, premiera może nastąpić dopiero pod koniec 2026 roku lub później. Z drugiej strony, jeśli NetEase pracuje nad tym od dłuższego czasu, być może na pierwsze gameplaye nie trzeba będzie długo czekać.

    Jedno jest pewne – posiadacze Nintendo Switch 2 w końcu będą mieli okazję na drużynowe starcia superbohaterów Marvela. To może przyciągnąć nowych graczy do tej rosnącej społeczności.


    Źródła

  • Lords of the Fallen od CI Games zmierza do PlayStation Plus Essential – przeciek potwierdza polski hit w kwietniowej ofercie

    Lords of the Fallen od CI Games zmierza do PlayStation Plus Essential – przeciek potwierdza polski hit w kwietniowej ofercie

    Choć Sony jeszcze nie ogłosiło oficjalnej listy gier, insider billbil-kun ujawnił, że w kwietniu abonenci PS Plus Essential będą mieli dostęp do Lords of the Fallen – gry soulslike wydanej przez CI Games i stworzonej przez studio Hexworks. Gra ma być dostępna od 7 kwietnia, a oficjalna zapowiedź oferty pojawi się 2 kwietnia 2026 na blogu PlayStation Japan. Przecieki wskazują również na inne tytuły w wyższych wariantach subskrypcji.

    Kluczowe informacje o wycieku

    • Lords of the Fallen będzie główną grą kwietniowej oferty PS Plus Essential – dostępna od 7 kwietnia do 4 lub 5 maja, w zależności od regionu.
    • Sword Art Online: Fractured Daydream ma dołączyć jako drugi tytuł w abonamencie Essential.
    • Tomb Raider I-III Remastered dopełnia zestaw trzech gier w podstawowym wariancie subskrypcji, co potwierdziła oficjalna strona PS Plus Polska.
    • Horizon Zero Dawn Remastered, The Crew Motorfest i Football Manager 26 Console trafią do PS Plus Extra/Premium 21 kwietnia według przecieków.
    • billbil-kun jest źródłem przecieku, który od lat potwierdza swoje wiarygodność w kwestii ujawniania ofert PlayStation Plus.

    Polski soulslike znowu w centrum uwagi

    Lords of the Fallen z 2023 roku to restart serii, który wprowadza bardziej ambitną oprawę i rozbudowany świat w porównaniu do poprzednika z 2014 roku. Gra została wydana przez CI Games i opracowana przez Hexworks, a jej premiera miała miejsce na PlayStation 5, Xbox Series X/S i PC. Mimo pozytywnego przyjęcia, niektórzy gracze krytykowali nierówny poziom trudności oraz brak innowacji w porównaniu do innych gier z gatunku soulslike. Sprzedaż na poziomie 2,5 miliona egzemplarzy na całym świecie pokazuje jednak, że gra zdobyła swoje grono fanów.

    Warto dodać, że pod koniec ubiegłego roku gra otrzymała dużą aktualizację, która wprowadziła zmiany w zachowaniu przeciwników, w tym bossów, oraz nowy tryb Veterana i poprawki animacji broni. Dla subskrybentów PS Plus Essential oznacza to dostęp do ulepszonej wersji gry na PS5 bez dodatkowych kosztów.

    Przeciek, który stał się faktem

    Przeciek, który stał się faktem
    Źródło: images.gram.pl

    Zanim na stronie ps-plus.pl pojawiła się oficjalna lista gier na kwiecień, w mediach branżowych pojawiły się spekulacje. Najpierw gram.pl i techon.pl opisały doniesienia billbil-kuna, wskazując wyłącznie Lords of the Fallen jako główną atrakcję miesiąca. Później dołączyły kolejne tytuły – Sword Art Online: Fractured Daydream oraz Tomb Raider I-III Remastered. Ostatecznie wszystkie trzy produkcje potwierdzono w oficjalnej ofercie.

    Taka sekwencja zdarzeń – przeciek, częściowe potwierdzenia, końcowa lista – stała się rutyną dla obserwatorów PlayStation Plus. Billbil-kun rzadko się myli, więc gdy tylko pojawiły się informacje o Horizon Zero Dawn Remastered czy The Crew Motorfest w Extra i Premium, społeczność graczy zaczęła planować kwietniowe rozgrywki.

