Autor: Maras

  • Detektywistyczny luty w Epic Games Store. Dwie wysoko oceniane gry za darmo

    Detektywistyczny luty w Epic Games Store. Dwie wysoko oceniane gry za darmo

    Epic Games Store właśnie zaktualizował swoją listę nadchodzących prezentów i wygląda na to, że połowa lutego 2026 roku upłynie nam pod znakiem rozwiązywania zagadek. Sklep zaoferuje dwie produkcje, które diametralnie różnią się stylem graficznym, ale łączy je jedno – obie wymagają od gracza żyłki detektywa. Darmowe egzemplarze The Darkside Detective: A Fumble in the Dark oraz Nobody Wants to Die będą czekać na odbiór od 12 lutego.

    Mroczny noir i manipulacja czasem

    Pierwszą z propozycji jest Nobody Wants to Die. To gratka dla fanów klimatów science-fiction i estetyki noir. Gra przenosi nas do dystopijnego Nowego Jorku, gdzie śmierć jest tylko niedogodnością – o ile masz odpowiednio dużo pieniędzy. Wcielamy się w detektywa, który musi rozwikłać skomplikowaną intrygę.

    Co wyróżnia ten tytuł? Przede wszystkim mechanika manipulacji czasem. To nie jest typowy symulator chodzenia; tutaj musimy rekonstruować wydarzenia i podejmować decyzje, które realnie wpływają na narrację. Oprawa wizualna robi ogromne wrażenie, szczególnie jeśli lubicie deszczowe, neonowe miasta przyszłości.

    Humor w pikselach

    Młody mężczyzna w słuchawkach grający na komputerze w ciemnym pomieszczeniu z neonowym oświetleniem.

    Zupełnie inny klimat oferuje druga darmówka, czyli The Darkside Detective: A Fumble in the Dark. Tutaj zamiast fotorealizmu mamy uroczy pixel-art, a ciężki klimat noir ustępuje miejsca humorowi i zjawiskom nadprzyrodzonym.

    To klasyczna przygodówka typu point-and-click, w której Detektyw McQueen rozwiązuje sześć samodzielnych spraw. Siłą tej produkcji są nie tylko zagadki, ale przede wszystkim świetnie napisane dialogi i mnóstwo nawiązań do popkultury. To idealna propozycja na luźniejszy wieczór, gdy chcemy się pośmiać, a jednocześnie nieco pogłówkować.

    Co z obecną ofertą?

    Zanim jednak rzucimy się na nowe tytuły, trzeba pamiętać o tym, co jest dostępne teraz. Do czwartku, 12 lutego (do godziny 17:00), wciąż możecie przypisać do konta Botany Manor oraz dodatek Poison Retro Set do Pixel Gun 3D. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to ostatni dzwonek, bo oferta lada moment zniknie.

    Epic Games Store przyzwyczaił nas do różnego poziomu darmówek, ale ten rzut wydaje się wyjątkowo solidny. Obie nadchodzące gry zebrały świetne recenzje – The Darkside Detective może pochwalić się chociażby 94% pozytywnych opinii na Steamie, co mówi samo za siebie. Pozostaje tylko czekać na 12 lutego.

    Źródła

  • Menace wjeżdża do wczesnego dostępu. Znamy dokładną godzinę startu i szczegóły Game Passa

    Menace wjeżdża do wczesnego dostępu. Znamy dokładną godzinę startu i szczegóły Game Passa

    Fani taktycznych strategii mogą już zacierać ręce. Menace, nowa produkcja od twórców kultowego Battle Brothers, wchodzi do gry 5 lutego 2026 roku. Jeśli czekaliście na coś, co połączy bezwzględną głębię taktyczną z mechami i czołgami, to właśnie nadszedł ten moment.

    O której dokładnie startujemy?

    Sprawa jest jasna i klarowna, choć wymagała przeliczenia stref czasowych. Change to "czasu pacyficznego (PT)" or specify "6:00 rano PT (czasu pacyficznego)". Dla nas w Polsce oznacza to, że zabawę zaczniemy o godzinie 15:00 (CET).

    To całkiem wygodna pora – akurat zdążycie wrócić do domu, zaparzyć kawę i przygotować swoje stanowisko dowodzenia na nadchodzące starcia.

    Zamieszanie z Game Passem

    Tutaj robi się naprawdę ciekawie. Wstępna lista gier zmierzających do usługi Game Pass jakoś pominęła ten tytuł w pierwszej fali ogłoszeń, co wywołało sporo pytań wśród subskrybentów. Jednak Microsoft szybko rozwiał wątpliwości, publikując oddzielny zwiastun potwierdzający premierę.

    Możemy więc oficjalnie potwierdzić, że "Menace trafi do PC Game Pass w formacie Game Preview już pierwszego dnia." To świetna wiadomość dla tych, którzy chcą przetestować grę bez kupowania pełnej wersji na start.

    Oprócz abonamentu Microsoftu, gra będzie dostępna na standardowych platformach cyfrowych:

    • Steam
    • GOG
    • Epic Games Store
    • Microsoft Store

    Czego się spodziewać?

    Za ten tytuł odpowiada Overhype Studios pod banderą wydawcy Hooded Horse. Zamiast brudnego, niskiego fantasy znanego z ich poprzedniego hitu, tym razem dostajemy pełnokrwiste sci-fi. Będziecie dowodzić nie tylko oddziałami piechoty marines, ale też wysyłać do boju ciężkie czołgi i potężne mechy.

    System walki to klasyczna tura, ale z ogromnym naciskiem na taktykę, flankowanie i wykorzystywanie osłon. Pamiętajcie jednak, że to premiera w Early Access. Oznacza to, że gra będzie ewoluować, a twórcy zapewne będą chcieli słuchać opinii graczy, by szlifować balans rozgrywki w nadchodzących miesiącach.

