Tag: Jon Favreau

  • Niedoszła gra VR z uniwersum Breaking Bad wyszła na jaw po latach. Prace przerwano w 2018 roku

    Niedoszła gra VR z uniwersum Breaking Bad wyszła na jaw po latach. Prace przerwano w 2018 roku

    Świat serialu Breaking Bad mógł doczekać się gry w wirtualnej rzeczywistości na PlayStation VR. W latach 2017–2018 studio Firesprite, które obecnie jest częścią PlayStation Studios, pracowało nad interaktywnym doświadczeniem osadzonym w uniwersum Waltera White’a. Projekt nigdy nie został oficjalnie ogłoszony, a jego istnienie potwierdzili dopiero niedawno dziennikarze branżowi.

    Co wiemy o projekcie

    • Firesprite tworzyło narracyjne doświadczenie VR z myślą o goglach PlayStation VR.
    • Projekt powstawał w latach 2017–2018 przy współpracy Sony i Vince’a Gilligana.
    • Gra miała umożliwić odwiedzenie kultowych lokacji, takich jak podwórko domu White’a i pustynia w Nowym Meksyku.
    • W 2018 roku prace anulowano, a studio przeszło do prototypu horroru sci-fi, który również nie został wydany.

    Czym właściwie miała być ta produkcja

    Nie był to pełnoprawny tytuł AAA. Materiały, które wypłynęły po latach, wskazują na interaktywne doświadczenie narracyjne. Sony w 2017 roku opisywało projekt jako „non-game virtual reality project”, co sugeruje, że gracze mieli przede wszystkim eksplorować świat serialu, a nie realizować rozbudowane misje czy rozwijać postać.

    Firesprite, znane z Horizon Call of the Mountain oraz Run Sackboy! Run!, odpowiadało za stworzenie tego doświadczenia od podstaw. Zespół z Liverpoolu przygotowywał grafikę komputerową przy wsparciu działu gier Sony. Gracz miał odwiedzić kilka charakterystycznych miejsc znanych z serialu, w tym podwórko domu Waltera White’a oraz nowomeksykańską pustynię, gdzie Heisenberg i Jesse Pinkman zaczynali produkcję metamfetaminy.

    Nie ma jednak pewności, czy to właśnie Walter White był centralną postacią opowieści. Przetrwałe informacje są ograniczone i opierają się głównie na relacjach osób zaznajomionych z projektem, a nie na oficjalnych materiałach marketingowych.

    Dlaczego projekt trafił do kosza

    Dlaczego projekt trafił do kosza
    Źródło: images.gram.pl

    Vince Gilligan, twórca Breaking Bad, potwierdził istnienie prób stworzenia gry w 2022 roku. W jednym z wywiadów przyznał: „Tworzenie gier wideo jest bardzo trudne. Zajmuje lata i pochłania miliony dolarów, zwłaszcza gdy próbuje się przecierać nowe szlaki w VR”.

    Gilligan zaznaczył, że nie chciał iść na kompromisy jakościowe. Projekt wymagał dużych nakładów finansowych, a rynek VR w tamtym czasie, zwłaszcza na PlayStation VR, był stosunkowo niszowy. Dla Sony był to okres eksperymentów, w którym firma próbowała sprawdzić, czy znane marki telewizyjne przyciągną użytkowników do wirtualnej rzeczywistości.

    Ostatecznie liczby nie były korzystne. Firesprite w 2018 roku porzuciło projekt i przeniosło zasoby na horror science-fiction, który również utknął na etapie prototypu. Studio zostało później przejęte przez Sony i zajęło się większymi projektami, w tym Horizon Call of the Mountain, które stało się jedną z wizytówek PlayStation VR2.

    Uniwersum bez gier

    Całe uniwersum stworzone przez Gilligana – Breaking Bad, prequel Better Call Saul oraz film El Camino – pozostało doświadczeniem telewizyjnym i filmowym. Próby wejścia w interaktywną rozrywkę nie przyniosły rezultatów, chociaż temat regularnie powracał w spekulacjach fanów.