    Co oznacza powrót marki do abonamentu

    Warto przypomnieć, że pierwsza odsłona Lords of the Fallen z 2014 roku trafiła do PS Plus kilka lat temu. Powrót restartu marki do subskrypcji Sony może być przemyślaną strategią – CI Games pracuje nad kolejną częścią serii, a udostępnienie „dwójki” w ramach abonamentu to skuteczny sposób na zwiększenie zainteresowania przed premierą następcy. Sony z kolei wprowadza polską produkcję do globalnej bazy użytkowników, co wydaje się korzystne dla obu stron.

    Dla polskich graczy to szczególnie satysfakcjonująca wiadomość. Niewiele rodzimych tytułów trafia do oferty PlayStation Plus jako główna atrakcja miesiąca, a Lords of the Fallen bez wątpienia zasługuje na to wyróżnienie.

    Kwiecień pod znakiem różnorodności

    Patrząc na całą ofertę Essential, kwiecień zapowiada się interesująco. Lords of the Fallen zadowoli fanów wymagającej walki i mrocznego fantasy. Tomb Raider I-III Remastered to gratka dla miłośników klasyki eksploracji i zagadek. Sword Art Online: Fractured Daydream uzupełnia zestaw o lżejszą, anime’ową produkcję opartą na popularnym uniwersum.

    Jeśli potwierdzą się również przecieki o Extra i Premium, abonenci wyższych planów mogą liczyć na solidną dawkę nowości – od postapokaliptycznego hitu Guerrilla Games po samochodową zabawę Ubisoftu i piłkarski menedżer od Sports Interactive. Wszystkie trzy tytuły mają być dostępne od 21 kwietnia.


    Źródła

  • Albion Online zadebiutuje na Xbox Series x/s. Kultowe MMO po raz pierwszy na konsolach

    Albion Online zadebiutuje na Xbox Series x/s. Kultowe MMO po raz pierwszy na konsolach

    Studio Sandbox Interactive ogłosiło datę premiery Albion Online na konsole Microsoftu. Gra zadebiutuje na Xbox Series X/S 21 kwietnia 2026 roku, co będzie pierwszym wydaniem tej produkcji na platformach konsolowych. Gra pozostanie w modelu free-to-play, co oznacza, że nie będzie wymagała opłat.

    Kluczowe informacje o konsolowej premierze

    • 21 kwietnia 2026 – data debiutu na Xbox Series X/S
    • Free-to-play – gra dostępna bez opłat
    • Pełen cross-play – wspólne serwery z graczami na PC, Mac, Linux, iOS i Android
    • Łączenie kont – dotychczasowi użytkownicy mogą kontynuować grę bez utraty postaci i ekwipunku
    • Optymalizacja pod pada – nowy interfejs i sterowanie kontrolerem, z opcją podłączenia myszy i klawiatury

    Konsolowy przełom po latach dominacji PC i mobile

    Albion Online zadebiutował na komputerach osobistych w lipcu 2017 roku. Od tego czasu gra została wydana na Maca, Linuksa, a w 2021 roku na urządzenia mobilne z systemami iOS oraz Android. Mimo upływu lat, Sandbox Interactive nie zdecydowało się na port konsolowy aż do teraz. Xbox Series X/S otworzy Albion przed nową publicznością.

    Konsolowa wersja ma być identyczna pod względem zawartości z wersjami na inne platformy. Nie będzie żadnych okrojeń ani uproszczeń mechanik. Gracze otrzymają pełnoprawne doświadczenie Albion Online na konsoli.

    Bezproblemowa migracja i pełna kompatybilność

    Twórcy zapewniają, że przejście z PC na konsolę (lub odwrotnie) będzie proste. Gracze mogą połączyć swoje istniejące konta i kontynuować przygodę od momentu, w którym ją przerwali. Postacie, zdobyty ekwipunek, postępy gildii i stan wyspy – wszystko zostaje.

    Nowi gracze zaczynają od zera na konsoli, bez dodatkowych formalności.

