Autor: redakcja

  • Barry Keoghan ma dość hejtu o wygląd. „To staje się problemem”

    Barry Keoghan ma dość hejtu o wygląd. „To staje się problemem”

    Barry Keoghan, znany z roli w filmie Peaky Blinders oraz jako Joker w Batmanie, wyraził swoje zaniepokojenie z powodu rosnącej fali krytyki dotyczącej jego wyglądu. W szczerym wywiadzie aktor przyznał, że obraźliwe komentarze sprawiają, że unika publicznych wystąpień i wydarzeń branżowych. Sytuacja staje się na tyle poważna, że wpływa na jego podejście do aktorstwa.

    O co chodzi

    • Barry Keoghan ujawnia, że internetowy hejt dotyczący jego wyglądu ma realny wpływ na jego życie osobiste i zawodowe.
    • Aktor obecnie promuje film Peaky Blinders, który jest dostępny na Netfliksie, a także przygotowuje się do roli członka The Beatles.
    • Szczupła sylwetka i charakterystyczna fryzura, które są przedmiotem drwin, są wynikiem przygotowań do nowej roli filmowej.
    • Keoghan obawia się, że jego syn w przyszłości natknie się na te nienawistne komentarze w sieci.

    Granica, która została przekroczona

    Keoghan nie ma wątpliwości – skala negatywnych opinii przekroczyła granice, które potrafi znieść. „Jest dużo obrażania mojego wyglądu i to już przekracza pewien punkt… Sprawiło, że nie chcę chodzić na wydarzenia, nie chcę wychodzić z domu” – powiedział w rozmowie z Variety.

    Aktor stara się unikać mediów społecznościowych, ale czasami, po premierach czy galach, sprawdza, co piszą ludzie. Niestety, reakcje są często nieprzyjemne, co pogłębia jego niechęć do życia publicznego.

    Warto dodać, że Keoghan od kilku miesięcy pracuje nad rolą w biograficznym filmie o The Beatles. Jego obecna, wyraźnie szczuplejsza sylwetka i fryzura są związane z przygotowaniami do roli historycznej postaci. Internauci zdają się o tym zapominać, krytykując go za niedoskonałości w każdym kadrze.

    Nie tylko życie prywatne cierpi – ucierpieć może kariera

    Nie tylko życie prywatne cierpi – ucierpieć może kariera
    Źródło: images.gram.pl

    Keoghan przyznaje, że hejt wpływa na jego pracę. „Kiedy to zaczyna przenikać do twojej sztuki, staje się to problemem, bo przestajesz chcieć nawet pojawiać się na ekranie” – wyjaśnił.

    To mocne słowa od aktora, który w ostatnich latach odnosi sukcesy zawodowe. Przykłady to jego rola w Saltburn, pamiętna scena z Batmana, gdzie zagrał Jokera, oraz film Peaky Blinders, będący pełnometrażowym rozwinięciem kultowego serialu.

    Szczególnie bolesna jest dla niego myśl o synu. Keoghan martwi się, że chłopiec w przyszłości natknie się w sieci na treści produkowane przez anonimowych hejterów. To rozczarowujące nie tylko dla fanów, ale również dla samego aktora jako ojca.

    Szerszy problem branży filmowej

    Przypadek Keoghana nie jest odosobniony. Niedawno media informowały o nieprzychylnych komentarzach i groźbach śmierci kierowanych w stronę nowego odtwórcy roli Snape’a w uniwersum Harry’ego Pottera. Wygląda na to, że internetowy lincz stał się codziennością dla wielu aktorów.

    Podobne zjawisko występuje w branży gamingowej. Artyści użyczający wizerunku postaciom w grach – od modeli skanowanych do Death Stranding, przez aktorów motion capture w The Last of Us, po celebrytów w Cyberpunk 2077 – regularnie spotykają się z krytyką dotyczącą swojego wyglądu. W świecie gier przynajmniej częściowo chroni ich wirtualna warstwa postaci, podczas gdy aktorzy filmowi, tacy jak Keoghan, są na widoku niemal bez przerwy.

    Gdzie zobaczymy Keoghana teraz

    Mimo trudności, Barry Keoghan pozostaje aktywny na ekranach. Film Peaky Blinders jest dostępny na Netfliksie i zbiera pozytywne recenzje. Równolegle trwają spekulacje o jego możliwym powrocie do roli Jokera w kontynuacji Batmana, choć oficjalne potwierdzenie jeszcze nie padło.

    Aktor pokazuje, że potrafi zagrać różnorodne role. Pytanie, czy internet pozwoli mu spokojnie robić to, co kocha.


    Źródła

  • Cyberpunk podbija Kickstarter – karcianka zebrała ponad 12 milionów dolarów w pięć dni

    Cyberpunk podbija Kickstarter – karcianka zebrała ponad 12 milionów dolarów w pięć dni

    Zbiórka na Cyberpunk, karcianka, zebrała ponad 12 milionów dolarów w pięć dni, przekraczając pierwotny cel wynoszący 100 tysięcy dolarów. Projekt studia Weird Co. stał się największą kampanią w historii crowdfundingowej platformy dla gier karcianych typu TCG.

    Chociaż nazwa „Cyberpunk” kojarzy się z CD Projektem i bestsellerowym RPG-iem, tym razem nie chodzi o nową odsłonę gry wideo. To cyfrowo-fizyczna gra karciana osadzona w uniwersum Night City, która jest pierwszym krokiem marki w świat kolekcjonerskich kart.

    Co warto wiedzieć o projekcie

    • Cyberpunk zebrał już ponad 12 mln dolarów, przebijając zakładany próg 120-krotnie.
    • Za projekt odpowiada Weird Co., a nie CD Projekt Red – to licencyjna produkcja osadzona w tym samym uniwersum.
    • Kampania wystartowała 17 marca, a do jej końca zostało jeszcze 26 dni.
    • To rekord Kickstartera w kategorii gier TCG – żaden inny karciany projekt nie zgromadził dotąd takiej kwoty.
    • Pierwsza fala dostaw planowana jest na trzeci kwartał, druga na czwarty kwartał 2026 roku.

    Skala sukcesu, której nikt się nie spodziewał

    Kiedy Weird Co. ustawiało próg zbiórki na 100 tysięcy dolarów, raczej nie spodziewali się takiego odzewu. W momencie pisania tego tekstu licznik Kickstartera pokazuje już ponad 12 milionów dolarów od blisko 16 tysięcy wspierających, a do końca kampanii pozostało jeszcze 26 dni.

    Takie liczby rzadko pojawiają się nawet przy dużych projektach. Dla porównania, budżet produkcyjno-marketingowy Cyberpunka 2077 wyniósł około 315 milionów dolarów. Oczywiście skala przedsięwzięć jest nieporównywalna, ale fakt, że karcianka zbiera miliony w szybkim tempie, świadczy o sile marki.

    Największą popularnością cieszy się pakiet Netrunner Starter Kit za 349 dolarów, który zawiera dwie talie startowe – The Heist i Embracing Power – oraz dwa pudełka z 72 dodatkowymi zestawami kart. Dużym zainteresowaniem cieszy się także droższy Street Cred Pack wyceniony na 499 dolarów, który dodaje kolejny display box i kości do gry.