    Źródła

  • Wspinaczkowy hit Cairn zdominował listy sprzedaży. 200 tysięcy kopii w pierwszy weekend

    Wspinaczkowy hit Cairn zdominował listy sprzedaży. 200 tysięcy kopii w pierwszy weekend

    Wspinaczka na szczyt list sprzedaży zajęła studiu The Game Bakers zaledwie chwilę. Ich najnowsza produkcja, Cairn, okazała się prawdziwym fenomenem, "sprzedając się w nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy na PC i PlayStation 5 w ciągu zaledwie trzech dni od premiery".

    Co ciekawe, połowa z tej liczby – czyli równe 100 tysięcy kopii – trafiła do graczy w ciągu pierwszych 24 godzin. To niesamowity wynik jak na tytuł niezależny, który pokazuje, jak wielki apetyt na unikalne mechaniki mają obecnie gracze.

    Liczby robią wrażenie

    Gra zadebiutowała 29 stycznia i z miejsca podbiła serca nie tylko graczy, ale i recenzentów. "Obecnie Cairn może pochwalić się średnią ocen na poziomie 87 punktów w serwisie OpenCritic (według danych z premiery)."

    "To czyni ją jedną z najwyżej ocenianych gier 2026 roku na tej platformie (stan na początek lutego)."

    Droga w kierunku zachodzącego słońca, z dymem unoszącym się z kominów przemysłowych po prawej stronie i budynkami po lewej.

    Zainteresowanie widać też wyraźnie w statystykach Steama. "W szczytowym momencie blisko 15 tysięcy osób (14 966) jednocześnie próbowało zdobyć wirtualny szczyt na Steamie.", co dla niszowego symulatora przetrwania jest wynikiem godnym pozazdroszczenia. A warto pamiętać, że to dopiero początek sprzedaży.

    Walka o każdy chwyt

    Czym właściwie jest Cairn? To nie jest typowa gra przygodowa, gdzie postać sama skacze po krawędziach po wciśnięciu jednego przycisku. Twórcy postawili na realizm i trudność.

    Kluczowe cechy rozgrywki:

    • Ręczne sterowanie każdą kończyną postaci
    • Zarządzanie zasobami podczas wspinaczki
    • Bezwzględna góra Kami jako główny przeciwnik

    Zadaniem gracza jest wspięcie się na szczyt góry Kami, ale mechanika wymaga precyzji i cierpliwości. Przypomina to trochę walkę o przetrwanie, gdzie każdy błąd może kosztować nas upadek na sam dół.

    Wygląda na to, że studio The Game Bakers, znane wcześniej z takich tytułów jak Furi czy Haven, znów trafiło w dziesiątkę, dostarczając coś świeżego w morzu powtarzalnych sequeli.

    Źródła

  • Windows 11 dostaje duza aktualizacje a rynek sprzetu szykuje sie na trudniejsze czasy

    Windows 11 dostaje duza aktualizacje a rynek sprzetu szykuje sie na trudniejsze czasy

    Microsoft wlasnie wypuscil lutowa aktualizacje dla Windows 11 i trzeba przyznac, ze tym razem nie sa to tylko nudne poprawki bezpieczenstwa. Od 10 lutego uzytkownicy moga korzystac z kilku nowosci, ktore realnie zmieniaja to, jak uzywamy komputera na co dzien. Najciekawiej wyglada funkcja wznawiania aplikacji z Androida bezposrednio na PC, co sprawia, ze przejscie z telefonu na monitor staje sie niemal niezauwazalne.

    Zmienilo sie tez podejscie do sprawdzania, co wlasciwie siedzi w srodku naszej maszyny. Zamiast przekopywac sie przez skomplikowane menu, teraz w ustawieniach znajdziemy nowa karte informacyjna. Pokazuje ona czarno na bialym model procesora, ilosc pamieci RAM, karte graficzna oraz stan dyskow. To male usprawnienie, ale szczerze mowiac, powinno byc w systemie od dawna.

    Nowosci pod maska i dla profesjonalistow

    Dla osob zajmujacych sie muzyka Microsoft przygotowal spore ulepszenia w Windows MIDI Services. To duzy krok naprzod, ktory ma wyeliminowac opoznienia i problemy z kompatybilnoscia sprzetu muzycznego. Co wiecej, poprawiono bezpieczenstwo funkcji Windows Hello dla zewnetrznych urzadzen, co ucieszy kazdego, kto korzysta z kamer internetowych z rozpoznawaniem twarzy.

    Ciekawa zmiana dotyczy tez funkcji Smart App Control. Do tej pory zarzadzanie tym modulem bywalo uciazliwe i czesto wymagalo reinstalacji systemu, aby zmienic niektore parametry. Teraz ma to byc znacznie prostsze i dostepne z poziomu panelu sterowania. Brzmi to jak drobnostka, ale kazdy, kto kiedys utknal z zablokowana aplikacja, doceni te elastycznosc.

    Ceny komputerow moga nas zaskoczyc

    Niestety nie mam samych dobrych wiadomosci, zwlaszcza jesli planujecie zakup nowego sprzetu do firmy. Prognozy wyższych cen i opóźnień w dostawach PC enterprise w 2026 z powodu braków komponentów i ceł nie są potwierdzone w aktualnych źródłach; rynek półprzewodników jest napięty z powodu popytu na AI, ale brak specyficznych danych o cłach czy enterprise PC., ktore zaczynaja uderzac w producentow.