    Wersja Xbox korzysta ze wspólnych serwerów, co oznacza, że w otwartym świecie Albionu spotkasz zarówno posiadaczy Xboxów, jak i osoby grające przez Steam, samodzielnego launchera na PC czy telefony. To jeden ekosystem bez podziałów.

    Dostosowanie do pada i nowy interfejs

    Dostosowanie do pada i nowy interfejs
    Źródło: images.gram.pl

    Przeniesienie MMO na konsolę to zawsze wyzwanie. Sterowanie w Albionie bywa intensywne, szczególnie podczas PvP i walk o terytoria. Sandbox Interactive przebudowało interfejs pod pada, ale także zapewniło wsparcie dla myszy i klawiatury podłączanych przez USB.

    Zmiany obejmują menu kontekstowe, system nawigacji po ekwipunku i mapie oraz ogólny układ HUD-u. Celem jest, aby nowi gracze nie czuli się zagubieni, a weterani szybko odnajdywali się w znanym środowisku.

    Bonus dla subskrybentów Game Pass

    Microsoft potwierdził, że Albion Online będzie dostępny od dnia premiery jako darmowy tytuł w bibliotece Xboxa. Abonenci Xbox Game Pass mogą powiązać swoje konto i otrzymać ekskluzywny pakiet startowych bonusów. Szczegóły dotyczące przedmiotów lub ułatwień w tym pakiecie nie zostały jeszcze ujawnione, ale dodanie czegoś ekstra na start przy darmowej grze jest zachęcające.

    Społeczność dostaje nowy dom

    Albion Online przez lata zbudował lojalną bazę graczy, głównie na PC. Rozszerzenie na Xbox Series X/S może przyciągnąć nowych graczy, szczególnie że rynek MMO na konsolach nie jest przesadnie zatłoczony. Model ekonomiczny gry oparty na działaniach graczy oraz nieklasowy system rozwoju przyciąga osoby zmęczone schematami tradycyjnych MMORPG-ów.

    Premiera 21 kwietnia 2026 roku może znacząco wpłynąć na społeczność gry, zwłaszcza gdy gildie zaczną rekrutować nowych członków z konsolowej społeczności.


    Źródła

  • Sony zamyka Dark Outlaw Games – studio weterana Call of Duty nie przetrwało nawet roku

    Sony zamyka Dark Outlaw Games – studio weterana Call of Duty nie przetrwało nawet roku

    Sony zamknęło Dark Outlaw Games, studio założone przez Jasona Blundella, który był odpowiedzialny za tryb Zombies w serii Call of Duty. Zespół nie zdążył wydać żadnej gry, a jego projekt został anulowany na wczesnym etapie produkcji.

    Kluczowe informacje

    • Dark Outlaw Games powstało w 2025 roku jako wewnętrzne studio PlayStation.
    • Jason Blundell, były szef Treyarch, miał stworzyć nową grę AAA.
    • Projekt był na bardzo wczesnym etapie i nigdy nie został oficjalnie zapowiedziany.
    • To już drugie studio Blundella zamknięte przez Sony, po wcześniejszym Deviation Games.
    • Sony kontynuuje restrukturyzację, zwalniając około 50 pracowników w USA i Wielkiej Brytanii.

    Ambicje kontra rzeczywistość

    W marcu 2025 roku Jason Blundell ogłosił powstanie Dark Outlaw Games, co wzbudziło duże zainteresowanie. Blundell, który przez lata kierował rozwojem Call of Duty Zombies w Treyarch, otrzymał od Sony własny zespół i możliwość realizacji ambitnego projektu AAA. Spekulowano, że gra mogła być tworzona z myślą o PlayStation 6.

    Jednak rzeczywistość okazała się inna. Studio nie przetrwało nawet roku, a projekt był w bardzo wczesnej fazie, bez szczegółów, tytułu czy zwiastuna. Sony zdecydowało, że dalsza inwestycja nie jest opłacalna.

    To nie jest pierwszy przypadek w karierze Blundella. Po odejściu z Treyarch założył Deviation Games, które również miało tworzyć gry dla PlayStation. Studio zostało zamknięte w 2024 roku, a Blundell opuścił je dwa lata wcześniej. Teraz sytuacja się powtórzyła.