    Dla fanatyków – limitowana edycja za 8 tysięcy

    Dla fanatyków – limitowana edycja za 8 tysięcy
    Źródło: images.gram.pl

    Dla tych, którzy szukają czegoś wyjątkowego, Weird Co. przygotowało pakiet Night City Legends, dostępny w kilku wariantach tematycznych, w cenie 7 999 dolarów. W skład pakietu wchodzi osiem talii startowych, 54 dodatkowe pakiety kart, dwa komplety kości premium, metalowa karta Hanako Arasaka: Daughter of the Emperor Legend, sto koszulek, dwie maty – materiałowa i neoprenowa – oraz segregator i specjalne pudełko.

    Choć cena może wydawać się wysoka, tempo, w jakim znikają kolejne progi wsparcia, sugeruje, że chętnych na kolekcjonerskie wersje nie brakuje. To pokazuje szerszy trend – gracze są gotowi płacić za fizyczne przedmioty związane z ulubionymi markami, zwłaszcza gdy mają one limitowany charakter.

    Co to oznacza dla marki Cyberpunk

    Projekt Weird Co. to coś więcej niż kolejna planszówka na licencji. To sygnał, że uniwersum Cyberpunka, mimo burzliwej premiery gry w 2020 roku, wciąż ma ogromny potencjał komercyjny. CD Projekt zainwestował setki milionów złotych w naprawę i rozwój Cyberpunka 2077, a tytuł wraz z dodatkiem Widmo Wolności zarobił łącznie ponad 3 miliardy złotych. Teraz okazuje się, że również produkty poboczne potrafią przyciągnąć tłumy.

    Sukces karcianki może zachęcić zarówno CD Projekt, jak i inne studia do odważniejszego eksplorowania fizycznych gier w swoich uniwersach. Cyberpunk zebrał ponad 12 milionów dolarów w pięć dni, co zapisze się w historii Kickstartera jako rekord.


    Źródła

  • Call of Duty z 2019 roku właśnie podbija Steam dzięki 90-procentowej przecenie

    Call of Duty z 2019 roku właśnie podbija Steam dzięki 90-procentowej przecenie

    Oryginalne Call of Duty z 2019 roku, gra, która ma już pięć lat, zajęła trzecie miejsce na liście bestsellerów Steama pod względem przychodów. To osiągnięcie jest wynikiem agresywnej promocji podczas wiosennej wyprzedaży, która obniżyła cenę tytułu o 90%.

    Kluczowe informacje na skróty

    • Call of Duty z 2019 roku zajęło 3. miejsce na liście bestsellerów Steama według przychodów
    • Gra jest dostępna z 90-procentowym rabatem, co daje cenę poniżej 30 zł
    • Nowy rekord aktywności to 61 667 graczy jednocześnie na serwerach
    • Wynik ten przebił poprzedni peak aż 17-krotnie – wcześniej było to zaledwie 3,5 tysiąca osób
    • Strzelanka wyprzedza w zestawieniach sprzedaży takie hity jak Elden Ring, Red Dead Redemption 2 czy Baldur's Gate 3

    Niespodziewany renesans pięcioletniej produkcji

    Mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw. Call of Duty z 2019 roku, wydane przez Infinity Ward, nagle wróciło do czołówki sprzedaży. Gra jest teraz dostępna za mniej niż 30 złotych, co przy standardowej polityce cenowej Activision, gdzie starsze odsłony rzadko kosztują mniej niż sto złotych, jest wyjątkowe.

    Zestawienie Steama, które przyznało Call of Duty z 2019 roku trzecią lokatę, opiera się na przychodach, a nie na liczbie sprzedanych kopii. To tym bardziej imponujące, ponieważ gra przegrała jedynie z darmowym Counter-Strike 2 oraz nową premierą Crimson Desert. Z kolei za plecami zostawiła takie tytuły jak Red Dead Redemption 2, Elden Ring czy Baldur's Gate 3. W tym samym czasie na rynku rywalizuje również Death Stranding 2: On the Beach, ale to właśnie stary CoD przyciągnął większą uwagę.

    Od premiery Call of Duty z 2019 roku wydano wiele kolejnych odsłon serii, ale żadna z nich nie doczekała się porównywalnej obniżki ceny, co tłumaczy fenomen tego konkretnego tytułu. Gracze zdają się wiedzieć, że taka okazja może się długo nie powtórzyć.

    Rekordy graczy poszły w górę jak rakieta

    Rekordy graczy poszły w górę jak rakieta
    Źródło: images.gram.pl

    Efekt promocji widać nie tylko w sprzedaży, ale także w statystykach aktywności. Dotychczasowy rekord jednocześnie zalogowanych graczy na Steamie wynosił około 3,5 tysiąca osób i został ustanowiony ponad dwa lata temu. Teraz te liczby wyglądają wręcz nieprawdopodobnie.

    W szczytowym momencie wyprzedaży 24-godzinny peak osiągnął 57 959 graczy, a następnie, 22 marca 2026 roku około godziny 15:00 polskiego czasu, licznik pokazał nowy rekord – 61 667 graczy w tym samym momencie. To przebicie wcześniejszego najlepszego wyniku ponad 17-krotnie. Dzięki temu Call of Duty z 2019 roku znalazło się wysoko w zestawieniach najpopularniejszych produkcji na platformie Valve. Pięcioletnia gra nagle znalazła się w towarzystwie tytułów, które regularnie przyciągają tłumy.

    Oryginalne Call of Duty z 2019 roku zapoczątkowało nową erę dla serii – od tej odsłony CoD przeszedł na wspólny ekosystem z Warzone, co dodatkowo zwiększa atrakcyjność zakupu.

    Co to oznacza dla całej serii Call of Duty

    Warto spojrzeć na te wyniki w szerszym kontekście. Call of Duty regularnie notuje dobre wyniki na Steamie – Black Ops 6 zostało najlepiej zarabiającą grą 2024 roku na tej platformie. Z kolei nowsze dane wskazują, że Black Ops 7 również znalazło się na trzecim miejscu tygodniowego zestawienia sprzedaży SteamDB, za Anno 117: Pax Romana.

    Jednak to, co osiągnęło Call of Duty z 2019 roku, to zupełnie inna historia. Pięcioletni tytuł konkurujący z nowymi premierami pokazuje, że odpowiednia polityka cenowa może przynieść znakomite rezultaty, zwłaszcza w przypadku marki, która przez lata przyzwyczaiła fanów do wysokich cen bez większych obniżek.

    Czy to jednorazowy skok, czy początek trendu

    Promocja z 90-procentowym rabatem to ewenement w historii Call of Duty na Steamie. Gracze, którzy od dawna odkładali zakup Call of Duty z 2019 roku, teraz mają idealną okazję – i sądząc po liczbach, masowo z niej korzystają. Pytanie tylko, czy Activision wyciągnie z tego jakieś długofalowe wnioski dotyczące wyceny starszych odsłon.

    Jedno jest pewne: serwery pięcioletniego FPS-a przeżywają swoje drugie życie, a rosnąca baza graczy może jeszcze pociągnąć sprzedaż, nawet gdy cena wróci do normy. Jeśli ktoś zastanawiał się nad sprawdzeniem korzeni obecnego uniwersum Call of Duty, teraz ma mocny argument, by w końcu kliknąć „kup”.


