Tag: marathon

  • Bungie przez dekady: od Halo do Marathon – 10 gier, które zdefiniowały legendę studia

    Bungie przez dekady: od Halo do Marathon – 10 gier, które zdefiniowały legendę studia

    Od kultowej strzelanki na Macintosha po nadchodzący extraction shooter, historia Bungie to opowieść o kluczowych momentach w branży gier. Studio, które zaczynało od niszowych projektów, na zawsze zmieniło sposób, w jaki postrzegamy strzelanki na konsolach dzięki Halo oraz długowieczności Destiny. Przez 34 lata istnienia Bungie stworzyło około 17 gier, ale to dziesięć z nich szczególnie zapisało się w pamięci graczy.

    Kluczowe fakty

    • Halo: Combat Evolved z 2001 roku stało się system-sellerem pierwszego Xboxa, sprzedając się w milionach egzemplarzy i zmieniając podejście do FPS-ów na konsolach.
    • Nowy Marathon, zapowiedziany jako extraction shooter, ma swoją premierę planowaną na 2026 rok i skupia się na drużynowej rozgrywce z różnorodnymi bohaterami.
    • Destiny 2 jest obecnie kluczowym tytułem studia, oferując model free-to-start z rozbudowanymi, płatnymi dodatkami oraz usługową formę, którą Bungie rozwija po odejściu od marki Halo.

    Halo: Combat Evolved – narodziny system-sellera

    W 2001 roku wszystko się zmieniło. Halo: Combat Evolved nie była tylko dobrą grą – to był fenomen, który przyczynił się do sukcesu pierwszego Xboxa. Gra przeniosła epicką skalę i precyzyjną rozgrywkę znaną z pecetów na kontroler. Postacie Master Chief i Cortana oraz walka z Przymierzem stały się częścią popkultury. Port na PC w 2003 roku tylko umocnił legendę. To był fundament, na którym Bungie zbudowało swoją potęgę i reputację w narracji FPS.

    Trylogia, która podbiła świat

    Sukces pierwszej części był nie do zatrzymania. Halo 2 udoskonaliło formułę, wprowadzając do historii perspektywę Arbitera i kładąc duży nacisk na wieloosobową rozgrywkę online, która na Xbox Live stała się fenomenem społecznym. Halo 3 w 2007 roku było kulturalnym wydarzeniem, zamykając trylogię z rozmachem godnym blockbustera. Ta epoka utrwaliła Bungie jako studio potrafiące łączyć filmową kampanię z głębokim i konkurencyjnym multiplayerem.

    Ostatnie akordy i eksperymenty w uniwersum

    Ostatnie akordy i eksperymenty w uniwersum
    Źródło: images.gram.pl

    Po zakończeniu kontraktu z Microsoftem i przed odejściem od franczyzy Halo, Bungie stworzyło jeszcze dwie istotne odsłony. Halo 3: ODST zaskoczyło bardziej kameralnym, mrocznym klimatem, gdzie gracz wcielał się w zwykłego żołnierza elitarnej jednostki. To była odświeżająca zmiana perspektywy. Halo: Reach w 2010 roku było natomiast emocjonalnym pożegnaniem. Jako prequel trylogii, opowiadało historię upadku planety Reach, domykając erę Bungie w tym uniwersum.

    Nowa era: Destiny i model gry usługowej

    Po rozstaniu z Microsoftem, Bungie stanęło przed dużym wyzwaniem. Odpowiedzią było Destiny w 2014 roku. Gra połączyła strzelaninę FPS z elementami MMO i lootem, tworząc nowy gatunek – shared-world shooter. Początki były burzliwe, ale fundament był mocny. Kontynuacja, Destiny 2, stała się tym, czym studio planowało od początku: żywą, rozwijaną platformą. Dziś, w modelu free-to-start z regularnymi, płatnymi sezonami i dodatkami, to wciąż jeden z najważniejszych tytułów na rynku.

