27 lutego 2026 roku na cyfrowym sklepie Nintendo eShop zadebiutowały Pokémon FireRed i LeafGreen. To nie są remaki ani remastery, lecz porty gier z Game Boy Advance z 2004 roku. Każda z gier kosztuje 90 złotych, a oferuje tę samą rozgrywkę, co dwie dekady temu – bez trybu online, bez ulepszeń wizualnych i bez nowoczesnych funkcji.
Co musisz wiedzieć o powrocie Pokémon FireRed i LeafGreen
- Porty z 2004 roku – to proste konwersje gier z Game Boy Advance, teraz dostępne na Nintendo Switch i Switch 2.
- Cena budzi kontrowersje – każda wersja kosztuje 90 złotych, podczas gdy emulator GBA z dużą biblioteką gier jest dostępny w abonamencie Nintendo Switch Online.
- Brak trybu online – multiplayer działa tylko lokalnie przez połączenie bezprzewodowe, więc wymiana Pokémonów z innymi graczami na całym świecie nie jest możliwa.
- Pokémon HOME jako jedyna nowość – jedyną nowoczesną funkcją jest zapowiedziana kompatybilność z aplikacją Pokémon HOME, która umożliwia przenoszenie Pokémonów między generacjami.
- Bilety bez eventów – teraz każdy może zdobyć Mystic i Aurora Tickets, które wcześniej wymagały uczestnictwa w specjalnych wydarzeniach.
Powrót do Kanto bez żadnych fajerwerków
Gracze, którzy zaczynali swoją przygodę z Pokémonami w latach 90. lub na początku 2000 roku, mogą poczuć nostalgię po uruchomieniu tych portów. Pikselowa grafika, chiptune’owa ścieżka dźwiękowa i znajomy region Kanto przypominają o dawnych czasach. Problem w tym, że Nintendo sprzedaje ten sentymentalny powrót w nowoczesnej cenie.
Pokémon FireRed i LeafGreen na Switchu to te same gry, które zadebiutowały na GBA osiem lat po premierze oryginałów w Japonii. Już wtedy były nieco wzbogacone w porównaniu do wersji Red i Blue – miały odświeżoną grafikę, kilka nowych Pokémonów do złapania i usprawnienia mechaniczne. Teraz otrzymujemy je w niemal niezmienionej formie.
Trudno mówić o jakimkolwiek postępie technicznym. Wydajność na Switchu i Switchu 2 jest taka sama, co nie jest zaskoczeniem, ponieważ gry z 2004 roku nie wymagają mocy obliczeniowej nowszych konsol.
Bilety za darmo i obietnica Pokémon HOME

Jedyną zmianą w stosunku do oryginału jest dostępność specjalnych biletów. Mystic Ticket i Aurora Ticket, które ponad 20 lat temu wymagały udziału w fizycznych wydarzeniach, teraz trafiają do ekwipunku automatycznie po pokonaniu Elite Four i wejściu do Hall of Fame. Dzięki nim można udać się na Navel Rock i Birth Island, aby złapać legendarne Pokémony, takie jak Lugia, Ho-oh i Deoxys.
Drugą nowością, którą Nintendo obiecuje w przyszłości, jest współpraca z Pokémon HOME. To przydatna opcja – możliwość przenoszenia Pokémonów między generacjami i grami jest szczególnie ważna dla kolekcjonerów, którzy chcą uzupełnić swój Pokédex. Jednak w 2026 roku to raczej standard, a nie innowacja.
Lokalny multiplayer – fajnie, ale czy to wystarczy?
Gra oferuje rozgrywkę wieloosobową, ale tylko w trybie lokalnym. Do czterech graczy może łączyć się przez bezprzewodowe połączenie Switchy, handlować Pokémonami, walczyć i brać udział w minigrach. To miłe nawiązanie do dawnych kablowych pojedynków z kolegami w szkole.
Jednak w czasach, gdy nawet gry single-player często mają podstawową funkcjonalność online, brak możliwości wymiany przez internet wydaje się nieco rozczarowujący. Choć szanuję oryginał, brak innowacji w tym zakresie może sugerować brak pomysłu lub lenistwo ze strony twórców.



