Disney zaprezentował pierwszy zwiastun aktorskiej wersji Vaiany, która zadebiutuje w kinach 10 lipca 2026 roku. W głównych rolach wystąpią Catherine Laga‘aia jako tytułowa bohaterka oraz Dwayne Johnson, który powraca jako Maui. Reakcje widzów są jednak mieszane, a wiele komentarzy wskazuje na obawy dotyczące jakości efektów specjalnych oraz sensowności tak szybkiego remake’u.
- Disney opublikował zwiastun aktorskiej Vaiany, a premiera filmu zaplanowana jest na 10 lipca 2026 roku.
- Dwayne Johnson ponownie wciela się w Maui, postać, której głos użyczył w animacji z 2016 roku.
- Efekty specjalne oraz duża ilość CGI w zwiastunie spotkały się z krytyką ze strony fanów.
- Remake powstaje około dekadę po oryginale, co czyni go jednym z najszybszych powrotów do marki w historii studia.
- Strategia przerabiania animacji na filmy aktorskie pozostaje istotnym elementem portfolio Disneya, mimo rosnącego zmęczenia widzów.
Maui pod ostrzałem – CGI, które budzi niepokój
Największe kontrowersje dotyczą postaci Maui. Dwayne Johnson fizycznie odgrywa półboga, ale jego wygląd został w dużej mierze zmieniony przez komputerową obróbkę. Wiele osób określa efekt końcowy jako „nienaturalny” i „odpychający”. Krytyka nie dotyczy samej gry aktorskiej Johnsona, lecz tego, jak bardzo postać odbiega od ludzkich proporcji przez nadmiar cyfrowych poprawek.
Podobne zarzuty pojawiły się przy okazji aktorskiego Króla Lwa, gdzie realistyczne zwierzęta straciły ekspresję animowanych pierwowzorów. W przypadku Maui sytuacja jest odwrotna – postać ma być człowiekiem, ale wygląda jak hybryda aktora i kreskówki. Dodatkowo, zwiastun pokazuje głównie sceny na otwartym oceanie, gdzie granica między rzeczywistością a CGI jest najbardziej zatarte.
Pośpiech studia – czy to ma sens?
Vaiana to jeden z remake’ów, które powstają w krótkim czasie po oryginale. Animacja z 2016 roku wciąż wygląda świeżo, a jej piosenki są rozpoznawalne wśród młodszych widzów. Około dekady między wersjami to tempo, które trudno usprawiedliwić czymkolwiek poza kalkulacją finansową.
Disney konsekwentnie stawia na aktorskie reinterpretacje swoich animowanych hitów. Wcześniejsze produkcje tego typu regularnie przyciągały widzów do kin, więc decyzja o przyspieszeniu prac nad Vaianą wpisuje się w sprawdzony schemat. Jednak widzowie zaczynają dostrzegać te schematy. Wiele komentarzy pod zwiastunem brzmi: „po co to komu, skoro oryginał jest dostępny na Disney+”.
Casting i ciągłość – co działa na korzyść filmu
Nie wszystko jednak wygląda źle. Catherine Laga‘aia jako Vaiana wydaje się dobrym wyborem – ma sceniczny czar i przypomina animowaną bohaterkę. Zatrudnienie Dwayne’a Johnsona do tej samej roli, którą dubbingował wcześniej, to również mądra decyzja. Dla części widzów głos Maui jest nierozerwalnie związany z tą twarzą, więc ciągłość obsady może złagodzić szok związany z nową formą filmu.
Aktor od lat wyrażał chęć powrotu do tej historii w wersji aktorskiej, co sprawia, że jego zaangażowanie wydaje się autentyczne. To szczegół, który fani doceniają, zwłaszcza ci, którzy śledzili kulisy produkcji od pierwszych przecieków.
Ryzyko zmęczenia marką

Widzowie zaczynają głośno mówić o przesycie. Po Królu Lwie, Aladynie, Pięknej i Bestii, Małej Syrence, Mulan i Lilo i Stitch – Vaiana jest kolejną odsłoną tego samego pomysłu. O ile wcześniejsze tytuły broniły się sentymentem widzów dorastających na oryginałach z lat 90., o tyle Vaiana celuje w pokolenie, które wciąż pamięta te postacie.
To rodzi pytanie, czy Disney nie przesadził z tempem przeróbek. Studio zdaje się ignorować fakt, że nie każda animacja potrzebuje wersji aktorskiej, szczególnie tak szybko po premierze. Jeśli film okaże się rozczarowaniem artystycznym, może to nadwyrężyć zaufanie widzów do kolejnych projektów z tej serii.
Co dalej z aktorskimi filmami Disneya?
Vaiana będzie testem dla dalszych planów studia. Jeśli mimo krytyki zwiastuna film przyciągnie widzów do kin, to remake’i będą powstawać jeszcze szybciej. Jeśli jednak widownia uzna, że to krok za daleko, studio może zwolnić tempo i zacząć szukać świeższych pomysłów.
Na razie pozostaje czekać na kolejny materiał promocyjny, który może lepiej ukryć niedociągnięcia zauważone w pierwszym zwiastunie. Albo przynajmniej pokazać więcej scen z Vaianą zamiast z Maui.