    Powrót do korzeni: nowy Marathon

    Powrót do korzeni: nowy Marathon
    Źródło: images.gram.pl

    Największą obecnie niewiadomą, ale i nadzieją studia, jest Marathon. To nie jest remake klasyka z lat 90., ale całkowicie nowa wizja – reimagining extraction shooter osadzony w uniwersum Marathon. Bungie zdecydowało się na modny gatunek extraction shooterów. Gra ma skupiać się na drużynowej rozgrywce przez zespoły tak zwanych runnerów, z unikalnymi umiejętnościami. Planowana premiera na 2026 rok wskazuje, że studio wierzy w ten projekt jako w swój kolejny wielki hit.

    Kultowe klasyki: Myth i Oni

    Zanim powstało Halo, Bungie budowało swoją markę innymi, świetnymi grami. Dwie pierwsze części Myth to taktyczne RTS-y bez gospodarki, skoncentrowane na walce, które zdobyły ogromny szacunek krytyków. Z kolei Oni to unikalne połączenie strzelanki trzeciej osoby z głębokim systemem walki wręcz, inspirowanym anime. Choć nie odniosły takiego komercyjnego sukcesu, dziś są cenione jako ambitne i innowacyjne projekty, które pokazały wszechstronność studia.

    Dziedzictwo, które inspiruje

    Od Marathon z 1994 roku po nadchodzącą reimaginację tej serii – Bungie przeszło niesamowitą drogę. Studio udowodniło, że potrafi nie tylko zdefiniować gatunek, ale także go przebranżowić, jak w przypadku przejścia od liniowych kampanii Halo do stale ewoluujących światów Destiny. Każda z tych dziesięciu gier to kamień milowy, nie tylko dla samego twórcy, ale często dla całej branży. Teraz wszystkie oczy skierowane są na przyszły Marathon, który ma napisać kolejny rozdział w tej imponującej historii.


    Źródła

  • Marathon Bungie pod ostrzałem recenzentów. Co poszło nie tak z głośnym extraction shooterem?

    Marathon Bungie pod ostrzałem recenzentów. Co poszło nie tak z głośnym extraction shooterem?

    Premiera Marathon, nowej strzelanki studia Bungie, miała być jednym z najważniejszych wydarzeń roku w świecie gier. Zamiast tego produkcja już w pierwszym tygodniu po debiucie 5 marca 2026 roku znalazła się w ogniu krytyki i padła ofiarą masowego review bombingu na platformie Metacritic. Choć część społeczności chwali grę, fala skrajnie negatywnych ocen rzuca cień na długo wyczekiwany powrót legendarnej marki.

    Fala krytyki na Metacritic i jej przyczyny

    Sekcja ocen użytkowników dla Marathon na Metacritic szybko stała się polem bitwy. Gracze masowo wystawiali skrajnie niskie noty, co diametralnie kontrastuje z pozytywnymi głosami słyszalnymi w innych miejscach. To klasyczny przykład review bombingu, gdzie emocje i konkretne zarzuty mieszają się, tworząc mało wiarygodny obraz.

    Głównym powodem frustracji części graczy jest wysoki poziom trudności, skierowany wyraźnie do doświadczonych odbiorców. Marathon nie jest łaskawy dla niedzielnych graczy – szybki czas do zabicia (TTK) oraz inteligentne, agresywne boty UESC potrafią szybko zniechęcić nowicjuszy. Do tego dochodzą techniczne bolączki: krytykowany, przeładowany interfejs, brak trybu 120 Hz oraz drobne, ale irytujące problemy z wydajnością.

    Szczególną niechęć wzbudziła też strategia PR Bungie w okresie przedpremierowym. Studio poprosiło recenzentów o wstrzymanie publikacji tekstów do czasu, aż w grze pojawi się pełna, planowana na marzec zawartość. Dla części społeczności był to sygnał, że twórcy nie są pewni swojego produktu i chcą kontrolować narrację.

