Tag: ubisoft

  • Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków: Niesamowite Ceny Na Konsole i PC

    Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków: Niesamowite Ceny Na Konsole i PC

    Jeszcze niedawno fani Gwiezdnych Wojen musieli wyłożyć fortunę, by wcielić się w Kay Vess, najsławniejszą łotrzycę galaktyki. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków, pierwsza pełnoprawna gra z otwartym światem od Ubisoftu osadzona w uniwersum Lucasfilmu, przeżywa prawdziwy wysyp promocji. Na platformach takich jak PS5, Xbox Series X i PC ceny spadły do poziomów, o których w dniu premiery można było tylko pomarzyć.

    Jeśli zawsze chcieliście poczuć smak życia wyjętego spod prawa między wydarzeniami z Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, teraz jest na to idealny moment.

    Okazje w sklepach i serwisach z kluczami

    Promocje na Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków są tak atrakcyjne, że aż trudno uwierzyć, iż mówimy o stosunkowo nowym tytule z 2024 roku. Oferty różnią się w zależności od platformy i sklepu, ale łączy je jedno: bardzo niska cena za pełną grę, często wzbogaconą o DLC.

    Na konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X najlepiej wypadają oferty pudełkowe w dużych sieciach handlowych. Na Allegro wersja na PS5 potrafi kosztować około 123 zł.

    Prawdziwe okazje czekają jednak na graczy PC. Oficjalny Ubisoft Store sprzedaje grę za 69,99 € (około 300 zł), jednak szukający większych oszczędności mogą rozejrzeć się za ofertami w serwisach z kluczami. Na Keysforgames.pl czy Kinguin klucze do wersji Steam znajdziemy w przedziale cenowym 43–65 zł. Tam też dostępny jest osobno Season Pass za około 36–37 zł.

    Co zawierają edycje z DLC?

    Większość promowanych wersji to tak zwane edycje rozszerzone: Limited, Special lub Ultimate. Nie jest to jedynie podstawowa wersja tytułu. Za obniżoną kwotę otrzymujemy kompletny pakiet, który obejmuje:

    • Pełną grę Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków.
    • Season Pass, a w nim dodatki fabularne: „Jabba's Gambit”, „Wild Card” oraz „A Pirate's Fortune”.
    • Różnorodne pakiety kosmetyczne, takie jak „Kessel Runner”, „Hunter's Legacy” czy „Cartel Ronin”.
    • Cyfrowy artbook.

    Dzięki temu gracz od razu zanurza się w rozbudowanej przygodzie bez konieczności późniejszego dokupywania zawartości. Fabuła pozwala nam wcielić się w śmiałą Kay Vess i jej wiernego towarzysza, merkaiańskiego stworka o imieniu Nix. Naszym zadaniem jest przetrwanie w niebezpiecznej galaktyce poprzez balansowanie między interesami potężnych syndykatów przestępczych, takich jak Huttowie czy Pyke’owie, przy jednoczesnym unikaniu Imperium.

    Czy warto skorzystać z okazji?

    Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków w momencie premiery spotkało się z mieszanym odbiorem. Krytycy i gracze chwalili tytuł za wierne oddanie klimatu Gwiezdnych Wojen, bogaty świat oraz ciekawą dynamikę między Kay a Nixem. Jednocześnie grze zarzucano pewną schematyczność zadań, charakterystyczną dla innych produkcji tego studia, oraz zachowawczość w projektowaniu rozgrywki.

    Jednak przy cenie znacznie niższej niż premierowe 290 zł za pełny pakiet, te potencjalne wady stają się mniej istotne. Dla fanów uniwersum to po prostu pozycja obowiązkowa – szansa na samodzielne eksplorowanie planet takich jak Tatooine czy Kijimi i prowadzenie własnego statku, Śmiałka, w otwartej przestrzeni kosmicznej. Dla miłośników gier action-adventure to solidna, kilkudziesięciogodzinna rozrywka w atrakcyjnej oprawie.

    Warto też pamiętać, że Ubisoft udostępnił darmowe demo, które można pobrać na PS5 oraz przez Ubisoft Connect. Oferuje ono do 3 godzin rozgrywki, co jest doskonałym sposobem na przetestowanie gry przed zakupem.

