Kategoria: Gry

  • PGA Tour 2K25 prowadzi marcową ofertę PlayStation Plus. Mocne wsparcie od Monster Hunter i Elder Scrolls

    PGA Tour 2K25 prowadzi marcową ofertę PlayStation Plus. Mocne wsparcie od Monster Hunter i Elder Scrolls

    Sony potwierdziło pełną, marcową linięwek gier dla abonentów najniższego, Essential stopnia PlayStation Plus. Jak wcześniej przeciekało, miesiąc zdominuje symulator golfa PGA Tour 2K25. Nie zabraknie jednak solidnego wsparcia – do biblioteki trafią także Monster Hunter Rise, Slime Rancher 2 oraz obszerny pakiet The Elder Scrolls Online Collection: Gold Road. To kolejny miesiąc, w którym zamiast standardowych trzech tytułów, gracze otrzymają aż cztery.

    Oficjalne potwierdzenie i detale dostępności

    PlayStation Blog ujawnił oficjalne zestawienie, potwierdzając tym samym wcześniejsze doniesienia znanego i wiarygodnego insidera, billbil-kuna. Gry będą dostępne do dodania do biblioteki dla subskrybentów PS Plus Essential (oraz wyższych stopni) od wtorku, 3 marca, aż do poniedziałku, 7 kwietnia.

    Warto pamiętać, że poprzedni, lutowy zestaw, w którym znalazły się m.in. Ace Combat 7: Skies Unknown, Undisputed, Subnautica: Below Zero i Ultros, można aktywować tylko do końca dnia 2 marca. To dobry moment, by sprawdzić swoją kolekcję i upewnić się, że żadna z propozycji nam nie umknęła. Po dodaniu do konta, gry pozostają w naszej bibliotece na stałe, pod warunkiem utrzymania aktywnej subskrypcji PS Plus.

    Co ciekawe, marcowa oferta to już drugi miesiąc z rzędu, w którym Sony serwuje cztery, a nie trzy pozycje. Wygląda na to, że firma testuje nowy format, chcąc zwiększyć percepcję wartości podstawowego abonamentu. Wszystkie gry będą dostępne także w ramach wyższych stopni – Extra i Premium.

    Rozgrywka na zielonej murawie: PGA Tour 2K25 jako główna atrakcja

    Bez wątpienia, najnowszym tytułem w zestawieniu jest PGA Tour 2K25 na PS5. Symulator golfa od 2K Games ukazał się niecały rok temu, więc to stosunkowo świeża propozycja. Gra obejmuje wszystkie kluczowe turnieje, w tym The PGA Championship, The U.S. Open i The Open Championship, oferując autentyczne doświadczenie golfowe.

    Fani gatunku mogą rozwijać swoją karierę w trybie MyCAREER, dostosować postać w MyPLAYER i zmierzyć się z legendami sportu, takimi jak Tiger Woods. Produkcja oferuje zarówno rozgrywkę lokalną, jak i online, dynamiczną symulację rund, treningi oraz ranki. Dla wielu graczy może to być przyjemna odmiana po tytułach z przewagą strzelanin i fantasy.

    Choć wybór golfa na głównego bohatera miesiąca wywołał mieszane uczucia wśród części społeczności (o czym za chwilę), to niewątpliwie jest to tytuł z największym budżetem i najświeższym datownikiem w tym pakiecie. Sony wyraźnie stawia na urozmaicenie oferty.

    Potężne wsparcie: Od polowań na potwory po zarządzanie farmą

    Reszta zestawu to naprawdę mocne, choć nieco starsze, pozycje. Monster Hunter Rise (PS5, PS4) to uwielbiana przez fanów odsłona serii, która świetnie sprawdza się zarówno w samotnej grze, jak i w czteroosobowym kooperacyjnym polowaniu. System craftingu ekwipunku z części pokonanych bestii i inspiracje japońskim folklorem zapewniają setki godzin angażującej rozrywki.

    Z kolei Slime Rancher 2 (PS5) to przepełniona urokiem przygodówka z perspektywy pierwszej osoby, polegająca na zbieraniu, hodowaniu i zarządzaniu różnorodnymi, uroczymi szlamami. To idealny tytuł na odstresowanie, oferujący eksplorację i spokojne zarządzanie farmą.

    Najbardziej pojemnościowo wydaje się jednak The Elder Scrolls Online Collection: Gold Road (PS5, PS4). Ten pakiet do ogromnego MMORPG-a zawiera wszystkie główne rozszerzenia Chapter, otwierając przed graczami ogromny świat Tamriel z mnóstwem biome, questów i aktywności. To propozycja, która może wchłonąć graczy na długie miesiące, a nawet lata.

    Reakcje społeczności: Entuzjazm wymieszany z rozczarowaniem

    Informacje o marcowych grach, przeciekające od 23 lutego, wywołały gorącą dyskusję. Część graczy przyjęła wiadomość z entuzjazmem, zwłaszcza ci, którzy cenią sobie różnorodność i od dawna czekali na możliwość sprawdzenia golfa 2K25 bez dodatkowego wydatku. Na forach i pod artykułami pojawiały się komentarze w stylu: „Właśnie czekałem na przecenę na PGA, super!” czy „W końcu nadrobię Monster Huntera”.

    Nie brakowało jednak głosów rozczarowania, które wybrzmiały szczególnie silnie pod oryginalnym artykułem portalu Insider Gaming. Wielu użytkowników kwestionowało wybór PGA Tour 2K25 na „headlinera”, uważając, że to niszowy tytuł, który nie pociągnie miesiąca. Pojawiały się opinie, że Sony „traci touch” i że konkurencyjny Xbox Game Pass oferuje w podobnym czasie mocniejsze pierwsze tytuły.

    „PGA? Serio? To ma być świetny dodatek? Okropne… po prostu okropne” – pisał jeden z komentujących pod nickiem Steve. Inni zwracali uwagę, że pozostałe gry, choć doskonałe, są już wiekowe i wielu aktywnych graczy mogło je dawno temu kupić. To klasyczny dylemat usług subskrypcyjnych – jak zadowolić zarówno nowych graczy, którzy chcą budować biblioteki, jak i weteranów, oczekujących najnowszych hitów.

    Kontekst i dodatkowe benefity

    Marcowy zestaw jest ogólnie oceniany jako „mocny wybór” ze względu na różnorodność gatunkową i zwiększoną liczbę tytułów. W oficjalnym komunikacie PlayStation podkreśla się tę różnorodność: „Popraw swój swing… wyszukuj przygody… ciesz się mixem symulacji farmy… eksploruj ogromny multiplayerowy świat fantasy”.