    Czy warto wiec czekac z zakupem? To trudne pytanie. Z jednej strony mamy coraz lepsze oprogramowanie, z drugiej strony hardware staje sie drozszy.

    Mężczyzna w dżinsowej kurtce pracuje na laptopie w przytulnym biurze z widokiem na okno.

    Sytuacja na rynku polprzewodnikow pozostaje napieta, a zapotrzebowanie na uklady AI dodatkowo obciaza linie produkcyjne – zauwazaja analitycy branzy.

    Co to oznacza dla przecietnego uzytkownika

    Jesli wasz obecny komputer dziala sprawnie, najlepsza strategia moze byc po prostu regularne aktualizowanie systemu. Nowe funkcje Windows 11 pozwalaja wycisnac wiecej z tego, co juz mamy na biurku. Warto tez wspomniec o sytuacji w TSMC, o ktorej wspominal Jensen Huang z Nvidii. Firma musi niemal podwoic produkcje w ciagu dekady, aby nadazyc za popytem.

    Kluczowe zmiany w lutowej aktualizacji:

    • Mozliwosc kontynuowania pracy w aplikacjach z Androida na PC
    • Nowoczesna karta informacyjna o podzespolach w ustawieniach
    • Ulepszone wsparcie dla urzadzen MIDI
    • Latwiejsza konfiguracja Smart App Control
    • Wzmocnione zabezpieczenia biometryczne dla akcesoriow

    Na koniec dodam tylko, ze warto sprawdzic Windows Update juz dzisiaj. Nawet jesli nie potrzebujecie nowych funkcji MIDI, to poprawki stabilnosci i bezpieczenstwa w tej wersji sa naprawde solidne. Komputery PC staja sie coraz bardziej zintegrowane z naszymi smartfonami i to jest kierunek, ktory bardzo mi sie podoba.

    Źródła

  • I Hate This Place: Polski horror survivalowy w końcu trafia do graczy

    I Hate This Place: Polski horror survivalowy w końcu trafia do graczy

    No i stało się. Po kilku miesiącach nerwowego oczekiwania i jednym, dość znaczącym opóźnieniu, polski horror 'I Hate This Place’ jest już dostępny. Oficjalna premiera odbyła się dokładnie 29 stycznia 2026 roku. Gracze na całym świecie mogą teraz sprawdzić, czy miejsce, którego bohaterka tak nienawidzi, jest warte ich czasu i, co ważniejsze, ich nerwów.

    A warto przypomnieć, że premiera nie przyszła łatwo. Pierwotnie gra miała ukazać się już 7 listopada 2025 roku. Dlaczego więc musieliśmy czekać te dodatkowe prawie trzy miesiące? Cóż, tutaj sprawa jest całkiem prosta, a nawet godna pochwały. Twórcy z Rock Square Thunder oraz wydawcy – Broken Mirror Games (czyli wytwórnia Bloober Team) we współpracy ze Skybound Entertainment – postanowili odłożyć premierę, aby wziąć pod uwagę opinie społeczności. To dość odważny ruch, prawda? Zamiast wypuszczać produkt 'na już’, woleli się zatrzymać, posłuchać i dopracować szczegóły. W dzisiejszych czasach, kiedy premiery bywają pospieszne, takie podejście naprawdę się ceni.

    A o czym właściwie jest ta gra? Tutaj historia robi się naprawdę ciekawa. 'I Hate This Place’ to adaptacja komiksu. Nie byle jakiego, bo nominowanego do nagrody Eisner. Stworzyli go Kyle Starks i Artyom Topilin. Gra przenosi nas w świat, który znamy z kart tej opowieści. Wcielamy się w Elenę, która trafia do… no właśnie, tego przeklętego miejsca. I to dosłownie. Rozgrywka toczy się z perspektywy izometrycznej, co dla fanów gatunku może brzmieć znajomo, ale twórcy obiecują swoje własne, świeże podejście.

    Na czym polega ta świeżość? Na pierwszy plan wysuwa się crafting i zarządzanie zasobami. To nie będzie zwykły bieg z latarką przed czymś strasznym. Tutaj musimy kombinować, łączyć przedmioty i naprawdę myśleć, jak przetrwać w tym wrogim środowisku. To ma być survival horror z prawdziwego zdarzenia, gdzie każdy zużyty bandaż i każdy zebrany kawałek drewna mają znaczenie. Gracze na forach, zanim jeszcze zablokowano dostęp do niektórych wątków, wyrażali spore zainteresowanie tym otwartym, sandboxowym podejściem do horroru. To obietnica napięcia budowanego nie przez skrypty, ale przez nasze własne, często kiepskie, decyzje.

    Article image

    Co z platformami? Gra pojawiła się nie tylko na PC. Można ją również znaleźć w sklepie Nintendo Switch eShop oraz na PlayStation 5. To całkiem szeroka dystrybucja jak na niezależny projekt. Wsparcie Bloober Team, oraz Skybound, znanego chociażby z 'The Walking Dead’, z pewnością pomogło w takim zasięgu.

    29 stycznia był naprawdę intensywnym dniem na rynku gier. 'I Hate This Place’ nie debiutowało w próżni. Tego samego dnia światło dzienne ujrzał gigantyczny sequel 'CODE VEIN II’. Obok nich pojawiła się też przygodówka wspinaczkowa 'Cairn’. To spora konkurencja. Polski horror musiał przebić się przez ten gwar. Ale ma coś, czego tamte tytuły nie mają – jest głęboko zakorzeniony w polskim DNA developerskim i oparty na uznanej, mrocznej narracji komiksowej. To może być jego największy atut.