    Cięcia, które bolą

    Cięcia, które bolą

    Decyzja o zamknięciu Dark Outlaw Games wpisuje się w szerszą restrukturyzację w PlayStation Studios. Niedawno ogłoszono likwidację Bluepoint Games, studia odpowiedzialnego za remake Demon’s Souls, które mogło pracować nad Bloodborne. Hermen Hulst, szef PlayStation Studios, wskazał na rosnące koszty produkcji i spowolnienie branży jako powody konieczności adaptacji.

    Dodatkowo, według doniesień, Sony wycofuje się z ekspansji na rynku gier mobilnych. Firma planuje skupić się na wybranych tytułach, a ambicje związane z segmentem smartfonów zostały ograniczone. To pokazuje, że Sony podchodzi bardziej ostrożnie do ryzykownych inwestycji.

    Jason Schreier z Bloomberga informuje, że Dark Outlaw Games miało działać jako „incubation studio”, co oznacza, że miało czas na eksperymenty i rozwijanie koncepcji. Wygląda na to, że rok wystarczył, by Sony uznało, że projekt nie ma przyszłości.

    Co dalej z Blundellem?

    Jason Blundell ma za sobą sukcesy, takie jak kultowy tryb Zombies w Call of Duty: Black Ops 3 oraz wieloletnie doświadczenie w Treyarch, ale jego ostatnie przedsięwzięcia w PlayStation nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dwa zamknięte studia to niepokojąca statystyka.

    Nie wiadomo, jakie są jego plany na przyszłość. Czy podejmie kolejną próbę? A może wróci do Activision? Jedno jest pewne: branża gier w 2026 roku stawia wyzwania nawet doświadczonym twórcom.

    Sytuacja w branży jest trudna – w dniu zamknięcia Dark Outlaw Games, Epic Games ogłosiło zwolnienie ponad 1000 pracowników, a Ubisoft zamknął studio Red Storm. Lista zamkniętych studiów rośnie z miesiąca na miesiąc.


    Źródła

  • Gothic Remake w pudełku za 189,99 zł — Media Expert rusza z preorderem na wydanie fizyczne

    Gothic Remake w pudełku za 189,99 zł — Media Expert rusza z preorderem na wydanie fizyczne

    Wydanie pudełkowe Gothic Remake na PC jest już dostępne w polskiej przedsprzedaży. Sklep Media Expert jako jedyny w kraju oferuje fizyczną wersję gry na komputery osobiste, a w pudełku znajduje się płyta DVD, a nie kod Steam. Premiera zaplanowana jest na 5 czerwca 2026 roku.

    Najważniejsze informacje

    • Media Expert to jedyny sklep w Polsce z preorderem pudełkowego Gothic Remake na PC.
    • Płyta DVD z grą, a nie klucz cyfrowy — rzadkość na dzisiejszym rynku.
    • 189,99 zł — cena standardowej edycji pudełkowej.
    • Edycja kolekcjonerska limitowana do 7500 egzemplarzy była wcześniej dostępna w Empiku za 889 zł.
    • Premiera Gothic Remake odbędzie się 5 czerwca 2026 na PC, PS5 i Xbox Series X.

    Co dokładnie oferuje Media Expert?

    Oferta dotyczy wyłącznie wersji PC. Cena 189,99 zł za pudełko z płytą DVD jest konkurencyjna, zwłaszcza w porównaniu do innych opcji dostępnych na rynku. W standardowym wydaniu nie ma dodatkowych gadżetów, steelbooków czy artbooków. To po prostu gra na fizycznym nośniku.

    Warto zaznaczyć, że w pudełku znajduje się płyta DVD, a nie klucz Steam. Dla niektórych graczy może to być nostalgiczne przypomnienie czasów, gdy Gothic kupowano w takiej formie. Inni mogą jednak napotkać problem, ponieważ nie każdy komputer jest wyposażony w napęd optyczny.

    A co z innymi edycjami?

    A co z innymi edycjami?
    Źródło: images.gram.pl

    Rynek fizycznych wydań Gothic Remake jest zróżnicowany. Oprócz oferty Media Expert, inne sklepy również wprowadziły swoje propozycje, choć nie zawsze były one dostępne jednocześnie.

