Kategoria: Fantasy

  • Sanderson znów zbiera miliony. Cztery nowe baśnie z Cosmere już w 2026 roku

    Sanderson znów zbiera miliony. Cztery nowe baśnie z Cosmere już w 2026 roku

    Podczas gdy niektórzy autorzy fantasy potrafią dziesięcioleciami rozmyślać nad pojedynczym tomem, Brandon Sanderson zdaje się pisać z prędkością światła. I nie są to tylko krótkie opowiadania – Amerykanin konsekwentnie rozbudowuje swoje ogromne uniwersum Cosmere, a fani chętnie go w tym wspierają. Najnowszy dowód? Kampania crowdfundingowa, która w niecałą dobę przekroczyła zakładany cel o… 550 procent. Pisarz zebrał ponad 5,5 miliona dolarów na publikację czterech ilustrowanych baśni.

    Kosmiczne pieniądze dla Hoida. Rekordowa zbiórka w mgnieniu oka

    Zbiórka na platformie BackerKit (pod szyldem Dragonsteel Nexus) ruszyła 3 marca 2025 roku. Sanderson postawił sobie za cel zgromadzenie miliona dolarów – kwoty, która dla większości twórców byłaby spektakularnym sukcesem. Jego społeczność potraktowała to jednak raczej jako punkt wyjścia. Cel został osiągnięty w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut, a potem, jak to w przypadku Sandersona bywa, poszło już z górki.

    W mniej niż 24 godziny od startu kampanii wsparcie fanów przekroczyło 5,5 miliona dolarów. Ta suma nie tylko gwarantuje realizację projektu, ale i ponownie dowodzi niesamowitej siły marki Sandersona oraz lojalności jego czytelników. Trudno się zresztą dziwić – autor od lat konsekwentnie dostarcza wysokiej jakości fabułę, a jego transparentność w kontaktach z fanami i szalone tempo pracy budzą szacunek.

    Co znajdzie się w "Hoid’s Storybook Collection"?

    Centralną postacią całego projektu jest Hoid – tajemniczy, nieśmiertelny bohater przewijający się przez niemal wszystkie książki z uniwersum Cosmere. To właśnie on będzie gospodarzem zbioru zatytułowanego „Hoid’s Storybook Collection”. Na zestaw złożą się cztery ilustrowane baśnie, które fani mogą już kojarzyć z innych dzieł Sandersona.

    W pakiecie znajdą się:

    • The Dog and the Dragon
    • Wandersail
    • The Girl Who Looks Up

    Te trzy historie pochodzą z cyklu Archiwum Burzowego Światła. Czwartą opowieścią będzie The Chasmfiends Get a Pet, znana dotąd z karcianki Story Deck wydanej przez studio Dragonsteel. To świetna okazja, by te mniejsze, urokliwe opowieści zebrać w jednym, pięknie wydanym tomie i docenić je jako osobne dzieła sztuki. Premiera całego zestawu planowana jest na jesień 2026 roku.

    Nie tylko baśnie. Na wspierających czeka nowa, pełnoprawna powieść

    Sam zbiór baśni to jednak nie wszystko, co Sanderson przygotował dla swoich najwierniejszych fanów. Osoby wspierające kampanię crowdfundingową mają bowiem możliwość nabycia zupełnie nowej powieści z Cosmere.

    Mowa o książce „The Fires of December”. Co istotne, nie jest to odizolowana historia, lecz pełnoprawna część nowej serii o nazwie „Hoid’s Travails”. W jej skład wchodzą już wydane wcześniej „Warkocz ze Szmaragdowego Morza” oraz „Yumi i malarz koszmarów”. "The Fires of December" staje się więc trzecim tomem tego cyklu, choć warto zaznaczyć, że każda z tych książek to samodzielna, zamknięta powieść. To fantastyczna wiadomość dla wszystkich, którzy pokochali ten mniejszy format i skupienie na pojedynczych, dopracowanych historiach z Cosmere.

    Oprócz książek w ramach kampanii dostępne są też typowe dla takich zbiórek gadżety: przypinki, pluszaki, a także replika fletu Hoida – przedmiotu, który wielokrotnie pojawiał się w powieściach.

    To nie pierwszy raz. Historia powtarza się z jeszcze większym rozmachem

    Dla obserwatorów twórczości Sandersona cała sytuacja może wydawać się znajoma. I słusznie – to już druga tak spektakularna kampania crowdfundingowa autora.

