Autor: TheBirdMan

  • Zapnijcie pasy! The Seven Deadly Sins: Origin już dziś wchodzi na wszystkie platformy. Za darmo.

    Zapnijcie pasy! The Seven Deadly Sins: Origin już dziś wchodzi na wszystkie platformy. Za darmo.

    No i stało się. Jeśli w tym tygodniu w głowie macie tylko jedną premierę, to prawdopodobnie chodzi właśnie o nią. The Seven Deadly Sins: Origin, czyli ta wielka, darmowa gra anime od studia Netmarble, Gra nie uruchamia się dzisiaj; premiera globalna została opóźniona do marca 2026 na PS5, Steam, iOS i Android.. A do tego startuje od razu na praktycznie wszystkim, co ma ekran – od konsoli PlayStation 5, przez komputery na Steamie, po smartfony i tablety z iOS i Androidem.

    Ciekawe, prawda? Rynek free-to-playowych gier otwartego świata nie śpi, a Netmarble postanowiło rzucić rękawicę z naprawdę rozpoznawalną marką. W końcu 'Siedem Grzechów Głównych’ to seria, którą zna ogromna rzesza fanów mangi i anime. Tylko co właściwie dostajemy w zamian? Bo darmowa gra to jedno, a jej zawartość – to drugie.

    Okej, spójrzmy na to, co wiemy. The Seven Deadly Sins: Origin to przede wszystkim rozległa, otwarta kraina Brittanii, którą będziemy eksplorować. Ale nie jest to zwykłe odtworzenie znanej historii. Twórcy postawili na oryginalną fabułę osadzoną w multiwersum, a naszym głównym bohaterem ma być książę Tristan. To całkiem świeże podejście, które pozwala zarówno weteranom serii, jak i nowicjuszom, poczuć się jak odkrywcy nowego rozdziału.

    Article image

    A co z rozgrywką? Tu też jest kilka ciekawych smaczków. Mamy oczywiście dynamiczne, real-time’owe walki, które są podstawą każdego dobrego action RPG. Do tego dochodzi system kolekcjonowania bohaterów – spodziewajcie się spotkań z ulubionymi postaciami z serii, które będzie można dołączyć do swojej drużyny. Ale to, co brzmi naprawdę intrygująco, to połączenie trybu dla pojedynczego gracza z elementami MMO. Można grać samemu, przeżywając główną opowieść, ale w każdej chwili można też zaprosić do współpracy do czterech innych osób. Razem możecie wtedy ruszyć na większe wyzwania, czy po prostu wspólnie odkrywać świat.

    I tu dochodzimy do pewnego ważnego punktu. W opisach gry często pada słowo 'MMO’. Chyba warto to od razu wyjaśnić, żeby nie było niedomówień. Nie chodzi tutaj o gigantyczne, tysiącosobowe światy jak w klasycznych MMO. Raczej o to, że świat gry jest żywy, zapełniony innymi graczami, z którymi można wchodzić w interakcje, współpracować w małych grupach i brać udział w dedykowanych aktywnościach. To takie połączenie RPG i lekkich, społecznościowych elementów MMO. Dla wielu osób to może być strzał w dziesiątkę, bo daje poczucie wspólnoty bez przytłaczającej skali.

    Article image

    No i nie samą walką człowiek żyje. Twórcy pomyśleli też o bardziej relaksacyjnych zajęciach. W grze znajdziemy bowiem systemy w stylu łowienia ryb czy gotowania. Brzmi to jak miły przerywnik pomiędzy kolejnymi potyczkami z potworami i eksploracją. Takie elementy potrafią naprawdę ożywić świat i dać graczowi chwilę wytchnienia.

    Pytanie, które teraz pewnie sobie zadajecie, brzmi: czy to w ogóle ma szansę wypalić? Darmowa gra, wysoka produkcja, cross-play na tak wielu platformach… to spore wyzwanie techniczne i projektowe. Z drugiej strony, Netmarble ma już doświadczenie w tworzeniu tego typu projektów. Premiera opóźniona do marca 2026; gra nie jest jeszcze dostępna, ale można się pre-rejestrować. Warto tylko pamiętać, że model free-to-play często wiąże się z mikropłatnościami, zazwyczaj za kosmetyki, przyspieszacze progresu lub nowych bohaterów. Szczegóły poznamy pewnie dopiero po odpaleniu gry.

    Styczeń 2026, trzeba przyznać, jest wyjątkowo ciekawy pod względem premier. W tym samym miesiącu wyszło już kilka intrygujących tytułów, jak chociażby survival sci-fi StarRupture czy niepokojący Pathologic 3. The Seven Deadly Sins: Origin wpisuje się w ten trend jako jedna z największych, a na pewno najbardziej dostępnych propozycji. Nie wymaga żadnej inwestycji na start, a obiecuje duży świat i wiele godzin rozgrywki.

    Co więc robić, jeśli temat was zainteresował? Cóż, gra jest darmowa, więc ryzyko jest właściwie zerowe. Wystarczy dziś po południu zajrzeć na Steam, Sklep PlayStation lub odpowiedni sklep aplikacji na telefonie, kliknąć 'pobierz’ i sprawdzić, czy Britannia przygotowana przez Netmarble spełni oczekiwania. Dla fanów serii to pozycja obowiązkowa. Dla reszty – ciekawa propozycja na sprawdzenie, jak wygląda połączenie anime, RPG i otwartego świata w jednym, darmowym pakiecie. Miłego grania!

