Kategoria: Gry Wideo

  • Exodus z nowym gameplayem. Następca Mass Effect od weteranów BioWare zachwyca rozmachem

    Exodus z nowym gameplayem. Następca Mass Effect od weteranów BioWare zachwyca rozmachem

    Studio Archetype Entertainment zaprezentowało wczoraj nowy zwiastun rozgrywki z Exodus – nadchodzącego RPG akcji osadzonego w science fiction. Materiał trwa niespełna dwie minuty i zawiera elementy, na które czekali fani kosmicznych przygód.

    Co wiemy po nowym zwiastunie

    • Twórcy – za grę odpowiadają weterani BioWare, w tym James Ohlen, Chad Robertson oraz Drew Karpyshyn.
    • Gameplay – trailer ukazuje dynamiczną strzelaninę, eksplorację z użyciem linki z hakiem oraz interakcje z drużyną.
    • Stan produkcji – deweloperzy zaznaczają, że pokazany materiał nie jest jeszcze ostateczną wersją gry.
    • Platformy – Exodus będzie dostępny na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S.
    • Premiera – gra ma się ukazać na początku 2027 roku, dokładna data nie została jeszcze ujawniona.

    Strzelanina, eksploracja i tajemnicza świątynia

    Nowy trailer zaczyna się od intensywnej wymiany ognia. Bohater, w którego wcielą się gracze, prowadzi walkę w płynny sposób. Archetype Entertainment stawia na widowiskowość, ale również na taktyczny wymiar starć. W tle pojawia się drużyna, co przypomina najlepsze momenty z trylogii Exodus.

    Po emocjonującym otwarciu następuje chwila wytchnienia. Twórcy prezentują mechanikę poruszania się, w której postać korzysta z narzędzia przypominającego linkę z hakiem. To sugeruje, że eksploracja w Exodus będzie bardziej wertykalna niż w klasycznych RPG science fiction. Materiał kończy się sceną, w której bohater wkracza do świeżo odkrytej świątyni, monumentalnej i powiązanej z mitologią świata gry.

    DNA BioWare w każdym kadrze

    DNA BioWare w każdym kadrze

    Exodus wzbudza emocje ze względu na ludzi stojących za projektem. James Ohlen, Chad Robertson i Drew Karpyshyn to znane nazwiska wśród fanów Exodus oraz Star Wars: Knights of the Old Republic. Karpyshyn odpowiadał za scenariusze, które zdefiniowały gatunek space opery w grach wideo. Dlatego każdy nowy materiał z Exodus jest analizowany szczegółowo.

    Fani w komentarzach pod trailerem są zgodni – gra wygląda coraz lepiej. Deweloperzy przyznają, że to wciąż prace w toku, ale klimat i jakość prezentowanych fragmentów rozgrywki robią wrażenie. To nie jest kolejny RPG akcji w kosmosie. To produkcja, która ma szansę wypełnić lukę po zakończeniu oryginalnej trylogii Sheparda.

    Długa droga do premiery

    Długa droga do premiery

    Data premiery – początek 2027 roku – może rozczarować tych, którzy liczyli na szybsze spotkanie z Exodus. Jednak taki harmonogram daje Archetype Entertainment czas na dopracowanie każdego elementu. Gra powstaje jednocześnie na trzy platformy – PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S – co w obecnych warunkach technicznych jest dużym wyzwaniem.

    Otwartym pytaniem pozostaje dostępność w abonamentach. Gracze spekulują, czy Exodus mógłby trafić do Game Pass lub PlayStation Plus. To sprawiłoby, że gra znalazłaby się na radarze milionów subskrybentów. Na takie ogłoszenia jest jednak jeszcze za wcześnie.

    Czy Exodus zostanie nowym królem kosmicznych RPG?

    Nowy gameplay rozwiewa część wątpliwości i jednocześnie podsyca apetyt. Widać inspiracje, ale Exodus nie wygląda na zwykły klon. Ma własny charakter – mroczniejszy, bardziej tajemniczy, z naciskiem na odkrywanie zapomnianych cywilizacji.

    Dwa lata oczekiwania to sporo czasu, ale jeśli Archetype Entertainment dostarczy jakość zapowiadaną w trailerze, Exodus może stać się jedną z najważniejszych gier 2027 roku. Weterani BioWare zdają się wiedzieć, co robią.


    Źródła

  • Life is Strange: Reunion w 60 FPS nie dla każdego. Znamy wymagania sprzętowe na PC

    Life is Strange: Reunion w 60 FPS nie dla każdego. Znamy wymagania sprzętowe na PC

    Studio Deck Nine oraz Square Enix ujawnili szczegółowe wymagania sprzętowe dla nadchodzącego Life is Strange: Reunion. Gra zadebiutuje 26 marca 2026 roku na komputerach PC i wymaga solidnego sprzętu, aby zapewnić płynność rozgrywki na poziomie 60 klatek na sekundę. Nawet na najwyższych ustawieniach graficznych, posiadacze kart graficznych takich jak GeForce RTX 4080 mogą liczyć jedynie na 30 FPS. Fani Max i Chloe, którzy pragną cieszyć się grą w pełnej jakości, muszą być gotowi na znaczne wydatki.

    Kluczowe informacje o wymaganiach

    • Wymagania sprzętowe podzielono na pięć poziomów: minimalny, zalecany, wysoki, ultra oraz „hella high”. Ostatni z nich wymaga RTX 4080 do uzyskania 30 FPS w rozdzielczości 4K.
    • Minimalny zestaw obejmuje 12 GB RAM oraz kartę graficzną GeForce GTX 1660, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu do pierwowzoru, który potrzebował jedynie 2 GB pamięci.
    • Polska wersja językowa – podobnie jak w poprzednich odsłonach, gra nie będzie miała lokalizacji kinowej; dostępne będą jedynie angielskie napisy i głosy.
    • Pełna historia od razu – twórcy zrezygnowali z modelu epizodycznego; cała opowieść będzie dostępna w jednym kawałku, co jest nowością w serii.
    • Data premiery to 26 marca 2026 na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Tytuł otrzymał kategorię wiekową M (17+) od ESRB z powodu wulgaryzmów i scen o podtekście seksualnym.