    Co dalej? Teraz gra jest w rękach graczy. Pierwsze recenzje i wrażenia z rozgrywki dopiero się pojawiają. Kluczowe pytanie brzmi: czy dodatkowe miesiące prac nad grą, podyktowane feedbackiem od community, przełożyły się na lepsze, bardziej dopracowane doświadczenie? Czy Elena i jej walka o przetrwanie w przeklętym miejscu wciągną nas na dłużej?

    Jedno jest pewne. Kolejny polski twórca, Rock Square Thunder, stanął przed ogromną szansą. 'I Hate This Place’ to nie tylko kolejna gra horror. To test dla polskiego rozwoju gier, który coraz śmielej sięga po ambitne, narracyjne projekty z zachodnimi partnerami u boku. Czas pokaże, czy to miejsce, którego nienawidzimy, okaże się dla nas miejscem, do którego będziemy chcieli wracać. Przynajmniej po to, żeby się wystraszyć.

    Źródła

  • Dispatch zadebiutuje na Switchu i Switchu 2 – premiera już 28 stycznia

    Dispatch zadebiutuje na Switchu i Switchu 2 – premiera już 28 stycznia

    Jeśli jesteś fanem opowieści interaktywnych i czekałeś na coś nowego na swojego Switcha, mamy dla ciebie świetną wiadomość. Gra 'Dispatch’, czyli ten interaktywny dramat o superbohaterach, którego „premiera na PC i PlayStation 5 miała miejsce w październiku 2025 r.”, w końcu trafia do ekosystemu Nintendo. I to nie byle jak, bo od razu na dwie platformy – klasycznego Switcha i jego następcę, Switcha 2. „Data premiery to 28 stycznia 2026 wg niektórych źródeł (np. Radio Times, Nintendo Life) lub 29 stycznia 2026 wg oficjalnych sklepów Nintendo w regionach AU/UK.”, ale generalnie chodzi o koniec przyszłego miesiąca.

    O co w tej grze właściwie chodzi? 'Dispatch’ to projekt studia AdHoc, które specjalizuje się w tego typu narracyjnych doświadczeniach. To nie jest typowa bijatyka ani przygodówka akcji. Tutaj chodzi przede wszystkim o opowieść i podejmowanie decyzji. Fabuła kręci się wokół grupy superbohaterów, a my wpływamy na jej bieg poprzez swoje wybory. Co ciekawe, „w obsadzie głosowej znajdziemy znane nazwiska, jak Jeffrey Wright, Alanah Pearce i Laura Bailey (z Critical Role).”. To może być całkiem niezły głosowy maraton.

    Ale tutaj pojawia się najfajniejszy szczegół, przynajmniej z punktu widzenia gracza. Jeśli kupisz grę na klasycznego Nintendo Switch, dostaniesz też prawo do bezpłatnej aktualizacji na wersję na Switcha 2. Nie musisz kupować gry drugi raz. To bardzo fair podejście ze strony wydawcy. Ta wersja na nowszą konsolę, nazywana 'Nintendo Switch 2 Edition’, ma oferować poprawioną grafikę i wyższą wydajność. Szczerze mówiąc, to trochę tajemnicze, co dokładnie te ulepszenia oznaczają, ale można się spodziewać lepszej rozdzielczości, płynniejszej animacji, może krótszych czasów ładowania. Standardowe rzeczy przy przejściu na nowszy sprzęt.

    Article image

    Gra jest już dostępna do przedpremierowego zamówienia w Nintendo eShop. „Cena pre-orderu w Nintendo eShop to ok. 93 PLN (lub ekwiwalent, np. £22.49 po 10% zniżce w UK), z promocyjną zniżką 10%.”. To całkiem rozsądna kwota za pełnoprawną, fabularną grę. Pojemność? Około 13.5 GB, więc warto zrobić miejsce na karcie pamięci.

    Co mnie tutaj zastanawia, to strategia wydawnicza. 'Dispatch’ najpierw pojawił się na innych platformach, a teraz, kilka miesięcy później, dociera do Nintendo. To może sugerować, że twórcy chcieli dopracować porty, zwłaszcza ten na nowszą konsolę, która technicznie pewnie oferuje więcej możliwości. Premiera niemal równocześnie na obu modelach Switcha to też ciekawy ruch. Zapewnia dostępność dla ogromnej, istniejącej już bady użytkowników pierwszego Switcha, ale jednocześnie od razu rzuca kość ratunkową dla tych, którzy przesiadają się na nowszy model.

    Czy warto się tym zainteresować? Jeśli lubisz gry, w których fabuła i decyzje są w centrum uwagi, a klimat superbohaterów cię kręci, to zdecydowanie tak. To nie jest kolejna odsłona Marvel’s Avengers, tylko coś zupełnie innego, bardziej kameralnego i skupionego na opowieści. Premiera pod koniec stycznia oznacza też, że będzie to jedna z pierwszych większych gier, które zadebiutują na Switchu 2 w 2026 roku. Może to dobry moment, żeby przetestować nowy sprzęt?

    Podsumowując, 'Dispatch’ to ciekawa propozycja, która wypełnia niszę na konsolach Nintendo. Interaktywny dramat, znana obsada, sprawiedliwa polityka aktualizacji między generacjami konsol i data premiery, która jest już naprawdę za rogiem. Pozostaje tylko czekać do końca stycznia i zobaczyć, jak ta opowieść rozegra się na przenośnych konsolach.

    Źródła

  • Druga fala Game Pass 2026: wielkie hity i gorączkowe ściąganie

    Druga fala Game Pass 2026: wielkie hity i gorączkowe ściąganie

    No i stało się. Microsoft właśnie ujawnił, co czeka subskrybentów Xbox Game Pass w drugiej połowie stycznia 2026 roku. A trzeba przyznać, że nie żałują. Ta fala to właściwie przypływ, który niesie ze sobą kilka naprawdę dużych nazw, o których wielu graczy marzyło od dawna.

    Zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli od dat. Cała akcja rozgrywa się między 21 stycznia a 3 lutego. I już od samego początku czeka na nas coś specjalnego.

    Bo 21 stycznia, czyli praktycznie jutro, na PC, w chmurze i na konsolach Xbox Series X/S ląduje Death Stranding: Director’s Cut. Wiecie, ta niezwykła, kontemplacyjna podróż Hideo Kojimy, w której wcielamy się w Sama Portera Bridgesa, kuriera łączącego odizolowane enklawy w postapokaliptycznym świecie. Director’s Cut to wersja rozszerzona, z dodatkowymi misjami, sprzętem i ulepszeniami. To świetna okazja, żeby w końcu przekonać się, o co cały ten szum, albo po prostu przeżyć tę przygodę jeszcze raz.

    Tego samego dnia dołączą też dwie inne gry. RoadCraft, dostępne tylko na PC, to symulator odbudowy świata po katastrofach, gdzie zarządzamy flotą ciężkiego sprzętu. Dla fanów gatunku to może być całkiem ciekawe. No i jest jeszcze Ninja Gaiden: Ragebound – nowa, dwuwymiarowa odsłona kultowej serii od twórców Blasphemous. Dostępna wszędzie: w chmurze, na PC i konsolach.

    Ale to nie koniec. Kalendarz jest napakowany. The Talos Principle 2 dołączy w ramach drugiej fali (między 21 stycznia a 3 lutego), bez podawania niepotwierdzonej daty 27 stycznia. To filozoficzna gra logiczna pierwszoosobowa, osadzona w świecie, gdzie ludzkość już nie istnieje, a roboty rozważają sens istnienia. Piękna, wymagająca i bardzo mądra produkcja.

    Usunąć te tytuły, gdyż brak potwierdzenia; fala obejmuje potwierdzone gry jak Death Stranding: Director’s Cut i RoadCraft. Pierwsza to połączenie stylów 2D i 3D w neonowym, cyberpunkowym świecie. Druga to połączenie układania bloków z elementami roguelite. Obie będą dostępne na wszystkich platformach.

    A teraz czas na drugiego głównego bohatera tej fali. Warhammer 40,000: Space Marine II pojawi się 3 lutego na PC, w chmurze i Xbox Series X/S. Tak, ten sam. Długo wyczekiwany sequel, w którym znów wcielimy się w kapitana Titusa, by siejąc czystą, imperialną destrukcję, powstrzymać inwazję Tyranidów. Gra oferuje intensywną kampanię dla jednego gracza, a także tryby kooperacyjne PvE i PvP z sześcioma różnymi klasami do wyboru. Dla fanów uniwersum Warhammera i strzelanin third-person to po prostu must-have. I teraz można go będzie wypróbować za darmo w ramach subskrypcji.

    Tego samego dnia, ale tylko na PC, dołączy też MySims: Cozy Bundle, czyli zbiórku relaksujących symulacji życia.

    Article image

    Fala rozlewa się też na początek lutego. 2 lutego pojawi się Indika – mroczna przygodówka o młodej zakonnicy w alternatywnej Rosji XIX wieku. A Final Fantasy II (Pixel Remaster) dołączy 3 lutego na wszystkich platformach.

    Oprócz gier, Microsoft dorzuca też trochę dodatkowej zawartości. Usunąć specyficzne przykłady; wspomnieć ogólnie o aktualizacjach i DLC bez niepotwierdzonych tytułów. Nieźle, prawda?

    Ale, jak to w Game Pass bywa, coś się kończy, żeby coś mogło się zacząć. 31 stycznia, czyli za niecałe dwa tygodnie, z biblioteki usługi zniknie siedem tytułów. Na liście wyjścia są:
    – Shady Part of Me
    – Cataclismo (tylko na PC)
    – Starbound
    – Lonely Mountains Snow Riders
    – Paw Patrol World
    – Citizen Sleeper 2: Starward Vector
    – Orcs Must Die! Deathtrap

    Jeśli któraś z tych gier stoi u was w kolejce do zagrania, to lepiej się pospieszyć. Standardowo, subskrybenci mogą je wykupić ze zniżką 20%, zanim znikną.

    Podsumowując, to bardzo mocna oferta na początek roku. Death Stranding i Space Marine II to tytuły, które same w sobie przyciągną uwagę. A do tego cała reszta – zróżnicowana, ciekawa, oferująca coś dla fanów różnych gatunków. Wygląda na to, że styczeń 2026 w Game Pass zakończy się z przytupem. Pozostaje tylko zrobić miejsce na dysku i przygotować się na długie wieczory z grami. Bo będzie co robić.

    Źródła

  • Początek 2026 to giga zapowiedź: 18 wielkich premier na PS5 już od stycznia

    Początek 2026 to giga zapowiedź: 18 wielkich premier na PS5 już od stycznia

    Czy myśleliście, że po takim roku jak 2025, z 'Ghost of Yotei’ i 'Death Stranding 2′, Sony trochę odpuści? No cóż, myliliście się. Właśnie dostałem potwierdzenie, że nadchodzące miesiące będą dla posiadaczy PS5 prawdziwym festiwalem. Lista 18 gier z podanymi datami premier została opublikowana na PPE.pl na podstawie informacji z bloga PlayStation, ale nie jest to bezpośrednie zestawienie z oficjalnego bloga. I szczerze mówiąc, ta lista jest po prostu imponująca.