    Warto też wspomnieć o dodatkowych korzyściach dla subskrybentów. W marcu (od 3 marca do 2 kwietnia) w wybranych regionach europejskich dostępna będzie promocyjna oferta próbna Discord Nitro. Ponadto, z okazji Lunar New Year, Sony oferowało także ukierunkowane zniżki na upgrade do wyższych stopni subskrypcji, Extra i Premium. Ci użytkownicy otrzymali w lutym m.in. dodanie do katalogu tak oczekiwanego tytułu jak Marvel’s Spider-Man 2.

    Podsumowanie: Różnorodność przede wszystkim

    Marcowa oferta PlayStation Plus Essential jest jak pudełko czekoladek – znajdzie się coś dla każdego, ale nie każdy smak będzie odpowiadał wszystkim. Kluczowym słowem jest tu różnorodność. Sony próbuje jednocześnie zaspokoić potrzeby fanów sportowych symulacji, hardkorowych RPG-ów, spokojnych gier przygodowych i rozbudowanych MMO.

    Fakt, że głównym bohaterem ogłoszono PGA Tour 2K25, może być dla niektórych zaskakujący, ale trudno odmówić Sony odwagi w promowaniu mniej mainstreamowych gatunków. Pozostałe trzy tytuły to zaś pewniaki, które od lat cieszą się uznaniem krytyków i graczy.

    Czy to dobry miesiąc? Dla kogoś, kto nie posiada żadnej z tych czterech gier, to znakomita okazja, by znacząco wzbogacić swoją bibliotekę o bardzo różne doświadczenia. Dla graczy, którzy śledzą najnowsze premiery i mają już w kolekcji starsze hity, może to być miesiąc przeczekania. Niezależnie od oceny, jedno jest pewne – wybór czterech gami zamiast trzech to ruch, który abonenci prawdopodobnie przyjmą z aprobatą. Czekamy teraz, czy ten format zostanie z nami na dłużej.

  • PS5: Jak bez PlayStation Plus grać za darmo? Dwie nowe demo już czekają

    PS5: Jak bez PlayStation Plus grać za darmo? Dwie nowe demo już czekają

    Wszyscy wiemy, że PlayStation Plus to świetna sprawa, ale czasem po prostu nie chcemy się zobowiązywać do subskrypcji. Na szczęście nie jest to jedyna droga do darmowej rozrywki na konsoli Sony. Właśnie w serwisie PlayStation Store pojawiły się nowe, zupełnie darmowe demo, które można pobrać i grać bez żadnej miesięcznej opłaty. To niezależne tytuły, które mogą trafić w różne gusta – od strategii po wzruszającą narrację.

    Co ciekawe, takie demo to często nie tylko fragment gry, ale pełnoprawne doświadczenie, które może zająć na kilka wieczorów. Warto zerkać na sklep regularnie, bo Sony coraz częściej udostępnia takie propozycje, choć nie zawsze są one odpowiednio nagłośnione. To dobry sposób na odkrycie perełek, o których mogliśmy nie słyszeć.

    Demo to nie wszystko: Co jeszcze warto śledzić?

    W sklepie regularnie pojawiają się inne darmowe demo, które łatwo przeoczyć. Warto wspomnieć chociażby o Darwin’s Paradox – zapowiadanej pixel-artowej RPG, która ma fanów Zeldy i Stardew Valley. Albo o Mina The Hollower, która z pewnością przypomni klimat Hollow Knight.

    Jednak prawdziwą perłą wśród obecnie dostępnych demo jest Planet of Lana II. Sequel jednej z najpiękniejszych gwijek przygodowych 2023 roku ma premierę zaplanowaną na przyszłość, ale już teraz można zagrać w jego fragment. Oryginał zachwycał ghibliańską stylistyką, poruszającą historią i inteligentnymi zagadkami. Demo sequelu jest dostępne na PC i Xbox, a wkrótce ma trafić także na Nintendo Switch. To świetna okazja, aby przekonać się, czy twórcy z Wishfully Studios powtórzą sukces.

    Dlaczego demo wciąż mają sens?

    W erze subskrypcji, płatnych wczesnych dostępu i zalewu premier, darmowe demo wydają się powracać do łask. Dla gracza to najprostszy i najbardziej bezpośredni sposób, by przetestować grę przed zakupem. Nie trzeba polegać na zwiastunach czy recenzjach – można samemu ocenić gameplay, klimat i optymalizację na własnym sprzęcie.

    Dla mniejszych, niezależnych studiów demo to z kolei potężne narzędzie marketingowe. Pozwala dotrzeć do szerszej publiczności i zbudować społeczność wokół projektu jeszcze przed premierą. Wysoka ocena czy dobre przyjęcie demo może przełożyć się na sukces finansowy pełnej wersji. Widać to po entuzjazmie wokół dostępnych propozycji.

    Jak znaleźć takie demo i na co zwracać uwagę?

    Odkrywanie darmowych demo na PlayStation Store wymaga odrobiny inicjatywy. Sekcja z demo nie zawsze jest prominentnie wyeksponowana. Najlepiej przejść do zakładki "Gry" w głównym menu sklepu, a następnie wyszukać filtr "Demo" lub "Wersje próbne". Warto też śledzić sekcję "Nadchodzące" oraz profile ulubionych, mniejszych wydawców.

    Pobierając demo, miejmy na uwadze, że to często wczesne wersje produktu. Mogą zawierać błędy lub nie reprezentować ostatecznej jakości. Jednak są one też świetną wskazówką co do kierunku, w którym podążają twórcy. Jeśli demo Planet of Lana II jest tak dopracowane i klimatyczne jak oryginał, to już mamy gwarancję jakości.

    Podsumowanie

    Rynek gier staje się coraz bardziej różnorodny, a darmowe demo na PS5 to doskonały tego przykład. Nie potrzebujesz drożej subskrypcji PlayStation Plus, aby przetestować zapowiadane hity. To powrót do korzeni – gdy przed zakupem można było wypróbować fragment gry z czasopisma. Tylko teraz jest to szybsze, powszechnie dostępne i często oferuje naprawdę solidną porcję rozgrywki. Warto zaglądać do sklepu i odkrywać te mniej nagłaśniane perełki. Kto wie, może właśnie znajdziesz swoją nową ulubioną grę.

  • PS5 rozdaje dwie nowe, darmowe gierki. Nie potrzebujesz PS Plus, żeby je pobrać

    PS5 rozdaje dwie nowe, darmowe gierki. Nie potrzebujesz PS Plus, żeby je pobrać

    Czy w lutym 2026 roku czeka nas tylko kolejna miesięczna porcja gier dla abonentów PlayStation Plus? Okazuje się, że nie. Podczas gdy społeczność graczy dyskutuje o takich hitach jak Marvel’s Spider-Man 2 dołączającym do katalogu Extra, na sklepie PSN lądują zupełnie darmowe doświadczenia, które możesz dodać do biblioteki bez żadnej subskrypcji. To nie są pełne gry, ale ich dema – i to takie, które robią prawdziwą furorę wśród graczy. Oto Starfall Defenders i Virtual Ties Isekaijoucho Träumerei.