    Pięć progów wymagań – od minimalnego po „hella high”

    Deweloperzy jasno określili, że Life is Strange: Reunion wymaga nowoczesnego sprzętu. Oto oficjalna lista wymagań:

    • Minimalne (1080p / 30 FPS): Windows 10, procesor AMD Ryzen 5 1400 lub Intel Core i5-4670K, 12 GB RAM, karta graficzna GeForce GTX 1660 (6 GB) lub Radeon RX 480 (8 GB). Już ten podstawowy próg jest znacznym skokiem w porównaniu do poprzednich gier – Life is Strange z 2015 roku działało na dwurdzeniowym procesorze 2 GHz i 2 GB pamięci.
    • Zalecane (1080p / 60 FPS): Windows 11, Ryzen 5 3600 lub Intel Core i5-10600, 16 GB RAM, RTX 3060 (12 GB) lub RX 6650 XT (8 GB). Gracze z średniej półki będą mogli cieszyć się płynnymi 60 klatkami w Full HD.
    • Wysokie (1440p / 60 FPS): Ryzen 7 3700X lub i5-12600K, 16 GB RAM, RTX 3070 (8 GB) lub RX 6700 XT (12 GB). Rozdzielczość 2K wymaga mocniejszego sprzętu oraz karty z co najmniej 8 GB VRAM.
    • Ultra (2160p / 60 FPS): Ryzen 7 3700X lub i5-12600, 16 GB RAM, RTX 3080 (10 GB) lub RX 6900 XT (16 GB). Dla graczy preferujących 4K z płynną animacją niezbędny jest sprzęt z najwyższej półki.

    Źródła

  • Marathon z nowym trybem dla duetów. Już nie będziecie potrzebowali dwóch kolegów

    Marathon z nowym trybem dla duetów. Już nie będziecie potrzebowali dwóch kolegów

    Bungie, zaledwie kilkanaście dni po premierze swojego nowego extraction shootera, ogłasza pierwszy duży eksperyment – tymczasowy tryb dla dwuosobowych zespołów. Od 18 marca 2026 roku o godzinie 18:00 czasu polskiego fani Marathonu będą mogli grać w parach, zamiast w standardowych trzyosobowych drużynach. To odpowiedź na jeden z najczęściej zgłaszanych przez graczy problemów: nie każdy ma dwóch towarzyszy gotowych do regularnych wypadów po łupy. Deweloperzy przyznają, że test będzie krótki, ale jego wyniki mogą wpłynąć na przyszłość rozgrywki. Przyjrzyjmy się szczegółom i planom na przyszłość.

    Kluczowe informacje:

    • Tryb dla duetów startuje 18 marca o 18:00 i potrwa około dwóch tygodni jako tymczasowy eksperyment.
    • Mapa Perimeter będzie jedyną dostępną areną – to celowe ograniczenie, które ma na celu zebranie czystych danych.
    • Bungie nie wyklucza, że po analizie tryb może stać się stałym elementem gry.
    • Eksperymentalny charakter oznacza, że niektóre mechaniki mogą być niedopracowane – zespół uczy się na bieżąco.
    • Marathon zadebiutował 5 marca 2026 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S, przyciągając na Steamie nawet 88 tys. graczy jednocześnie.

    Dlaczego Bungie testuje akurat teraz?

    Decyzja o wprowadzeniu duetów jest częścią szerszej filozofii iteracyjnego rozwoju gry. Marathon od premiery cieszy się dużym zainteresowaniem – sprzedaż wyniosła około 4,1 mln egzemplarzy – ale pojawiły się głosy, że wymóg trzyosobowych oddziałów ogranicza część potencjalnych graczy. W grach tego typu elastyczność składu drużyny jest kluczowa dla utrzymania graczy, zwłaszcza tych, którzy grają nieregularnie lub preferują mniejsze grupy.

    Joe Ziegler, reżyser gry, zaznacza, że to dopiero pierwszy krok. „To mało prawdopodobne, by był to ostatni eksperyment, jaki przeprowadzamy” – powiedział, dodając, że zespół chce zrozumieć, jak zmiana liczebności wpływa na dynamikę walki, balans broni i tempo meczów. Mapa Perimeter, jako kontrolowane środowisko, pozwoli na uzyskanie czystych danych bez dodatkowych zmiennych. Deweloperzy uczą się na bieżąco, a wszelkie niedoróbki są świadomym ryzykiem – kluczowe jest zdobycie informacji zwrotnej od społeczności, zanim zainwestują w ten tryb więcej zasobów.

    Jak będzie wyglądała gra w duecie?

    Tymczasowy tryb dla duetów zachowuje podstawowe elementy rozgrywki znane z Marathonu – ekstrakcję, walkę z przeciwnikami sterowanymi przez SI i innymi graczami, zbieranie łupów – ale zmienia układ sił. Para graczy będzie musiała bardziej polegać na komunikacji i elastyczności taktycznej, ponieważ brak trzeciego członka oznacza mniej wsparcia i mniejszą siłę ognia w starciach z pełnymi trzyosobowymi zespołami (o ile tryb nie będzie odseparowaną kolejką – tego Bungie jeszcze nie sprecyzowało).

    Dostępny wyłącznie na mapie Perimeter tryb będzie laboratorium: deweloperzy sprawdzą, czy dwie osoby są w stanie skutecznie rywalizować, jak zmienia się rozkład łupów i czy konieczne będą osobne poprawki balansu. Jeśli dane wykażą, że duety nie wpływają negatywnie na ekonomię gry ani na doświadczenia graczy, istnieje szansa, że ten tryb zostanie wprowadzony na stałe.


    Źródła

  • Fortnite triumfalnie wraca do Google Play po sześciu latach wojny z Google

    Fortnite triumfalnie wraca do Google Play po sześciu latach wojny z Google

    Epic Games ogłosiło, że Fortnite wraca do Google Play Store 19 marca 2026 roku. To zakończenie konfliktu, który trwał od 2020 roku, kiedy to producent gry próbował ominąć prowizje Google, wprowadzając własny system płatności. Po latach sporów sądowych i negocjacji obie strony osiągnęły porozumienie, a popularny battle royale ponownie trafi do oficjalnego sklepu z aplikacjami na Androida.

    • Fortnite wraca do Google Play po sześciu latach nieobecności, ale gra była dostępna przez cały ten czas przez zewnętrzny launcher Epic Games.
    • Epic Games i Google zawarły ugodę, która obniża prowizje od zakupów w aplikacji i zwiększa swobodę użytkowników Androida w instalowaniu aplikacji spoza sklepu.
    • Tim Sweeney, szef Epic Games, osiągnął sukces, ponieważ firma wraca do ekosystemu Google na korzystnych dla siebie warunkach.
    • Powrót zbiega się z premierą wydarzenia Fortnite: Starcie i nowego sezonu, co sugeruje skoordynowaną kampanię marketingową.
    • Aplikacja w Google Play należy teraz bezpośrednio do Epic Games, Inc., co eliminuje pośredników w dystrybucji.