    Empik wznowił sprzedaż edycji kolekcjonerskiej. Limitowana do 7500 egzemplarzy na całym świecie, dostępna jest w wersjach na PC, PS5 i Xbox Series X. Cena wynosi 889 zł. W zestawie znajdują się fizyczne dodatki, które mogą zainteresować fanów serii, chociaż szczegóły zawartości nie zostały dokładnie opisane w materiałach sklepowych.

    THQ Nordic Store oferuje swoją pudełkową edycję za 209,99 zł. W tym przypadku w pudełku znajduje się klucz Steam, a nie płyta. Do niektórych zamówień dołączany był bonusowy steelbook, co może być interesujące dla kolekcjonerów, choć nie wiadomo, czy promocja jest nadal aktualna.

    Sklep Xbox ustalił cenę na 259,99 zł. Pakiet obejmuje Gothic Remake oraz Gothic Classic, co oznacza, że kupujący otrzymują dwie gry. Na Allegro pojawiła się oferta pudełkowa PC z opisem sugerującym nośnik Blu-ray, jednak data premiery ustawiona na 31 grudnia 2026 roku wskazuje, że to jedynie placeholder. Warto podchodzić do takich wpisów z ostrożnością.

    Dlaczego ta oferta jest warta uwagi?

    Po pierwsze, cena. 189,99 zł za pełnoprawne wydanie pudełkowe to mniej niż standardowe cyfrowe premiery gier z segmentu AAA. Po drugie, nośnik. DVD w erze dominacji kluczy cyfrowych i abonamentów Game Passa czy PS Plus to już rzadkość.

    Gothic Remake powstaje na silniku Unreal Engine 5, a za projekt odpowiada studio Alkimia Interactive. To ich debiutancki tytuł, więc oczekiwania są wysokie, zwłaszcza w Polsce, gdzie oryginalny Gothic z 2001 roku ma status kultowy. Odświeżona oprawa graficzna, zmodernizowany system walki i ta sama historia osadzona w kolonii górniczej mają szansę przyciągnąć zarówno weteranów, jak i nowych graczy.

    Jeśli interesuje was fizyczna wersja Gothic Remake na PC, oferta Media Expert to obecnie jedyna sensowna opcja. Możliwe, że przed premierą 5 czerwca pojawią się inne propozycje od sprzedawców, ale na chwilę obecną wybór jest jasny.


    Źródła

  • Borderlands 4 dostało solidnego kopa. Gearbox potwierdza 20% wzrost wydajności na PC

    Borderlands 4 dostało solidnego kopa. Gearbox potwierdza 20% wzrost wydajności na PC

    Gearbox i 2K ogłosiły, że po serii optymalizacji Borderlands 4 działa na komputerach średnio o 20% szybciej niż w dniu premiery. Twórcy przedstawili konkretne liczby z testów porównujących wersję premierową z marcową aktualizacją 1.5, a rezultaty są imponujące, zwłaszcza na budżetowych konfiguracjach.

    Co się zmieniło w pigułce

    • Średnia wydajność wzrosła o około 20% na różnych konfiguracjach PC, w tym na sprzęcie minimalnym i zalecanym.
    • Budżetowe zestawy zyskały najwięcej – na RTX 2070 z i7-9700K w natywnej rozdzielczości 1080p bez DLSS liczba FPS wzrosła nawet o 43%.
    • Stabilność również się poprawiła – 1% i 0,1% low wzrosły we wszystkich testach, a liczba crashy spadła niemal o połowę.
    • DLSS daje dodatkowy zastrzyk od 17 do 35% w zależności od ustawień i sprzętu.
    • RTX 4080 w natywnej rozdzielczości wzrósł z około 55 do prawie 80 FPS.

    Konkretne liczby z testów

    2K opublikowało szczegółowe porównanie między wersją 1.0.2 a obecną 1.5. Sprawdzono różne ustawienia jakości grafiki i konfiguracje sprzętowe – od minimalnych po high-endowe. Wyniki potwierdzają, że to nie są puste obietnice.

    Największy skok zanotowano na maszynie z RTX 2070 i procesorem i7-9700K. W rozdzielczości 1080p, bez włączonego DLSS, Borderlands 4 wygenerowało o 43% więcej klatek na sekundę. To znacząca różnica dla graczy, którzy nie planują wymiany sprzętu, a chcą grać płynnie.