    Nie tylko PS Plus: Dema jako sposób na odkrywanie gier

    W lutym 2026 roku oferta PlayStation Plus jest naprawdę bogata. Na graczy czeka aż cztery tytuły w ramach Essential: bokserski symulator Undisputed, survival Subnautica: Below Zero, psychodeliczny metroidvania Ultros oraz arcade’owy symulator lotu Ace Combat 7: Skies Unknown. To jednak tylko część obrazka. Od 17 lutego do katalogów Extra i Premium trafiają prawdziwe perełki, z Marvel’s Spider-Man 2 na czele.

    Ale PlayStation Store to nie tylko subskrypcje. Platforma ma długą tradycję oferowania darmowych wersji próbnych, które pozwalają przetestować grę przed zakupem. To szczególnie ważne w przypadku tytułów niezależnych, które często walczą o uwagę w cieniu wielkich, rozreklamowanych produkcji. I właśnie teraz na sklepie pojawiły się dwie takie propozycje, które – choć są tylko demami – zdobywają entuzjastyczne oceny od społeczności.

    Starfall Defenders: Tower defence z ręcznym sterowaniem

    Pierwszą z nowych, darmowych propozycji jest Starfall Defenders od studio EntwicklerX. To gra z gatunku tower defence, ale – jak przekonuje opis – z unikalnym pomysłem. Oprócz standardowego stawiania i ulepszania wież (jest ich osiem różnych typów, od działka laserowego po artylerię), gracz może aktywnie ingerować w przebieg walki.

    Można ręcznie ustawiać celowanie wież, a także kłaść na ścieżce przeciwników miny, blokady czy pola elektryczne. Ten element bezpośredniej kontroli ma odmienić nieco znaną formułę. Gracze zbierają monety za pokonanie bossów i ratowanie żyć, by potem inwestować je w ulepszenia i odblokowywać nowe mapy. Demo już na starcie zdobyło średnią ocenę czterech gwiazdek w sklepie PSN, co sugeruje, że pomysł trafił w gusta fanów strategii.

    Virtual Ties Isekaijoucho Träumerei: Wizualna powieść o spełnianiu marzeń

    Druga propozycja to zupełnie inna bajka. Virtual Ties Isekaijoucho Träumerei to gra narracyjna, przypominająca wizualną powieść. Historia opowiada o Yū Kirishimie, który po powrocie na rodzinną wyspę spotyka swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, Sekai Minase. Dziewczyna niegdyś marzyła o karierze idoli, ale teraz wydaje się, że porzuciła te ambicje.

    Chcąc przywrócić jej uśmiech, Yū proponuje szalony plan: wspólne zostanie wirtualnymi idolami pod nazwą „Isekaijoucho”, bazującymi na narysowanej przez niego ilustracji. Gra skupia się na relacjach między postaciami i opowiadaniu historii. I choć to niszowy gatunek, demo zdobyło niebywałe uznanie – aż 68% graczy przyznało mu najwyższą, pięciogwiazdkową ocenę. To wyraźny sygnał, że tytuł trafia w czuły punkt miłośników klimatycznych, japońskich narracji.

    Kontekst: Dema to nie nowość, ale ich jakość robi wrażenie

    Warto zaznaczyć, że obecność dem na PlayStation Store nie jest niczym nowym. W ostatnim czasie pojawiło się ich więcej, co pokazuje, że Sony i wydawcy chcą wrócić do tej sprawdzonej formy promocji. W lutym 2026 głośno było na przykład o demo Mina the Hollower – zręcznościówki inspirowanej Hollow Knight i klasycznym Zeldą, która zapowiada się znakomicie.

    Podobnie jest z Planet of Lana II, sequela uwielbianej, przygodówki w klimacie studiów Ghibli. Jej demo również jest już dostępne za darmo na PS5 i PS4. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Na sklepie regularnie pojawiają się próbki innych zapowiadanych tytułów, jak chociażby Under The Island – pixel-artowego RPG-a dla fanów Zeldy i Stardew Valley.

    Kluczowe jest to, że do zagrania w żadne z tych dem nie jest potrzebna subskrypcja PlayStation Plus. Wystarczy posiadać konto PSN (które jest darmowe) i konsolę z dostępem do internetu. To świetna wiadomość dla graczy, którzy chcą odkrywać nowości, ale nie chcą lub nie mogą w danym momencie opłacać abonamentu.

    Dlaczego to ważne? Demokracja w graniu

    W erze dominacji subskrypcji, darmowe dema wydają się powrotem do korzeni. Pozwalają one na zupełnie bezkosztowe zapoznanie się z gameplayem, atmosferą i mechanikami gry. Dla mniejszych, niezależnych studiów to często jedyna szansa, żeby przebić się z komunikatem do szerokiej publiczności. Nie mają one budżetów na wielkie kampanie marketingowe, więc wysokiej jakości demo może być ich najskuteczniejszą wizytówką.

    Entuzjastyczne przyjęcie Virtual Ties i Starfall Defenders pokazuje, że gracze doceniają taką formę. To nie są anonimowe, szybko zapominane produkcje, ale tytuły, które potrafią zbudować społeczność i prawdziwe oczekiwanie jeszcze przed premierą. W czasach, gdy ceny pełnych gier są wysokie, możliwość przetestowania czegoś przed zakupem to nie przywilej, a często konieczność.

    Gdzie szukać darmowych demo na PS5?

    Jeśli ta informacja zainspirowała cię do poszukiwań, masz kilka opcji. Najprościej przejść do sekcji „Dema” w PlayStation Store na konsoli lub poprzez przeglądarkę internetową. Często też deweloperzy i wydawcy ogłaszają premiery demo bezpośrednio w mediach społecznościowych lub podczas wydarzeń jak State of Play.

    Warto regularnie zerkać na te zapowiedzi, bo – jak słusznie zauważa autor oryginalnego artykułu – sekcja z demami bywa pomijana, choć ciągle się aktualizuje. To prawdziwa skarbnica ukrytych perełek i przyszłych hitów, które mogą cię zaskoczyć.

    Podsumowanie

    Choć nagłówki w lutym 2026 roku należą do wielkich premier i gier z PS Plus, prawdziwe skarby często czają się w cieniu. Darmowe demo Starfall Defenders i Virtual Ties Isekaijoucho Träumerei to doskonały pretekst, by przypomnieć sobie, jak przyjemne może być odkrywanie nieznanych tytułów. Nie potrzebujesz do tego żadnej subskrypcji, tylko odrobiny ciekawości. W końcu następny niezapomniany tytuł, który pokochasz, może czekać właśnie tam, na wirtualnej półce z darmowymi wersjami próbnymi. Warto tam zajrzeć. Naprawdę.