    Dlaczego Fortnite w ogóle zniknął z Google Play?

    Historia zaczęła się latem 2020 roku, gdy Epic złamał regulamin Apple App Store i Google Play Store, dodając do Fortnite'a opcję płatności z pominięciem oficjalnych systemów. W wyniku tego obie firmy usunęły grę ze swoich sklepów, a Epic odpowiedział pozwami sądowymi oraz kampanią marketingową z hasłem "Free Fortnite".

    W przypadku Androida sytuacja była nieco inna niż na iOS. Google pozwala na instalowanie aplikacji z zewnętrznych źródeł, więc Epic szybko uruchomił własny Epic Games Store na Androida. Gracze mogli pobierać Fortnite'a bezpośrednio ze strony producenta, ale proces instalacji był bardziej skomplikowany niż standardowe kliknięcie w Google Play. Użytkownicy musieli wyrazić zgodę na instalację z nieznanego źródła i przejść przez dodatkowe ostrzeżenia bezpieczeństwa.

    Te ostrzeżenia i komunikaty Google o "potencjalnym zagrożeniu" stały się kolejnym punktem sporu. Epic argumentował, że Google celowo straszy użytkowników, aby zniechęcić ich do korzystania z konkurencyjnych sklepów z aplikacjami.

    Co zawiera ugoda i dlaczego to zwycięstwo Epica?

    Szczegóły porozumienia nie zostały w pełni ujawnione, ale kluczowe ustalenia są jasne. Google zgodził się obniżyć prowizje pobierane od transakcji w aplikacjach oraz zobowiązał się do zapewnienia użytkownikom Androida łatwiejszego dostępu do alternatywnych sklepów — bez agresywnych ostrzeżeń o zagrożeniach.

    Przedstawiciele Google przyznali, że "dzięki tym aktualizacjom rozwiązaliśmy również nasze spory z Epic Games na całym świecie". To stwierdzenie sugeruje, że Tim Sweeney i jego firma mogą ogłosić sukces. Epic przez lata budował narrację, że 30-procentowa prowizja platform to obciążenie, które hamuje innowacyjność i podnosi ceny dla graczy.

    Teraz Fortnite wraca do Google Play na zmienionych zasadach — z niższymi opłatami i większą kontrolą nad własnym produktem. Proces prawny wymusił na Google zmiany systemowe, które dotyczą całego ekosystemu Androida.

    Co powrót oznacza dla graczy?

    Dla przeciętnego użytkownika zmiana jest praktyczna i pozytywna. Od 19 marca Fortnite będzie dostępny jak każda inna aplikacja — wystarczy wejść do Google Play, wyszukać grę i kliknąć "zainstaluj". Koniec z dodatkowymi krokami, ostrzeżeniami i ręczną aktualizacją przez launcher Epica.

    Gra powraca w pełnej krasie, z wszystkimi trybami, które przez te sześć lat powstały. Battle Royale, Zero Build, LEGO Fortnite, Rocket Racing czy Fortnite Festival — wszystko to będzie dostępne dla nowych graczy, którzy wcześniej mogli być zniechęceni skomplikowanym procesem instalacji.

    Powrót do Google Play to także dostęp do ogromnej bazy użytkowników, którzy nie instalują aplikacji spoza oficjalnego sklepu. Epic przez lata tracił tę grupę, a teraz może liczyć na nowy przypływ graczy — zwłaszcza że powrót zbiega się z premierą wydarzenia Fortnite: Starcie i nowego sezonu.

    Co dalej z konfliktem na linii Epic–platformy?

    Choć sprawa z Google została zamknięta, Epic wciąż toczy podobną batalię z Apple. Na iOS sytuacja jest trudniejsza, ponieważ Apple nie pozwala na instalowanie aplikacji spoza App Store w taki sposób, jak robi to Android. Fortnite na iPhone'y i iPady dostępny jest głównie przez usługi streamingu gier, co nie jest idealnym rozwiązaniem.

    Ugoda z Google pokazuje, że wieloletnia strategia Epica przynosi efekty. Firma Tima Sweeneya udowodniła, że nawet największych technologicznych gigantów można zmusić do ustępstw, jeśli ma się silną kartę przetargową w postaci jednej z najpopularniejszych gier na świecie. Dla branży gier to precedens, który może zachęcić innych deweloperów do odważniejszego negocjowania warunków dystrybucji.


    Źródła

  • Ubisoft robi wiosenne porządki. Ceny gier niższe nawet o 92% – sprawdź najlepsze okazje

    Ubisoft robi wiosenne porządki. Ceny gier niższe nawet o 92% – sprawdź najlepsze okazje

    Francuski gigant gamingowy uruchomił w swoim oficjalnym sklepie wiosenną wyprzedaż, która przyciąga uwagę wielu graczy. W Ubisoft Store ceny niektórych gier i dodatków spadły nawet o 92%. Dodatkowo, używając kodu rabatowego EXTRA20, można obniżyć wiele ofert o kolejne 20%. Promocja trwa do 9 kwietnia 2026 roku do godziny 12:00, co stanowi dobrą okazję, aby wzbogacić swoją bibliotekę o tytuły z serii Assassin’s Creed, Far Cry, The Division czy Prince of Persia. Wiele z przecenionych gier, takich jak The Rogue Prince of Persia czy Rayman: Edycja 30th Anniversary, jest dostępnych w historycznie najniższych cenach.

    Kluczowe fakty wyprzedaży:

    • Ubisoft Store zorganizował wiosenną wyprzedaż z rabatami sięgającymi nawet 92%.
    • Kod EXTRA20 umożliwia dodatkowe 20% zniżki na wybrane tytuły.
    • The Rogue Prince of Persia i Rayman: Edycja 30th Anniversary osiągnęły historycznie najniższe ceny.
    • Promocja kończy się 9 kwietnia 2026 roku o godzinie 12:00.
    • Najtańsze gry to Tom Clancy’s The Division – Definitive Edition za 15,99 zł i Assassin’s Creed Brotherhood za 11,98 zł.

    Wiosenna wyprzedaż w Ubisoft Store – szczegóły akcji

    Ubisoft regularnie organizuje duże wyprzedaże w swoim cyfrowym sklepie, a obecna edycja wyróżnia się znacznymi obniżkami. Tym razem francuski wydawca wprowadził agresywne cięcia cenowe w niemal całym swoim katalogu – od klasyków po nowsze hity. Wyprzedaż obejmuje zarówno podstawowe wersje gier, jak i edycje rozszerzone oraz dodatki, co jest rzadkością w tak szerokim zakresie.