    Po włączeniu DLSS poprawa była nieco mniejsza, ale nadal znacząca – od 17 do 35%. Parametry 1% i 0,1% low wzrosły we wszystkich testowanych scenariuszach, a w niektórych przypadkach 0,1% low wzrosło niemal dwukrotnie. To przekłada się na mniej przycięć i gładszą rozgrywkę.

    Co konkretnie poprawiono

    Co konkretnie poprawiono
    Źródło: images.gram.pl

    Gearbox nie zastosował jedynie łatki „optymalizacja”. Przez kilka miesięcy zespół pracował nad silnikiem Unreal Engine 5, który nie zawsze radził sobie na przeciętnym sprzęcie.

    Zmniejszono liczbę wielokątów, zoptymalizowano fizykę i symulacje tkanin. Dopracowano technologię Virtual Shadow Maps, która obciążała karty graficzne. Dodatkowo zoptymalizowano proces Shader PSO, co eliminuje irytujące przycięcia w trakcie gry.

    Efekt? Odciążono zarówno procesor, jak i GPU. A to wszystko w momencie, gdy do gry zmierza nowy dodatek fabularny i grywalna postać.

    Co to oznacza dla graczy

    Co to oznacza dla graczy
    Źródło: images.gram.pl

    To dobra wiadomość dla każdego, kto zrezygnował z Borderlands 4 po premierze z powodu problemów technicznych. Gra na starcie potrafiła frustrować nawet na mocnym sprzęcie, a teraz wygląda na to, że deweloperzy podjęli konkretne działania.

    Warto pamiętać, że 20% to średnia – rzeczywisty wzrost zależy od konkretnej konfiguracji, rozdzielczości i ustawień graficznych. Na słabszych maszynach może być znacznie więcej, na topowych nieco mniej. Jednak kierunek zmian jest jasny: Borderlands 4 przestało być techniczną wydmuszką i zaczyna działać tak, jak powinno od początku.

    Podsumowanie

    Marcowa aktualizacja 1.5 to istotny krok w naprawianiu Borderlands 4. Gearbox i 2K przedstawili liczby, które pokazują, że gra działa zauważalnie lepiej niż w premierowym wydaniu. Jeśli czekaliście na moment, by wrócić na Pandorę (lub nową planetę Kairos), teraz jest na to najlepszy czas. Zwłaszcza że nadciąga nowy dodatek i świeża postać, więc zawartości do ogarnięcia nie zabraknie.


    Źródła

  • Naughty Dog zatrudnia Jasona Hilla, weterana Blizzarda z 20-letnim stażem

    Naughty Dog zatrudnia Jasona Hilla, weterana Blizzarda z 20-letnim stażem

    Naughty Dog ogłosiło, że do zespołu dołączył Jason Hill, który przez wiele lat pracował w Blizzard Entertainment jako reżyser filmowy. Hill objął stanowisko Cinematic Supervisor i będzie odpowiedzialny za reżyserię przerywników filmowych w nadchodzących projektach studia z Santa Monica.

    Zatrudnienie Hilla ma miejsce w momencie, gdy Naughty Dog wraca do tworzenia nowej marki po latach pracy nad remasterami i odświeżonymi wersjami starszych gier.

    Najważniejsze informacje

    • Jason Hill pracował w Blizzardzie przy takich grach jak World of Warcraft, Diablo, StarCraft i Overwatch.
    • W Naughty Dog objął stanowisko Cinematic Supervisor i zajmie się reżyserią przerywników filmowych.
    • Jego zatrudnienie zbiega się z pracami nad Intergalactic: The Heretic Prophet – pierwszą nową grą studia od 2020 roku.
    • Produkcja zmierza na PlayStation 5, a szczegóły dotyczące daty premiery nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone.

    Człowiek od filmowej magii Blizzarda

    Jason Hill wnosi do Naughty Dog bogate doświadczenie zdobyte w Blizzardzie, gdzie odpowiadał za filmową stronę gier, które stały się ikonami branży. Jego obowiązki obejmowały oświetlenie, reżyserię scen przerywnikowych oraz koordynację między działami artystycznymi.