  • Guild Wars żyje! Po 21 latach gra otrzymuje oficjalny tryb Ironman

    Guild Wars żyje! Po 21 latach gra otrzymuje oficjalny tryb Ironman

    Trudno w to uwierzyć, ale minęło już ponad dwie dekady od premiery pierwszej części Guild Wars. W branży gier to cała wieczność – większość tytułów z 2005 roku dawno odeszła w zapomnienie lub działa tylko dzięki fanowskim emulatorom. Tymczasem ArenaNet właśnie zrzuciła prawdziwą bombę dla weteranów, wprowadzając 28 stycznia 2026 roku aktualizację, o którą fani prosili od lat.

    Czym jest Melandru's Accord?

    Najważniejszą nowością jest wprowadzenie tak zwanego "Melandru's Accord". Mówiąc prościej, to oficjalne usankcjonowanie sposobu gry, który społeczność kultywowała oddolnie od dawna. Do tej pory gracze, którzy chcieli utrudnić sobie życie, musieli polegać na silnej woli i umownych zasadach. Teraz gra sama pilnuje reguł.

    Decydując się na ten tryb, akceptujecie drastyczne ograniczenia:

    • Całkowity brak handlu z innymi graczami
    • Zablokowany dostęp do skrzyni (account storage)
    • Brak możliwości korzystania z najemników (mercenaries)
    Mężczyzna w czarnej czapce i niebieskiej koszulce z motywem ptaków, trzymający aparat fotograficzny Nikon i patrzący przez wizjer, na tle zielonych drzew.
    Źródło: cdn.mos.cms.futurecdn.net

    Co to oznacza w praktyce? Każdy element ekwipunku, każda runa i każda umiejętność muszą zostać zdobyte wyłącznie waszymi rękami. Nie ma drogi na skróty poprzez odkupienie miecza od bogatego weterana czy przeniesienie złota z innej postaci.

    Inspiracja płynąca od graczy

    Co ciekawe, Stephen Clarke-Willson z ArenaNet otwarcie przyznał, że studio obserwowało poczynania graczy. Społeczność od lat prowadziła tak zwane "Ironman challenges", próbując przejść kampanię bez zewnętrznej pomocy. Deweloperzy po prostu dali im narzędzia, by nie musieli już "udawać".

    Postać w zbroi z mieczem wzniesionym ku górze na tle gór i dramatycznego nieba.
    Źródło: cdn.mos.cms.futurecdn.net

    System działa inteligentnie – jeśli spróbujecie oszukać, na przykład inicjując handel, postać straci status Ironmana. To koniec z ręcznym pilnowaniem, czy ktoś przypadkiem nie ułatwił sobie zabawy.

    To nie tylko utrudnienia

    Choć tryb dla hardkorowców kradnie nagłówki, aktualizacja wprowadza też szereg usprawnień technicznych, które ucieszą każdego, kto wciąż wraca do Tyrii. Twórcy pomyśleli o nowoczesnym sprzęcie, w tym o użytkownikach przenośnych PC.

    Kluczowe zmiany techniczne:

    • Ulepszona obsługa ekranów dotykowych (świetna wiadomość dla posiadaczy Steam Decka)
    • Skalowanie interfejsu i czcionek w oknie czatu
    • Zmniejszenie kosztów umiejętności
    • Zwiększenie zdobywanego doświadczenia i złota w kampanii Prophecies

    To niesamowite widzieć, jak gra bez abonamentu, która ma na karku 21 lat, wciąż otrzymuje tak konkretne wsparcie. Jeśli kiedykolwiek myśleliście o powrocie do starego Guild Wars, to chyba najlepszy moment, by sprawdzić, czy wasze umiejętności nie zardzewiały bez pomocy innych graczy.

    Źródła

  • Wspinaczkowy hit Cairn zdominował listy sprzedaży. 200 tysięcy kopii w pierwszy weekend

    Wspinaczkowy hit Cairn zdominował listy sprzedaży. 200 tysięcy kopii w pierwszy weekend

    Wspinaczka na szczyt list sprzedaży zajęła studiu The Game Bakers zaledwie chwilę. Ich najnowsza produkcja, Cairn, okazała się prawdziwym fenomenem, "sprzedając się w nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy na PC i PlayStation 5 w ciągu zaledwie trzech dni od premiery".

    Co ciekawe, połowa z tej liczby – czyli równe 100 tysięcy kopii – trafiła do graczy w ciągu pierwszych 24 godzin. To niesamowity wynik jak na tytuł niezależny, który pokazuje, jak wielki apetyt na unikalne mechaniki mają obecnie gracze.

    Liczby robią wrażenie

    Gra zadebiutowała 29 stycznia i z miejsca podbiła serca nie tylko graczy, ale i recenzentów. "Obecnie Cairn może pochwalić się średnią ocen na poziomie 87 punktów w serwisie OpenCritic (według danych z premiery)."

    "To czyni ją jedną z najwyżej ocenianych gier 2026 roku na tej platformie (stan na początek lutego)."

    Droga w kierunku zachodzącego słońca, z dymem unoszącym się z kominów przemysłowych po prawej stronie i budynkami po lewej.

    Zainteresowanie widać też wyraźnie w statystykach Steama. "W szczytowym momencie blisko 15 tysięcy osób (14 966) jednocześnie próbowało zdobyć wirtualny szczyt na Steamie.", co dla niszowego symulatora przetrwania jest wynikiem godnym pozazdroszczenia. A warto pamiętać, że to dopiero początek sprzedaży.

    Walka o każdy chwyt

    Czym właściwie jest Cairn? To nie jest typowa gra przygodowa, gdzie postać sama skacze po krawędziach po wciśnięciu jednego przycisku. Twórcy postawili na realizm i trudność.

    Kluczowe cechy rozgrywki:

    • Ręczne sterowanie każdą kończyną postaci
    • Zarządzanie zasobami podczas wspinaczki
    • Bezwzględna góra Kami jako główny przeciwnik

    Zadaniem gracza jest wspięcie się na szczyt góry Kami, ale mechanika wymaga precyzji i cierpliwości. Przypomina to trochę walkę o przetrwanie, gdzie każdy błąd może kosztować nas upadek na sam dół.

    Wygląda na to, że studio The Game Bakers, znane wcześniej z takich tytułów jak Furi czy Haven, znów trafiło w dziesiątkę, dostarczając coś świeżego w morzu powtarzalnych sequeli.

    Źródła

  • Valheim świętuje 5 lat we wczesnym dostępie. W prezencie dostajemy czapkę, topory i… słodki chleb

    Valheim świętuje 5 lat we wczesnym dostępie. W prezencie dostajemy czapkę, topory i… słodki chleb

    Trudno w to uwierzyć, ale minęło już pięć lat, odkąd Valheim trafił do wczesnego dostępu. "Dokładnie 2 lutego 2026 roku gra obchodziła swoje piąte urodziny od wejścia do wczesnego dostępu." i z tej okazji twórcy przygotowali dla nas coś specjalnego. Pozostawić bez zmian, ale dodać, że szczegóły pochodzą z oficjalnego ogłoszenia deweloperów. to nie tylko poprawki błędów, ale przede wszystkim ukłon w stronę społeczności, która jest z tytułem od samego początku.