    Pierwsza, historyczna wręcz, miała miejsce w 2022 roku. W dobie lockdownów Sanderson ogłosił wtedy, że w tajemnicy napisał… cztery pełnometrażowe powieści. Kampania na ich wydanie zebrała niewyobrażalne 41 milionów dolarów, bijąc wszelkie rekordy platformy Kickstarter. Efektem tych "tajemniczych projektów" były właśnie „Warkocz ze Szmaragdowego Morza”, „Yumi i malarz koszmarów”, a także „Oszczędny czarodziej” i „Słoneczny mąż”.

    Obecna zbiórka, choć "skromniejsza" kwotowo, pokazuje, że model bezpośredniego kontaktu z fanami i finansowania ambitnych, niszowych projektów (jak ilustrowany zbiór baśni) świetnie się u Sandersona sprawdza. Autor nie musi przekonywać wydawców, że taki tom się sprzeda – po prostu pyta swoich czytelników, a ci odpowiadają entuzjastycznym wsparciem.

    Plany wydawnicze w Polsce. Kiedy polscy fani dostaną nowości?

    Plany wydawnicze w Polsce. Kiedy polscy fani dostaną nowości?
    Źródło: images.gram.pl

    Polscy miłośnicy Cosmere z pewnością zastanawiają się, kiedy nowe tytuły trafią do naszych księgarń. Wszystkie książki Brandona Sandersona w Polsce wydaje wydawnictwo MAG. Jak wyglądają ich plany na najbliższe lata?

    Najważniejsza informacja dotyczy „Isles of the Emberdark”, czyli Sekretnego Projektu #5. Polska premiera jest planowana na II kwartał 2026 roku. To kolejna samodzielna powieść osadzona w Cosmere, na którą fani czekają z niecierpliwością.

    W kontekście nadchodzących premier MAG wspomina też o „The Fires of December”. Choć konkretna data polskiej premiery nie jest jeszcze znana, fakt, że powieść jest już wymieniana w planach, jest bardzo obiecujący. Można się spodziewać, że po angielskiej premierze związanej z kampanią tłumaczenie pojawi się w rozsądnym czasie.

    Co więcej, wydawnictwo zapowiada prawdziwe odświeżenie całego dorobku Sandersona na polskim rynku. W latach 2026–2027 MAG planuje wznowić wszystkie książki autora w specjalnych, kolekcjonerskich edycjach z barwionymi brzegami. To świetna wiadomość dla kolekcjonerów i nowych czytelników, którzy chcieliby mieć spójne, eleganckie wydania.

    Na bieżący rok zaplanowano już dodruki kilku kluczowych tytułów z cyklu „Zrodzony z Mgły”. We wrześniu do księgarń powrócą: „Z mgły zrodzony”, „Bohater wieków” oraz „Studnia wstąpienia”.

    Fenomen Sandersona. Dlaczego to działa?

    Sukces kampanii Sandersona to nie tylko kwestia mody czy chwilowego rozgłosu. To wypadkowa kilku bardzo konkretnych czynników. Po pierwsze, autor wyjątkowo szanuje swoich fanów i ich czas. Jego regularność (kilka książek rocznie przy zachowaniu wysokiego poziomu) buduje zaufanie. Czytelnicy wiedzą, że płacąc z góry, faktycznie otrzymają produkt w deklarowanym terminie.

    Po drugie, Sanderson jest mistrzem worldbuildingu. Cosmere to nie zbiór osobnych serii, lecz spójne, gigantyczne uniwersum, w którym wątki i postaci z jednej sagi pojawiają się w innej. To zachęca do kompletowania wszystkiego, co wiąże się z tym światem – nawet ilustrowanych zbiorów baśni.

    Po trzecie, pisarz oferuje coś więcej niż tylko kolejny tom sagi. Projekty crowdfundingowe, jak "Hoid’s Storybook Collection", są często unikatowe, pięknie wydane i dają dostęp do treści, które w tradycyjnym obiegu wydawniczym mogłyby nie powstać. Fani czują się częścią czegoś wyjątkowego.

    Co dalej z królem fantasy?

    Zebranie ponad 5,5 miliona dolarów w tak krótkim czasie nie pozostawia wątpliwości: Brandon Sanderson to dziś prawdopodobnie najsilniejsza marka w światowym fantasy. Jego plany wydają się niemal nieograniczone. Między nowymi tomami głównych serii (jak "Archiwum Burzowego Światła"), sekretnymi projektami i inicjatywami takimi jak zbiór baśni, kalendarz autora jest zapełniony na lata.