    Wątek ten ilustruje szerszy problem adaptacji znanych marek do VR. Nawet przy wsparciu dużego wydawcy i zaangażowaniu twórcy oryginału, projekty tego typu często grzęzną na wczesnych etapach. Przypadek Breaking Bad nie jest odosobniony – podobny los spotkał inne eksperymentalne produkcje VR z tamtego okresu.

    Garść refleksji nad niewydaną grą

    Historia niedoszłego Breaking Bad VR to jeden z ciekawszych przykładów „co by było, gdyby” w świecie gier. Choć nigdy nie zobaczymy podwórka White’ów w wirtualnej rzeczywistości, istnienie tego projektu pokazuje, jak bardzo Sony – jeszcze przed erą PS VR2 – poszukiwało mocnych, rozpoznawalnych marek do zasilenia swojej platformy.

    Szkoda, że projekt nie doszedł do skutku. Jednak Gilligan nie poszedł na ustępstwa, a półśrodki w VR rzadko kiedy bronią się po latach.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem z pełnoprawnym trybem VR – fani wyprzedzili Capcom

    Resident Evil Requiem z pełnoprawnym trybem VR – fani wyprzedzili Capcom

    Nie minął jeszcze miesiąc od premiery Resident Evil Requiem, a społeczność moderska już wprowadziła do gry tryb wirtualnej rzeczywistości, którego nie ma w oficjalnej wersji. Twórca o nicku Talemann opracował modyfikację, która działa płynnie i oferuje więcej niż tylko przeniesienie obrazu na gogle VR. Capcom nie skomentował jeszcze możliwości VR od czasu premiery, więc fani postanowili działać na własną rękę.

    Kluczowe informacje

    • Talemann stworzył modyfikację VR do Resident Evil Requiem, która nie jest jeszcze publicznie dostępna.
    • Capcom udostępnił darmowy tryb „Leon Must Die Forever” jako aktualizację dla wszystkich platform.
    • Tryb VR oferuje pełne śledzenie ruchów i naturalne odwzorowanie rąk, co zachowuje immersję nawet w przerywnikach filmowych.
    • Gra zadebiutowała 27 lutego 2026 roku na PC, konsolach i Nintendo Switch 2.

    Jak wygląda fanowski tryb VR?

    Pierwsze nagrania z działania modyfikacji opublikował youtuber Gamertag VR, a efekty są imponujące. W materiałach widać fragmenty kampanii z perspektywy Grace i Leona w pełnym środowisku wirtualnej rzeczywistości. Implementacja nie ogranicza się do prostego rzutowania obrazu. Mod oferuje pełne śledzenie ruchów głowy i dłoni, a interakcja z otoczeniem jest naturalna.

    Fani immersji docenią, że nawet przerywniki filmowe nie są wyświetlane jako płaski ekran przed oczami gracza. Scenki rozgrywają się wokół nas, co potęguje atmosferę grozy. Resident Evil Requiem pod względem klimatu przypomina siódmą część serii, uznawaną za jedną z najbardziej intensywnych. Przeniesienie tego doświadczenia do VR zwiększa efekt niepokoju.

    Talemann zapowiedział, że wersja 1.1.0 zostanie udostępniona „bardzo szybko”. Na razie pliki nie są dostępne publicznie, więc fani muszą uzbroić się w cierpliwość.

    Oficjalna nowość od Capcomu – „Leon Must Die Forever”

    Oficjalna nowość od Capcomu – „Leon Must Die Forever”
    Źródło: images.gram.pl

    Podczas gdy społeczność działa na własną rękę, Capcom również wprowadza nowości. Do gry trafił darmowy tryb „Leon Must Die Forever”, dostępny jako aktualizacja na wszystkich platformach – PC, konsole i Nintendo Switch 2. Warunkiem jest ukończenie głównej kampanii fabularnej.

