Kategoria: Gry Wideo

  • Arknights: Endfield jest już dostępne. Wielka premiera nowego RPG akcji od twórców Arknights

    Arknights: Endfield jest już dostępne. Wielka premiera nowego RPG akcji od twórców Arknights

    Jeśli dziś rano szukaliście czegoś nowego do zagrania, to mam dla was dobrą wiadomość. Arknights: Endfield właśnie zadebiutowało. Tak, dziś, 22 stycznia 2026 roku, „o godzinie 4:00 czasu polskiego (czyli 11:00 GMT+8, jeśli ktoś liczy od strony Chin)”, gra oficjalnie wyszła na wszystkie platformy. Mówię tu o jednoczesnym globalnym wydaniu na PC, PlayStation 5, iOS i Androida. To całkiem spora sprawa, prawda?

    HyperGryph, twórcy kultowego już Arknights, nie próżnowali. „Oficjalnie potwierdzili datę premiery zaledwie miesiąc temu, 12 grudnia 2025 roku”, a już teraz możemy w nią grać. Szczegóły dotyczące rozgrywki poznaliśmy zresztą dopiero w zeszłym tygodniu, podczas specjalnego streama 16 stycznia. To było dość szybkie tempo, ale trzeba przyznać, że zapowiedź wyglądała naprawdę solidnie.

    O co właściwie chodzi w Endfield? To nie jest zwykła kontynuacja czy spin-off. To zupełnie nowe podejście do uniwersum Arknights. Przenosimy się w przyszłość, na planetę Talos-II. I tu jest pierwsza duża zmiana – zamiast strategii turowiej, dostajemy pełnoprawnego RPG akcji z widokiem z perspektywy trzeciej osoby. Będziemy eksplorować ogromne, otwarte tereny, walczyć w czasie rzeczywistym i budować własną bazę, Endfield Industries. Brzmi jak spora porcja roboty.

    Co jest naprawdę ciekawe? Ta gra ma służyć jako swego rodzaju pomost. Fabuła ma łączyć znane nam już elementy świata Arknights z zupełnie nową historią. Gracz wciela się w Endministratora, czyli osobę zarządzającą tą przyszłościową placówką. Będziemy rekrutować operatorów, rozwijać technologie i badać tajemnice planety. A wśród pierwszych dostępnych postaci jest Laevatain, która w wersji 1.0 jest główną, promowaną 6-gwiazdkową operatorką.

    Aha, i jeszcze jedna rzecz. Gra jest dostępna od razu na tak wielu platformach, co jest teraz dość standardem, ale zawsze cieszy. Nie musicie się zastanawiać, czy wersja na telefon będzie gorsza, czy na konsoli zabraknie jakichś funkcji. To ten sam produkt wszędzie. Co więcej, wiemy już, że pierwsze trzy zestawy postaci (czyli te słynne 'bannery’) będą dostępne do końca lutego, więc macie trochę czasu, żeby zdecydować, na kogo polować.

    Czy warto się tym zainteresować? Jeśli lubicie Arknights, to pewnie już to robicie. Ale nawet jeśli nie graliście w oryginał, Endfield wydaje się być stworzone jako osobna przygoda. Dynamiczna walka, budowanie bazy, eksploracja – to elementy, które mogą przyciągnąć fanów RPG akcji w ogóle.

    No i pamiętajcie, styczeń 2026 to wcale nie jest taki słaby miesiąc, jeśli chodzi o premiery. Usunąć ten fragment, gdyż nie ma wiarygodnych dowodów na te premiery w tym terminie. Ale Endfield z pewnością wyróżnia się w tym tłumie swoim skalą i ambicją.

    Co dalej? Czas na testy. Gra jest już w sklepach cyfrowych, więc jeśli macie ochotę na kosmiczną przygodę w znanym, ale jednak nowym świecie, to nie ma na co czekać. A ja jestem ciekaw, jak społeczność przyjmie tę odważną ewolucję serii. Zobaczymy.

    Źródła

  • MIO: Memories in Orbit debiutuje dziś – eksploracyjna metroidvania w Xbox Game Pass

    MIO: Memories in Orbit debiutuje dziś – eksploracyjna metroidvania w Xbox Game Pass

    No i stało się. Styczeń 2026 roku, który zaczął się od kilku ciekawych propozycji, właśnie dostaje jedną z tych premier, na które wielu czekało. Dzisiaj, czyli 20 stycznia, na rynek wchodzi MIO: Memories in Orbit. A co ciekawe, możesz ją od razu sprawdzić, jeśli jesteś subskrybentem Xbox Game Pass. To nie jest zła propozycja na początek roku, prawda?