    Podsumowanie

    Obecne promocje na Star Wars Outlaws w Rękach Łotrzyków to jedna z najlepszych okazji, by dołączyć do grona galaktycznych łotrów. Niezależnie od tego, czy wybierzemy wersję pudełkową na konsolę za około 123 zł, czy cyfrowy klucz na PC za około 43 zł, otrzymujemy rozbudowaną przygodę w uniwersum Star Wars za ułamek początkowej ceny. To moment, w którym ryzyko zakupu jest znikome, a potencjalna nagroda – godziny dobrej zabawy w kultowej galaktyce – bardzo duża. Jeśli kiedykolwiek myśleliście o sprawdzeniu tego tytułu, teraz jest na to idealny czas.


    Źródła

  • Czy Renesans The Division 2 Był Jedynie Krótkotrwałym Rozbłyskiem? Analiza Spadku Liczby Graczy

    Czy Renesans The Division 2 Był Jedynie Krótkotrwałym Rozbłyskiem? Analiza Spadku Liczby Graczy

    Wczesne miesiące 2026 roku przyniosły The Division 2 prawdziwe tsunami popularności. Po prezentacji roadmapy rozwoju na 10-lecie serii, gra od Ubisoftu doświadczyła bezprecedensowego wzrostu, bijąc rekordy sprzed lat. Jednak najnowsze dane i obserwacje społeczności sugerują, że ten imponujący renesans może być już przeszłością, a liczba graczy wyraźnie spada. Co stało się z tym nagłym zainteresowaniem i czy gra może utrzymać swoją drugą młodość?

    Od historycznego szczytu do powrotu do normy

    Statystyki były naprawdę imponujące. Po ogłoszeniu szczegółowych planów na 2026 rok, liczba graczy jednocześnie zalogowanych (CCU) na Steamie skoczyła z około 3,5 tysiąca do ponad 18 tysięcy, a według niektórych źródeł przekroczyła nawet 21 tysięcy użytkowników online w tym samym momencie. To wzrost o 400%, a w niektórych ujęciach nawet o 1600% w stosunku do standardowych wartości sprzed zapowiedzi. Podobny trend widać było na Twitchu, gdzie transmisje z gry przyciągały dziesiątki tysięcy widzów.

    Kluczowe zapowiedzi, które wywołały tę gorączkę, to przede wszystkim wprowadzenie funkcji crossplay, nowy dodatek DLC, kolejne tryby rozgrywki oraz większe, bardziej rozbudowane wydarzenia sezonowe. To był właśnie ten zastrzyk nadziei i konkretnych obietnic, na który czekała społeczność. Niestety, świeżość tych zapowiedzi zdaje się już przemijać.

    Dlaczego liczba graczy ponownie spada?

    Według analiz i głosów płynących ze społeczności, głównym powodem ochłodzenia entuzjazmu jest natura cyklu życia treści w grach typu live service. Efekt nowości się wyczerpał, a gracze, którzy wrócili lub dołączyli ze względu na szum medialny, po prostu przeszli do innych tytułów, czekając na faktyczną premierę obiecanych funkcji. Jeden z komentatorów stwierdził wprost, że liczba graczy „zdecydowanie już opadła, ponieważ ekscytacja związana z zapowiedzią DLC zdążyła wyparować”.

    To odsłania szerszy, historyczny problem The Division 2. Gra od dawna boryka się z wyzwaniami w utrzymaniu zaangażowania na dłuższą metę, pomimo bardzo solidnych fundamentów rozgrywki PvE.

    Głębsze problemy strukturalne: PvE vs PvP i zmęczenie grindem

    Aby zrozumieć aktualną sytuację, trzeba spojrzeć na chroniczne bolączki projektu. Jednym z kluczowych problemów jest trwałe napięcie między społecznościami PvE i PvP. Gra nie potrafi w pełni zaspokoić żadnej z tych grup. Gracze szukający głębokiego doświadczenia PvP często odchodzili, rozczarowani balansem i stanem stref Dark Zone. Z kolei decyzje projektowe mające na celu zadowolenie tej grupy niekiedy zniechęcały wiernych fanów PvE.

    Sama Dark Zone, flagowa strefa PvPvE, ma problem z retencją. Gracze skarżą się na momenty, w których giną w sekundę, co zmusza ich do żmudnych powrotów z punktów odrodzenia, a to szybko zniechęca do dalszej zabawy. Do tego dochodzi znane w społeczności „zmęczenie optymalizacją”. Przed większymi aktualizacjami gracze celowo ograniczają aktywność, aby nie farmować ekwipunku, który po zmianach w balansie talentów może stać się bezużyteczny. Tworzy to sztuczne doliny aktywności.