    Hill miał wpływ na wizualny język serii takich jak World of Warcraft, Diablo, StarCraft i Overwatch. Te marki są znane z rozbudowanych cinematiców, które często są uznawane za małe dzieła sztuki. Przykłady to intro do Wrath of the Lich King oraz przerywniki z Diablo III, które były efektem pracy specjalistów takich jak Hill.

    Teraz jego umiejętności trafią do studia, które jest znane z narracyjnych gier. Produkcje takie jak The Last of Us czy Uncharted pokazują, jak ważne są przerywniki filmowe w budowaniu emocji i prowadzeniu opowieści.

    Nowy rozdział w Naughty Dog

    Nowy rozdział w Naughty Dog
    Źródło: images.gram.pl

    Jason Hill wyraził swoje zadowolenie z dołączenia do Naughty Dog jako Cinematic Supervisor. W mediach społecznościowych podkreślił, że to dla niego ekscytujący krok oraz szansa na rozwijanie filmowej narracji w nadchodzących projektach.

    Jego rola w studiu będzie obejmować nie tylko nadzorowanie przerywników, ale także pomoc w tworzeniu nowej generacji opowieści poprzez filmową narrację. To wskazuje na zamiar studia, aby jeszcze bardziej skupić się na kinowym stylu swoich produkcji.

    Zatrudnienie Hilla wpisuje się w szerszy trend, w którym Naughty Dog regularnie pozyskuje uznanych weteranów z innych dużych studiów AAA. Wcześniej do zespołu dołączyli m.in. Joseph Than oraz Stephen Clayburn, również z doświadczeniem zdobytym w Blizzardzie.

    Intergalactic: The Heretic Prophet na horyzoncie

    Zatrudnienie Hilla ma szczególne znaczenie w kontekście nadchodzącej premiery Intergalactic: The Heretic Prophet, pierwszej nowej gry Naughty Dog od czasu The Last of Us Part II z 2020 roku. Produkcja osadzona w kosmosie stawia na akcję i nowe uniwersum.

    W głównej roli wystąpi Tati Gabrielle, znana z serialu You oraz filmowych adaptacji Uncharted i The Last of Us. Zagra Jordan A. Mun, postać, która będzie przewodnikiem po tej kosmicznej opowieści.

    Szczegóły dotyczące daty premiery i platform nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone. Można jednak przypuszczać, że doświadczenie Hilla w tworzeniu epickich momentów filmowych, charakterystycznych dla gier Blizzarda, będzie miało zastosowanie również w tej produkcji, zwłaszcza w przerywnikach, które mogą podnieść opowieść na nowy poziom wizualny.

    Powolny exodus z Blizzarda

    Warto zauważyć, że Hill nie jest jedynym pracownikiem, który odchodzi z Blizzarda. Coraz więcej weteranów, którzy przez lata przyczyniali się do sukcesu studia, decyduje się na zmianę. Marka, która kiedyś była synonimem jakości, obecnie zmaga się z odpływem doświadczonych pracowników.

    Dla Naughty Dog to dobra wiadomość. Pozyskanie kogoś z takim dorobkiem może przyczynić się do podniesienia artystycznego poziomu nadchodzących gier. Biorąc pod uwagę, że studio koncentruje się na wysokobudżetowych produkcjach single-player, każdy specjalista od filmowej narracji jest cenny.


    Źródła

  • Cyberpunk 2077 bez kolejnego dodatku, ale CD Projekt RED zostawił furtkę na zmianę planów

    Cyberpunk 2077 bez kolejnego dodatku, ale CD Projekt RED zostawił furtkę na zmianę planów

    CD Projekt RED oficjalnie potwierdził, że nie pracuje nad nowym dodatkiem do Cyberpunka 2077. W marcu 2026 roku konto gry na platformie X odpowiedziało fanowi, że studio „nie ma żadnych planów na kolejne DLC czy też dodatki”. Zespół zaznaczył, że jeśli sytuacja się zmieni, poinformuje społeczność.

    To wyjaśnia aktualny stan rzeczy, ale nie zamyka tematu na zawsze. Wcześniej drugi dodatek do Cyberpunka 2077 był w produkcji, zanim został anulowany.