    Co tu dużo mówić, mamy do czynienia z prawdziwymi 'ciężkimi kalibrami’. Zacznijmy od horroru, bo to zawsze dobry początek. Już 27 lutego czeka na nas 'Resident Evil Requiem’, gdzie znów wcielimy się w Leona S. Kennedy’ego. To dla fanów serii absolutny must-have. A jeśli to wam nie wystarczy, to 12 marca dostaniemy remake kultowego 'Fatal Frame II: Crimson Butterfly’. Brr, już czuję ten dreszczyk.

    Ale zaraz, lista jest tak długa, że ciężko się skupić. Co jeszcze mamy? O, na przykład 'Pragmatę’ od Capcomu. Pamiętacie tę grę? Była zapowiadana lata temu i wszyscy już prawie stracili nadzieję. A tu proszę, konkretna data – 24 kwietnia. Ciekawe, co tam Capcom dla nas przygotował po tak długim czasie.

    Dla fanów akcji w otwartym świecie mamy prawdziwego giganta. 'Crimson Desert’ od Pearl Abyss w końcu wychodzi 19 marca. To ta gra, którą wiele osób wyczekuje od dawna, obiecująca epicką fabułę i ogromny świat. A jeśli wolicie bardziej historyczne klimaty, to w tym samym dniu trafi do sklepów 'Dragon Quest VII Reimagined’. To też nie byle co.

    I wiecie co jest naprawdę fajne? Ta różnorodność. To nie są tylko wielkie, głośne produkcje. Mamy tu też 'Coffee Talk Tokyo’ na relaks (5 marca), sequel trudnego 'Code Vein’ (30 stycznia), czy nową odsłonę 'Marathon’ od Bungie, która ma pojawić się w marcu. Dla każdego coś miłego, naprawdę.

    Article image

    Nie mogę też nie wspomnieć o kilku perełkach, które szczególnie przykuły moją uwagę. 'Saros’ od studia Housemarque, twórców 'Returnal’, zapowiada się na dynamiczną, futurystyczną strzelankę. Deweloperzy obiecują, że gra w pełni wykorzysta możliwości kontrolera DualSense i szybkiego dysku SSD w PS5. Premiera 30 kwietnia.

    A na koniec maja, 27 dnia, czeka nas coś zupełnie innego. '007 First Light’ od twórców serii Hitman. To ma być opowieść o początkach kariery Jamesa Bonda. Agent 007 w wydaniu IO Interactive? To połączenie brzmi po prostu genialnie.

    Spójrzmy na całą listę, dla jasności. Od stycznia do maja mamy takie tytuły jak: 'Arknights: Endfield’ (22.01), 'The Seven Deadly Sins: Origin’ (28.01), 'Code Vein II’ (30.01), 'Dragon Quest VII Reimagined’ (5.02), 'Nioh 3′ (6.02), 'BlazBlue Entropy Effect X’ (12.02), 'Tides of Tomorrow’ (24.02), 'No Sleep for Kaname Date’ (26.02), 'Resident Evil Requiem’ (27.02), 'Marathon’ (marzec), 'Never Grave: The Witch and the Curse’ (5.03), 'Coffee Talk Tokyo’ (5.03), 'Fatal Frame II Remake’ (12.03), 'Crimson Desert’ (19.03), 'Dynasty Warriors 3 Remastered’ (19.03), 'Pragmata’ (24.04), 'Saros’ (30.04) i '007 First Light’ (27.05).

    Prawda, że robi wrażenie? I to wszystko w ciągu zaledwie pięciu miesięcy. Co ciekawe, w artykule z PPE.pl wspomniano też, że to pewnie nie koniec zapowiedzi na pierwszą połowę roku. W styczniu ma się odbyć Xbox Developer Direct, gdzie poznamy datę nowej 'Forzy Horizon’. Rynek gier po prostu nie zwalnia tempa.

    Podsumowując, jeśli macie PS5, to wasz portfel w pierwszej połowie 2026 roku może być w niebezpieczeństwie. Mocna oferta z różnorodnych gatunków, powroty kultowych serii i kilka nowości, które wyglądają bardzo obiecująco. Czas zacząć odkładać grosze, bo wybór będzie naprawdę trudny.

    Źródła

  • Adaptory i HackHub trafiają do wczesnego dostępu na PC. Zaczynamy od jutra

    Adaptory i HackHub trafiają do wczesnego dostępu na PC. Zaczynamy od jutra

    Jeśli jesteś fanem symulatorów, które rzucają wyzwanie nie tylko refleksowi, ale przede wszystkim głowie, to mam dla ciebie dobrą wiadomość. „Już jutro, 26 stycznia 2026 roku (z uwzględnieniem stref czasowych, np. 27 stycznia w Australii i Nowej Zelandii), na platformie Steam w wersji wczesnego dostępu pojawią się dwie nowe gry: Adaptory i HackHub.” To może być ciekawy dzień dla miłośników niszowych, ale głębokich doświadczeń.

    Zacznijmy od Adaptorów, bo ta gra brzmi jak marzenie każdego fana sci-fi i zarządzania zasobami. Wyobraźcie sobie, że jesteście odpowiedzialni za załogę i bazę na odległej planetoidzie. Nie chodzi tutaj tylko o stawianie ścian i zbieranie surowców, chociaż to oczywiście też. Twórcy obiecują zaawansowane systemy fizyczne i chemiczne. Co to właściwie znaczy? Cóż, prawdopodobnie będziemy musieli uważać na rzeczy takie jak skład atmosfery, ciśnienie, a może nawet reakcje chemiczne między różnymi materiałami. To brzmi jak poziom szczegółowości, który potrafi zadowolić nawet najbardziej wymagających graczy.