    Perspektywa historyczna i wnioski na przyszłość

    Historia serii The Division pokazuje, że takie cykle nie są niczym nowym. Pierwsza odsłona gry odnotowała spadek liczby graczy o 93–97% od czasu premiery. The Division 2 zdaje się podążać podobną, choć może mniej ekstremalną ścieżką: potężny skok zainteresowania wywołany dużymi zapowiedziami, po którym następuje stopniowy powrót do stanu sprzed wzrostu.

    Czy oznacza to, że renesans był kompletną porażką? Absolutnie nie. Udowodnił on, że gra wciąż ma ogromny potencjał i wierną społeczność, która jest głodna nowości. Roadmapa na 2026 rok wskazała jasny kierunek. Prawdziwym testem nie będzie jednak samo ogłoszenie planów, ale ich realizacja oraz to, czy wprowadzone zmiany – zwłaszcza crossplay, który może połączyć i ożywić wszystkie platformy – będą w stanie trwale rozwiązać fundamentalne problemy z utrzymaniem graczy.

    Obecny spadek liczby użytkowników to raczej przewidywalne uspokojenie po burzy marketingowej niż oznaka agonii. Prawdziwy obraz sytuacji wyłoni się w ciągu najbliższych miesięcy, gdy obiecane funkcje zaczną trafiać do gry. Wtedy okaże się, czy The Division 2 zdoła przekształcić krótkotrwały rozbłysk w stabilny, długoterminowy płomień.

  • The Division 2 Rozbija Wszystkie Rekordy Popularności. Fenomenalny Wzrost Graczy Po Aktualizacji Jubileuszowej

    The Division 2 Rozbija Wszystkie Rekordy Popularności. Fenomenalny Wzrost Graczy Po Aktualizacji Jubileuszowej

    Niewiele gier siedem lat po premierze może pochwalić się nie tylko stabilną społecznością, ale i tak spektakularnym odrodzeniem jak The Division 2. Produkcja Ubisoftu przeżywa właśnie prawdziwe oblężenie, bijąc rekordy liczby graczy jednocześnie zalogowanych na Steamie. To bezprecedensowy wzrost, który każe na nowo spojrzeć na żywotność tytułów typu „games as a service”.

    Historyczny skok i nowy rekord na Steamie

    W miniony weekend na Steamie odnotowano rekordową liczbę 27 482 graczy jednocześnie w The Division 2. To nie jest po prostu dobry wynik – to nowy, absolutny rekord wszech czasów (all-time peak) dla tej gry na platformie Valve. Co czyni go tak niezwykłym? Poprzedni rekord został pobity ze znaczną nawiązką, co pokazuje ogromny skok zainteresowania.

    Perspektywa jest jeszcze ciekawsza, gdy spojrzy się na dane z zaledwie kilku dni wcześniej, które wskazują, że liczba graczy była wtedy znacznie niższa. Oznacza to, że w krótkim czasie społeczność powiększyła się wielokrotnie. Szacuje się również, że w ten sam weekend łączna liczba użytkowników na wszystkich platformach – czyli PC (również przez Ubisoft Connect i Epic Games Store), PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S – była wyjątkowo wysoka.

    Co zainicjowało ten renesans? Jubileusz i przejrzysta droga rozwoju

    Bezpośrednim zapalnikiem tego fenomenu była specjalna transmisja na żywo z okazji 10. rocznicy serii The Division. Ubisoft nie tylko podziękował fanom, ale przede wszystkim przedstawił konkretne powody, by wrócić do gry lub dopiero zacząć swoją przygodę.

    Kluczowe elementy, które przekonały graczy, to:

    • Darmowy dostęp do dodatku Warlords of New York. Do 1–2 kwietnia 2026 roku każdy może bezpłatnie zagrać w kluczowe rozszerzenie, które otwiera drogę do endgame’u.
    • Nowa zawartość. Ubisoft zaprezentował atrakcyjne, wymagające warianty rozgrywki osadzone w Nowym Jorku, które przyciągnęły fanów poszukujących wyzwań.
    • Jasno nakreślona roadmapa na 2026 rok. Gracze dowiedzieli się, że czeka ich pełny, ósmy rok wsparcia (Year 8) z nową sezonową zawartością Rise Up już w kwietniu, a także kolejna ekspansja w Nowym Jorku. Bardzo ważnym sygnałem jest również oficjalne potwierdzenie wprowadzenia funkcji cross-play między platformami.