    Rozłam: Steam vs. Metacritic

    Choć sytuacja na Metacritic wygląda katastrofalnie, obraz jest dużo bardziej złożony. Na platformie Steam oceny graczy są nadzwyczaj pozytywne i przekraczają 84%. Pokazuje to głęboki podział w społeczności.

    Zwolennicy gry chwalą charakterystyczny dla Bungie, znany z serii Destiny, płynny i satysfakcjonujący gunplay. Doceniają też unikalny klimat sci-fi, styl graficzny oraz świeże – jak na główny nurt – podejście do formuły extraction shootera. Dla nich Marathon to gra skrojona pod określonego, wymagającego odbiorcę, a nie produkt masowy. Recenzje branżowe często podkreślają właśnie te mocne strony, podczas gdy główna fala krytyki dotycząca trudności pochodzi od szerszej publiczności.

    Wyzwania długoterminowe i kontekst live-service

    Wyniki sprzedaży i liczba graczy nie napawają optymizmem. W dniu premiery liczba użytkowników była wyraźnie niższa niż podczas darmowych testów „Server Slam”, kiedy to przekraczała 143 tysiące. Spadek stał się widoczny po przejściu na model płatny (39,99 USD).

    Marathon od początku nosił brzemię bycia kolejną grą-usługą (live-service) od Bungie – studia, które w ostatnich latach borykało się z krytyką za sposób zarządzania Destiny 2. Przed premierą krążyły obawy, czy tytuł podzieli los takich porażek jak Concord od Sony czy Highguard. Te obawy zdają się częściowo potwierdzać.

    Miesiąc po premierze Bungie musiało też wydać oficjalny komunikat dotyczący bezpieczeństwa, przyznając, że walka z cheaterami to „niekończący się cykl”. W trybie rankingowym pojawiły się również doniesienia o problemach ze stream snipingiem.

    Podsumowanie: Czy Marathon ma przyszłość?

    Marathon stanął przed niemal niemożliwym wyzwaniem. Z jednej strony musi zadowolić wierną, ale wymagającą społeczność Bungie, oczekującą najwyższej jakości rozgrywki. Z drugiej – przebić się do szerszego grona na przesyconym rynku extraction shooterów, które nie są gatunkiem mainstreamowym.

    • Piętno review bombingu może utrzymywać się jeszcze długo*, utrudniając pozyskanie nowych graczy. Sukces gry zależy teraz od tego, jak Bungie zareaguje na konstruktywną krytykę dotyczącą trudności i interfejsu oraz czy uda im się konsekwentnie rozwijać świat gry, zatrzymując przy sobie rdzennych fanów.

    Marathon nie jest złym tytułem – to gra niszowa i wymagająca, która natrafiła na silny opór społeczny wobec strategii wielkich studiów. Jego dalszy los to nie tylko kwestia poprawek, ale także próba przezwyciężenia negatywnej aury, jaka go otoczyła.


    Źródła

  • Legenda Fortnite zrezygnowała z Marathon po godzinie gry. AI go przerosło

    Legenda Fortnite zrezygnowała z Marathon po godzinie gry. AI go przerosło

    Nawet największe gwiazdy gamingu mają swój limit frustracji. Tyler „Ninja” Blevins, ikona streamingu i człowiek, który wyniósł Fortnite na szczyty popularności, doświadczył tego na własnej skórze. Jego powrót do nowego extraction shootera od Bungie, Marathon, był wyjątkowo krótki i burzliwy – zakończył się po zaledwie godzinie, a bezpośrednią przyczyną okazali się przeciwnicy sterowani przez sztuczną inteligencję, którzy postawili zbyt wysokie wymagania.

    Incydent, który szybko obiegł sieć, rzuca ciekawe światło na kluczową filozofię projektową Marathon i pokazuje, że nie każda legenda battle royale czuje się komfortowo w surowym, taktycznym świecie looter shooterów.

