W marcu 2018 roku Disney wprowadził do kin film, który miał rozpocząć nową franczyzę science fiction dla rodzin, ale zakończył się znaczną porażką finansową, szacowaną na ponad 100 milionów dolarów. Mowa o „Pułapce czasu” (ang. „A Wrinkle in Time”), wysokobudżetowej adaptacji kultowej powieści Madeleine L’Engle, która nie osiągnęła sukcesu ani pod względem finansowym, ani artystycznym.
Produkcja, zrealizowana za kwotę od 100 do 130 milionów dolarów, opowiada historię nastoletniej Meg Murry, która wyrusza w międzywymiarową podróż, aby odnaleźć swojego zaginionego ojca-naukowca. Mimo efektów wizualnych i znanej obsady, w której znalazły się Oprah Winfrey, Reese Witherspoon i Mindy Kaling, film nie przyciągnął widzów. Jego premiera zbiegła się z sukcesem „Czarnej Pantery” Marvela, co dodatkowo utrudniło dotarcie do szerokiej publiczności.
Kluczowe fakty o klapie „Pułapki czasu”
- Data premiery i wynik: Film zadebiutował w marcu 2018 roku, otwierając weekend w USA z wynikiem 33,1 mln dolarów, co było dalekie od oczekiwań.
- Szacowane straty: Globalne zyski kinowe wyniosły 132,6 mln dolarów, a przy dużych kosztach produkcji i marketingu, Disney mógł stracić na tym projekcie ponad 100 mln dolarów.
- Historyczny kontekst reżyserii: Ava DuVernay została pierwszą czarnoskórą kobietą, która reżyserowała hollywoodzki film z budżetem przekraczającym 100 milionów dolarów.
- Ambicje studia: Disney planował, że „Pułapka czasu” stanie się początkiem serii filmów familijnych z gatunku science fiction, ale porażka zakończyła te plany.
Co poszło nie tak? Analiza przyczyn porażki
Przyczyny finansowej katastrofy „Pułapki czasu” można znaleźć w kilku obszarach. Film miał problem z tożsamością. Z jednej strony chciał być wierny skomplikowanej treści książki L’Engle, która porusza tematy miłości, strat i walki z kosmicznym złem. Z drugiej strony starał się być przystępnym blockbusterem dla całej rodziny. Ta sprzeczność sprawiła, że wiele interesujących wątków zostało uproszczonych, a narracja opierała się na długich, mało dynamicznych wyjaśnieniach, zamiast na płynnej akcji.
Krytycy zauważyli, że film jest niezdarny i zbyt rozbudowany, co sprawiło, że stracił magię oryginału. Widzowie, przyzwyczajeni do precyzyjnych i pełnych humoru produkcji Marvela, nie znaleźli w „Pułapce czasu” ani emocjonującej przygody, ani spójnej opowieści z mocnym przesłaniem. Projekt, który miał łączyć pokolenia, nie trafił do nikogo.
Kontekst niepowodzenia w złotej erze Disneya
Porażka „Pułapki czasu” jest szczególnie wyrazista w kontekście drugiej połowy lat 2010., kiedy Disney odnosił niemal nieprzerwane sukcesy. Studio dominowało na globalnym rynku dzięki uniwersum Marvela, odrodzonej serii „Gwiezdnych wojen” oraz dochodowym remake'om klasycznych animacji, takich jak „Piękna i Bestia” czy „Król Lew”. W tym kontekście finansowa klapa na tak dużą skalę była wyjątkiem.
Klęska „Pułapki czasu” pokazała, że nawet duży studio z ogromnymi zasobami może się potknąć, zwłaszcza przy adaptacji materiału, który, mimo że uwielbiany przez pokolenia, jest trudny do przeniesienia na ekran w sposób komercyjny. Wybór reżyserki znanej z dramatów obyczajowych („Selma”), a nie z filmów akcji lub fantasy, również okazał się ryzykowny.
Dziedzictwo filmu i lekcja dla przyszłości
Dziś „Pułapka czasu” jest zapomnianym rozdziałem w historii Disneya, przykładem projektu o wielkich ambicjach, który nie odniósł sukcesu. Film nie doczekał się ani sequeli, ani wznowienia w formie serialu, kończąc potencjalną franczyzę na jednym odcinku.
Dla branży filmowej ta historia przypomina, że wysoki budżet, znana obsada i uznane źródło nie gwarantują sukcesu. Kluczowe jest znalezienie właściwego tonu, zrozumienie oczekiwań widowni i opowiedzenie wciągającej historii. „Pułapka czasu” nie zdołała spełnić tych wymagań, pozostając kosztowną, ale pouczającą lekcją dla Hollywood.