    Tryb ten stawia na intensywne wyzwania w znanych lokacjach, ale z mocniejszymi wariantami przeciwników i presją czasu. Progresja opiera się na losowych bonusach i zestawach ulepszeń, co sprawia, że każda rozgrywka jest inna, przypominając mechaniki gier roguelike. Pokonani wrogowie odblokowują specjalne zdolności wzmacniające, dostępne tylko w tym trybie.

    Capcom zadbał również o gadżety – w oficjalnym sklepie na Amazonie pojawiły się koszulki i bluzy, a na 30 lipca zapowiedziano figurki amiibo przedstawiające Grace Ashcroft i Leona S. Kennedy’ego.

    Dlaczego tryb VR od fanów robi takie wrażenie?

    Historia zatacza koło. Capcom wprowadził VR do Resident Evil 7 już na premierę, natomiast Village otrzymało tę opcję później. Tym razem deweloperzy nie potwierdzili planów związanych z wirtualną rzeczywistością dla Resident Evil Requiem, co rozczarowało wielu graczy. Fanowska modyfikacja pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na taki sposób grania.

    Tempo prac również budzi podziw. Gra jest na rynku niespełna miesiąc, a już doczekała się działającego moda VR, który wygląda profesjonalnie. Pełne odwzorowanie rąk, śledzenie ruchów i kinowe przerywniki w wirtualnym środowisku to poziom, jakiego można by oczekiwać po oficjalnym wsparciu. Można się tylko domyślać, czy Capcom zdecyduje się na własną implementację. Na razie odpowiedzi brak, ale społeczność nie czeka na ruch dewelopera.


    Źródła

  • Polski reżyser ze świata gier? Maciek Szczerbowski z Oscarem za animację

    Polski reżyser ze świata gier? Maciek Szczerbowski z Oscarem za animację

    Maciek Szczerbowski, współzałożyciel studia animacyjnego Clyde Henry Productions, zdobył Oscara podczas 98. ceremonii wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Jego film „The Girl Who Cried Pearls” zdobył nagrodę w kategorii najlepszego krótkometrażowego filmu animowanego. Produkcja jest dostępna za darmo na YouTube, jednak na razie tylko w wersji francuskiej.

    Szczerbowski jest interesującą postacią także w kontekście gier. Jego studio od lat łączy film animowany, technologię VR i interaktywną narrację, co staje się coraz bardziej popularne w branży gier wideo. Projekty realizowane dla Oculus czy PlayStation VR pokazują, jak animacja poklatkowa wpływa na współczesne produkcje indie.

    Co warto wiedzieć o oscarowym zwycięzcy

    • Maciek Szczerbowski urodził się w Poznaniu, ale jako dziecko wyemigrował z rodziną do Kanady przed stanem wojennym.
    • „The Girl Who Cried Pearls” to animacja poklatkowa osadzona w Montrealu na początku XX wieku, opowiadająca o chłopcu zakochanym w dziewczynce, której łzy zamieniają się w perły.
    • Studio Clyde Henry Productions Szczerbowski założył w 1997 roku z Chrisem Lavisem, a ich pierwszy duży sukces to nominowane do Oscara „Madame Tutli-Putli”.
    • Polacy mają już trzy Oscary w kategorii krótkometrażowej animacji: wcześniej zdobyli je Zbigniew Rybczyński za „Tango” i Tomasz Bagiński za „Katedrę”.

    Od teatralnych scenografii do animacji poklatkowej

    Szczerbowski zaczynał swoją karierę od studiów w zakresie teatrologii, specjalizując się w scenografii i kostiumografii. Spotkanie z Chrisem Lavisem na zajęciach z religioznawstwa skierowało go w stronę animacji.