    Rage quit na żywo: Jak dowódca UESC „rozmiótł” Ninję

    Cała sytuacja została uchwycona podczas streamu na żywo. Ninja, po wyeliminowaniu innego gracza korzystającego z pancerza Assassin Shell, podszedł do zdobytych łupów. Wtedy właśnie do pomieszczenia wkroczył potężny, sterowany przez AI dowódca frakcji UESC. Konfrontacja trwała zaledwie kilka sekund. Bot błyskawicznie zareagował, zadał ogromne obrażenia i pokonał streamera, nie dając mu praktycznie żadnych szans na reakcję czy ucieczkę.

    Widzowie mogli zaobserwować narastającą frustrację Ninjy. Po tej szybkiej i miażdżącej porażce streamer bez słowa wyjaśnienia zamknął klienta gry. Jego ostatnie słowa, mamrotane pod nosem, brzmiały: „zabierzcie mnie stąd, bracie”. Następnie zakończył transmisję z Marathon, odcinając się od tytułu, który najwyraźniej nie przypadł mu do gustu. To klasyczny przykład rage quitu, ale w wykonaniu jednego z najbardziej rozpoznawalnych graczy na świecie, co natychmiast przykuło uwagę społeczności.

    Nie tylko Ninja: Filozofia trudnej SI w Marathon

    Ta pojedyncza scena doskonale ilustruje coś, co od początku jest wizytówką Marathon – fundamentalne podejście do przeciwników kontrolowanych przez komputer. W przeciwieństwie do wielu innych gier z gatunku, gdzie boty pełnią rolę tarcz strzelniczych lub tła (jak chociażby w Call of Duty: Warzone), w tytule Bungie sztuczna inteligencja to pełnoprawny, śmiertelnie niebezpieczny uczestnik rozgrywki.

    Boty w Marathon cechuje zaawansowana percepcja. Potrafią wypatrzeć gracza z dużej odległości, szybko otworzyć celny ogień i prowadzić zorganizowane poszukiwania. To nie są bezmyślnie biegające cele. Co istotne, ich obecność ma realny wpływ na dynamikę meczów. Każda walka z AI generuje hałas, który może zaalarmować pobliskie drużyny graczy, co natychmiast zaostrza napięcie i przekształca potyczkę PvE w chaotyczne, trójstronne starcie PvPvE.

    Dla kogoś takiego jak Ninja, przyzwyczajonego do specyficznego, dynamicznego tempa Fortnite, gdzie ruch i budowanie są kluczowe, takie metodyczne i surowe podejście może być szokiem. W Marathon nie wystarczy mieć dobry refleks. Trzeba planować, oszczędzać amunicję, rozważnie wybierać starcia i zawsze mieć plan ucieczki. Tu SI nie wybacza błędów.

    Kontekst osobisty: Miłość do ARC Raiders i niechęć do Marathon

    Kontekst osobisty: Miłość do ARC Raiders i niechęć do Marathon

    Fani obserwujący Ninję od dłuższego czasu nie są szczególnie zaskoczeni jego reakcją. Od października 2025 roku streamer jest zafascynowany innym extraction shooterem – ARC Raiders od Embark Studios. Choć obie gry operują w podobnej konwencji, ich wykonanie i feeling są zasadniczo różne.

    Ninja wielokrotnie w ostatnich tygodniach przyznawał, że „nie znosi” Marathon i gra w niego niechętnie, często pod presją widzów lub z ciekawości. Stream, który zakończył się rage quitem, był zaledwie trzecim razem, kiedy publicznie siadał do tej produkcji (wcześniej brał udział w testach server slam). Każda z tych sesji kończyła się dość szybko podobnym rozczarowaniem, po którym streamer wracał do bardziej przyjaznego mu świata ARC Raiders.

    To pokazuje, jak bardzo osobiste preferencje i przyzwyczajenia wpływają na odbiór gry. Marathon, zamiast być kolejną platformą dla popisów zręcznościowych, okazał się tytułem, który wymusza na graczu dostosowanie się do jego surowych zasad. Dla jednych to zaleta budująca głębię i napięcie, dla innych – jak widać – źródło frustracji.