    Źródła

  • Elex 2 za niecałe 20 złotych. Pudełkowa wersja na PS4 i PS5 w rekordowo niskiej cenie

    Elex 2 za niecałe 20 złotych. Pudełkowa wersja na PS4 i PS5 w rekordowo niskiej cenie

    Pudełkowe wydanie Elex 2 na konsole PlayStation 4 i PlayStation 5 jest obecnie dostępne za 19,99 zł na Allegro. To jedna z najniższych cen w historii tej gry — przy premierze standardowa edycja kosztowała około 200 zł, a wersja kolekcjonerska sięgała nawet 650 zł. Oferta obejmuje pełną polską wersję językową z dubbingiem.

    Co warto wiedzieć o promocji

    • Elex 2 w wydaniu pudełkowym na PS4 i PS5 kosztuje obecnie 19,99 zł w serwisie Allegro
    • Gra zawiera pełną polską wersję — zarówno napisy, jak i dubbing
    • Koszty dostawy zaczynają się od 10,49 zł, co wciąż daje bardzo atrakcyjną cenę końcową
    • To fizyczne wydanie pudełkowe, nie kod cyfrowy

    Cena, która zaskakuje

    19,99 zł za dużą produkcję RPG z otwartym światem to rzadka okazja. Elex 2 zadebiutował w marcu 2022 roku, a jego cena startowa wynosiła od 180 do 220 zł w zależności od platformy i sklepu. Edycja kolekcjonerska dla PlayStation kosztowała 649,99 zł — teraz za ułamek tej kwoty można zdobyć pełną wersję gry.

    W porównywarkach cenowych, takich jak Ceneo, Elex 2 w wersji na PS4 i PS5 widnieje z najniższą ceną 19,99 zł. To potwierdza, że mamy do czynienia z realną ofertą dostępną na rynku. W zestawieniach tanich gier pudełkowych obok Elex 2 pojawiają się również inne tytuły z dużymi przecenami — rynek fizycznych wydań wciąż potrafi zaskoczyć.

    Co oferuje Elex 2?

    Co oferuje Elex 2?

    Za produkcję odpowiada studio Piranha Bytes, twórcy serii Gothic oraz Risen. Zespół specjalizuje się w klasycznych RPG-ach akcji z rozbudowanym światem i nieliniową fabułą. Elex 2 kontynuuje historię z pierwszej części, przenosząc graczy na postapokaliptyczną planetę Magalan.

    Świat gry łączy elementy science fiction z fantasy — obok zaawansowanej technologii i laserowych karabinów znajdziemy magię oraz średniowieczne miecze. Główną nowością w sequelu jest ulepszony plecak odrzutowy, który umożliwia swobodniejsze eksplorowanie lokacji, docieranie do ukrytych miejsc i walkę w powietrzu.

    Fabuła stawia przed graczem trudne wybory moralne, które wpływają na relacje z frakcjami oraz zakończenie historii. System rozwoju postaci pozwala na różne ścieżki — od wojownika stawiającego na siłę po technologicznego specjalistę.

    Dla kogo ta oferta?

    Dla kogo ta oferta?

    Jeśli lubicie RPG z duszą, gdzie system walki bywa toporny, ale klimat i eksploracja wynagradzają wszystko, to Elex 2 za 20 zł to praktycznie bez ryzyka. Fani Gothica poczują się jak w domu — to podobny styl, ten sam charakterystyczny feeling prowadzenia postaci i interakcji ze światem.

    Warto jednak pamiętać, że gra w dniu premiery miała problemy techniczne, głównie na starszych konsolach. Na PS5 działa stabilniej, ale nie osiąga poziomu dopracowania znanego z wysokobudżetowych tytułów AAA. Jeśli potraficie przymknąć oko na drobne niedociągnięcia, dostaniecie solidną porcję eksploracji na kilkadziesiąt godzin.

    Podsumowanie

    Elex 2 w pudełku za 19,99 zł to oferta, której trudno przejść obojętnie. Szczególnie jeśli macie sentyment do gier Piranha Bytes lub szukacie rozbudowanego RPG w niskiej cenie. Oferta dotyczy fizycznego wydania na PS4 i PS5 z pełną polską wersją językową — gra działa również na nowszej konsoli Sony dzięki wstecznej kompatybilności. Jeśli zastanawialiście się nad tą produkcją, teraz jest najlepszy moment, aby dać jej szansę.


    Źródła

  • Ghost Rider w MCU? Ryan Gosling łapie kontakt z Marvelem, ale z grami droga dużo prostsza

    Ghost Rider w MCU? Ryan Gosling łapie kontakt z Marvelem, ale z grami droga dużo prostsza

    Ryan Gosling potwierdził, że prowadził wstępne rozmowy z Marvel Studios na temat roli Ghost Ridera w MCU. Podczas promocji filmu Projekt Hail Mary aktor przyznał, że temat jest skomplikowany, ale nie stracił nadziei na wcielenie się w kultowego antybohatera. Dla fanów gier wideo cała sytuacja ma dodatkowy wymiar – ognista czaszka od lat zyskuje popularność na konsolach i pecetach, a jej powrót do wielkiego uniwersum wydaje się tylko kwestią czasu.

    Garść konkretów

    • Ryan Gosling przyznaje, że odbyły się nieformalne rozmowy z Marvelem o roli Ghost Ridera w MCU.
    • Ghost Rider ostatni raz na dużym ekranie pojawił się w 2012 roku, lecz od tego czasu regularnie gości w grach.
    • Marvel’s Midnight Suns z 2022 roku to najnowszy przykład udanego debiutu postaci w segmencie gier.
    • Marvel’s Dagger – sieciowa gra kooperacyjna – pozwala samodzielnie pokierować Jeźdźcem w starciach z bossami.
    • Spider-Man 3 od Insomniac Games rodzi spekulacje, czy studio nie sięgnie po Ghost Ridera w nadchodzących produkcjach.

    Kino w zawieszeniu, gry na pełnym gazie

    Filmowa przyszłość Ghost Ridera w MCU to rzeczywiście zagadka. Gosling zaznacza, że sytuacja jest skomplikowana, co często oznacza napięte grafiki, niejasną wizję artystyczną lub brak miejsca w kalendarzu premier. Mimo to aktor nie kryje sentymentu do postaci. Wspomina o swojej żonie, Evie Mendes, która grała u boku Nicolasa Cage’a w filmie z 2007 roku. Taki rodzinny kontekst może działać jak dodatkowy magnes, ale na razie brak konkretów.

    Tymczasem świat gier znalazł sposób, aby Ghost Rider mógł błyszczeć. Już w 2022 roku postać trafiła do Marvel’s Midnight Suns, strategii taktycznej od Firaxis Games, gdzie jako grywalna postać wprowadzał chaos na polu bitwy. To nie był jedynie dodatek, a pełnoprawny bohater z własną historią i unikalnym stylem walki, łączącym ogień piekielny z efektownymi combo. Gra zebrała pozytywne recenzje i pokazała, że gracze chcą więcej Jeźdźca.

    Od kooperacji do otwartego świata

    Poza taktycznym spin-offem, Ghost Rider pojawia się także w produkcjach stawiających na bezpośrednią akcję. Marvel’s Dagger, sieciowa gra kooperacyjna, pozwala wcielić się w superbohaterów i wspólnie stawiać czoła wybranym przeciwnikom. Jeździec jest jedną z postaci do wyboru, a jego łańcuchy i infernalny motor robią na ekranie dokładnie to, czego oczekują fani. Nie potrzeba hollywoodzkiego budżetu, aby poczuć ciężar mrocznej legendy – wystarczy konsola lub pecet.