    Aby maksymalnie wykorzystać oszczędności, warto skorzystać z kodu EXTRA20, który po wpisaniu w koszyku odejmuje dodatkowe 20% od już obniżonych cen. Przykładowo, Tom Clancy’s The Division – Definitive Edition można nabyć za 15,99 zł, co stanowi 92% mniej niż standardowa cena katalogowa. To jedna z największych przecen, jakie kiedykolwiek miały miejsce w oficjalnym sklepie Ubisoftu.

    Najciekawsze oferty i rekordowe obniżki

    Wśród setek przecenionych tytułów kilka szczególnie wyróżnia się. Far Cry 6, jedna z nowszych odsłon popularnego cyklu, kosztuje teraz 49,98 zł, co oznacza 80% zniżki. To dobra okazja, aby zanurzyć się w fabule Yary i walce z reżimem Antóna Castillo. Z kolei Assassin’s Creed Brotherhood, uznawana za jedną z najlepszych części serii, jest dostępna za 11,98 zł (również -80%). Fani skradania w renesansowym Rzymie powinni zwrócić uwagę na tę ofertę.

    Na liście pojawiła się także The Rogue Prince of Persia, gra, która w momencie premiery w 2024 roku zdobyła pozytywne recenzje za dynamiczną rozgrywkę. Teraz kosztuje 38,37 zł (-67%) i jest to jej najniższa cena w historii. Podobnie Rayman: Edycja 30th Anniversary, zestaw remasterów klasycznych platformówek, sprzedawany jest za 63,92 zł (-20%), co również stanowi historyczne minimum.

    W ofercie znalazły się także nowsze tytuły, takie jak Avatar: Frontiers of Pandora – Edycja z popiołów, której cena spadła do 95,94 zł (-40%), oraz Beyond Good & Evil – Edycja 20th Anniversary za 38,35 zł (-52%). Każda z tych gier zapewnia solidną porcję rozrywki.


    Źródła

  • Agent 47 na emeryturze: IO Interactive odkłada Hitmana 4 na półkę, a serialowa adaptacja definitywnie skasowana

    Agent 47 na emeryturze: IO Interactive odkłada Hitmana 4 na półkę, a serialowa adaptacja definitywnie skasowana

    Fani Agenta 47 otrzymali dwie niepokojące wiadomości. Najpierw IO Interactive ogłosiło, że nie pracuje nad nową odsłoną serii Hitman 4, a następnie anulowano serial, który od lat był w produkcji dla platformy Hulu. Choć studio zapewnia, że marka nie zniknie, a łysy zabójca powróci w przyszłości, dla wielu graczy te informacje oznaczają koniec nadziei na szybki powrót do świata skradania się i eliminacji.

    • Hitman 4 nie jest obecnie w planach – IO Interactive daje Agentowi 47 „zasłużony odpoczynek”
    • World of Assassination będzie nadal rozwijane, ale bez nowej pełnoprawnej części
    • Serial Hitman 4 od Hulu i Fox 21 został oficjalnie anulowany po 9 latach prac przygotowawczych
    • Derek Kolstad, twórca Johna Wicka, potwierdził, że projekt jest „martwy”, a on sam jest rozczarowany

    Hitman 4 odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość

    W wywiadzie dla IGN Unfiltered Hakan Abrak, CEO IO Interactive, jasno stwierdził, że Agent 47 przechodzi na przymusową emeryturę. – Nasz łysy zabójca zasługuje na odpoczynek – powiedział Abrak, odnosząc się do trzech gier, które studio wspierało w ramach nowoczesnego World of Assassination. Trylogia z lat 2016–2021 była dużym przedsięwzięciem, a zespół potrzebuje świeżych pomysłów. Dlatego na razie nie planuje się Hitmana 4.

    Nie oznacza to jednak końca marki. Abrak podkreślił, że Hitman 4 to „bardzo ukochana franczyza” i „oczywiście będzie kontynuowana”. Nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. Studio nie podało żadnych ram czasowych, a na oficjalną zapowiedź przyjdzie nam poczekać co najmniej kilka lat. Gracze, którzy liczyli na szybki powrót do skradania i przebieranek, muszą uzbroić się w cierpliwość – IO Interactive ma teraz inne projekty na głowie.

    Priorytetem pozostaje platforma World of Assassination, która łączy zawartość z Hitmana (2016), Hitmana 2 i Hitmana 3. Regularnie pojawiają się nowe cele, wyzwania i sezonowe aktywności. To wpisuje się w branżowy trend długoterminowego wsparcia pojedynczych produkcji zamiast corocznych sequeli. Jednak wiele osób zastanawia się, czy przerwa nie wpłynie negatywnie na zainteresowanie marką – zwłaszcza że konkurencja w gatunku skradanek rośnie.

    Serialowy Hitman 4 – koniec po dekadzie oczekiwania

    Dodatkowo, złe wieści napłynęły z Hollywood. Po dziewięciu latach od ogłoszenia planów, serial Hitman 4 zamawiany przez Hulu we współpracy z Fox 21 został oficjalnie anulowany. Projekt miał silne podstawy: scenarzystą i showrunnerem był Derek Kolstad, twórca Johna Wicka i filmów Nikt. Jego zaangażowanie wydawało się obiecujące dla adaptacji, która mogła wreszcie poprawić wizerunek filmów o Agencie 47.

    Kolstad, który promuje swój najnowszy film Normal na festiwalu South by Southwest, wyraził swoje rozczarowanie. – To trochę tak, jakby dostać sztyletem w pierś. Ten projekt jest już martwy. Uwielbiam ten świat, kocham tę grę i tę postać, ale nikt nie kupi scenariusza, dopóki nie powstanie film lub serial – powiedział. Jego słowa potwierdzają, że po dwóch średnio udanych filmach (Hitman z 2007 r. i Hitman: Agent 47 z 2015 r.) sytuacja nie wygląda obiecująco.


    Źródła

  • Sekiro powraca jako anime. From Software nie bierze w tym udziału

    Sekiro powraca jako anime. From Software nie bierze w tym udziału

    Do sieci trafił nowy zwiastun anime Sekiro: No Defeat, które zadebiutuje na platformie Crunchyroll jeszcze w tym roku. Produkcja osadzona w uniwersum popularnej gry Sekiro: Shadows Die Twice powstaje bez współpracy ze studiem Hidetaki Miyazakiego, a za projekt odpowiadają inne ekipy animacyjne.