    Zacznijmy od tego, co gracze lubią najbardziej, czyli nowych zabawek.

    Topory i wypieki

    Najciekawszym elementem aktualizacji wydaje się nowa klasa broni. Deweloperzy postanowili zażartować z długiego okresu produkcji gry, wprowadzając "Early Axes". To para toporów, których nazwa w języku angielskim brzmi niemal identycznie jak "Early Access". Całkiem sprytne, prawda? Oprócz walorów humorystycznych, jest to po prostu solidny oręż do walki dwiema rękami.

    Ale to nie wszystko. Jeśli zgłodniejecie podczas eksploracji, możecie teraz skosztować nowego przysmaku – Frosted Sweetbread (lukrowany chlebek). Do tego dochodzi kilka kosmetycznych dodatków, które pozwolą lepiej wyrazić siebie w grze:

    • "Nowa urodzinowa czapka (np. Sparkler hat)" lub usunąć specyficzną nazwę, jeśli niepotwierdzona.
    • Świeże fryzury dla postaci
    • Nowe emotki do komunikacji z innymi wikingami

    Lepsza wydajność na Steam Deck

    Usunąć lub zaznaczyć jako niepotwierdzone, np. "Według niektórych doniesień, poprawiono optymalizację na Steam Decku." To ważna zmiana, bo Valheim potrafił momentami nieźle "chrupnąć", zwłaszcza w bardziej rozbudowanych bazach czy gęstych lasach.

    Wielki finał w 2026

    Choć urodzinowe gadżety są miłe, to najważniejsze informacje dotyczą przyszłości. Iron Gate Studio zapowiedziało, że 2026 będzie przełomowym rokiem dla produkcji. Czeka nas premiera biomu Deep North (Głęboka Północ), który ma być ostatnim dużym elementem układanki. Wraz z nim gra w końcu opuści fazę wczesnego dostępu i przejdzie na wersję 1.0.

    Co więcej, potwierdzono plany ekspansji na nowe platformy.

    Rok 2026 przyniesie również premierę na PlayStation 5 z pełnym wsparciem dla crossplayu – zapowiadają twórcy.

    Wygląda na to, że po pięciu latach szlifowania diamentu, w końcu zobaczymy go w pełnej krasie. Na razie jednak pozostaje nam założyć nową czapkę, chwycić "wczesne topory" i świętować wikingową rocznicę.

    Źródła

  • Xbox Game Pass żegna się z siedmioma grami. Usunięcia już dziś, 31 stycznia

    Xbox Game Pass żegna się z siedmioma grami. Usunięcia już dziś, 31 stycznia

    „31 stycznia 2026 roku (z możliwością krótkiego przedłużenia sesji po oficjalnej godzinie usunięcia).”, katalog Xbox Game Pass ulega znaczącemu okrojeniu. To stały, miesięczny rytuał serwisu, ale tym razem do odstrzału trafiło aż siedem różnych produkcji.

    Grający w nie do północy mają jeszcze szansę dokończyć swoje sesje. Microsoft zwykle daje krótką „dogrywkę” po oficjalnej godzinie usunięcia, ale lepiej nie liczyć na cuda.

    Które gry odchodzą?

    Lista gier usuwanych dziś z Game Pass jest całkiem zróżnicowana. Znajdziemy na niej zarówno indie-dzieła z świetnymi ocenami, jak i rodzinne produkcje.

    – Citizen Sleeper 2: Starward Vector
    – Starbound
    – Lonely Mountains: Snow Riders
    – Cataclismo
    – Orcs Must Die! Deathtrap
    – PAW Patrol World
    – Shady Part of Me

    „Cztery z tych tytułów, w tym Citizen Sleeper 2: Starward Vector (narracyjna RPG), cieszą się wysokimi ocenami w agregatorach jak OpenCritic (ok. 80/100).”

    Dlaczego to nie jest zła wiadomość?

    Mogłoby się wydawać, że utrata siedmiu gier to duży cios dla wartości subskrypcji. Ale liczby mówią co innego.

    Styczeń 2026 był naprawdę hojnym miesiącem dla Game Pass. „Do katalogu dodano liczne nowe pozycje (np. blisko 50 w chmurze na początku roku), co przewyższa liczbę usunięć.” Nawet po odjęciu wszystkich usunięć, subskrybenci wariantu Ultimate wyszli na tym z sześcioma grami na plusie.

    To pokazuje, jak działa ten model biznesowy. Rotacja jest stała, ale ogólny trend wciąż zmierza ku wzrostowi biblioteki.

    Warto dodać, że „Średni czas obecności tych gier w usłudze wynosi około dziewięciu miesięcy (np. Cataclismo i PAW Patrol World dodane we wrześniu 2025).”

    Co z zakupem tych gier?

    Standardowo Microsoft oferuje wyjście awaryjne dla graczy zakończonych fabułą. Aktywni subskrybenci mogą kupić którąkolwiek z odchodzących gier ze stałą zniżką wynoszącą 20%.

    Ta promocja obowiązuje do momentu, aż gra faktycznie zniknie z katalogu. Jeśli więc ktoś właśnie kończył rozgrywkę i chce zatrzymać tytuł na stałe w swojej bibliotece, ma na to ostatnie godziny.

    A co dalej? Luty już puka do drzwi.

    Rotacja to nie tylko odejścia, ale i nowe przyjścia. I tu też są dobre wieści.

    Usunąć lub zweryfikować; brak danych o Indika w Game Pass na tę datę. – intrygująca gra przygodowa osadzona w alternatywnej Rosji początku XX wieku. Usunąć lub zweryfikować; brak danych o premierze Final Fantasy II w usłudze.

    A jeśli komuś mało, to Usunąć lub zweryfikować; brak danych o Menace w Game Pass. Wygląda na to, że luty zaczyna się równie dynamicznie jak skończył styczeń.

    Czy warto się więc martwić comiesięcznymi usunięciami? Chyba nie. To po prostu naturalny cykl życia subskrypcyjnej platformy gamingowej. Ważniejsze jest to, że bilans miesiąca pozostaje pozytywny dla gracza.

    Źródła

  • Nowy rok, nowe aktualizacje: Sony przyspiesza z poprawkami do PS5 i PlayStation Plus

    Nowy rok, nowe aktualizacje: Sony przyspiesza z poprawkami do PS5 i PlayStation Plus

    Sony nie zwalnia tempa w nowym roku i już na przełomie stycznia i lutego 2026 wypuszcza do konsol kolejny pakiet ulepszeń. Najnowsza aktualizacja oprogramowania systemowego PS5, oznaczona numerem wersji 26.01-12.60.00, skupia się na poprawie doświadczeń społecznościowych i ogólnej stabilności.

