Podczas wywiadu dla magazynu People z okazji emisji 800. odcinka Simpsonów, showrunner Matt Selman przyznał, że nie wyklucza powrotu kultowej gry The Simpsons: Hit & Run. Gra, znana jako „GTA w uniwersum Simpsonów”, od lat nie jest dostępna w legalnej sprzedaży, a fani wciąż domagają się sequela lub remastera. Selman, który jako dwudziestokilkulatek pomagał pisać scenariusz do pierwowzoru, stwierdził: „Nigdy nie mów nigdy”.
Czego dotyczy sprawa – kluczowe informacje
- Matt Selman, obecny showrunner Simpsonów, zasugerował, że powrót gry jest możliwy, choć nic nie zostało jeszcze postanowione.
- The Simpsons: Hit & Run z 2003 roku to gra akcji w otwartym świecie, wzorowana na serii Grand Theft Auto, wydana pierwotnie na PS2, Xboksa, GameCube’a i pecety.
- Produkcja nie doczekała się kontynuacji głównie przez zawirowania prawne i licencyjne – wydawca Vivendi Games został przejęty przez Activision, co na lata zamroziło markę.
- Obecnie nie ma oficjalnego potwierdzenia ani daty premiery ewentualnego remake’u, remastera czy sequela – to ciągle temat nadziei i spekulacji.
- Wypowiedź Selmana zbiega się z faktem, że część dawnych twórców z Radical Entertainment pracuje dziś w innych studiach, co daje fanom dodatkowe podstawy do optymizmu.
Czym właściwie było The Simpsons: Hit & Run?
Gra ukazała się w 2003 roku i od razu zyskała miano „simpsonowego GTA”. Oferowała otwarty świat Springfield, możliwość poruszania się pieszo i pojazdami oraz misje skonstruowane na wzór tych z Grand Theft Auto III i Vice City. Zamiast gangsterskich porachunków, gracze doświadczali absurdalnego humoru rodem z serialu i znanych postaci, od Homera po Apu.
Hit & Run zebrało przyzwoite oceny, ale prawdziwy status legendy zdobyło już po premierze. Dziś w serwisach aukcyjnych ceny używanych egzemplarzy potrafią być bardzo wysokie, a sama gra regularnie pojawia się w zestawieniach tytułów, które gracze najchętniej zobaczyliby w odświeżonej wersji.
Dlaczego nie było kontynuacji?
Choć sequel był w planach, projekt utknął w gąszczu umów licencyjnych. Wydawcą pierwszej części było Vivendi Universal Games, które kilka lat później zostało przejęte przez Activision w ramach fuzji z Blizzardem. Prawa do wykorzystania marki Simpsonowie wróciły do właściciela serialu, a samo studio Radical Entertainment po Prototype 2 mocno ograniczyło działalność. W efekcie okno na kontynuację zamknęło się na długie lata.
Iskierka nadziei od showrunnera
Sytuacja zmieniła się w marcu 2026 roku, gdy Matt Selman, który od ćwierć wieku współtworzy serial i był zaangażowany w scenariusz The Simpsons: Hit & Run, w rozmowie z People dał do zrozumienia, że drzwi nie są zamknięte. „Wiemy, że ludzie to kochają. Wiemy, że tego chcą, a to dobry znak” – powiedział, dodając, że nigdy nie spodziewał się, że gra zyska aż tak kultowy status.
Nie padła żadna konkretna deklaracja, ale fani szybko podchwycili ten ton. Część byłych deweloperów Radical Entertainment pracuje obecnie w innych zespołach, co sugeruje, że technologia poszła do przodu, a wierne odtworzenie Springfield nie byłoby dziś większym wyzwaniem.
Czy jest na co czekać?
Na razie odpowiedź brzmi: nie ma zielonego światła. Mimo entuzjastycznego wydźwięku wypowiedzi Selmana, żaden wydawca – ani Activision, ani EA (które przez lata miało prawa do gier z uniwersum Simpsonów) – nie ogłosił prac nad nową odsłoną. Nie wiadomo, czy ewentualny projekt przybrałby formę remastera, pełnoprawnego sequela, czy remake’u na modłę dzisiejszych sandboksów.
Jedno jest pewne: głód na „simpsonowe GTA” nie zniknął. Kiedy showrunner jednego z najdłużej emitowanych seriali na świecie mówi „nigdy nie mów nigdy”, gracze mają prawo wypatrywać kolejnych sygnałów.

