    O czym musisz wiedzieć

    • Sekiro: No Defeat to ręcznie rysowane anime na podstawie gry Sekiro: Shadows Die Twice, którego premiera planowana jest na 2026 rok.
    • Anime powstaje w studiach Arch, Qzil.la i Studio Betta, a reżyserem został Kenichi Kutsuna, znany z pracy przy Naruto Shippuden.
    • Crunchyroll będzie wyłączną platformą streamingową dla tej produkcji.
    • From Software nie bierze udziału w produkcji anime — to adaptacja tworzona przez zewnętrzne studia.

    Co wiemy o fabule anime

    Sekiro: No Defeat przenosi widzów do Japonii w okresie Sengoku, dotkniętej wojną. W centrum wydarzeń znajduje się kraina Ashina, która została odzyskana przez Isshina Ashina w brutalnym puczu dwadzieścia lat temu. Obecnie pojawia się nowe zagrożenie: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

    Genichiro, wnuk Isshina, pragnie chronić swoją ojczyznę i sięga po zakazane moce. Jego jedyną nadzieją jest porwany chłopiec, Boski Dziedzic, oraz jego milczący obrońca, shinobi znany jako Sekiro.

    Fabuła nawiązuje do wydarzeń z gry, a w serialu pojawią się znane postacie, takie jak Genichiro Ashina, Gyoubu Oniwa czy Zdeprawowana Mniszka. Protagonista, jednoręki wilk, ponownie stanie do walki.

    Anime zamiast kontynuacji gry

    Anime zamiast kontynuacji gry

    Fani liczyli na Sekiro 2, ale From Software nie ogłosiło żadnych planów dotyczących kontynuacji. Produkcja anime to pierwszy większy projekt osadzony w tym uniwersum od lat. Choć nie jest to gra, daje możliwość powrotu do brutalnego świata shinobi.

    Reżyser Kenichi Kutsuna zaznacza, że twórcy chcieli zachować otwartość interpretacyjną oryginału. Gra oferowała graczom dużą swobodę w podejmowaniu decyzji i eksploracji, a anime ma to oddać w formie audiowizualnej. Ręcznie rysowana animacja idealnie pasuje do mrocznego klimatu Sekiro.

    Czym było oryginalne Sekiro

    Sekiro: Shadows Die Twice zadebiutowało w 2019 roku i szybko zdobyło uznanie krytyków oraz graczy. To gra akcji z perspektywy trzeciej osoby, wyreżyserowana przez Hidetakę Miyazakiego.

    Akcja toczy się w późnym okresie Sengoku, a gracz wciela się w zhańbionego wojownika, który chroni młodego lorda z dziedziczną krwią. Produkcję wyróżniały pionowa eksploracja, system protez shinobi oraz nacisk na skradanie. Gra zdobyła tytuł Gry Roku podczas The Game Awards 2019.

    Choć Sekiro: No Defeat nie powstaje pod okiem From Software, fani uniwersum mogą być zadowoleni, ponieważ otrzymają coś nowego. Szkoda, że na razie tylko w formie serialu, a nie gry.


    Źródła

  • 16 lat temu Kratos zmierzył się z bogami Olimpu – God of War III wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem slashera

    16 lat temu Kratos zmierzył się z bogami Olimpu – God of War III wciąż pozostaje niedoścignionym wzorem slashera

    16 marca 2010 roku na półki sklepowe trafiła gra God of War III – zwieńczenie greckiej trylogii, które do dziś uchodzi za jeden z najważniejszych tytułów w historii PlayStation 3. Produkcja studia Santa Monica zadebiutowała jako ekskluzywna gra dla konsoli Sony, która wówczas zaczynała się starzeć, i natychmiast stała się wzorem dla całego gatunku slasherów. Ponad 16 lat później gra wciąż robi wrażenie – nie tylko skalą i brutalnością, ale także tym, jak skutecznie zakończyła historię Kratosa.

    God of War III – rocznicowe fakty w pigułce

    • God of War III zadebiutowało 16 marca 2010 roku wyłącznie na PlayStation 3, będąc jednym z ostatnich wielkich ekskluzywów tej generacji.
    • Gra zebrała świetne recenzje i szybko stała się bestsellerem na PS3.
    • Finałowy rozdział trylogii postawił na totalną konfrontację z greckim panteonem – Kratos mierzył się z Zeusem, Hadesem, Posejdonem i innymi bogami.

    Dlaczego God of War III było tak ważne dla PlayStation 3?

    Premiera trzeciego God of War przypadła na moment, gdy PlayStation 3 miało już za sobą trudne początki. Konsola zadebiutowała w listopadzie 2006 roku, a Sony przyznało, że był to dla firmy bolesny okres. Problemy techniczne, wysoka cena i skomplikowana architektura sprzętu sprawiły, że pierwotnie urządzenie odstawało od konkurencji. Potrzebne były gry, które udowodnią, że inwestycja w PS3 ma sens. God of War III stało się takim tytułem – pokazem możliwości, na który czekali zarówno gracze, jak i samo Sony.

    Gra wykorzystywała potencjał konsoli do granic możliwości. Przesiadka z PlayStation 2 oznaczała nie tylko lepszą grafikę, ale przede wszystkim większy rozmach. Twórcy z Santa Monica nie bali się postawić wszystkiego na jedną kartę – epickie starcia z bogami rozgrywały się na ruchomych arenach zawieszonych nad przepaściami Olimpu, a kamera płynnie przechodziła od ogromnych plansz do brutalnych finiszerów. Dziś trudno sobie wyobrazić, że podobną skalę osiągano na sprzęcie sprzed ponad szesnastu lat.

    Koniec trylogii – finał, który podzielił fanów na zawsze

    Zakończenie God of War III do dziś budzi emocje. Kratos, po latach tułaczki i zemsty na kolejnych bóstwach, dociera w końcu do samego Zeusa. Finałowa konfrontacja jest brutalna, przesiąknięta gniewem i nie pozostawia złudzeń co do natury głównego bohatera – to nie jest opowieść o odkupieniu, tylko o ślepym szale niszczenia. Dla części fanów było to idealne domknięcie trylogii, dla innych – zbyt posępne i pozbawione nadziei.

    Warto jednak pamiętać, że to właśnie dzięki tej bezkompromisowości God of War III zapisało się w historii. Gra nie próbowała być miła dla odbiorcy – stawiała na agresywną, dynamiczną walkę i nieustanny spektakl. System starć rozbudowano względem poprzednich części, dając graczom więcej narzędzi do walki z przeciwnikami. Łączenie ataków Ostrzy Chaosu z dodatkowymi broniami, jak Cestus czy Bicz Nemezis, pozwalało tworzyć efektowne kombinacje, które do dziś ogląda się z podziwem.