    Pojawia się również pytanie, które elektryzuje posiadaczy PS5 i społeczność pecetową: czy Insomniac Games wprowadzi Ghost Ridera w nadchodzącym Spider-Manie 3? Studio ma już na koncie dobrze przyjęte Marvel’s Spider-Man (2018) i Miles Morales, a w Spider-Manie 2 odważnie wprowadziło Venoma. Wprowadzenie nadprzyrodzonego motywu zemsty i ognia do Nowego Jorku wydaje się ryzykownym, ale kuszącym posunięciem. Ani Sony, ani deweloperzy niczego nie potwierdzają, ale sam fakt, że takie plotki krążą, pokazuje, jak mocno Ghost Rider zapuścił korzenie w growym uniwersum.

    Co z MCU? Czekamy, ale mamy czym grać

    Nawet jeśli negocjacje Goslinga z Marvelem zakończą się sukcesem, to na filmowy debiut przyjdzie poczekać co najmniej kilka lat. Faza szósta MCU jest przepełniona zapowiedziami, a po drodze trzeba jeszcze zmieścić powrót Fantastycznej Czwórki i dwa filmy Avengers. Ghost Rider nie musi się jednak spieszyć. Jego kariera w grach rozwija się niezależnie od kinowych produkcji – od taktycznych starć po kooperacyjne sieczki i potencjalne widowisko akcji w otwartym świecie. Na razie to właśnie gry pozostają najpewniejszym domem dla płonącej czaszki.


    Źródła

  • Twórcy Clair Obscur: Expedition 33 nigdy nie rozważali szczęśliwego zakończenia – i to był celowy zabieg

    Twórcy Clair Obscur: Expedition 33 nigdy nie rozważali szczęśliwego zakończenia – i to był celowy zabieg

    Studio Sandfall Interactive ogłosiło, że podczas tworzenia gry Clair Obscur: Expedition 33 zespół nie rozważał zakończenia w stylu klasycznego happy endu. Scenarzystka Jennifer Svedberg-Yen wyjaśniła, że od samego początku odrzucili pomysł, aby „wszyscy przedstawiciele dobra żyli długo, bezpiecznie i szczęśliwie”. Gra oferuje dwa zakończenia, z których żadne nie jest jednoznacznie pozytywne, a twórcy świadomie uniknęli tradycyjnego rozwiązania fabularnego.

    Najważniejsze fakty o zakończeniu i planach studia

    • Sandfall Interactive nie planowało zakończenia, w którym zło zostaje całkowicie pokonane bez strat.
    • Dwa dostępne finały różnią się tonem – jeden jest nieco bardziej podnoszący na duchu, drugi mroczniejszy, ale oba niosą ze sobą ciężar konsekwencji.
    • Fabuła koncentruje się na próbie zakończenia klątwy malarki i odkryciu losów poprzednich ekspedycji, nie na klasycznym triumfie nad złem.
    • Mimo braku planów na DLC, twórcy przygotowują duży update z nową lokacją, bossami i strojami dla postaci.
    • Gra sprzedała się w 5 milionach egzemplarzy i zdobyła uznanie krytyków, rywalizując o najważniejsze nagrody w branży.

    Dwa zakończenia, zero prostych odpowiedzi

    Jennifer Svedberg-Yen, współautorka scenariusza, podkreśliła, że nawet w obrębie tych dwóch wariantów nie ma miejsca na czarno-białe podziały. Jeden finał ma nieco jaśniejszy wydźwięk, drugi – zdecydowanie mroczniejszy. Oba zmuszają gracza do zastanowienia się, czyją perspektywę i czyje „żyli długo i szczęśliwie” uzna za ważniejsze.

    To podejście idealnie wpisuje się w ducha gry. Clair Obscur: Expedition 33 od początku stawiało na nieoczywistą narrację i rezygnację z utartych schematów. Zamiast sztampowego pokonania złoczyńcy, historia krąży wokół tajemniczej klątwy malarki i potworów zwanych Nevronami, które zdziesiątkowały poprzednie ekspedycje. Szczęśliwe zakończenie po prostu nie pasowałoby do tego świata – i twórcy doskonale zdawali sobie z tego sprawę.

    Przypadkowa gwiazdorska obsada

    Przypadkowa gwiazdorska obsada

    Co ciekawe, Sandfall Interactive nie planowało zatrudnienia tak rozpoznawalnych aktorów. Proces castingowy opierał się na ślepych przesłuchaniach – deweloperzy oceniali próbki głosowe, nie znając twarzy ani nazwisk kandydatów. Dopiero po dokonaniu wyboru okazało się, że w obsadzie znaleźli się Andy Serkis (Gollum z Władcy Pierścieni), Jennifer English (Posępne Serce z Baldur’s Gate 3) oraz Ben Starr (Clive Rosfield z Final Fantasy 16).

    To rzadki przypadek, gdy przypadkowość przynosi tak spektakularny efekt. Gra zyskała nie tylko uznanie krytyków, ale też dodatkowy rozgłos dzięki znanym nazwiskom, które idealnie wkomponowały się w jej niepokojący klimat.

    Co dalej? Duży update zamiast DLC

    Choć fani wyczekują dodatków fabularnych, studio na razie nie planuje żadnych DLC. Zamiast tego szykuje rozbudowaną aktualizację, która wprowadzi nowe grywalne środowisko, potężnych bossów, dodatkowe stroje dla postaci oraz nieznane wcześniej lokacje. Update poszerzy też wsparcie językowe do 19 wersji, co ułatwi dostęp graczom z różnych regionów.

    Premiera Clair Obscur: Expedition 33 miała miejsce 24 kwietnia 2025 roku na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S – od dnia premiery gra była dostępna w Game Passie. Mimo braku wielkiej kampanii marketingowej, tytuł stał się czarnym koniem branży, rzucając wyzwanie największym produkcjom i bijąc rekordy w liczbie zdobytych nagród GOTY. A to wszystko przy założeniu, że nikt nie miał prawa wyjść z tej historii bez szwanku.


    Źródła

  • PlayStation 6 wykorzysta technologię generowania klatek AMD znaną z pecetów

    PlayStation 6 wykorzysta technologię generowania klatek AMD znaną z pecetów

    Mark Cerny, główny architekt konsol PlayStation, potwierdził w rozmowie z Digital Foundry, że technologia generowania klatek oparta na sztucznej inteligencji, opracowywana we współpracy z AMD, zostanie wprowadzona na konsole Sony. To wskazuje na coraz mniejsze różnice między możliwościami graficznymi komputerów osobistych a konsolami.

    Szef działu hardware'owego Sony odniósł się do postępów w ramach Project Amethyst – wspólnego projektu obu firm, którego celem jest rozwój sieci neuronowych i algorytmów uczenia maszynowego w grafice czasu rzeczywistego. Efekty tej współpracy są już widoczne w FSR 4 na kartach Radeon RX 9070 XT. Teraz wiadomo, że podobne rozwiązania trafią na PlayStation 6.