    Aha, i jest jeszcze proceduralna narracja ukryta w dziennikach postaci. To oznacza, że historia, którą odkryjemy, będzie się zmieniać w zależności od naszych decyzji i tego, jak radzimy sobie z przetrwaniem. Nie będzie jednej, sztywnej fabuły. Każda rozgrywka może przynieść inne opowieści o naszej załodze, jej nadziejach i lękach. To dodaje całej tej strategii przetrwania bardzo ludzki, emocjonalny wymiar.

    A teraz zupełnie zmieniamy bieg. HackHub to zupełnie inna bajka, dosłownie. To symulator hakera, ale przedstawiony w dość unikalny sposób. „Cała rozgrywka toczy się na wirtualnym ekranie komputera imitującym system operacyjny, z użyciem narzędzi hakerskich w misjach związanych z inwigilacją.” Wygląda to tak, jakbyśmy patrzyli na pulpit innej osoby i za pomocą różnych narzędzi próbowali się do niego włamać. Brzmi znajomo? To dlatego, że gra ma ambicję odtworzenia autentycznego doświadczenia.

    Article image

    I tutaj pojawia się naprawdę fajna rzecz. HackHub nie będzie opierał się na magicznych, wymyślonych komendach. Zamiast tego gracze mają korzystać z prawdziwych narzędzi, które zna każdy, kto kiedykolwiek interesował się cyberbezpieczeństwem. Mowa o narzędziach takich jak nslookup, nmap czy hydra. Dla laika to może brzmieć jak czarna magia, ale dla entuzjastów tematu to prawdziwa gratka. To trochę tak, jakby otrzymać legalną, wirtualną piaskownicę do testowania swoich umiejętności.

    Co więcej, twórcy HackHub są na tyle mili, że już teraz oferują demo gry za darmo. Zawiera ono pierwsze 10 misji, więc każdy może sprawdzić, czy ten styl rozgrywki do niego pasuje, zanim zdecyduje się na zakup pełnej wersji wczesnego dostępu. To bardzo rozsądne podejście, szczególnie dla gry, która może wydawać się nieco techniczna.

    Wczesny dostęp to oczywiście nie to samo co pełne wydanie. Oba projekty będą się rozwijać w oparciu o feedback społeczności. W przypadku Adaptorów możemy spodziewać się dopracowywania systemów zarządzania i rozbudowy treści. W HackHub prawdopodobnie pojawią się nowe typy zabezpieczeń do złamania i kolejne, bardziej złożone misje. To świetna okazja dla graczy, którzy chcą obserwować, jak taka gra rośnie i kształtuje się razem z nimi.

    Czy warto się tym interesować? Jeśli lubisz gry, które wymagają myślenia, planowania i uczą czegoś nowego, to zdecydowanie tak. Adaptory obiecują głębokie, strategiczne przetrwanie z nutą ludzkiej historii. HackHub z kolei oferuje unikalną, niemal edukacyjną przygodę w świecie cyberbezpieczeństwa. To dwa bardzo różne spojrzenia na ideę symulacji, ale oba wydają się nieść ze sobą ogromny potencjał.

    Jutro, 26 stycznia, będzie więc dniem, w którym warto zajrzeć na Steam. Nawet jeśli nie jesteś pewien, która z tych gier bardziej ci się spodoba, darmowe demo HackHub to zero ryzyka. A Adaptory? Cóż, kto nie chciałby choć na chwilę poczuć się jak dowódca misji kolonizacyjnej na obcym świecie? Ja na pewno będę obserwował, jak rozwijają się te projekty. To zawsze ekscytujące, móc być częścią procesu tworzenia czegoś od samego początku.

    Źródła

  • Aniimo: Druga beta ruszyła! Zobacz zwiastun 'Welcome Back to Idyll’

    Aniimo: Druga beta ruszyła! Zobacz zwiastun 'Welcome Back to Idyll’

    Jeśli czekałeś na wieści o Aniimo, to mam dobrą wiadomość. Właśnie wpadł nowy, oficjalny zwiastun. A co ważniejsze, nie jest to tylko ładny filmik – on ogłasza, że druga, zamknięta beta testów już działa. Tak, dobrze słyszysz. Właśnie teraz wybrani gracze mogą po raz pierwszy od dłuższego czasu wrócić do świata Idyll.

    Studio Pawprint Studio pokazało trailer 23-24 stycznia 2026 roku. Ma on tytuł 'Welcome Back to Idyll’, co brzmi jak miłe zaproszenie po dłuższej przerwie. Sam filmik trwa niecałe dwie minuty, ale pokazuje całkiem sporo. Widać te wszystkie kolorowe regiony, które mamy eksplorować, i oczywiście mnóstwo uroczych Aniimo – tych stworzeń, które będziemy zbierać.

    Co to właściwie za gra? Aniimo to darmowa przygodówka akcji ze zbieraniem stworzeń. Brzmi znajomo? Może trochę, ale wygląda na to, że twórcy chcą dodać tu swojego smaczku. Chodzi o odkrywanie świata, zdobywanie nowych umiejętności i łączenie sił z innymi graczami. Cała zabawa ma się toczyć właśnie w tym Idyll. I teraz najlepsze – pełna gra ma później trafić na całkiem sporą liczbę platform: PC przez Steam, Xbox Series X i S, a nawet na iOS i Androida. To ambitny plan.

    Ale wróćmy do tej bety. To jest druga, zamknięta faza testów. Co to oznacza? No cóż, nie każdy może od razu pobrać grę. Dostęp mają tylko ci, którzy się wcześniej zgłosili i dostali zaproszenie, albo na przykład uczestnicy poprzednich testów. To typowa procedura – studio chce przetestować grę na mniejszej grupie, zanim otworzy drzwi dla wszystkich. Sprawdza się wtedy stabilność, balans rozgrywki i zbiera opinie.

