Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak by to było, gdyby twoja ulubiona logiczna łamigłówka nagle stała się walką na śmierć i życie? Twórcy CiniCross postanowili to sprawdzić. Ta planowana na 11 lutego 2026 roku gra od studia Hydrobates dosłownie łączy spokojny świat Picrossa (nonogramów) z brutalnymi zasadami roguelikowego dungeon crawlery.
O co właściwie chodzi?
Mechanika jest genialna w swojej prostocie. Wchodzisz do lochów, napotykasz potwory, a każda walka rozgrywa się na siatce nonogramu. Twoim zadaniem jest wypełnienie diagramu zgodnie z podanymi wskazówkami liczbowymi. To jednak nie jest relaksująca rozrywka przy kawie.
To pierwszy raz w życiu, kiedy mogę powiedzieć, że zostałem zabity przez nonogram – pisał recenzent PC Gamera.
Walki są turniejowe i odbywają się na czas. Każdy ruch przeciwnika dodaje nowe kafelki do twojej planszy, utrudniając rozwiązanie. Jeśli się pomylisz lub zabraknie ci czasu – giniesz. A w rogueliku śmierć oznacza permadeath i powrót na sam początek kampanii.
Proceduralne wyzwania i przedmioty
Dungeon ma strukturę drzewa, a każda rozgrywka generuje zupełnie nowe zestawy puzzli o rosnącym poziomie trudności. Na szczęście nie jesteś bezbronny. W trakcie wyprawy znajdujesz artefakty i przedmioty, które mogą odwrócić szale.
- Jeden przedmiot może automatycznie wypełniać całe kolumny.
- Inny spowalnia upływ czasu.
- Są też takie, które odkrywają część rozwiązania.
To dodaje warstwę strategicznego planowania budowy postaci znaną z klasycznych roguelików.
Dla kogo jest ta gra?
CiniCross to propozycja dla dwóch bardzo specyficznych grup. Po pierwsze – dla maniaków łamigłówek logicznych, którzy szukają mocniejszego zastrzyku adrenaliny. Po drugie – dla fanów roguelików znudzonych kolejnymi klonami Enter the Gungeon czy Hadesa, którzy chcą czegoś absolutnie świeżego.
Gra ma ukazać się na Steamie na komputerach z systemami Windows i Linux. Przed premierą dostępna była darmowa demo, która pozwalała przetestować ten unikalny pomysł na własnej skórze (i własnych neuronach).
Ciekawostką jest klimat mrocznego fantasy, który towarzyszy całej tej matematycznej rozgrywce. Nie są to więc wesołe obrazki do odkrycia, a raczej ponure symbole w lochach pełnych niebezpieczeństw.
To połączenie może brzmieć absurdalnie – i trochę tak jest – ale jednocześnie działa zdumiewająco dobrze. Pokazuje jak daleko można popchnąć granice gatunków i stworzyć coś naprawdę oryginalnego. Nawet jeśli ta oryginalność czasem boli.