    Najważniejsze informacje w skrócie

    • Generacja klatek z AI – funkcja trafi na konsole PlayStation 6 w ramach technologii opracowanej wspólnie przez Sony i AMD.
    • Project Amethyst – współpraca obu firm rozwija się zgodnie z planem, a jej efekty obejmą skalowanie obrazu i ray regeneration.
    • Brak konkretnej daty – Mark Cerny wykluczył jakiekolwiek premiery technologiczne w tym roku.
    • Niejasne przeznaczenie – nie wiadomo, czy nowe funkcje trafią na PS5 Pro, czy dopiero na PlayStation 6.
    • Patent na PSSR – według Cerny'ego nie ma związku z bieżącymi pracami nad technologią obrazu.

    Co dokładnie powiedział Cerny?

    Wypowiedź architekta PlayStation 6 rozwiewa część wątpliwości dotyczących przyszłości grafiki konsolowej. Cerny zaznaczył, że nowa wersja PSSR – systemu rekonstrukcji obrazu Sony – korzysta z tego samego algorytmu skalowania, co FSR Redstone w kartach AMD. Unika przy tym nazwy FSR 4, aby uniknąć zamieszania.

    Cerny stwierdził, że technologia generowania klatek w FSR również opiera się na wspólnie opracowanym rozwiązaniu, a jej konsolowy odpowiednik "powinien pojawić się w pewnym momencie na platformach PlayStation 6". Nie podał jednak ram czasowych, więc fani muszą uzbroić się w cierpliwość.

    Sony nie planuje w tym roku żadnych premier technologicznych, co może sugerować, że nowe funkcje są zarezerwowane dla PlayStation 6, a nie dla obecnej generacji. PS5 Pro, mimo że ma podstawową wersję PSSR, raczej nie otrzyma aktualizacji dodającej generowanie klatek – przynajmniej nie w 2026 roku.

    Jak działa technologia i co to znaczy dla graczy?

    Jak działa technologia i co to znaczy dla graczy?

    Generacja klatek z AI to mechanizm znany posiadaczom kart GeForce RTX z serii 4000 i 5000. Algorytm analizuje dwie kolejne klatki renderowane tradycyjnie, po czym "domalowuje" klatkę pośrednią. Efekt to płynniejsza animacja przy tym samym obciążeniu sprzętu, choć może wystąpić minimalne opóźnienie wejścia.

    W przypadku konsol PlayStation 6 ma to szczególne znaczenie. Gry z ray tracingiem i path tracingiem mogą obciążać nawet mocne GPU. Dodanie wygenerowanych klatek pozwala osiągnąć 4K przy 120 FPS bez drastycznego obniżania jakości oświetlenia czy geometrii. Neural Arrays, czyli akceleratory AI w rdzeniach RDNA, oraz Radiance Cores do ray tracingu mają odciążyć główny układ graficzny.

    Technologia ma również swoje wady. Niektórzy gracze zgłaszają problemy z artefaktami w szybkich scenach oraz zwiększonym opóźnieniem. Cerny przyznał, że narzędzia będą opcjonalne dla deweloperów, a Sony nie zamierza niczego narzucać.

    PlayStation 6 – czego jeszcze można się spodziewać?

    PlayStation 6 – czego jeszcze można się spodziewać?

    Z przecieków i oficjalnych wypowiedzi wynika, że PlayStation 6 będzie oparte na architekturze RDNA 5, następcy RDNA 4. Premiera spodziewana jest po 2026 roku – Cerny sam sugerował taki horyzont czasowy. Oprócz generacji klatek, PlayStation 6 ma otrzymać także Universal Compression, nową technologię kompresji pamięci, która zmniejszy obciążenie magistrali między RAM-em a GPU.

    Wiele mówi się również o ray regeneration – funkcji odtwarzania promieni w ścieżkach tracingu, która ma działać podobnie jak ray reconstruction NVIDII. W połączeniu z dedykowanymi rdzeniami Radiance Cores, może to uczynić path tracing osiągalnym na PlayStation 6 bez kompromisów.

    Konsole gonią pecety

    Jeszcze dekadę temu nikt nie wyobrażał sobie, że konsola będzie oferować technologie znane z topowych kart graficznych. Dziś AMD i Sony wspólnie opracowują rozwiązania, które zacierają tę granicę. Generacja klatek, ray tracing w czasie rzeczywistym, skalowanie AI – wszystko to ma trafić do małego pudełka pod telewizorem.

    Entuzjazm może jednak studzić brak konkretów. Cerny przyznał, że część technologii wciąż istnieje głównie w symulacjach. Jednak kierunek rozwoju jest jasny. PlayStation 6 nie będzie tylko mocniejszym PS5 – dostanie nowy zestaw narzędzi graficznych, które zdefiniują gry następnej generacji.


    Źródła

  • Od superbohaterów po indie – oto 10 najlepszych gier, które narodziły się z komiksów

    Od superbohaterów po indie – oto 10 najlepszych gier, które narodziły się z komiksów

    Świat gier wideo od lat czerpie inspiracje z komiksów, a marzec 2026 roku przynosi nowe zapowiedzi, które potwierdzają, że ten trend nadal trwa. Ostatnio odświeżona edycja Marvel: Ultimate Alliance trafiła do abonentów PS Plus, a pojawiające się informacje o nowej grze z uniwersum Invincible tylko zwiększają zainteresowanie. Zebraliśmy dziesięć tytułów, które najlepiej pokazują, jak skutecznie przenieść kadry z zeszytów na ekrany pecetów, PlayStation 5, Xboksa Series X i Switcha.

    Co musisz wiedzieć o grach na bazie komiksów

    • Rocksteady mimo kontrowersji wokół Suicide Squad pozostaje liderem w tworzeniu narracji w grach komiksowych, definiując gatunek serią Batman: Arkham.
    • Telltale Games pokazało, że komiks nie musi oznaczać intensywnej akcji – wystarczy emocjonalny ładunek i moralne wybory, jak w The Walking Dead.
    • NetherRealm Studios od lat tworzy bijatyki, które przyciągają fanów DC oraz postaci z innych uniwersów.
    • Insomniac Games podniosło poprzeczkę z Spider-Manem, co sprawia, że każda nowa gra z Pajęczakiem będzie porównywana do tej serii.
    • Scott Pilgrim vs. The World: The Game pokazuje, że nawet niszowy, czarno-biały komiks może doczekać się kultowej adaptacji w stylu retro.

    Hełm Batmana i sieci Spider-Mana – fundamenty współczesnych egranizacji

    Gdy myślimy o grach komiksowych, często na myśl przychodzi seria Batman: Arkham. Studio Rocksteady w 2009 roku nie tylko stworzyło najlepszą grę o Mrocznym Rycerzu, ale również zdefiniowało, czym może być adaptacja superbohatera w wirtualnym świecie. System walki z tej serii stał się wzorem dla wielu innych tytułów, takich jak Mordor czy Marvel’s Spider-Man.

    W przypadku Spider-Mana, Insomniac Games osiągnęło podobny sukces, co Rocksteady. Recenzje obu części Marvel’s Spider-Man na PS5 i PC potwierdzają, że te gry, w których gracze przemierzają nowojorskie wieżowce, sprzedały się w milionach egzemplarzy.

    Komiksy to nie tylko superbohaterowie

    Branża gier odkryła, że komiksy to nie tylko superbohaterowie. Telltale Games stworzyło przygodówkę na podstawie czarno-białej serii The Walking Dead Roberta Kirkmana, która poruszyła serca graczy na całym świecie. Decyzje Lee Everetta i los małej Clementine są często przywoływane jako przykład, jak gry mogą opowiadać historie w sposób, który przewyższa wiele gier akcji z otwartym światem.