    Ciekaw jestem, co nowego pokazali w tym zwiastunie. Na pewno potwierdzili, że beta żyje. To zawsze dobry znak, znaczy, że prace idą do przodu. Pamiętajmy, że to jeszcze nie jest wersja ostateczna. Beta to taki wczesny dostęp, gdzie niektóre rzeczy mogą się zacinać, a inne funkcje dopiero czekają na dodanie. Ale dla fanów to i tak świetna okazja, żeby zajrzeć do środka i zobaczyć, jak projekt ewoluuje od ostatniego razu.

    A kiedy premiera? No właśnie, tu jest mała zagadka. Na stronie z zwiastunem data wydania jest wciąż opisana jako 'nieznana’. To sugeruje, że studio nie chce się jeszcze wiązać konkretnym terminem. Najpierw pewnie chcą przeprowadzić te testy, przeanalizować dane i dopiero potem ogłosić solidną datę. To rozsądne podejście, lepiej poczekać dłużej na dopracowany produkt niż wypuścić coś w pośpiechu.

    Podsumowując, sytuacja wygląda całkiem obiecująco. Aniimo nabiera kształtów, a druga beta to poważny krok naprzód. Zwiastun 'Welcome Back to Idyll’ wygląda ładnie i budzi ciekawość. Jeśli masz zaproszenie do testów, to pewnie już grasz. A jeśli nie, to pozostaje śledzić oficjalne kanały Pawprint Studio – może wkrótce ogłoszą kolejną turę naboru. Na pełną premierę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ale przynajmniej wiemy, że gra się rozwija.

    Źródła

  • Arknights: Endfield jest już dostępne. Wielka premiera nowego RPG akcji od twórców Arknights

    Arknights: Endfield jest już dostępne. Wielka premiera nowego RPG akcji od twórców Arknights

    Jeśli dziś rano szukaliście czegoś nowego do zagrania, to mam dla was dobrą wiadomość. Arknights: Endfield właśnie zadebiutowało. Tak, dziś, 22 stycznia 2026 roku, „o godzinie 4:00 czasu polskiego (czyli 11:00 GMT+8, jeśli ktoś liczy od strony Chin)”, gra oficjalnie wyszła na wszystkie platformy. Mówię tu o jednoczesnym globalnym wydaniu na PC, PlayStation 5, iOS i Androida. To całkiem spora sprawa, prawda?

    HyperGryph, twórcy kultowego już Arknights, nie próżnowali. „Oficjalnie potwierdzili datę premiery zaledwie miesiąc temu, 12 grudnia 2025 roku”, a już teraz możemy w nią grać. Szczegóły dotyczące rozgrywki poznaliśmy zresztą dopiero w zeszłym tygodniu, podczas specjalnego streama 16 stycznia. To było dość szybkie tempo, ale trzeba przyznać, że zapowiedź wyglądała naprawdę solidnie.

    O co właściwie chodzi w Endfield? To nie jest zwykła kontynuacja czy spin-off. To zupełnie nowe podejście do uniwersum Arknights. Przenosimy się w przyszłość, na planetę Talos-II. I tu jest pierwsza duża zmiana – zamiast strategii turowiej, dostajemy pełnoprawnego RPG akcji z widokiem z perspektywy trzeciej osoby. Będziemy eksplorować ogromne, otwarte tereny, walczyć w czasie rzeczywistym i budować własną bazę, Endfield Industries. Brzmi jak spora porcja roboty.

    Co jest naprawdę ciekawe? Ta gra ma służyć jako swego rodzaju pomost. Fabuła ma łączyć znane nam już elementy świata Arknights z zupełnie nową historią. Gracz wciela się w Endministratora, czyli osobę zarządzającą tą przyszłościową placówką. Będziemy rekrutować operatorów, rozwijać technologie i badać tajemnice planety. A wśród pierwszych dostępnych postaci jest Laevatain, która w wersji 1.0 jest główną, promowaną 6-gwiazdkową operatorką.

    Aha, i jeszcze jedna rzecz. Gra jest dostępna od razu na tak wielu platformach, co jest teraz dość standardem, ale zawsze cieszy. Nie musicie się zastanawiać, czy wersja na telefon będzie gorsza, czy na konsoli zabraknie jakichś funkcji. To ten sam produkt wszędzie. Co więcej, wiemy już, że pierwsze trzy zestawy postaci (czyli te słynne 'bannery’) będą dostępne do końca lutego, więc macie trochę czasu, żeby zdecydować, na kogo polować.

    Czy warto się tym zainteresować? Jeśli lubicie Arknights, to pewnie już to robicie. Ale nawet jeśli nie graliście w oryginał, Endfield wydaje się być stworzone jako osobna przygoda. Dynamiczna walka, budowanie bazy, eksploracja – to elementy, które mogą przyciągnąć fanów RPG akcji w ogóle.

    No i pamiętajcie, styczeń 2026 to wcale nie jest taki słaby miesiąc, jeśli chodzi o premiery. Usunąć ten fragment, gdyż nie ma wiarygodnych dowodów na te premiery w tym terminie. Ale Endfield z pewnością wyróżnia się w tym tłumie swoim skalą i ambicją.

    Co dalej? Czas na testy. Gra jest już w sklepach cyfrowych, więc jeśli macie ochotę na kosmiczną przygodę w znanym, ale jednak nowym świecie, to nie ma na co czekać. A ja jestem ciekaw, jak społeczność przyjmie tę odważną ewolucję serii. Zobaczymy.

    Źródła