    Dziedzictwo God of War III po ponad 16 latach

    Trudno przecenić wpływ, jaki God of War III wywarło na gatunek slasherów. Gra do dziś pozostaje punktem odniesienia – zarówno dla twórców szukających inspiracji, jak i dla graczy, którzy chcą przypomnieć sobie, jak wyglądała prawdziwie bezkompromisowa rozgrywka. Finał trylogii nie tylko zamknął historię Kratosa w greckim świecie, ale także na zawsze zapisał się w historii gier.


    Źródła

  • Fani The Elder Scrolls jednoczą się, by upamiętnić Camelworksa w TES VI

    Fani The Elder Scrolls jednoczą się, by upamiętnić Camelworksa w TES VI

    Społeczność gier Bethesdy pogrążyła się w żałobie po nagłej śmierci Mackenzie’ego Rowlesa, znanego milionom graczy jako Camelworks. Zmarł 15 marca 2026 roku, mając zaledwie 33 lata. Fani pragną, aby studio oddało mu hołd w swojej najbardziej wyczekiwanej produkcji – TES VI.

    Najważniejsze informacje

    • Camelworks – autor kultowych analiz lore – zmarł 15 marca 2026 roku w wieku 33 lat.
    • Petycja na Change.org wzywa Bethesdę do stworzenia w TES VI hołdu: od NPC po unikatowy przedmiot.
    • Bethesda ma tradycję upamiętniania fanów, jak w przypadku Shirley Curry czy Erika the Slayera ze Skyrima.
    • Społeczność podkreśla, że Camelworks przez ponad dekadę promował gry studia, tworząc zaangażowaną grupę odbiorców.
    • Cel akcji – aby jego wkład został na zawsze zapisany w świecie Tamriel.

    Kim był Camelworks i dlaczego jego odejście tak poruszyło graczy?

    Mackenzie Rowles prowadził kanał Camelworks od lutego 2014 roku. Specjalizował się w szczegółowych przewodnikach po uniwersum The Elder Scrolls, Fallouta i Starfield. Jego seria „Curated Curiosities” odkrywała ukryte sekrety, które umykały nawet zapalonym graczom przez lata. Camelworks był znany z tego, że „wychował miliony Skybabies” – żartobliwego określenia nowicjuszy w świecie Skyrima.

    Jego materiały osiągały miliony wyświetleń, stając się cyfrową encyklopedią dla każdego, kto chciał poznać historię Tamriel głębiej. Kiedy dotarła wiadomość o jego śmierci, fani natychmiast postanowili poprosić Bethesdę o gest, który pozwoli Camelworksowi żyć dalej w grze.

    Czego konkretnie domaga się petycja?

    Czego konkretnie domaga się petycja?

    Zaledwie kilka godzin po informacji o śmierci Rowlesa na platformie Change.org pojawił się apel do studia. Autorzy petycji nie narzucają jednej formy – ważny jest sam akt pamięci. Proponują m.in. postać niezależną (NPC), unikalną broń, księgę z lore lub niewielką kapliczkę poświęconą pamięci Camelworksa.

    W ciągu doby petycję podpisały setki osób, a liczba ta stale rośnie. Fani wierzą, że wirtualny świat TES VI jest na tyle pojemny, by zmieścić taki dyskretny hołd, który poruszy każdego, kto go znajdzie.

    Precedensy, które dają nadzieję

    Precedensy, które dają nadzieję

    Bethesda nie pierwszy raz mierzy się z podobną sytuacją. Kilka lat temu społeczność wywalczyła, by w TES VI pojawiła się Shirley Curry, znana jako „Skyrim Grandma”. Starsza pani, uwielbiana za swoje streamy, została oficjalnie zeskanowana i w przyszłości wystąpi jako NPC.

    Jeszcze bardziej przejmujący jest przypadek Erika the Slayera ze Skyrima. Ta postać to wspomnienie Erika Westa – fana, który przegrał walkę z rakiem przed premierą gry. Twórcy uwiecznili go jako towarzysza, oddając hołd jego miłości do gier Bethesdy.

    Oba przykłady pokazują, że studio potrafi słuchać i robi to z klasą. Dlatego prośba o upamiętnienie Camelworksa nie jest naiwnym pomysłem – wpisuje się w tę samą historię.

    Czy Todd Howard ponownie ugnie się pod prośbą fanów?

    TES VI wciąż jest na wczesnym etapie produkcji, a konkretów o grze jest niewiele. Jednak im głośniej będzie o petycji, tym większa szansa, że deweloperzy wezmą ją pod uwagę. Camelworks przez lata był jednym z najwierniejszych ambasadorów tytułów Bethesdy – tworzył treści, które przyciągały nowych graczy i pogłębiały ich zaangażowanie.

    Niezależnie od oficjalnej decyzji, akcja fanów już teraz pokazuje, jak silnie gry łączą ludzi. Camelworks żyje w archiwum swoich filmów, a być może już niedługo także na piaskach Hammerfell lub w skalistych dolinach High Rock.


    Źródła

  • Zapomniany bohater Dragon Balla wraca w fanowskim RPG odnalezionym po dekadach

    Zapomniany bohater Dragon Balla wraca w fanowskim RPG odnalezionym po dekadach

    Po ponad 35 latach od debiutu Future Trunksa w mandze Akiry Toriyamy, społeczność fanów Dragon Balla ponownie zwróciła uwagę na tego niedocenianego wojownika. Tym razem stało się to dzięki odnalezieniu gry Dragon Ball Z – Wish for Immortality, która została odzyskana po latach. Fanowski RPG, stworzony na darmowym silniku O.H.R.RPG.C.E. z 1997 roku, został odkryty na starym komputerze użytkownika o pseudonimie BenjiBrew i udostępniony społeczności.

    Choć gra nie jest oficjalną produkcją, jej odkrycie wpisuje się w długotrwałą dyskusję wśród fanów na temat tego, kto zasługuje na miano najważniejszego bohatera serii. Future Trunks ma w tej kwestii mocne argumenty.

    Kluczowe fakty

    • Future Trunks zadebiutował w mandze ponad 35 lat temu i jako drugi Super Saiyan w historii serii szybko pokonał Mecha Friezę oraz Króla Colda.
    • Fanowski RPG Dragon Ball Z – Wish for Immortality został odnaleziony na starym komputerze i udostępniony na archive.org do ponownego uruchomienia.
    • Gra powstała na silniku O.H.R.RPG.C.E. i wykorzystywała sprite'y z gier Super Butōden, co czyni ją interesującym artefaktem w historii gier fanowskich.
    • Postać Trunksa pochodzi z alternatywnej przyszłości zniszczonej przez androidy, co nadało Dragon Ballowi mroczniejszy ton.