    Scott Pilgrim vs. The World: The Game od Ubisoftu to przykład klasycznej rozwałki w stylu beat'em up. Pikselowa grafika, chiptune'owa ścieżka dźwiękowa i lokalna kooperacja sprawiły, że gra stała się kultową pozycją, regularnie pojawiającą się na promocjach Steam.

    Gdy kontrowersje przykrywają rozgrywkę

    Gdy kontrowersje przykrywają rozgrywkę
    Źródło: images.gram.pl

    Nie każda egranizacja zdobyła uznanie. Suicide Squad: Kill The Justice League od Rocksteady spotkało się z krytyką jeszcze przed premierą. Gracze oczekiwali kolejnego solowego arcydzieła, a otrzymali grę-usługę z sezonową przepustką. Mimo to, ci, którzy zdecydowali się na grę, często chwalili reżyserię cutscenek i charakterystyczny humor Legionu Samobójców.

    Jednak produkcja szybko straciła wsparcie i obecnie jest ostrzeżeniem dla wydawców: nawet renomowane studio może ponieść porażkę, gdy podąża za trendem live service.

    Bijatyki, które łączą pokolenia

    Bijatyki, które łączą pokolenia
    Źródło: images.gram.pl

    W zestawieniu nie może zabraknąć serii Injustice od NetherRealm Studios. Injustice 2 na PS4 i Xboksa One (zgodne wstecznie z Series X i PS5) to prawdziwy raj dla fanów. System ekwipunku pozwalał na personalizację superbohaterów, a tryb fabularny przedstawiał alternatywną historię reżimu Supermana.

    NetherRealm od lat pokazuje, że bijatyki na licencjach komiksowych mogą mieć głębię fabularną. Ich wcześniejsza gra, Mortal Kombat vs. DC Universe, była wprowadzeniem, ale to Injustice wyniosło ten koncept na wyżyny. Nie bez powodu przecieki o potencjalnej trzeciej odsłonie regularnie pojawiają się w mediach gamingowych.

    Co dalej? Przyszłość komiksowych adaptacji

    W 2026 roku rynek gier komiksowych czeka kilka ważnych premier. Zapowiadane DLC do Marvel’s Spider-Man 2 oraz nowy sezon zawartości dla Suicide Squad to tylko początek. Coraz częściej mówi się o grze z uniwersum X-Men od Insomniac, co sugeruje, że era egranizacji wciąż trwa.

    Lista dziesięciu tytułów to zaledwie początek – w świecie gier na bazie komiksów każdy fan znajdzie coś dla siebie, niezależnie od platformy, czy to na Steam, w PS Plus, czy w Game Pass.


    Źródła

  • Saros pokazuje pazur na nowym zwiastunie – Housemarque wyciska z PS5 wszystko, co się da

    Saros pokazuje pazur na nowym zwiastunie – Housemarque wyciska z PS5 wszystko, co się da

    Studio Housemarque opublikowało nowy zwiastun gry Saros, w którym deweloperzy pokazali techniczne możliwości PlayStation 5. Gra została stworzona z myślą o maksymalnym wykorzystaniu sprzętu Sony, a najnowsze fragmenty rozgrywki potwierdzają te obietnice. Premiera zaplanowana jest na 30 kwietnia 2026 roku, co oznacza, że kampania marketingowa wchodzi w kluczowy etap.

    Kluczowe fakty o Saros

    • PS5 Pro otrzyma wyższą rozdzielczość bazową przy stabilnych 60 klatkach na sekundę oraz wsparcie dla PSSR 2.
    • Ultraszybki dysk SSD umożliwia natychmiastowy powrót do akcji po śmierci postaci.
    • DualSense z adaptacyjnymi triggerami i haptyką zmienia odczucia podczas walki – twórcy mówią o „oswajaniu technologii obcych”.
    • System audio 3D Tempest został rozbudowany, aby gracz mógł słyszeć każdy nadlatujący pocisk.
    • Trzy statystyki – Wytrzymałość, Dyspozycja i Determinacja – oraz waluta lucanitu napędzają progresję między biegami.

    SSD, DualSense i dźwięk – trójca święta Saros

    Najnowszy trailer jasno pokazuje, że Housemarque traktuje PlayStation 5 jak tor wyścigowy, a Saros ma być bolidem osiągającym maksymalne możliwości. Deweloperzy podkreślają, że ultraszybki dysk SSD nie tylko przyspiesza wczytywanie lokacji, ale także wpływa na rytm rozgrywki – giniesz, odradzasz się i w mgnieniu oka wracasz do walki, bez ekranów ładowania przerywających akcję.

    Interesujące jest również wykorzystanie kontrolera DualSense. Adaptacyjne triggery zmieniają opór w zależności od używanej broni obcych. Haptyczne wibracje odwzorowują nie tylko wybuchy, ale także fakturę podłoża. Biegnąc po metalowych platformach Carcosy, można poczuć każde połączenie płyt. Gracze, którzy mieli okazję zagrać w Saros, wiedzą, że Housemarque nie składa pustych obietnic.

    System dźwięku Tempest 3D AudioTech przeszedł znaczną modernizację. W Saros audio 3D pomagało w orientacji w przestrzeni, a teraz ma być jeszcze bardziej precyzyjne. Nadlatujące pociski słychać z dokładnością co do kąta – nie tylko „coś leci z lewej”, ale „leci z lewej, lekko z góry, za trzy sekundy będzie przy twojej głowie”. W grze, w której uniki są kluczowe dla przetrwania, taka precyzja może decydować o życiu lub śmierci.

    PS5 Pro dostaje dodatkowy zastrzyk mocy

    PS5 Pro dostaje dodatkowy zastrzyk mocy
    Źródło: images.gram.pl

    Posiadacze PlayStation 5 Pro również mają powody do radości. Twórcy potwierdzili, że na mocniejszej wersji konsoli wzrośnie bazowa rozdzielczość renderowania, zanim do akcji wkroczy upskaler. Obraz będzie wyświetlany w wyższej rozdzielczości przy zachowaniu płynnych 60 klatek na sekundę.

    Housemarque zaimplementowało najnowszą wersję PSSR 2, upskalera Sony udostępnionego w marcu. Różnice w porównaniu do natywnego 4K podczas eksploracji planety Carcosa mają być ledwo zauważalne. To dobra wiadomość dla osób obawiających się typowych artefaktów przy rekonstrukcji obrazu. Jeśli PSSR 2 działa tak dobrze, Saros może stać się nową wizytówką możliwości PS5 Pro, obok takich tytułów jak Spider-Man 2 czy Horizon Forbidden West.

    Saros 2? Nie do końca, ale fundamenty są te same

    Saros od początku porównywane jest do Saros, co jest uzasadnione – Housemarque rozwija sprawdzoną pętlę rozgrywki. Każdy bieg trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. W tym czasie zbierasz lucanitu, ulepszasz trzy główne statystyki i odblokowujesz kolejne gałęzie rozbudowanego drzewka umiejętności. Po drodze napotykasz bossów – pierwszy w biomie daje dostęp do specjalnych zdolności, drugi otwiera panel modyfikatorów.