    Co nowego znajdziemy w menu? Na pierwszy plan wysuwają się dwie przydatne funkcje. Pierwsza to potwierdzenia przeczytania wiadomości. Teraz, kiedy wyślesz wiadomość do znajomego, będziesz wiedział, czy ją zobaczył. To mała rzecz, ale wielu graczy o nią prosiło.

    Druga nowość jest jeszcze bardziej praktyczna. Z poziomu Welcome Hub, czyli tego ekranu powitalnego, który widzisz po włączeniu konsoli, możesz teraz błyskawicznie dołączyć do gry znajomego. Nie musisz już szukać jego profilu na liście przyjaciół i sprawdzać, co aktualnie robi. Wszystko jest dostępne od ręki.

    Oczywiście, jak to bywa z takimi aktualizacjami, część zmian jest mniej widoczna. Sony wspomina o ogólnych poprawkach wydajnościowych i zwiększeniu stabilności działania systemu. To zawsze jest mile widziane.

    PlayStation Plus też się rozwija

    Równolegle do aktualizacji systemowej, rozbudowany został katalog gier w ramach subskrypcji PlayStation Plus. W styczniu 2026 do katalogów PlayStation Plus Extra i Premium dodano osiem nowych gier plus jedną klasykę dla Premium., a wybór jest naprawdę zróżnicowany.

    Gracze mogą teraz zagrać m.in. w:
    – Resident Evil Village
    – Like A Dragon: Infinite Wealth
    – Expeditions: A MudRunner Game
    – A Quiet Place: The Road Ahead

    To solidny zestaw, który powinien zadowolić fanów różnych gatunków. Dla subskrybentów najwyższego poziomu, PlayStation Plus Premium, przygotowano dodatkową gratkę – klasycznego Ridge Racera.

    Warto dodać, że te wszystkie nowości pojawiają się w momencie, gdy konkurencja też nie próżnuje. Co ciekawe, Usunąć ten fragment, jako niepoparty źródłami., co pokazuje, jak dynamiczne i nieprzewidywalne może być to środowisko.

    Co dalej? Patrząc na to tempo, można się spodziewać, że Sony będzie regularnie dostarczać podobne, średniej wielkości aktualizacje. Nie są to może rewolucyjne zmiany, ale każda z nich przyczynia się do tego, że korzystanie z konsoli jest po prostu przyjemniejsze i bardziej płynne. A do tego dostajemy regularny zastrzyk nowych gier w subskrypcji. Nieźle jak na początek roku.

    Źródła

  • Sony w końcu wprowadza potwierdzenia przeczytania wiadomości na PS5

    Sony w końcu wprowadza potwierdzenia przeczytania wiadomości na PS5

    PS5 właśnie dostała nową aktualizację systemową, oznaczoną numerem 26.01-12.60.00. Sony opublikowało ją 28 stycznia 2026 roku i zawiera ona kilka zmian, na które gracze czekali od dawna.

    „W aktualizacji dodano potwierdzenia przeczytania wiadomości (wdrażane stopniowo), obok możliwości bezpośredniego dołączania do gier znajomych z widżetu Aktywność znajomych w Welcome Hub.” Wreszcie będziesz wiedzieć, czy twój znajomy zobaczył twoją propozycję wspólnej gry lub losowego żartu. Sony podkreśla jednak, że funkcja jest wdrażana stopniowo, więc nie u wszystkich pojawi się od razu.

    Witamy w Hubie

    Co jeszcze się zmieniło? „Możesz teraz dołączyć do gry znajomego bezpośrednio z widżetu „Aktywność znajomych” w Welcome Hub, jeśli posiadasz tę grę; w przeciwnym razie pojawi się opcja zakupu.” To mała, ale wygodna poprawka. Zamiast szukać osoby na liście znajomych, a potem wciskać „dołącz do gry”, wystarczy wejść w Hub i kliknąć.

    W aktualizacji są oczywiście też standardowe poprawki wydajności i stabilności. Sony zawsze je dodaje, więc trudno powiedzieć, co konkretnie naprawili tym razem. Ważne, że konsola ma działać płynniej.

    Nowe gry w Plusie

    Wcześniej w styczniu PlayStation Plus wzbogacił się o dziewięć nowych pozycji w katalogach Extra i Premium. To całkiem solidny pakiet.

    Wśród nowości znalazły się:
    – Resident Evil Village
    – Like a Dragon: Infinite Wealth
    – Expeditions: A MudRunner Game
    – A Quiet Place: The Road Ahead

    To dobra wiadomość dla subskrybentów, zwłaszcza że Village to już uznana horrorowa klasyka, a najnowsza odsłona Yakuzy też ma świetne recenzje. MudRunner dla fanów terenówek też brzmi nieźle.

    Plotki o Portal OLED

    Co ciekawe, w sieci krążą też plotki o nowej wersji PlayStation Portal. Chodzi o model z ekranem OLED, który miałby pojawić się jeszcze w tym roku.

    Ciemny kontroler do gier wideo leżący na ciemnej powierzchni, oświetlony niebieskim światłem.

    To miałoby sens, bo oryginalny Portal, mimo mieszanych opinii, sprzedawał się całkiem nieźle. Lepszy ekran mógłby przekonać więcej osób do tego niszowego urządzenia. Na razie to jednak tylko spekulacje, bez oficjalnego potwierdzenia od Sony.

    Dlaczego to ważne?

    Te aktualizacje mogą wydawać się drobne, ale pokazują zmianę podejścia Sony. Firma przez lata skupiała się głównie na mocy obliczeniowej i ekskluzywach, trochę zaniedbując stronę społeczną i jakość życia.

    Dodanie odczytów wiadomości to rzecz, którą Xbox ma od dawna. W końcu Sony nadgania. Może to sygnał, że w przyszłych aktualizacjach zobaczymy więcej ulepszeń związanych z komunikacją między graczami?

    Co myślicie? Czy odczyty wiadomości to funkcja, z której faktycznie będziecie korzystać, czy raczej zbędny dodatek? Dla niektórych to wygoda, dla innych źródło niepotrzebnej presji.

    W każdym razie, Sony powoli, ale konsekwentnie poprawia doświadczenie użytkownika na PS5. Najpierw odblokowali dostęp do dysków M.2, potem dodali wsparcie dla Dolby Atmos, a teraz czas na social features. Ciekawe, co będzie następne.

    Źródła

  • I Hate This Place: Polski horror survivalowy w końcu trafia do graczy

    I Hate This Place: Polski horror survivalowy w końcu trafia do graczy

    No i stało się. Po kilku miesiącach nerwowego oczekiwania i jednym, dość znaczącym opóźnieniu, polski horror 'I Hate This Place’ jest już dostępny. Oficjalna premiera odbyła się dokładnie 29 stycznia 2026 roku. Gracze na całym świecie mogą teraz sprawdzić, czy miejsce, którego bohaterka tak nienawidzi, jest warte ich czasu i, co ważniejsze, ich nerwów.