    Dlaczego Future Trunks to niedoceniony gigant serii

    Kiedy Trunks po raz pierwszy pojawił się w mandze, fani nie wiedzieli, z kim mają do czynienia. Jego wejście było spektakularne — bez wysiłku pokonał Mecha Friezę, który wcześniej stanowił poważne zagrożenie dla Ziemi. Co więcej, był drugim wojownikiem w historii serii, który osiągnął poziom Super Saiyana.

    Prawdziwa głębia tej postaci ujawniła się jednak później. Trunks nie pochodził z tej samej linii czasowej co reszta bohaterów. Przybył z przyszłości, w której androidy 17 i 18 zdziesiątkowały ludzkość, a wszyscy wojownicy Z polegli w walce. Ten kontekst sprawia, że Future Trunks różni się od Goku i Vegety.

    Goku walczy, ponieważ lubi przekraczać własne granice. Vegeta kieruje się saiyiańską dumą. Trunks? On chce ocalić to, co jeszcze można uratować. Każda jego decyzja wynika z poczucia obowiązku i odpowiedzialności, a nie z potrzeby rywalizacji. To czyni go najbardziej ludzkim wojownikiem w całym uniwersum.

    Fanowski RPG, który przetrwał próbę czasu

    Powrót do tematu Trunksa zyskał nowy wymiar dzięki grze, o której mało kto pamiętał. Dragon Ball Z – Wish for Immortality to fanowski RPG stworzony na silniku O.H.R.RPG.C.E., który miał swoją premierę w 1997 roku. Gra przez lata uchodziła za zaginioną, aż do momentu, gdy użytkownik BenjiBrew odnalazł jej kopię zapasową na starym komputerze.

    Produkcja wykorzystywała sprite'y z popularnych gier Super Butōden, co nadaje jej charakterystyczny, retro klimat znany fanom Dragon Balla z lat 90. Dziś grę można pobrać z archive.org i uruchomić po zainstalowaniu wspomnianego silnika, co stanowi istotny wkład w zachowanie fanowskiej twórczości gamingowej.

    Odnalezienie Wish for Immortality wpisuje się w szerszy trend zachowania gier — nie tylko tych oficjalnych, ale także tworzonych przez społeczności. Fanowskie produkcje często dokumentują entuzjazm i kreatywność graczy sprzed ery dominacji dużych platform cyfrowych, więc każda odzyskana pozycja ma swoją wartość historyczną.

    Odpowiedzialność w świecie pełnym Super Saiyan

    W Dragon Ball Super postać Trunksa przeszła kolejną próbę charakteru. Mimo kolejnych strat i dramatycznych wydarzeń nigdy nie stracił nadziei.


    Źródła

  • Test Drive Unlimited: Solar Crown dostanie szósty sezon z nowymi autami i misjami detektywistycznymi

    Test Drive Unlimited: Solar Crown dostanie szósty sezon z nowymi autami i misjami detektywistycznymi

    KT Racing oficjalnie ogłosiło, że szósty sezon Test Drive Unlimited: Solar Crown zadebiutuje 25 marca 2026 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S. W tej aktualizacji gracze zobaczą sześć nowych samochodów, a w połowie sezonu dołączy zmodyfikowany Dodge Viper SRT Coupe. Dodatkowo, twórcy przywracają misje detektywistyczne, które były obecne w poprzednich odsłonach gry.

    Kluczowe fakty o sezonie 6 w Test Drive Unlimited: Solar Crown

    • Data premiery — 25 marca 2026 na PC, PS5 i Xbox Series X/S
    • Nowe samochody — sześć modeli na start, w tym Alpine A110 R Ultime i Lamborghini Temerario
    • Dodge Viper SRT Coupe — dodatkowy pojazd w pakiecie VR trafi do gry w połowie sezonu
    • Misje detektywistyczne — 15 zadań na premierę, kolejne 15 w późniejszej aktualizacji
    • Zmiany techniczne — tryb wydajności na Xbox Series X otrzyma rozdzielczość 1440p, na PS5 zmiana pojawi się później

    Pełna lista nowych samochodów w sezonie 6

    Nowe samochody są kluczowym elementem każdego sezonu w Test Drive Unlimited: Solar Crown, a szósta edycja nie zawodzi. Gracze mogą spodziewać się różnorodności, od europejskich roadsterów po włoskie hipersamochody.

    Wśród potwierdzonych modeli znajduje się Alpine A110 R Ultime. To najbardziej ekstremalna wersja francuskiego coupe, napędzana zmodyfikowanym 1,8-litrowym silnikiem turbo o mocy około 345 KM. Auto wyróżnia się dużym tylnym skrzydłem, które zwiększa docisk aerodynamiczny, oraz obniżoną masą, co poprawia zwinność na torze. Producent twierdzi, że potrafi pokonać Nürburgring Nordschleife o około 20 sekund szybciej niż standardowa wersja A110 R. W grze będzie dostępne już na pierwszym poziomie przepustki Solar Pass.

    Pełna lista aut na start sezonu wygląda następująco:

    • Alpine A110 R Ultime — nagroda Solar Pass, poziom 1
    • Lamborghini Temerario — nagroda Solar Pass, poziom 15
    • Pininfarina B95 — nagroda Solar Pass, poziom 50
    • Mercedes-Benz SLS AMG Black Series — sklep online
    • Pagani Huayra Roadster — włoski salon samochodowy (13,5 miliona Solar Coin)
    • Bentley Continental GTC Speed Edition 12 — sklep online

    Lamborghini Temerario zastępuje Huracana jako nagroda na wyższym poziomie przepustki. Elektryczny hipersamochód Pininfarina B95 będzie jedną z najbardziej prestiżowych nagród sezonu, dostępną dopiero na 50 poziomie Solar Pass. Powrót marki Pagani to także istotny moment dla fanów serii. Twórcy zapowiedzieli, że w jednej z późniejszych aktualizacji poprawią brzmienie silnika V12 w Huayrze Roadster.

    Misje detektywistyczne i inne nowości w rozgrywce

    Misje detektywistyczne i inne nowości w rozgrywce
    Źródło: images.gram.pl

    Szósty sezon to nie tylko nowe samochody. KT Racing przywraca misje detektywistyczne, które fani pamiętają z wcześniejszych wersji gry. Na premierę dostępnych będzie 15 zadań, w których gracze muszą śledzić wskazane pojazdy, unikając wykrycia. Kolejne 15 misji zostanie dodanych w późniejszej aktualizacji w ramach tego samego sezonu.