    Kluczowe fakty o przyszłości Cyberpunka 2077

    • CD Projekt RED nie planuje kolejnego rozszerzenia po Widmie wolności i traktuje rozwój gry jako zakończony.
    • Jedynym oficjalnym scenariuszem na nowy dodatek jest zmiana strategii studia, o której gracze zostaną poinformowani.
    • Drugi dodatek do Cyberpunka 2077 był w produkcji, ale został skasowany przed premierą Widma wolności.
    • Spekulacje dotyczące DLC opierają się głównie na domysłach i wcześniejszych doniesieniach, a nie na oficjalnych zapowiedziach.

    Widmo wolności — jedyne rozszerzenie i koniec drogi

    Wydane 26 września 2023 roku Widmo wolności pozostaje jedynym fabularnym dodatkiem do Cyberpunka 2077. Ten szpiegowski thriller wprowadził nową dzielnicę Night City, rozbudowane misje, perki i aktywności. Ukazał się wyłącznie na PC, PlayStation 5 i Xboksa Series X|S, co oznacza, że nie jest dostępny na starszych konsolach.

    Dodatek znacząco odświeżył grę, ale od początku był planowany jako jednorazowe rozszerzenie. Studio konsekwentnie komunikowało, że po premierze Widma wolności zespół przechodzi do innych projektów, w tym nowej trylogii Wiedźmina i wczesnych prac nad kontynuacją Cyberpunka 2077.

    Co musiałoby się stać, żeby dodatek jednak powstał?

    Co musiałoby się stać, żeby dodatek jednak powstał?
    Źródło: images.gram.pl

    Najprostsza odpowiedź brzmi: CD Projekt musiałby zmienić plany biznesowe. Jednak redakcja Gram.pl sugeruje jeden konkretny model — zlecenie prac zewnętrznemu studiu.

    Nie byłoby to nic nowego. Przy aktualizacji Cyberpunka 2077 studio współpracowało z firmą Virtuos. Inne projekty osadzone w uniwersum, takie jak gry karciane, również były realizowane przez zewnętrzne zespoły. Według doniesień, to właśnie Fool's Theory, składające się głównie z byłych pracowników CD Projektu, odpowiada za potencjalne nowe rozszerzenie do Wiedźmina 3.

    Gdyby ten model się sprawdził, podobny scenariusz mógłby teoretycznie dotyczyć również Cyberpunka 2077. Zewnętrzny zespół mógłby przejąć produkcję, podczas gdy główne studio skupiłoby się na nowych grach.

    Dlaczego ta przerwa może być problemem dla marki?

    Kontynuacja Cyberpunka 2077 znajduje się na wczesnym etapie produkcji, a priorytetem jest nowy Wiedźmin. Powrót do Night City w pełnoprawnej odsłonie może nastąpić dopiero na początku kolejnej dekady. To długa przerwa, która może osłabić zainteresowanie marką.

    Serial Cyberpunk: Edgerunners pokazał, że świat gry ma duży potencjał transmedialny. Jednak bez nowej zawartości w grze samo uniwersum może stracić na znaczeniu przez lata. Dodatek, nawet stworzony przez inne studio, mógłby utrzymać zaangażowanie graczy do czasu premiery kontynuacji.

    Furtka, która może nigdy nie zostać otwarta

    Mimo wszystko szanse na nowe DLC są obecnie niewielkie. Oficjalne stanowisko jest jasne — nie ma planów, a Widmo wolności zamknęło historię V. Cytat z konta gry mówi: „Nie mamy żadnych planów na kolejne DLC czy też dodatki”. Zdanie dodane później — „Jeśli coś się zmieni, poinformujemy was wszystkich!” — to typowy sposób komunikacji, który studia stosują, aby nie zamykać drzwi całkowicie.

    Drugi dodatek już raz został skasowany. Dziś priorytety CD Projektu są inne. Jednak branża gier nie znosi próżni — jeśli zapotrzebowanie graczy będzie wystarczająco głośne, a model współpracy z zewnętrznym studiem sprawdzi się przy Wiedźminie 3, pomysł może wrócić. Na razie to jednak tylko spekulacje.


    Źródła