    Jest jednak jedna istotna różnica. Saros ma być bardziej przystępne niż Saros. Nie oznacza to łatwiejsze, lecz mniej frustrujące dla osób, które w poprzedniej grze miały trudności z pierwszymi bossami. System tarczy Arjun (Archa) absorbuje wybrane pociski i generuje energię do potężniejszych ataków, co daje graczowi więcej opcji defensywnych. Nadal można otrzymać mocne ciosy, ale przynajmniej czujesz, że masz narzędzia, by odpowiedzieć.

    Premiera 30 kwietnia 2026 roku zbliża się wielkimi krokami. Jeśli Housemarque utrzyma poziom zaprezentowany w zwiastunach, Saros ma szansę powtórzyć, a może nawet przebić, sukces Saros. Tym razem twórcy od samego początku celowali wyłącznie w PlayStation 5, bez kompromisów związanych z poprzednią generacją.


    Źródła

  • Linkin Park znów w grze – nowy hymn Worlds i powrót na scenę

    Linkin Park znów w grze – nowy hymn Worlds i powrót na scenę

    Linkin Park oficjalnie powrócił po latach przerwy, a ich nowy utwór „Heavy Is the Crown” został ogłoszony hymnem tegorocznych Mistrzostw Świata League of Legends. Fani na całym świecie usłyszeli go po raz pierwszy podczas transmisji Worlds, a premiera teledysku miała miejsce 25 września. To pierwsza znacząca współpraca odnowionego składu z branżą gier, która zadebiutowała na największej esportowej scenie na świecie.

    Kluczowe fakty

    • Linkin Park reaktywował się po latach z nową wokalistką Emily Armstrong, która dołączyła do Mike’a Shinody i reszty zespołu.
    • Ósmy album „From Zero” ukaże się 14 listopada – „Heavy Is the Crown” jest jego pierwszym utworem związanym z grami.
    • Utwór został hymnem Worlds, a Riot Games potwierdziło jego dostępność na platformach streamingowych oraz YouTube.
    • Zespół od lat gości w grach – od Rock Band, przez Project Spark, aż po autorską grę mobilną „8-Bit Rebellion!”.

    Powrót, który zagrał w esporcie

    Decyzja o kontynuacji działalności bez Chestera Benningtona wzbudziła wiele emocji, ale Linkin Park podjął odważny krok – nowa wokalistka Emily Armstrong wniosła świeżą energię, a premierowy singiel od razu trafił do świata gamingu. Riot Games wybrało zespół do promocji Worlds, ponieważ „Heavy Is the Crown” łączy charakterystyczne dla Linkin Park gitarowe brzmienia z nowoczesną produkcją, co idealnie pasuje do dynamicznych przerywników transmisji i filmowych zapowiedzi spotkań.

    Muzyka rockowa staje się coraz częściej oficjalnym hymnem mistrzostw LoL-a – wcześniej tytuł ten zdobyli m.in. Imagine Dragons czy Lil Nas X. Wybór Linkin Park pokazuje, jak mocno świat esportu łączy się z globalną sceną muzyczną.

    Muzyka Linkin Park w grach – od konsol po mobilki

    Muzyka Linkin Park w grach – od konsol po mobilki
    Źródło: images.gram.pl

    Zanim jednak zespół stał się twarzą finałów LoL-a, jego utwory regularnie pojawiały się w produkcjach interaktywnych. W Rock Band na Xbox 360 gracze mogli zagrać „In the End”, a w Project Spark na Xbox One zaimplementowano specjalną emotkę, która pozwalała wirtualnym postaciom odtwarzać fragment występu.

    Mniej znanym, ale równie interesującym epizodem jest „8-Bit Rebellion!” – mobilna gra z 2010 roku stworzona we współpracy z zespołem. Produkcja oferowała pikselową oprawę i możliwość odblokowania nowego utworu Linkin Park po ukończeniu kampanii. Tytuł był dostępny wyłącznie na urządzeniach z iOS i dziś stanowi ciekawostkę dla kolekcjonerów cyfrowych wspomnień.

    Te gamingowe wątki pokazują, że współpraca z Riot Games nie jest przypadkowym wyborem – Linkin Park od lat konsekwentnie pojawia się w przestrzeni growych crossoverów.

    Świeża wiedza dla fanów – quizowe wyzwanie

    Świeża wiedza dla fanów – quizowe wyzwanie
    Źródło: images.gram.pl

    Ostatnie miesiące przyniosły wiele nowych informacji o zespole, co może być wyzwaniem nawet dla zagorzałych fanów. Od nowego składu, przez szczegóły nadchodzącej płyty, aż po esportowe partnerstwo – wiedzy do przyswojenia jest naprawdę sporo. W sieci pojawił się już quiz sprawdzający znajomość Linkin Park po reaktywacji, który pozwala zweryfikować, ile szczegółów udało się zapamiętać z ostatnich tygodni.

    Możliwe, że część pytań dotyczy właśnie gamingowych wątków – od nazwy hymnu Worlds, przez historię „8-Bit Rebellion!”, po link do Rock Band. Dla osób śledzących nowinki ze świata gier to okazja, by połączyć muzyczne sentymenty z branżową ciekawością.

    Co dalej z Linkin Park w gamingu?

    Ogłoszenie „Heavy Is the Crown” jako hymnu Worlds to dopiero początek. Riot od lat wykorzystuje muzykę do budowania otoczki wokół LoL-a, a zespół właśnie wydaje nowy album, co sugeruje, że możemy spodziewać się kolejnych niespodzianek. Utwory z „From Zero” mogą trafić do playlist w Fortnite, albo zobaczymy jakiś event w ramach koncertów w metawersum – na razie pozostaje śledzić ruchy zarówno wytwórni, jak i deweloperów.

    Linkin Park po reaktywacji nie zamierza ograniczać się do klasycznych tras koncertowych. Ich wejście na esportową scenę sygnalizuje, że zespół doskonale rozumie, gdzie dziś bije serce popkultury – a gry wideo są jego nieodłączną częścią.


    Źródła

  • Kolekcja Uncharted za grosze. Nathan Drake w promocji poniżej 50 zł

    Kolekcja Uncharted za grosze. Nathan Drake w promocji poniżej 50 zł

    W sklepie Amazon pojawiła się oferta, która zainteresuje fanów gier akcji. Kolekcja Uncharted na PlayStation 4 jest dostępna za 49,75 zł. To mniej niż 50 zł za trzy klasyczne odsłony serii, które wyznaczały standardy w gatunku przygodowych gier akcji.

    Rzadko można znaleźć tak korzystne cenowo zestawy kultowych tytułów. To fizyczne wydanie ma hiszpańskojęzyczną okładkę, ale gry w pełni wspierają polską wersję językową, zarówno w zakresie napisów, jak i dubbingu. To istotne dla tych, którzy chcą rozpocząć przygodę z Nathanem Drake'em, a nie czują się pewnie w anglojęzycznych dialogach.

    Kluczowe informacje o promocji

    • 49,75 zł – aktualna cena Kolekcji Uncharted na PS4 w sklepie Amazon
    • Trzy gry w zestawie: Drake's Fortune, Among Thieves i Oszustwo Drake'a
    • Polska wersja językowa (tekst i dubbing) mimo hiszpańskiej okładki
    • Wyłącznie kampanie jednoosobowe – kolekcja nie zawiera trybów wieloosobowych
    • W pełni grywalne na PS5 dzięki wstecznej kompatybilności

    Co dokładnie zawiera kolekcja?