    Na początku eksperymentowali z technikami lalkowymi i poklatkowymi, rozwijając styl, który stał się ich znakiem rozpoznawczym. „Madame Tutli-Putli” z 2007 roku przyniosło im międzynarodowe uznanie, zdobywając nagrody w Cannes i Toronto oraz nominację do Oscara. Następnie zrealizowali projekty VR – „Strangers with Patrick Watson” i „Gymnasia”, które łączyły film z immersyjnym doświadczeniem znanym z gier.

    Wielu twórców gier interesuje się tą granicą. Animacja poklatkowa zyskuje na popularności dzięki tytułom takim jak „Harold Halibut” czy „The Dream Machine”. Niezależne studia coraz chętniej wykorzystują fizyczne techniki animacji w interaktywnych światach.

    Dlaczego oscarowa animacja ma znaczenie dla graczy

    Dlaczego oscarowa animacja ma znaczenie dla graczy
    Źródło: images.gram.pl

    Branża gier od dawna korzysta z filmów animowanych. Polskie studia, takie jak Bloober Team, 11 bit studios czy CD Projekt RED, zatrudniają scenarzystów i animatorów z doświadczeniem filmowym. Zwycięstwo Szczerbowskiego pokazuje, że polscy twórcy, nawet pracując za granicą, wyznaczają standardy wizualnej narracji.

    Przykładem jest Tomasz Bagiński, który po zdobyciu Oscara za „Katedrę” stworzył znane cinematici do serii gier o Wiedźminie. Studio Platige Image, odpowiedzialne za intro do „Cyberpunka 2077”, również korzysta z animacji poklatkowej, która staje się laboratorium pomysłów przenikających do gier.

    „The Girl Who Cried Pearls” nie powstało jako projekt czysto filmowy. Studio Clyde Henry od lat pracuje nad doświadczeniami VR, a ich wizualna estetyka przypomina gry point-and-click z lat 90. Mroczna baśniowość, ręcznie wykonane lalki oraz gra światła i cienia mogłyby być kadrem z gry przygodowej.

    Gdzie obejrzeć film i co dalej

    Film jest dostępny na oficjalnym kanale YouTube, jednak tylko w wersji francuskiej. Mimo bariery językowej warto go zobaczyć dla jego warstwy wizualnej. Animacja poklatkowa Szczerbowskiego i Lavisa to dzieło sztuki, dopracowane w każdym detalu, od mimiki lalek po fakturę tkanin.

    Dla polskich graczy to również dobra okazja, by przypomnieć sobie silne tradycje w animacji. Od Rybczyńskiego, przez Bagińskiego, po Szczerbowskiego – Oscar trafia do twórcy, który eksperymentuje z formą. W czasach, gdy gry dążą do uznania za sztukę, takie historie pokazują, że granica między filmem a narracją w grach staje się coraz cieńsza.


    Źródła

  • Nowa część Little Nightmares nadchodzi w kwietniu, ale to spin-off VR

    Nowa część Little Nightmares nadchodzi w kwietniu, ale to spin-off VR

    Podczas Future Games Show ogłoszono datę premiery nowej gry z serii Little Nightmares. Little Nightmares VR: Altered Echoes zadebiutuje 24 kwietnia 2026 roku. Warto jednak zauważyć, że nie jest to pełnoprawny czwarty sequel, lecz spin-off przenoszący przygody Six i Mono do wirtualnej rzeczywistości.

    Gra będzie dostępna na platformach Steam, PlayStation VR2 oraz Meta Quest. Za jej rozwój odpowiada francuskie studio Iconik, znane z tytułu King Pong. Projekt wprowadza nową perspektywę do serii, ale nadal osadzony jest w znanym świecie groteskowych dziecięcych koszmarów.