    Dla kogo jest Marathon? Próba redefinicji gatunku

    Dla kogo jest Marathon? Próba redefinicji gatunku

    Wydarzenie z Ninją to doskonały punkt wyjścia do dyskusji o grupie docelowej Marathon. Bungie wyraźnie stawia na doświadczenie skupione na napięciu, konsekwencjach każdej akcji i współpracy. To gra, w której pojedynczy, sterowany przez AI przeciwnik może być większym zagrożeniem niż niedoświadczony gracz.

    Taka filozofia stawia tę produkcję w opozycji do bardziej przystępnych, masowych tytułów z elementami PvE. Marathon nie chce być łatwy. Chce być wymagający i satysfakcjonujący dla tych, którzy zaakceptują jego zasady. Porażka jest tu częścią pętli rozgrywki, a nauka na błędach – absolutną koniecznością.

    Sukces lub porażka tego podejścia okaże się z czasem. Rynek extraction shooterów jest coraz bardziej zatłoczony, a gracze mają różne oczekiwania. Jedni szukają właśnie takiego mrocznego, nieprzebaczającego świata science fiction na Tau Ceti IV, pełnego rywalizujących biegaczy i wrogich sił UESC. Inni wolą nieco lżejszą formułę.

    Podsumowanie: Różnorodność gustów w świecie gamingowym

    Historia Ninjy i Marathon to więcej niż tylko anegdota o impulsywnym wyłączeniu gry. To krótkie studium przypadku pokazujące, jak różne mogą być filozofie projektowe w ramach jednego gatunku i jak odmiennie reagują na nie gracze o różnych doświadczeniach i preferencjach.

    Fakt, że legendarny streamer porzucił grę po godzinie, nie jest wyrokiem dla Marathon. Jest za to jasnym sygnałem, dla kogo ta produkcja jest przeznaczona. Bungie konsekwentnie buduje doświadczenie dla specyficznej grupy odbiorców, którzy cenią strategiczną głębię, autentyczne zagrożenie ze strony SI i wysoką stawkę każdej wyprawy po łupy.

    • Marathon jest dostępny na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. I choć nie zdobył serca Ninjy, z pewnością znajdzie swoje grono oddanych fanów, którzy w surowości jego świata odnajdą to, czego szukali: prawdziwe, nieprzewidywalne wyzwanie, gdzie każdy przeciwnik – nawet ten kontrolowany przez algorytmy – zasługuje na szacunek i ostrożność.
  • Premiera Marathon już dziś. Strzelanka od Bungie została oceniona

    Premiera Marathon już dziś. Strzelanka od Bungie została oceniona

    Niecierpliwe oczekiwanie dobiegło końca. Po latach zapowiedzi i intensywnych testów Marathon od studia Bungie oficjalnie trafił do sprzedaży. Premiera odbyła się 5 marca 2026 roku i od teraz gracze mogą sami przekonać się, czy nowa marka twórców Halo i Destiny spełnia wysokie oczekiwania. Gra jest już dostępna na wszystkich zapowiedzianych platformach, otwierając nowy rozdział w portfolio legendarnego dewelopera.

    Na jakich platformach zagramy w Marathon?

    Bungie postawiło na szeroką dostępność i nowoczesne funkcje społecznościowe od samego startu. W Marathon można zagrać na trzech głównych platformach:

    • PlayStation 5
    • Xbox Series X/S
    • PC (poprzez platformę Steam)

    To jednak nie wszystko. Kluczowym atutem, który ma zbudować jednolitą i żywą społeczność, jest pełne wsparcie dla cross-playu oraz cross-progression. Oznacza to, że bez względu na to, czy grasz na konsoli, czy na PC, możesz łączyć się ze znajomymi, a Twoje postępy i odblokowane przedmioty będą dostępne na każdym urządzeniu. To obecnie standard w tego typu produkcjach, niezbędny dla ich długowieczności.

    Ile kosztuje nowa strzelanka Bungie?