    Dodatkowo premiera mobilnego spin-offu The Division Resurgence zaplanowana na 31 marca 2026 roku ma stworzyć synergię między różnymi odsłonami uniwersum, przyciągając nowych odbiorców.

    Co to oznacza dla przyszłości gry i strategii Ubisoftu?

    Ten bezprecedensowy wzrost to coś więcej niż chwilowy trend. To wyraźny sygnał, że gracze doceniają długoterminowe zaangażowanie i przejrzystą komunikację. The Division 2 nie ma wyznaczonej „daty ważności” i widać, że Ubisoft zamierza wspierać ten tytuł jeszcze przez lata, co buduje zaufanie społeczności.

    Sukces jubileuszowej aktualizacji pokazuje również, że starsze tytuły typu live-service mają ogromny potencjał do odrodzenia, jeśli wydawca zaoferuje im znaczącą, świeżą zawartość i jasną wizję rozwoju. Dla Ubisoftu to cenna lekcja, że inwestycja w istniejące, „dojrzałe” gry może przynieść wymierne korzyści – ożywia bazę użytkowników, poprawia wizerunek marki i stanowi doskonały fundament pod kolejne projekty, takie jak zapowiedziane The Division 3.

    Fenomen The Division 2 udowadnia, że w erze cyfrowej dystrybucji i ciągłych aktualizacji wiek gry nie musi być jej wadą. Czasem staje się największą siłą, zwłaszcza gdy stoją za nią lata rozwoju, lojalna społeczność i wydawca, który nie boi się ogłosić planów na kolejne lata.

  • Assassin’s Creed Hexe I Invictus: Jak Ubisoft Kreśli Najmroczniejszą Przyszłość Serii

    Assassin’s Creed Hexe I Invictus: Jak Ubisoft Kreśli Najmroczniejszą Przyszłość Serii

    Ubisoft zdradził nowe, choć wciąż oszczędne szczegóły na temat dwóch najbardziej tajemniczych projektów ze swojego flagowego uniwersum. Assassin’s Creed Hexe ma być doświadczeniem radykalnie różnym od wszystkiego, co widzieliśmy w serii do tej pory, podczas gdy Assassin’s Creed Invictus wskrzesza ideę gry wieloosobowej w nowej formie. Obie zapowiedzi pokazują, że wydawca chce eksperymentować z konwencjami, jednocześnie zgłębiając różne zakątki historii.

    Hexe: Powrót do mrocznych korzeni i skoncentrowanej narracji

    Nowy szef kreatywny serii, Jean Guesdon, potwierdził, że Assassin’s Creed Hexe jest projektem o zupełnie innym klimacie. To właśnie on nadaje ton całemu przedsięwzięciu, które ma zaoferować „wyjątkowe, znacznie mroczniejsze doświadczenie narracyjne”. Akcja gry ma rozgrywać się w XVII wieku na terenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego, w samym środku fali procesów i polowań na czarownice.

    Bezpośrednio potwierdza to wcześniejsze plotki o tematyce związanej z magią i okultyzmem. Choć Ubisoft wciąż pozostaje powściągliwy w ujawnianiu detali, sama lokalizacja i okres historyczny obiecują niezwykle ponurą i napiętą atmosferę. To świat przesądów, lęku i przemocy, który idealnie nadaje się na tło konfliktu między ukrytymi zakonami.

    Ambitna wizja wymagająca czasu

    Najważniejszym komunikatem od twórców jest jednak fakt, że gra wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju. Guesdon przyznaje, że studio potrzebuje czasu, aby zrealizować ambitną wizję projektu. Oznacza to, że fani nie powinni spodziewać się lawiny nowych materiałów w najbliższych miesiącach.

    „Przez jakiś czas będziemy milczeć na temat szczegółów, ale z ogromną radością obserwujemy entuzjazm społeczności i nie możemy się doczekać, aż pokażemy więcej” – mówi Guesdon. Ta cierpliwość sugeruje, że Hexe nie jest tylko kolejnym, rutynowym projektem, ale świadomą artystycznie produkcją, która ma zmienić sposób postrzegania całej serii.