    Dla fanów to oczywiście znakomita wiadomość. Niekończąca się fala wysokiej jakości fantasy, dopracowanego świata i satysfakcjonujących zakończeń. Sukces najnowszej zbiórki to jasny sygnał: społeczność jest głodna kolejnych opowieści z Cosmere i jest gotowa je wesprzeć. Jesień 2026 roku z nowymi baśniami o Hoidzie zapowiada się niezwykle ciekawie.

  • Blightstone: taktyczna przygoda w mrocznym świecie trafia dziś na Steam

    Blightstone: taktyczna przygoda w mrocznym świecie trafia dziś na Steam

    No i mamy to. Styczeń 2026 roku, który zazwyczaj bywa raczej spokojny jeśli chodzi o premiery, tym razem przynosi całkiem solidną ofensywę. A w samym środku tego zamieszania ląduje dziś, 20 stycznia, gra o nazwie Blightstone. To taktyczne RPG z wyraźnymi naleciałościami roguelike, które właśnie trafiło do wczesnego dostępu na Steama. Jeśli macie ochotę na coś w klimatach mrocznego fantasy, gdzie trzeba kombinować na polu bitwy, to może być pozycja warta uwagi.

    Unfinished Pixel to studio indie z Barcelony, składające się z weteranów Ubisoftu, dla którego Blightstone jest pierwszą oryginalną IP łączącą ręcznie rysowaną grafikę 2D z roguelike’ową strategią.[1] Widać, że postanowili spróbować czegoś zupełnie innego, a taktyczne RPG to przecież całkiem inna liga. Trzymam kciuki, żeby ten eksperyment się udał.

    O co w tym wszystkim chodzi? Fabuła osadza nas w świecie dark fantasy, gdzie Głównym zadaniem jest ochrona Earthglass Crystal i dostarczenie go do Infernal Rift, aby zniszczyć demonicznego władcę Korghula oraz sam Blightstone.[1][2], który jest obiektem pożądania potwornego władcy demonów o imieniu Korghul. To właśnie przed nim i jego armiami musimy się bronić. Gracz dowodzi małą drużyną poszukiwaczy przygód, Rekrutując bohaterów z klas takich jak Brawler, Hunter, Arcanist, Druid i Priest, każdy z unikalnymi zdolnościami i towarzyszami.[1][2] Brzmi jak solidna podstawa do budowania zespołu.

    Article image

    Ale tak naprawdę sercem tej gry ma być walka. I to nie byle jaka, bo turowa i – co ważne – pozbawiona tradycyjnej siatki (gridless). To całkiem istotny szczegół. Oznacza to, że nasze jednostki mogą poruszać się po polu bitwy w sposób swobodny, a nie przeskakując z kwadratu na kwadrat. To powinno dać nam więcej możliwości taktycznego manewrowania i ustawiania się. Co więcej, twórcy obiecują, że otoczenie będzie dynamiczne i interaktywne. Mają na to wpływać efekty pogodowe i możliwość tworzenia kombinacji elementarnych. Wyobraźcie sobie, że możecie wykorzystać kałużę po deszczu, żeby porazić wrogów błyskawicą, albo podpalić łatwopalną powierzchnię. Brzmi zachęcająco, prawda?

    Tu dochodzimy do drugiego filaru – elementów roguelike. Blightstone ma oferować progresję charakterystyczną dla tego gatunku. Podejrzewam, że po każdej nieudanej próbie (a wierzcie mi, w taktycznych grach bywa różnie) wracamy na początek, ale zabieramy ze sobą jakieś trwałe ulepszenia lub odblokowujemy nowe opcje. To mechanika, która potrafi wciągnąć na długie godziny, bo każda kolejna 'wyprawa’ może wyglądać nieco inaczej.

    Gra debiutuje w programie Steam Early Access. To oznacza, że twórcy chcą rozwijać projekt razem ze społecznością, zbierać feedback i dodawać treści. Cena startowa to 15.99 dolarów lub 12.99 euro, ale przez pierwsze dwa tygodnie obowiązuje 20% zniżki. To całkiem przystępna cena za wstępną wersję takiego projektu.

    Podsumowując, Blightstone wygląda na ciekawą propozycję dla fanów taktycznych gier turowych, którzy szukają czegoś z nutką nieprzewidywalności roguelike. Swobodny system walki, interaktywne środowisko i mroczny klimat to elementy, które mogą złożyć się na satysfakcjonującą mieszankę. Oczywiście, Early Access to zawsze pewne ryzyko, ale jeśli koncept was zainteresował, warto śledzić rozwój tej produkcji. A może nawet skusić się na startową promocję i samemu przekonać się, jak wygląda obrona kryształu przed demonicznym zagrożeniem.

    Źródła