    Ceny w Polsce są już znane i wpisują się w realia produkcji AAA. Gracze mają do wyboru dwie podstawowe edycje:

    • Edycja Standardowa: kosztuje 149,99 zł na platformie Steam.
    • Edycja Deluxe: jej cena to 224,99 zł.

    Co zawiera droższa wersja? Przede wszystkim zestaw dodatkowych przedmiotów kosmetycznych, które pozwolą spersonalizować wygląd naszego cybernetycznego najemnika. Poza tym kupujący otrzymują przepustkę sezonową premium (battle pass) na pierwszy sezon oraz 200 jednostek waluty premium (tzw. „jedwabiu”), którą można wydać w sklepie wewnątrz gry.

    O co tak naprawdę chodzi w Marathon?

    O co tak naprawdę chodzi w Marathon?

    To pytanie nurtowało fanów od pierwszej zapowiedzi. Marathon nie jest Destiny 3 i Bungie stanowczo to podkreśla. Studio postanowiło pójść w zupełnie innym kierunku.

    Akcja rozgrywa się w futurystycznym świecie, na planecie Tau Ceti IV. Wcielamy się w rolę cybernetycznego najemnika, którego zadaniem jest eksploracja pozostałości po upadłej kolonii oraz gigantycznego statku orbitalnego o nazwie Marathon. Fabuła tworzy mroczny i intrygujący klimat, ale nie jest ona głównym filarem gry.

    Bungie zaprojektowało Marathon od podstaw jako tytuł nastawiony na rywalizację i esport. Chodzi o precyzyjną, dynamiczną rozgrywkę, w której liczy się każdy strzał, a feeling broni ma kluczowe znaczenie. To czysta strzelanka pierwszoosobowa, skoncentrowana na trybach rankingowych, rozgrywkach drużynowych i nieustannym doskonaleniu własnych umiejętności. Jeśli ktoś oczekiwał rozbudowanych misji PvE w stylu Destiny, może poczuć się rozczarowany. Marathon to gra dla tych, którzy stawiają na czystą rywalizację.

    Plany na przyszłość i rozwój gry

    Nowoczesna gra typu live-service nie kończy się w dniu premiery. Bungie zaplanowało już cały rok wsparcia dla Marathon, podzielony na sezony. Sezon pierwszy startuje wraz z premierą gry. Kolejne etapy są już zarysowane w kalendarzu:

    • Sezon 2 („Nocny Nalot”) zaplanowano na okres od czerwca do sierpnia 2026 roku.
    • Sezon 3 ma pojawić się między wrześniem a listopadem tego samego roku.

    Każdy sezon przyniesie nowe mapy, tryby gry, przedmioty kosmetyczne, wyzwania i wydarzenia, które będą angażować społeczność. Testy obciążeniowe serwerów (tzw. „server slam”) z 26 lutego, które zgromadziły ponad 140 tysięcy graczy jednocześnie, dają nadzieję na stabilny start i duże zainteresowanie.

    Pełne wsparcie dla polskich graczy

    Bungie nie zapomniało o graczach z Polski. Marathon wydano z pełną lokalizacją, obejmującą nie tylko tłumaczenie interfejsu i napisów, ale też polski dubbing. Gra obsługuje ponad 12 wersji językowych, co czyni ją produktem globalnym od pierwszego dnia. To ważny gest wobec rodzimej społeczności.

    Podsumowanie

    Premiera Marathon to bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu branży gamingowej na 2026 rok. Bungie, wykorzystując ogromne doświadczenie z serii Halo i Destiny, stworzyło nową markę skierowaną do miłośników esportu. Decyzja o jednoczesnym wydaniu gry na wszystkie platformy z pełnym wsparciem cross-play to strzał w dziesiątkę, który maksymalizuje szansę na zbudowanie aktywnej społeczności.

    Czy ta strategia się sprawdzi? Odpowiedź leży w rękach graczy. Stabilny start po obiecujących testach, jasno zarysowana wizja rozgrywki i solidne plany rozwoju to mocne fundamenty. Teraz wszystko zależy od tego, czy satysfakcjonujący gameplay loop wciągnie użytkowników na dłużej. Wyścig na Tau Ceti IV właśnie się rozpoczął.