    A warto przypomnieć, że premiera nie przyszła łatwo. Pierwotnie gra miała ukazać się już 7 listopada 2025 roku. Dlaczego więc musieliśmy czekać te dodatkowe prawie trzy miesiące? Cóż, tutaj sprawa jest całkiem prosta, a nawet godna pochwały. Twórcy z Rock Square Thunder oraz wydawcy – Broken Mirror Games (czyli wytwórnia Bloober Team) we współpracy ze Skybound Entertainment – postanowili odłożyć premierę, aby wziąć pod uwagę opinie społeczności. To dość odważny ruch, prawda? Zamiast wypuszczać produkt 'na już’, woleli się zatrzymać, posłuchać i dopracować szczegóły. W dzisiejszych czasach, kiedy premiery bywają pospieszne, takie podejście naprawdę się ceni.

    A o czym właściwie jest ta gra? Tutaj historia robi się naprawdę ciekawa. 'I Hate This Place’ to adaptacja komiksu. Nie byle jakiego, bo nominowanego do nagrody Eisner. Stworzyli go Kyle Starks i Artyom Topilin. Gra przenosi nas w świat, który znamy z kart tej opowieści. Wcielamy się w Elenę, która trafia do… no właśnie, tego przeklętego miejsca. I to dosłownie. Rozgrywka toczy się z perspektywy izometrycznej, co dla fanów gatunku może brzmieć znajomo, ale twórcy obiecują swoje własne, świeże podejście.

    Na czym polega ta świeżość? Na pierwszy plan wysuwa się crafting i zarządzanie zasobami. To nie będzie zwykły bieg z latarką przed czymś strasznym. Tutaj musimy kombinować, łączyć przedmioty i naprawdę myśleć, jak przetrwać w tym wrogim środowisku. To ma być survival horror z prawdziwego zdarzenia, gdzie każdy zużyty bandaż i każdy zebrany kawałek drewna mają znaczenie. Gracze na forach, zanim jeszcze zablokowano dostęp do niektórych wątków, wyrażali spore zainteresowanie tym otwartym, sandboxowym podejściem do horroru. To obietnica napięcia budowanego nie przez skrypty, ale przez nasze własne, często kiepskie, decyzje.

    Article image

    Co z platformami? Gra pojawiła się nie tylko na PC. Można ją również znaleźć w sklepie Nintendo Switch eShop oraz na PlayStation 5. To całkiem szeroka dystrybucja jak na niezależny projekt. Wsparcie Bloober Team, oraz Skybound, znanego chociażby z 'The Walking Dead’, z pewnością pomogło w takim zasięgu.

    29 stycznia był naprawdę intensywnym dniem na rynku gier. 'I Hate This Place’ nie debiutowało w próżni. Tego samego dnia światło dzienne ujrzał gigantyczny sequel 'CODE VEIN II’. Obok nich pojawiła się też przygodówka wspinaczkowa 'Cairn’. To spora konkurencja. Polski horror musiał przebić się przez ten gwar. Ale ma coś, czego tamte tytuły nie mają – jest głęboko zakorzeniony w polskim DNA developerskim i oparty na uznanej, mrocznej narracji komiksowej. To może być jego największy atut.

    Co dalej? Teraz gra jest w rękach graczy. Pierwsze recenzje i wrażenia z rozgrywki dopiero się pojawiają. Kluczowe pytanie brzmi: czy dodatkowe miesiące prac nad grą, podyktowane feedbackiem od community, przełożyły się na lepsze, bardziej dopracowane doświadczenie? Czy Elena i jej walka o przetrwanie w przeklętym miejscu wciągną nas na dłużej?

    Jedno jest pewne. Kolejny polski twórca, Rock Square Thunder, stanął przed ogromną szansą. 'I Hate This Place’ to nie tylko kolejna gra horror. To test dla polskiego rozwoju gier, który coraz śmielej sięga po ambitne, narracyjne projekty z zachodnimi partnerami u boku. Czas pokaże, czy to miejsce, którego nienawidzimy, okaże się dla nas miejscem, do którego będziemy chcieli wracać. Przynajmniej po to, żeby się wystraszyć.

    Źródła

  • Code Vein 2: Data premiery ustalona. Czekamy na powrót anime soulslike’a

    Code Vein 2: Data premiery ustalona. Czekamy na powrót anime soulslike’a

    Dla wszystkich, którzy od 2019 roku czekali na kontynuację mrocznej, anime-stylizowanej przygody, mam świetne wieści. Premiera standardowej edycji odbędzie się 30 stycznia 2026, ale wczesny dostęp dla edycji Deluxe i Ultimate jest już dostępny od 26-27 stycznia 2026 w zależności od regionu i platformy., będziemy mogli ponownie wcielić się w łowcę Zjaw na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S. A właściwie, pozwólcie, że doprecyzuję – 30 stycznia to data dla standardowej edycji. Wczesny dostęp dla edycji Deluxe i Ultimate rozpoczął się 27 stycznia 2026 o określonych godzinach regionalnych (np. 15:00 PST) i jest już dostępny. To całkiem niezły prezent na koniec stycznia, prawda?

    Po co właściwie czekaliśmy te siedem lat? No cóż, oryginalne Code Vein, mimo że bywało nazywane 'anime soulsem’, zdobyło sobie wierną grupę fanów właśnie przez swój unikalny styl i klimat. I właśnie ten klimat ma powrócić w sequelu, ale z solidną porcją nowości. Fabuła przenosi nas w świat po katastrofie zwanej Resurgence. Świat gry osadzony jest w postapokaliptycznym otoczeniu z Revenantami i nowymi zagrożeniami jak Horrory, z naciskiem na podróże w czasie między przeszłością a teraźniejszością, bez potwierdzonego szczegółu o „Luna Rapacis”. I tu właśnie pojawia się nasza rola – jako łowca Zjaw musimy powstrzymać upadek świata. Nie będzie to jednak proste zadanie.

    Co jest naprawdę ciekawe w tym sequelu? Otóż tym razem nie będziemy podróżować samotnie. Lou MagMell (poprawna pisownia: MagMell z małym „l”). To nie jest tylko gadżet fabularny – zdolności Lou mają być integralną częścią rozgrywki. Chociaż szczegóły mechaniki nie są jeszcze w pełni ujawnione, sama możliwość wpływania na czas w grze souls-like brzmi jak przepis na naprawdę kreatywne walki z bossami i eksplorację. To może być ten element, który wyróżni Code Vein 2 na tle innych gier z tego gatunku.