    Co ciekawe, zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami, gra może odejść od gigantycznych, pustych otwartych światów na rzecz bardziej skoncentrowanej, liniowej struktury z częściowo otwartymi strefami. Ma to służyć przede wszystkim sile narracji i budowaniu klimatu, co idealnie współgra z mroczną tematyką.

    Invictus: Wieloosobowe odrodzenie pod wpływem For Honor

    Drugim kluczowym ogłoszeniem jest Assassin’s Creed Invictus. To projekt całkowicie poświęcony rozgrywce wieloosobowej PvP (player versus player), nad którym pracuje zespół Ubisoft Montreal. W jego skład wchodzą weterani odpowiedzialni wcześniej za rozwój For Honor.

    To bardzo znacząca informacja. For Honor słynie z unikalnego systemu walki, który wymaga precyzji, timingu i czytania zamiarów przeciwnika. Sugeruje to, że Invictus może odejść od prostych, zręcznościowych potyczek na rzecz bardziej taktycznych i wymagających umiejętności pojedynków między skrytobójcami (a może i templariuszami?).

    Koniec z plotkami o Fall Guys

    Guesdon zdementował również krążące po sieci spekulacje. Według nich Invictus miałoby przypominać imprezowe, chaotyczne produkcje pokroju Fall Guys. Szef kreatywny serii stanowczo zaznacza, że nie wszystkie plotki są zgodne z rzeczywistością, choć nie ujawnia jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądała rozgrywka.

    Jasne jest natomiast, że będzie to „nowe podejście do trybu wieloosobowego w ramach serii”. Ubisoft planuje również wcześniej zaangażować społeczność w rozwój gry, co najprawdopodobniej oznacza organizację zamkniętych lub otwartych testów alfa i beta. To rozsądny ruch, biorąc pod uwagę, że wieloosobowe aspekty wcześniejszych odsłon (jak w Unity czy Brotherhood) miały zarówno zagorzałych fanów, jak i krytyków.

    Szerszy plan: Uniwersum Assassin’s Creed się rozrasta

    Ogłoszenia dotyczące Hexe i Invictus są częścią większej układanki. Ubisoft potwierdził, że w produkcji znajduje się kilka innych projektów z uniwersum. Jednym z nich jest mobilne Assassin’s Creed Jade, osadzone w starożytnych Chinach.

    Ważną informacją jest też deklaracja, że studio rozważa ponowne wprowadzenie trybu kooperacji w przyszłych odsłonach. Przyznano, że jeden z wcześniejszych projektów co-op został porzucony, ale zdobyte przy nim doświadczenia mają posłużyć do stworzenia lepszego, bardziej dopracowanego systemu współpracy w przyszłości. To dobra wiadomość dla fanów, którzy ciepło wspominali wspólne wykonywanie zleceń w Assassin’s Creed Unity.

    Shadows przechodzi do historii

    Ubisoft przypomniał również o Assassin’s Creed Shadows, którego premiera odbyła się w marcu 2025 roku. Zbliżająca się pierwsza rocznica oznacza dla tej japońskiej przygody przejście do ostatniego etapu oficjalnego wsparcia. Aktualizacje będą się jeszcze pojawiać, ale rzadziej i na mniejszą skalę, ponieważ zespoły deweloperskie coraz mocniej skupiają się na nowych projektach, takich jak właśnie Hexe czy Invictus.

    Podsumowanie: Różnorodność jako klucz do przyszłości

    Najnowsze doniesienia pokazują jasno, że Ubisoft traktuje markę Assassin’s Creed nie jako jednolitą serię, ale jako bogate uniwersum, które może pomieścić różnorodne gatunki i style.

    Z jednej strony mamy Assassin’s Creed Hexe – projekt, który zapowiada się na artystyczny, mroczny eksperyment, będący powrotem do korzeni narracyjnych przy jednoczesnym odważnym wejściu w tematykę nadprzyrodzoną. To gra, która ma zaskoczyć i zanurzyć gracza w unikalnej atmosferze.

    Z drugiej strony jest Assassin’s Creed Invictus – produkcja nastawiona na multiplayer, która ma odświeżyć ten aspekt rozgrywki, czerpiąc z doświadczeń zespołu znanego z udanego For Honor. To bardziej ryzykowny biznesowo ruch, ale mogący zbudować długoterminową, zaangażowaną społeczność.