    Kolekcja Uncharted to zbiór trzech pierwszych odsłon serii Uncharted, które zadebiutowały na PlayStation 3. Mowa o Uncharted: Drake’s Fortune (2007), Uncharted 2: Among Thieves (2009) oraz Uncharted 3: Oszustwo Drake’a (2011). Wszystkie zostały odświeżone i dostosowane do działania na PS4, a dzięki wstecznej kompatybilności działają również na PlayStation 5.

    Warto zaznaczyć, że to pakiety wyłącznie z kampaniami fabularnymi. Kolekcja nie zawiera trybów multiplayer, które były obecne w drugiej i trzeciej części na PS3. Dla wielu graczy to zaleta, ponieważ oferuje czystą, skondensowaną dawkę przygody, bez rozpraszających dodatków sieciowych.

    Nathan Drake to postać, która zdefiniowała gatunek przygodowych gier akcji na konsole Sony. Charyzmatyczny poszukiwacz skarbów, archeolog i awanturnik – jego losy śledziły miliony graczy na całym świecie. Pierwsza część pokazała potencjał serii, druga wyniosła ją na szczyt, a trzecia domknęła historię z rozmachem godnym hollywoodzkich produkcji.

    Dlaczego warto teraz sięgnąć po ten zestaw?

    Dlaczego warto teraz sięgnąć po ten zestaw?
    Źródło: images.gram.pl

    Cena poniżej 50 zł za trzy pełnoprawne gry AAA to oferta, która praktycznie nie ma konkurencji. Nawet na wyprzedażach w PS Store trudno o tak niski próg cenowy – cyfrowa wersja kolekcji może kosztować podobnie, ale wtedy nie ma fizycznego pudełka na półce.

    Dla osób, które nigdy nie miały styczności z serią, to idealny moment, aby nadrobić zaległości przed sięgnięciem po czwartą odsłonę – Uncharted 4: Kres Złodzieja – lub samodzielny dodatek Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. Te tytuły są dostępne osobno, często w atrakcyjnych cenach, ale to właśnie pierwsze trzy części budują fundament całej opowieści.

    To nie pierwsza promocja na tę kolekcję w ostatnim czasie. W letnich wyprzedażach PS Store gra pojawiała się nawet za 39,50 zł w wersji cyfrowej. Jednak fizyczna kopia za 49,75 zł to wciąż bardzo uczciwa cena, szczególnie dla tych, którzy cenią sobie kolekcjonowanie pudełek lub planują odsprzedać grę po ukończeniu.

    Podsumowanie

    Ta oferta to świetna okazja zarówno dla nowych graczy, jak i weteranów, którzy chcą odświeżyć sobie przygody Drake'a. Trzy gry, polski dubbing, cena poniżej 50 zł – to doskonała okazja do zanurzenia się w jednym z najważniejszych cykli w historii PlayStation. Jeśli jeszcze nie znacie Nathana Drake'a, teraz macie idealny pretekst, by to zmienić.


    Źródła

  • Inon Zur broni Starfielda: „Gra stanie się legendarna, a Todd Howard to wizjoner”

    Inon Zur broni Starfielda: „Gra stanie się legendarna, a Todd Howard to wizjoner”

    Inon Zur, kompozytor muzyki do Starfielda oraz długoletni współpracownik Bethesdy, w niedawnym wywiadzie wyraził swoje wsparcie dla kosmicznego RPG-a. Mimo że od premiery minęły już ponad dwa lata, a gra wciąż wywołuje mieszane uczucia, Zur jest przekonany, że tytuł zyska uznanie w przyszłości, a wizja Todda Howarda okaże się trafna.

    Kluczowe informacje

    • Inon Zur broni Starfielda i nazywa Todda Howarda wizjonerem branży.
    • Starfield budzi kontrowersje – niektórzy uważają go za arcydzieło, inni za rozczarowanie.
    • Kompozytor twierdzi, że gra stanie się legendarna, gdy gracze lepiej zrozumieją jej wizję.
    • Dodatek Shattered Space również ma swoich zwolenników wśród osób związanych z projektem.
    • Todd Howard przyznał, że kierunek kosmicznego RPG okazał się nietrafiony, ale Zur wierzy w dalszy rozwój tytułu.

    Starfield od początku wzbudzał duże zainteresowanie jako projekt Bethesdy. Zapowiadany jako przełom w grach science fiction, obiecywał niespotykaną swobodę eksploracji. Po premierze okazało się, że gra nie jest jednoznacznie odbierana – recenzje i opinie graczy były skrajnie różne. Niektórzy chwalili atmosferę i rozmach, podczas gdy inni krytykowali powtarzalność lokacji i wrażenie „napompowania”. Bethesda dostarczyła tytuł, który trudno ocenić w prostych kategoriach.

    Muzyczny architekt Bethesdy zabiera głos

    Inon Zur to uznany kompozytor, który od ponad 25 lat tworzy ścieżki dźwiękowe do znanych serii, takich jak Icewind Dale 2, Dragon Age i Fallout 3. Jego opinia na temat Starfielda jest jednoznaczna. Zur wierzy, że projekt w końcu zostanie doceniony.

    „Kiedy wydano Starfielda, ludzie nie byli na niego gotowi” – powiedział w wywiadzie. „Ta gra w końcu stanie się legendarna. Nie mam żadnych wątpliwości, to tylko kwestia czasu.” To mocne stwierdzenie, zwłaszcza że Todd Howard przyznał, iż kierunek obrany przy kosmicznym RPG nie był trafiony i nie zostanie powtórzony w przyszłych produkcjach studia.

    Zur chwali również Todda Howarda. „Todd jest jedną z najbardziej kreatywnych osób w tej branży. Nigdy się nie zatrzymuje, zawsze ma nowe pomysły i wie, czego chce. Jest wizjonerem. Widzi rzeczy, które inni dostrzegą dopiero po latach” – podkreśla kompozytor. Jego zdaniem historia pokazała, że Howard potrafi wyprzedzać swoje czasy, a gracze potrzebują czasu, by nadążyć za jego pomysłami.

    Czy Starfield rzeczywiście ma szansę na drugie życie?

    Wypowiedzi Zura pojawiają się w interesującym momencie. Mimo że premiera gry dawno minęła, Bethesda nadal rozwija tytuł – wprowadzane są aktualizacje oraz dodatek Shattered Space, który również podzielił odbiorców. Część graczy broni dodatku, twierdząc, że twórcy trzymają się obranej wizji. To wskazuje, że wokół Starfielda wciąż istnieje grupa zaangażowanych fanów, którzy dostrzegają w nim coś więcej niż chwilową modę.

    W branży gier zdarzały się przypadki, że początkowo chłodno przyjęte produkcje zyskiwały status kultowy. Czy tak będzie z kosmiczną przygodą Bethesdy? Zur wydaje się być pewny. Gra ma solidne fundamenty – rozbudowany system statków, ogromny świat i charakterystyczny dla studia klimat swobody. Być może potrzeba więcej czasu, aby gracze docenili to, co Starfield starał się osiągnąć.

    Na razie pozostaje czekać na kolejne decyzje Bethesdy. Pojawiły się informacje, że przyszłość gry może być bardziej obiecująca, niż się wydaje. Jeśli zmiany, które nadejdą, będą odpowiadały oczekiwaniom społeczności, prognozy Inona Zura mogą się spełnić. Kompozytor pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych obrońców tego kontrowersyjnego, ale wciąż żywego tytułu.


    Źródła