  • Marathon otwiera drzwi dla wszystkich. Weekendowy Server Slam zapowiada marcową premierę

    Marathon otwiera drzwi dla wszystkich. Weekendowy Server Slam zapowiada marcową premierę

    Bungie nie zwalnia tempa przed wielkim powrotem. Studio, które stworzyło Destiny, właśnie ogłosiło otwarty dla wszystkich test serwerów 'Server Slam' dla swojego nadchodzącego ekstraktora FPS, Marathon. To nie jest zamknięta beta tylko dla wybranych. Od 26 lutego o 10:00 czasu pacyficznego (19:00 w Polsce) do 2 marca o tej samej porze, drzwi do kolonii Tau Ceti IV będą otwarte dla każdego gracza na PC (przez Steam), PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Pełna rozgrywka po premierze będzie wymagała aktywnej subskrypcji online na konsolach.

    A co dostaniemy do wypróbowania? Dwa mapy: podmokły i niebezpieczny Dire Marsh oraz przemysłowy Perimeter. Do dyspozycji będzie sześć różnych powłok Runnerów (czyli naszych awatarów w grze), a także wczesne kontrakty frakcji. Kluczową informacją jest pełne wsparcie cross-play i cross-save. Możesz zacząć grać na konsoli, a potem kontynuować na PC, zachowując wszystkie swoje postępy.

    Dlaczego to ważne?

    To nie jest tylko kolejny weekend z betą. Nazwa 'Server Slam' ma konkretne znaczenie. Bungie chce dosłownie 'zatrzasnąć' swoje serwery ruchem graczy, aby sprawdzić, jak infrastruktura poradzi sobie z prawdziwym, masowym obciążeniem na kilka tygodni przed premierą. To ostatni, kluczowy test przed oficjalnym startem.

    A ten start jest już w kalendarzu. Marathon oficjalnie wyruszy 5 marca 2026 roku. I tutaj jest naprawdę świetna wiadomość dla wszystkich, którzy wezmą udział w Server Slam.

    Nagrody z testów prosto na start

    Postęp zdobyty podczas tego otwartego weekendu nie pójdzie na marne. Bungie potwierdza, że osiągnięcia z tego okresu zostaną przekute w nagrody, które odblokujesz od razu po premierze pełnej gry. Mowa o skrzyniach z implantami, rdzeniami powłok, modyfikatorami broni, a nawet konkretnymi rodzajami uzbrojenia, które zostaną odblokowane po ukończeniu pierwszych celów.

    To sprytny ruch. Nie tylko testują serwery, ale też budują społeczność i dają graczom namacalny powód, aby wrócić 5 marca. Masz poczucie, że czas spędzony w betie nie był stracony, bo już na starcie dostajesz boost.

    Ciekawe jest to, że wydarzenie zostało wspomniane w kontekście Steam Next Fest, co sugeruje, że Valve również będzie promować ten test na swojej platformie. To ogromna szansa na dotarcie do szerokiej publiczności.

    Studio opisuje to jako ostateczny test obciążenia, mający na celu sprawdzenie infrastruktury i przygotowanie się do dnia premiery, aby był on płynny dla każdego.

    Dla graczy to wyjątkowa okazja, aby bez żadnych zaproszeń czy pre-orderów sprawdzić, czy klimat sci-fi, taktyczna ekstrakcja i brutalne starcia w świecie Marathon trafiają w ich gust. A dla Bungie – ostatni dzwonek, aby dopracować systemy przed oddaniem gry w ręce społeczności na dobre.

    Kalendarz jest więc prosty. 26 lutego – logujesz się i grasz. 2 marca – test się kończy. 5 marca – wracasz do pełnej gry, odbierasz swoje nagrody za udział w Slam i zaczynasz prawdziwą przygodę na Tau Ceti IV. Brzmi jak solidny plan.

    Źródła