    Obie gry, choć tak różne, mają wspólny cel: poszerzyć horyzonty serii i udowodnić, że uniwersum Assassin’s Creed wciąż ma do opowiedzenia dziesiątki nowych historii. Czas pokaże, czy ta strategia różnorodności się sprawdzi, ale jedno jest pewne – najbliższe lata w świecie Asasynów i Templariuszy zapowiadają się nieprzewidywalnie i niezwykle ciekawie.

  • Mobilne The Division z Datą Premiary. Zagramy Jeszcze w Tym Miesiącu

    Mobilne The Division z Datą Premiary. Zagramy Jeszcze w Tym Miesiącu

    Właśnie otrzymaliśmy długo wyczekiwaną informację, która ucieszy wszystkich fanów postapokaliptycznych klimatów. Po latach testów, zapowiedzi i spekulacji, Ubisoft oficjalnie ujawnił datę premiery mobilnej odsłony swojej kultowej serii. Tom Clancy’s The Division: Resurgence zadebiutuje na naszych smartfonach już 31 marca 2026 roku.

    Dokładnie 3 marca, podczas uroczystości z okazji dziesiątej rocznicy premiery pierwszego The Division, studia Ubisoft zaprezentowały finalny termin premiery gry mobilnej. Produkcja będzie dostępna jednocześnie na urządzenia z systemami iOS i Android, a jej model biznesowy opiera się na formule free-to-play. Dla graczy oznacza to, że do świata będą mogli wejść bez żadnej opłaty wstępnej, co z pewnością otworzy go na ogromną publiczność.

    Czym Jest The Division: Resurgence?

    Nie jest to zwykły port czy okrojona wersja znanych z PC i konsol tytułów. The Division: Resurgence to pełnoprawna, samodzielna gra typu trzecioosobowy RPG akcji, stworzona od podstaw z myślą o urządzeniach mobilnych. Akcja, podobnie jak w oryginale, toczy się w postapokaliptycznym Nowym Jorku, który padł ofiarą śmiertelnego wirusa rozpowszechnionego podczas Czarnego Piątku. Gracz ponownie wciela się w agenta Strategic Homeland Division (SHD), którego misją jest przywrócenie porządku i ocalenie tego, co zostało z cywilizacji.

    Kluczową obietnicą twórców jest wierne przeniesienie charakterystycznego, mrocznego klimatu i rozległej, tętniącej życiem (a raczej jego brakiem) struktury świata. Gra ma oferować otwartą mapę w skali MMO, co na platformie mobilnej brzmi niezwykle ambitnie. Będziemy mogli swobodnie eksplorować ikoniczne dzielnice Nowego Jorku, nawiązywać interakcje z innymi graczami i stawiać czoła zagrożeniom czyhającym w ruinach miasta.

    Rozgrywka Dopasowana do Smartfona

    Największym wyzwaniem przy przenoszeniu tak złożonej gry na urządzenia dotykowe zawsze jest sterowanie. Ubisoft zapewnia, że poświęcił temu aspektowi mnóstwo uwagi. Gracze będą mieli do wyboru dwa główne tryby kontroli: intuicyjny interfejs dotykowy, zaprojektowany specjalnie na potrzeby Resurgence, oraz wsparcie dla zewnętrznych kontrolerów Bluetooth. Ta druga opcja z pewnością ucieszy tych, którzy preferują tradycyjne, fizyczne przyciski, zwłaszcza podczas intensywnych potyczek.

    Sam rdzeń rozgrywki pozostaje wierny dziedzictwu serii. Obejmuje taktyczne używanie osłon, budowanie postaci poprzez rozwój umiejętności i zdobywanie lepszego ekwipunku, a także współpracę z innymi graczami. Walka ma być satysfakcjonująca i wymagająca strategicznego myślenia, a nie tylko bezmyślnego tapnięcia w ekran.

    Bogactwo Trybów Gry

    Bogactwo Trybów Gry

    Jedną z najsilniejszych stron The Division: Resurgence ma być różnorodność sposobów na spędzenie czasu w grze. Twórcy przygotowali zarówno rozbudowane treści dla samotnych wilków, jak i emocjonujące tryby dla miłośników rywalizacji.