    Najważniejsze informacje

    • Data premiery: 24 kwietnia 2026 roku
    • Platformy: Steam, PlayStation VR2, Meta Quest
    • Rodzaj gry: Spin-off VR, nie główny sequel (Little Nightmares IV)
    • Perspektywa: Pierwsza osoba – nowość dla serii
    • Główna bohaterka: Dark Six, która podąża za utraconą częścią siebie

    Little Nightmares VR: Altered Echoes – szczegóły gry

    Little Nightmares VR: Altered Echoes to doświadczenie wirtualnej rzeczywistości, w którym gracz wcieli się w Dark Six. Jej celem jest odnalezienie utraconej cząstki własnej istoty, co wymusi na niej podróż przez przerażające koszmary. W tych koszmarach nie zabraknie wrogów, którzy będą starać się powstrzymać każdy postęp.

    Kluczową zmianą w tej grze jest perspektywa. Po raz pierwszy w historii serii wydarzenia będą obserwowane z punktu widzenia pierwszej osoby. To wymóg dla VR, ale także nowe spojrzenie na groteskowy, malowniczy świat Little Nightmares. Stylistyka pozostanie zgodna z klasycznym połączeniem dziecięcej niewinności i makabrycznej groteski.

    Gra ma zadebiutować nieco ponad miesiąc po ogłoszeniu daty premiery. Już teraz można ją dodawać do listy życzeń na Steamie. Wydawcą, jak w przypadku całej serii, jest Bandai Namco Entertainment.

    Kontekst serii i miejsce VR-owego spin-offa

    Kontekst serii i miejsce VR-owego spin-offa
    Źródło: images.gram.pl

    Seria Little Nightmares rozpoczęła się w 2017 roku od gry stworzonej przez studio Tarsier Studios. Sequel, Little Nightmares II, ukazał się w 2021 roku i był ostatnim projektem Tarsier pod szyldem Bandai Namco. Studio to później związało się z THQ Nordic, pracując nad projektem Reanimal.

    Mimo odejścia oryginalnego twórcy, marka była kontynuowana. W październiku 2025 roku zadebiutowało Little Nightmares III, tym razem stworzone przez Supermassive Games. Gra wprowadziła do serii pełną kooperację online, choć recenzje wskazują, że nie została przyjęta tak entuzjastycznie jak jej poprzedniczki.

    Little Nightmares VR: Altered Echoes jest kolejnym krokiem w rozwoju uniwersum, choć zmierza w innym kierunku niż główna linia gier. To eksperyment z nową formą, który może przyciągnąć nowych graczy posiadających gogle VR.

    Platformy VR i przyszłość serii

    Spin-off będzie dostępny na trzech głównych platformach VR. Steam zapewni dostęp graczom PC, PlayStation VR2 skierowane jest do właścicieli PS5, a Meta Quest do posiadaczy samodzielnych gogli Meta. Taka dystrybucja zwiększa szanse na sukces projektu.

    Warto jednak zaznaczyć, że Little Nightmares VR: Altered Echoes nie zastąpi oczekiwań na pełnoprawny sequel. Fani wciąż czekają na to, co Bandai Namco i potencjalny nowy deweloper przygotują jako Little Nightmares IV. VR-owy spin-off może być sposobem na testowanie nowych koncepcji i rozszerzanie świata w oczekiwaniu na kolejną, numerowaną część.

    Podsumowanie i oczekiwania

    Premiera Little Nightmares VR: Altered Echoes 24 kwietnia 2026 roku to interesujący rozwój znanej serii horrorów. Choć nie jest to główny sequel, oferuje unikalne doświadczenie dzięki perspektywie pierwszoosobowej w VR. Gra wraca do korzeni serii w zakresie stylu, ale eksploruje ją w nowy sposób.

    Dla fanów posiadających gogle VR będzie to szansa na jeszcze bardziej immersyjne wejście w groteskowy świat Little Nightmares. Dla całej społeczności może to być sygnałem, że marka pozostaje aktywna i bada różne kierunki rozwoju. Oczekujemy na kwietniową premierę, która pokaże, jak dobrze koszmarne uniwersum funkcjonuje w wirtualnej rzeczywistości.