    Gra pochodzi od francuskiego studia Douze Dixiemes i znanego wydawcy Focus Entertainment. To dość oczywiste skojarzenie dla fanów pewnego gatunku – MIO to klasyczna metroidvania, ale z kilkoma własnymi pomysłami. Akcja toczy się na ogromnym, opuszczonym statku kosmicznym, który przez lata zarósł jakąś dziwną, organiczną roślinnością. Nie jest to jednak tylko pusta, metalowa konstrukcja. To miejsce pełne zbuntowanych maszyn, które niekoniecznie chcą cię tu widzieć.

    Wcielasz się w tytułowego androida MIO. Nie pamiętasz, kim jesteś ani po co tu jesteś. Twoim zadaniem jest eksploracja tego zrujnowanego świata, odkrywanie jego sekretów i, co ważniejsze, odkrywanie sekretów własnej tożsamości. To właśnie ten wątek fabularny, opowiedziany głównie przez środowisko i echa przeszłości, ma być jedną z głównych sił napędowych gry. Nie ma tutaj długich przerywników filmowych czy kwestii dialogowych. Historia jest ukryta w ruinach, w pozostałościach po dawnych mieszkańcach i w tym, jak statek został zaprojektowany.

    A jak się to wszystko rozgrywa? Standardowo dla gatunku: będziesz badał rozległą, połączoną mapę, zdobywał nowe umiejętności, które otwierają wcześniej niedostępne ścieżki, i walczył z bossami. Walka ma być płynna i satysfakcjonująca, z naciskiem na uniki i znajomość wzorców ataku przeciwników. Dodatkowo, twórcy obiecują system personalizacji postaci, który pozwoli ci dostosować MIO do własnego stylu gry. Czy to przez moduły, czy przez ulepszenia, to jeszcze zobaczymy.

    To, co od razu rzuca się w oczy, to wizualna strona gry. MIO: Memories in Orbit prezentuje się pięknie dzięki ręcznie rysowanej grafice 2D. Każda lokacja, każda animacja wygląda na dopracowaną z ogromną dbałością o detal. Ten artystyczny kierunek nadaje grze niepowtarzalny klimat, łącząc surowość metalu z organiczną, niekontrolowaną przyrodą.

    Premiera jest naprawdę szeroka. Gra jest już dostępna na komputerach PC (poprzez Steam i inne platformy), PlayStation 5, Xbox Series X/S, a także na starszych konsolach PlayStation 4 i Xbox One. Co ważne dla fanów Nintendo – trafia też na nową konsolę Switch 2. A dla tych, którzy wolą nie wydawać od razu pełnej ceny, jest właśnie wspomniany Xbox Game Pass. Od dziś możesz ją tam zainstalować i zagrać.

    Article image

    Czy warto się tym interesować? Jeśli lubisz spokojną, refleksyjną eksplorację połączoną z solidnym wyzwaniem, to jak najbardziej. Styczeń często jest miesiącem, w którym wydawcy testują wody z bardziej niszowymi projektami, a MIO wygląda na taki właśnie tytuł. Nie jest to kolejna wielobudżetowa produkcja, tylko gra z sercem i konkretną wizją.

    Oczywiście, jak przy każdej premierze, najlepiej jest poczekać na pierwsze recenzje i opinie graczy. Szczególnie że to debiut studia Douze Dixiemes. Ale fakt, że gra od razu trafia do Game Pass, jest świetną okazją do przetestowania jej bez większego ryzyka. Po prostu pobierasz i sprawdzasz, czy ten zarośnięty statek kosmiczny i historia zapomnianego androida cię wciągną.

    Tak więc, jeśli dziś szukasz czegoś nowego do zagrania, a masz subskrypcję Microsoftu, MIO: Memories in Orbit czeka na cież. A jeśli nie, to zawsze możesz ją kupić na wybranej platformie. Początek roku zapowiada się naprawdę ciekawie, a ta premiera jest jednym z jego mocniejszych punktów. Teraz tylko pozostało usiąść, włączyć grę i odkryć, jakie wspomnienia kryją się na tej orbicie.

    Źródła