    Dla graczy PvE przygotowano:

    • Kampanię fabularną, która poprowadzi nas przez główne wątki historii upadku Nowego Jorku.
    • Różnorodne zadania kooperacyjne, które można wykonywać w drużynie ze znajomymi lub innymi agentami spotkanymi w świecie gry.

    Miłośnicy konkurencji nie będą zawiedzeni, ponieważ w grze znajdą się flagowe tryby PvP znane z poprzednich odsłon:

    • Dark Zone (Strefa Mroku): To hybrydowy tryb PvPvE, w którym zasady się kończą. Gracze współpracują, by pokonać silnych przeciwników sterowanych przez AI i zdobyć rzadki łup, ale w każdej chwili mogą się zdradzić i zaatakować innych agentów, by zabrać im zdobycze. Napięcie i niepewność są tu gwarantowane.
    • Conflict: To czyste, usystematyzowane starcia PvP w trybach takich jak Skirmish (potyczka) czy Domination (opanowanie punktów).

    Długa Droga do Premiery i Program Przedrejestracji

    Długa Droga do Premiery i Program Przedrejestracji

    The Division: Resurgence nie pojawiło się znikąd. Projekt został pierwotnie ujawniony już w kwietniu 2023 roku, a od tamtej pory przeszedł długi i skomplikowany proces rozwoju. Grę testowano w ramach zamkniętych beta, które rozpoczęły się we wrześniu 2025 roku, a później w regionalnych testach w USA i Brazylii pod koniec tego samego roku. W listopadzie 2025 studio ogłosiło uruchomienie programu Resurgence Insider Program, mającego na celu ścisłą współpracę ze społecznością graczy w finalnej fazie dopracowywania tytułu.

    Teraz, gdy data jest już pewna, gracze mogą się oficjalnie przedrejestrować. Proces ten jest dostępny poprzez oficjalną stronę gry oraz sklepy Google Play i App Store. Przedrejestracja nie tylko daje powiadomienie o premierze, ale też gwarantuje wyjątkowe nagrody za darmo. Każdy, kto się zarejestruje i ustawi automatyczne pobieranie, w dniu premiery otrzyma ekskluzywnego skina do broni Pure Gold oraz skórkę postaci NYC Firefighter.

    Co ciekawe, Ubisoft przygotował też bonus dla weteranów serii. Jeśli w dniu premiery Resurgence zalogujemy się na to samo konto Ubisoft Connect, na którym mamy The Division 2, otrzymamy dodatkowe, specjalne przedmioty, łączące obie przygody.

    Co Dalej z Marką The Division?

    Ogłoszenie daty premiery mobilnej gry to tylko jeden z elementów większej układanki, którą Ubisoft układa wokół swojej marki. Niedawno światło dzienne ujrzało The Division: Definitive Edition, które spotkało się z dość mieszanym przyjęciem fanów. W tle cały czas rozwija się też projekt The Division 3, o którym sami twórcy mówią, że ma być "prawdziwym potworem". Wygląda na to, że pomimo dekady na rynku, uniwersum The Division ma się dobrze i szykuje się na kolejne lata, oferując doświadczenia na wszystkich możliwych platformach.

    Podsumowanie

    • The Division: Resurgence staje się jedną z najbardziej wyczekiwanych premier mobilnych 2026 roku. Oficjalna data 31 marca kończy okres niepewności i daje graczom konkretny cel. Ambitne założenia – od wiernego przeniesienia świata MMO, przez różnorodne tryby gry PvE i PvP, po dopracowane sterowanie – brzmią imponująco. Teraz wszystko zależy od finalnego wykonania.

    Jeśli Ubisoftowi uda się dostarczyć pełnoprawne doświadczenie The Division w kieszeni, bez uszczerbku dla jakości i głębi rozgrywki, może to być przełomowy tytuł na rynku gier mobilnych. Przedrejestracje są już otwarte, a premiera gry wyznaczona jest na ostatni dzień marca 2026 roku.

  • Ubisoft zrezygnował z kilku dużych projektów. Znamy pełną listę anulowanych gier

    Ubisoft zrezygnował z kilku dużych projektów. Znamy pełną listę anulowanych gier

    W branży gier nie ma chyba słowa bardziej rozczarowującego dla fanów niż 'anulowane'. Ubisoft właśnie oficjalnie potwierdził, że sześć projektów nie ujrzy światła dziennego. Ta decyzja jest częścią większej reorganizacji studia, które teraz skupia się na pięciu tzw. Creative Houses. A na tej liście są prawdziwe perełki, o których wielu graczy marzyło od lat.