    Źródła

  • Rotta Hutt w nowej odsłonie. Oficjalne zdjęcie z „The Mandalorian & Grogu” szokuje fanów

    Rotta Hutt w nowej odsłonie. Oficjalne zdjęcie z „The Mandalorian & Grogu” szokuje fanów

    Większość fanów zapamiętała go jako bezradne dziecko noszone w plecaku przez Anakina Skywalkera. Jednak najnowsze oficjalne zdjęcie z filmu „The Mandalorian & Grogu” pokazuje Rottę Hutta w zupełnie innym świetle. Syn Jabby powraca jako umięśniony i groźny wojownik, który najwyraźniej zamierza przejąć schedę po ojcu na własnych warunkach.

    Magazyn „Empire” opublikował fotografię przedstawiającą dorosłą wersję tej postaci. To pierwsze spojrzenie na bohatera, o którym wielu widzów zdążyło zapomnieć od czasu filmu animowanego „Wojny Klonów”.

    Od dziecka do gladiatora. Metamorfoza Rotty

    Na udostępnionym kadrze dorosły Rotta Hutt ma potężną, umięśnioną sylwetkę. Zamiast ociężałego ciała typowego dla jego gatunku, postać ma wyraźnie zarysowane ramiona i mięśnie brzucha. Jego postawa sugeruje, że w świecie Gwiezdnych Wojen zajmuje się teraz walką.

    Reżyser Jon Favreau wyjaśnił, że Rotta jest w doskonałej formie fizycznej i walczy na arenach jako gladiator. Akcja „The Mandalorian & Grogu” rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”, co tłumaczy czas, jaki syn Jabby miał na dorastanie. Zamiast zarządzać przestępczym imperium z pałacu, Rotta budował swoją pozycję w galaktycznym półświatku siłą własnych mięśni.

    Głosu postaci użyczy Jeremy Allen White, znany z serialu „The Bear”. Aktor będzie wypowiadał część kwestii w języku Huttese, co ma nadać tej wersji bohatera bardziej surowy charakter.

    Kontekst galaktyczny i powrót do kin

    Premiera „The Mandalorian & Grogu” odbędzie się 22 maja 2026 roku. Będzie to pierwszy pełnometrażowy film z uniwersum Gwiezdnych Wojen od siedmiu lat. Fabuła osadzona jest w czasach Nowej Republiki, gdy resztki Imperium wciąż próbują utrzymać wpływy w odległych sektorach galaktyki.

    Głównym motywem pozostaje relacja Dina Djarina i Grogu. Obecność Rotty Hutta wskazuje jednak, że bohaterowie trafią w sam środek konfliktów między grupami przestępczymi a nowym rządem. W obsadzie filmu znaleźli się także Sigourney Weaver jako pułkownik Ward oraz znany z serialu „Rebelianci” Zeb Orrelios.

    Wydarzenia przedstawione w tej produkcji mają mieć bezpośredni wpływ na kolejne projekty osadzone w tym samym przedziale czasowym, co nadaje historii większe znaczenie dla całego uniwersum.

    Nowe kierunki rozwoju sagi

    Umięśniony Hutt to tylko jeden z elementów szerszych planów Lucasfilmu. W przygotowaniu jest również inny film kinowy – „Star Wars: Starfighter” w reżyserii Shawna Levy’ego, w którym mają wystąpić Ryan Gosling i Mia Goth. Studio wyraźnie szuka nowych pomysłów na odświeżenie marki.

    Powrót Rotty to ruch, który łączy nową trylogię z erą prequeli i serialami animowanymi. Twórcy wyciągają z cienia postać drugoplanową i nadają jej zupełnie nową rolę, nie bojąc się przy tym drastycznej zmiany wizerunku znanego gatunku obcych.

    Czy Rotta okaże się sojusznikiem, czy nowym przeciwnikiem Mandalorianina? Przekonamy się o tym za rok. Na ten moment zdjęcie z „Empire” potwierdza, że twórcy zamierzają zaskoczyć widzów nietypowymi rozwiązaniami wizualnymi.


    Źródła