    Walka też ma przejść ewolucję. Deweloperzy zapowiadają nowy Reaper Jail to nowa mechanika w ramach systemu Jails, umożliwiająca ataki kosą i kontry., który ma oferować bardziej dynamiczne i złożone starcia. Do tego dochodzą formy Bequeathed, które prawdopodobnie pozwolą nam jeszcze głębiej dostosowywać styl walki i umiejętności naszej postaci. A skoro już o personalizacji mowa – twórcy obiecują jej więcej niż w pierwszej części. Możemy spodziewać się szerszych opcji tworzenia bohatera, a także bardziej rozbudowanej kooperacji. W końcu wspólne pokonywanie wyzwań to jeden z filarów serii.

    Świat gry pozostanie wierny postapokaliptycznym korzeniom, ale wszystko wskazuje na to, że będzie większy i bardziej otwarty do eksploracji. To, co widzieliśmy w zapowiedziach, prezentuje tę samą charakterystyczną, gotycko-anime’ową estetykę, ale w nowej, shinierzej odsłonie, dostosowanej do możliwości obecnej generacji konsol.

    Pytanie, które może się nasuwać, brzmi: czy warto od razu inwestować w droższe edycje dla wczesnego dostępu? To zależy od tego, jak bardzo jesteście głodni nowości. Standardowa premiera 30 stycznia i tak jest tuż za rogiem, a różnica kilku dni to raczej nie jest wieczność. Ale jeśli nie możecie się doczekać i macie ochotę na dodatkową zawartość, jak na przykład soundtrack czy jakieś kosmetyczne dodatki, to wersje Deluxe i Ultimate są stworzone właśnie dla was.

    Podsumowując, Code Vein 2 kształtuje się na jedną z ciekawszych premier początku 2026 roku. Bandai Namco bierze to, co sprawdziło się w pierwszej części – czyli połączenie wymagającej, soulsopodobnej walki z unikalnym klimatem i fabułą – i stara się to ulepszyć o nowe mechaniki, głębszą personalizację i bogatszy świat. Czy im się to uda? Przekonamy się już za niecały rok. Ja osobiście mam nadzieję, że ta gra okaże się godnym następcą i da fanom gatunku solidną, emocjonującą przygodę. Kalendarz na koniec stycznia 2026 wygląda naprawdę obiecująco.

    Źródła

  • Cairn wchodzi na szczyt: Dziś premiera realistycznej symulacji wspinaczki na PC i PS5

    Cairn wchodzi na szczyt: Dziś premiera realistycznej symulacji wspinaczki na PC i PS5

    No i stało się. Po krótkim, ale jak się okazuje potrzebnym, opóźnieniu, gra Cairn od studia The Game Bakers jest już oficjalnie dostępna. Jeśli szukacie czegoś innego niż kolejny strzelany skok w przyszłość lub fantasy RPG, to ta pozycja może was bardzo zainteresować. A właściwie to powinna. Bo to nie jest gra o wspinaczce. To jest gra, która stara się być wspinaczką.

    Co mam na myśli? Cóż, Cairn określane jest jako „nastawiona na realizm symulacja”. I to nie są puste słowa. Wcielamy się w zawodową alpinistkę o imieniu Aava, która postanawia zmierzyć się z niezdobytą dotąd górą Kami. I od razu powiem – nie będzie to spacer po płaskim terenie. Rozgrywka opiera się na naprawdę drobiazgowym kontrolowaniu ruchów naszej bohaterki. Chodzi o wyszukiwanie punktów oparcia, płynne ustawianie dłoni i stóp, a także pilnowanie postawy, wysiłku i tego całego balansu. To brzmi skomplikowanie? Może trochę. Ale twórcy obiecują, że sterowanie ma być intuicyjne i naturalne. Po prostu musimy myśleć jak wspinacz.

    A co jest naprawdę ciekawe? Błędy mają tu swoje konsekwencje. Poważne. Chwila nieuwagi, źle oszacowana chwytność skały, przemęczenie – wszystko to może skończyć się szybkim i bardzo nieprzyjemnym lotem w dół. To nie jest gra, w której po prostu przytrzymujemy przycisk, żeby iść do góry. Tu trzeba planować.

    I właśnie o planowaniu mowa. Jednym z kluczowych elementów Cairn jest swoboda w wyborze własnej drogi na szczyt. Możemy wcześniej rozpoznawać ściany z poziomu ziemi, analizować trasę i decydować, jak podejść do danego problemu. To trochę jak rozwiązywanie wielkiej, pionowej łamigłówki. I podobno poziom trudności da się regulować, więc nie musicie od razu rzucać się na najtrudniejszą wersję.

    Ale przecież sama technika to nie wszystko, prawda? Prawdziwa wyprawa wysokogórska to też walka o przetrwanie. I tutaj Cairn mocno czerpie z konwencji survivalu. Musimy zarządzać naszymi zasobami. I mówię tu o bardzo konkretnych rzeczach: o hakach (czyli pitonach), kredzie, taśmie na palce. Musimy pilnować zapasów jedzenia i wody, a także leków. W trakcie dłuższej wspinaczki będziemy zakładać obozy, żeby odpocząć, i eksplorować okolicę w poszukiwaniu materiałów potrzebnych do kontynuowania podróży. To dodaje całej zabawie zupełnie nowej, strategicznej warstwy. Nie chodzi tylko o to, gdzie postawić stopę, ale też o to, czy starczy nam sił i sprzętu, żeby w ogóle tam dotrzeć.

    Article image

    A gdzie w tym wszystkim jest historia? Oczywiście też jest. W trakcie wyprawy Aava będzie prowadzić rozmowy z napotkanymi osobami, a całość przetykana jest wątkami związanymi z historią samej góry Kami. Pojawia się też pytanie o cenę, jaką bohaterka jest gotowa zapłacić za realizację swojego celu. Twórcy szacują, że przejście głównej ścieżki zajmie około 15 godzin. A dla tych, którzy zechcą sprawdzić się jeszcze raz, przygotowano tryb Ekspedycji, który ma oferować sporą dozę powtarzalności.

    Warto wspomnieć, że premiera nieco się opóźniła. Pierwotnie gra miała ukazać się w listopadzie zeszłego roku. Studio The Game Bakers zdecydowało się jednak przełożyć wydanie, żeby dodać ostatnie szlify i – co ciekawe – zaktualizować demo, dodając do niego tak zwane „dusze” innych graczy. To taki fajny, społecznościowy element, który pozwala zobaczyć ślady czyichś wcześniejszych prób.

    Cairn kupicie dziś, 29 stycznia 2026, na platformie Steam na PC oraz w PlayStation Store na konsolę PS5. To kolejny, bardzo charakterystyczny projekt od zespołu, który dał nam między innymi świetną, rytmiczną strzelankę Furi i piękną, emocjonalną podróż w Griss. Widać, że lubią podejmować ryzyko i eksperymentować z gatunkami. Tym razem postawili na realizm, precyzję i ten specyficzny dreszczyk emocji, który towarzyszy prawdziwej wspinaczce. Czy im wyszło? Cóż, to już musicie sprawdzić sami, sięgając po gaś lub liny. W tym przypadku to właściwie to samo.

    Źródła