    Oficjalna lista sześciu ofiar

    Najbardziej bolesnym punktem jest chyba remake Prince of Persia: Piaski Czasu. Projekt zapowiedziano już w 2020 roku, ale przez lata zmagał się z problemami rozwojowymi i ciągłymi opóźnieniami. W końcu Ubisoft podjął decyzję o definitywnym zamknięciu prac.

    Lista oficjalnie anulowanych tytułów obejmuje:

    • Prince of Persia: Piaski Czasu Remake
    • jeden nieujawniony tytuł mobilny
    • cztery inne nieujawnione projekty (w tym trzy nowe marki)

    Ubisoft podkreślił, że anulowane projekty nie spełniały standardów jakościowych firmy.

    Nie tylko oficjalne anulowania

    Teraz dochodzą do tego informacje z przecieku, który pojawił się na Reddicie. Użytkownik opublikował tam listę aż 25 tytułów anulowanych przez Ubisoft od 2018 roku. To pokazuje skalę zmian i cięć, jakie zaszły w studiu na przestrzeni ostatnich lat.

    Wśród tych wcześniejszych skasowań znajdują się dwie kolejne części Assassin's Creed. Mowa o Project League, czyli kooperacyjnej odsłonie serii, oraz Project Scarlet. Ta druga miała przenosić graczy w realia… no właśnie, tego nigdy się nie dowiemy. Przeciek sugeruje, że te projekty zostały zamknięte już jakiś czas temu, niezależnie od obecnej reorganizacji.

    Warto dodać, że Ubisoft nie rezygnuje całkowicie z remake'ów. Wciąż w produkcji pozostaje remake Assassin's Creed 4: Black Flag, choć jego premiera została przesunięta. Według doniesień firma nie planuje większych ogłoszeń w tej sprawie aż do połowy 2026 roku.

    Dlaczego tak się dzieje?

    Wszystko wskazuje na to, że Ubisoft przechodzi przez głęboką transformację. Przejście na model pięciu Creative Houses ma uprościć strukturę i zwiększyć efektywność. Każdy z tych segmentów (np. shootery, fantasy, gry live-service) ma niezależne kierownictwo i wsparcie sieci kreatywnej oraz usług centralnych. Skupienie się na mniejszej liczbie, ale silniejszych marek wydaje się logicznym ruchem w obecnych warunkach rynkowych.

    Z drugiej strony, dla graczy to zawsze smutna wiadomość. Szczególnie gdy patrzy się na tytuły takie jak remake Piasków Czasu, na który wielu czekało z nostalgią. Albo nowe pomysły w ramach Assassin's Creed, które mogły odświeżyć formułę.

    Dzielimy się z Wami tą informacją bezpośrednio. Podjęliśmy trudną decyzję o wstrzymaniu pracy nad grą Prince of Persia: The Sands of Time Remake… – napisał Ubisoft w komunikacie do fanów.

    Oczywiście, nie wszystkie pomysły zasługują na realizację. Czasem lepiej anulować projekt na wczesnym etapie niż wydać niedopracowaną grę. Ale kiedy lista skasowań się wydłuża, a fani tracą kolejne wyczekiwane tytuły, zaczyna się zastanawiać nad kierunkiem, w którym podąża studio.

    Co dalej z Ubisoft?

    Mimo tych cięć, firma zapowiada dalsze inwestycje w swoje flagowe marki. Assassin's Creed, Far Cry, Rainbow Six – te serie mają pozostać fundamentami portfolio. Chodzi raczej o większą selektywność w tym, które konkretne projekty w ramach tych marek otrzymują zielone światło.

    Dla graczy pozostaje obserwować, jak ta nowa strategia przełoży się na jakość przyszłych premier. Mniej projektów może oznaczać większą uwagę dla każdego z nich. Ale może też oznaczać mniejszą różnorodność i odwagę w eksperymentowaniu. Czas pokaże, czy ta 'wielka czystka' okaże się dla Ubisoftu zbawieniem, czy może kolejnym problematycznym rozdziałem.

    Na razie fani Prince of Persia mogą tylko westchnąć. I może popatrzeć w stronę nowej odsłony serii, która niedawno się pojawiła, licząc że tamta nie podzieli losu remake'u.

    Źródła