    To znaczący dodatek do zawartości rozgrywki. W polskich materiałach prasowych sezon 6 został określony jako jedna z najważniejszych aktualizacji od premiery gry. Tempo, w jakim KT Racing rozwija Test Drive Unlimited: Solar Crown, jest imponujące. Wcześniejszy sezon 5 wprowadził misje taksówkarskie, pokera w kasynie, zmiany w ekonomii oraz ulepszony silnik KT Engine. Sezon 6 kontynuuje ten trend dużych, tematycznych aktualizacji.

    Oprócz misji detektywistycznych, twórcy wprowadzają nowe opcje personalizacji. W grze pojawią się oficjalne części tuningowe od Audi Sport Performance Parts dla modelu Audi R8 RWS oraz dodatkowe opcje od marek Michelin i BMW M Performance. Na wyspie Ibiza otworzą się także interaktywne sklepy odzieżowe.

    Zmiany techniczne i tryb wydajności

    Warto również zwrócić uwagę na zmiany techniczne, które wejdą w życie wraz z sezonem 6. Tryb wydajności na Xbox Series X otrzyma rozdzielczość 1440p, co powinno poprawić jakość obrazu przy zachowaniu płynności rozgrywki. Na PS5 ta sama zmiana ma pojawić się później, jednak twórcy nie podali jeszcze dokładnego terminu.

    Dodge Viper SRT Coupe w wersji z pakietem VR trafi do gry w połowie sezonu jako dodatkowa niespodzianka. To kolejny dowód na to, że KT Racing i NACON stawiają na stopniowe rozwijanie zawartości, zamiast jednorazowych, dużych aktualizacji.

    Szósty sezon Test Drive Unlimited: Solar Crown zapowiada się jako istotny krok naprzód dla gry, która od premiery zbierała mieszane recenzje. Nowe samochody, powrót misji detektywistycznych oraz poprawki techniczne mogą zachęcić niezdecydowanych graczy do powrotu na słoneczne drogi Hongkongu i Ibizy.


    Źródła

  • 24 lata filmowego Resident Evil – czy nowy reboot wreszcie przekona krytyków?

    24 lata filmowego Resident Evil – czy nowy reboot wreszcie przekona krytyków?

    15 marca minęły dokładnie 24 lata od premiery pierwszego filmu z serii Resident Evil. Produkcja Paula W.S. Andersona z Millą Jovovich w roli głównej rozpoczęła jedną z najdłuższych i najbardziej dochodowych serii adaptacji gier w historii kina. Teraz zapowiedziano kolejny reboot, który może w końcu przełamać dotychczasowe słabe recenzje.

    Resident Evil na dużym ekranie – co wiemy o nowym filmie

    • Pierwszy film zadebiutował w 2002 roku i doczekał się sześciu kontynuacji z Millą Jovovich.
    • Zach Cregger, reżyser uznanych horrorów Barbarzyńcy i Zniknięcia, będzie odpowiedzialny za nową część.
    • Premiera rebootu planowana jest na 2026 rok, a twórcy obiecują połączenie grozy z humorem.
    • Dotychczasowe filmy nigdy nie uzyskały więcej niż 37% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, chociaż widzowie oceniali je znacznie lepiej.

    Narodziny kinowej marki

    Debiutancki Resident Evil wszedł na ekrany 15 marca 2002 roku. Film Andersona od początku postawił na własną historię – główną bohaterką została Alice, postać nieobecna w grach Capcomu. Świat opanowany przez wirusa T, eksperymenty korporacji Umbrella i znane potwory stanowiły jedynie tło dla opowieści o kobiecie, która budzi się bez wspomnień w samym środku apokalipsy.

    Krytycy nie pozostawili na produkcji suchej nitki – wynik 36% pozytywnych recenzji w Rotten Tomatoes mówi sam za siebie. Publiczność podeszła jednak do filmu pozytywnie, przyznając mu 67% aprobaty. Co ważniejsze, przy budżecie 33 milionów dolarów obraz zarobił na całym świecie około 103 miliony. Studio natychmiast zdecydowało się na kontynuacje.

    Sześć części, miliardowe zyski i wciąż ten sam problem

    Sześć części, miliardowe zyski i wciąż ten sam problem
    Źródło: images.gram.pl

    W latach 2004–2016 powstało jeszcze pięć kolejnych filmów z Jovovich. Cykl zamknął Resident Evil: Ostatni rozdział, który okazał się najbardziej kasową odsłoną – 314 milionów dolarów przychodu przy 40-milionowym budżecie. Łącznie cała seria zarobiła ponad 1,2 miliarda dolarów, stając się jedną z największych franczyz horroru.

    Mimo finansowego sukcesu każda część zbierała słabe recenzje. Żaden z filmów nie uzyskał więcej niż 37% pozytywnych opinii krytyków. Fani serii Capcomu narzekali na odejście od gier, ale widownia kinowa wciąż wypełniała sale. Sekret tkwił prawdopodobnie w niezobowiązującej widowiskowości, która z czasem przerodziła się w swoisty camp.

    Nieudany reset i nowe rozdanie

    W 2021 roku studio spróbowało restartu filmem Resident Evil: Witajcie w Raccoon City, który miał być wierniejszy grom. Efekt był jednak rozczarowujący – 30% od krytyków, 60% od widzów i zaledwie 41 milionów dolarów wpływów. Po raz pierwszy w historii serii produkcja nie przekroczyła psychologicznej bariery 100 milionów.

    Widać było, że marka potrzebuje świeżego spojrzenia. Tę nadzieję daje Zach Cregger. Reżyser z 2022 roku przebojem Barbarzyńcy (92% pozytywnych recenzji) i zeszłorocznymi Zniknięciami (ponad 90%, w dodatku z Oscarem za drugoplanową rolę kobiecą) udowodnił, że potrafi łączyć brutalny horror z nieoczywistym humorem.

    Właśnie to połączenie zapowiada w nowym Resident Evil. Część fanów obawia się, że humor może zabić grozę. Jednak dotychczasowe filmy z Jovovich wielokrotnie balansowały na granicy absurdu, co wielu widzów uznawało za atut. Cregger natomiast doskonale rozumie, jak żonglować napięciem – w jego rękach śmiech i strach mogą współistnieć.

    Czy to będzie przełom?

    Jeśli reboot utrzyma równowagę między horrorem a rozrywką, może okazać się jedną z ciekawszych premier 2026 roku. Co ważniejsze, po raz pierwszy od 24 lat filmowa seria Resident Evil ma szansę zdobyć również uznanie krytyków. Dorobek Creggera jest obiecujący. Teraz pozostaje tylko czekać na pierwszy zwiastun i przekonać się, czy tym razem Umbrella naprawdę zaskoczy.


    Źródła