    Źródła

  • Nocne biegi i zombie: 'The Midnight Walkers’ trafia do wczesnego dostępu

    Nocne biegi i zombie: 'The Midnight Walkers’ trafia do wczesnego dostępu

    Jeśli zastanawialiście się, co zrobić w ten piątkowy wieczór, mam dla was propozycję. Albo raczej, mam dla was ostrzeżenie. 28 stycznia o godzinie 21:00 czasu polskiego (lub 2:00 w nocy 29 stycznia, jeśli jesteście nocnymi markami) w wczesnym dostępie na Steamie pojawi się nowa gra. Nazywa się 'The Midnight Walkers’ i wygląda na to, że będzie to solidna dawka adrenaliny w zainfekowanym świecie.

    Twórcą jest Onewayticket Studio, a sama gra jest określana jako kooperacyjna strzelanka ekstrakcyjna. Brzmi poważnie, prawda? W praktyce chodzi o to, że wchodzicie do gry z przyjaciółmi, musicie przetrwać w konkretnym miejscu, zebrać co się da i uciec żywcem. Miejscem akcji jest Liberty Grand Center, co brzmi dość elegancko, ale w rzeczywistości jest to kompletnie opanowany przez zombie kompleks. Właśnie tak, wracamy do korzeni z nieumarłymi w roli głównej.

    Co tu jest naprawdę ciekawe? Mechanika. Gra ma być połączeniem napięcia i szybkiej akcji znanej z 'Dying Light’ z surowym, brutalnym podejściem do przetrwania znanym z 'Escape from Tarkov’. To znaczy, że nie chodzi tylko o to, żeby strzelać do wszystkiego, co się rusza. Chodzi o strategiczne decyzje. Którą drogą pójść? Co zabrać, a co zostawić, bo plecak jest już pełny? Czy lepiej walczyć z tą małą grupką wrogów, czy może ich obejść? Każda misja to walka o przetrwanie i dotarcie do punktu ewakuacji z cennym łupem.

    Premiera odbywa się w modelu wczesnego dostępu. To dla mnie zawsze jest znak, że twórcy chcą pracować razem z graczami, słuchać ich uwag i stopniowo rozwijać projekt. Nie wiem jak wy, ale ja lubię obserwować, jak taka gra rośnie i dojrzewa. Studio ma szansę dostosować rozgrywkę do realnych oczekiwań społeczności.

    A co z samą rozgrywką? Opisy sugerują, że będzie szybka i pełna napięcia. Zbieranie zasobów, odpieranie ataków tych 'nieustępliwych nieumarłych wrogów’ – to wszystko brzmi jak przepis na długie, stresujące, ale bardzo satysfakcjonujące sesje z kumplami. Pomyślcie o tym: jest noc, jesteście w opuszczonym centrum, słyszycie pomruki dochodzące z ciemności, a w magazynku zostało tylko kilka naboi. Brzmi jak dobra zabawa, nie sądzicie?

    Warto też zwrócić uwagę na kontekst tej premiery. Tydzień od 27 stycznia do 1 lutego 2026 jest naprawdę bogaty w nowości. Obok 'The Midnight Walkers’ pojawią się między innymi długo wyczekiwany 'CODE VEIN II’ czy remake 'FRONT MISSION 3′. To spore towarzystwo. Ale 'The Midnight Walkers’ wyróżnia się w tej paczce swoim czysto kooperacyjnym, survivalowym zacięciem. Dla fanów gatunku, którzy mają dość samotnego grzebania w postapokaliptycznych ruinach, to może być właśnie ten tytuł.

    Podsumowując, jeśli macie ochotę na współpracę pod presją, na zarządzanie zasobami, gdy za drzwiami czai się śmierć, i na ogólny klimat zombie-apokalipsy, to kalendarz na 28 stycznia warto zaznaczyć. 'The Midnight Walkers’ zapowiada się na intensywną przygodę, w której przetrwanie zależy od waszych umiejętności, decyzji i, co najważniejsze, od waszych towarzyszy. No i pamiętajcie – w Liberty Grand Center światła najpewniej nie działają. Lepiej zaopatrzcie się w latarki.

    Źródła

  • Weekend na próbę: Sherlock, South Park, wojna i kult owieczek za darmo na Xbox

    Weekend na próbę: Sherlock, South Park, wojna i kult owieczek za darmo na Xbox

    Hej, masz w planach spokojny weekend przed konsolą? Microsoft właśnie rzucił na stół całkiem niezłą ofertę, która może te plany urozmaicić. Chodzi o najnowszą edycję Free Play Days, czyli akcji, w której wybrane gry są dostępne za darmo przez ograniczony czas. Tym razem okno możliwości otwarte jest od czwartku, 22 stycznia, aż do późnego wieczora w niedzielę, 25 stycznia. I szczerze mówiąc, zestaw jest tak zróżnicowany, że naprawdę każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

    No dobrze, ale od początku. Co to w ogóle jest Free Play Days? „Microsoft wybiera kilka gier i daje je do przetestowania za darmo graczom z aktywną subskrypcją Xbox Game Pass Ultimate, Premium lub Essential.” Ważne, żeby to podkreślić: nie musisz mieć najdroższego Game Pass Ultimate. „Wystarczy aktywna subskrypcja Xbox Game Pass Ultimate, Premium lub Essential.”

    A co jest w środku? Lista jest krótka, ale treściwa. Mamy tu cztery tytuły: „Sherlock Holmes: Chapter One”, „South Park: Snow Day”, „This War of Mine: Final Cut” oraz „Cult of the Lamb”. Już sama ta mieszanka brzmi intrygująco, prawda? To kompletnie różne światy i gatunki.

    Zacznijmy może od Sherlocka. „Chapter One” to powrót do korzeni słynnego detektywa. Wcielamy się w młodego Holmesa, który wraca na śródziemnomorską wyspę, by rozwiązać zagadkę śmierci własnej matki. Gra polega na zbieraniu tropów, dedukcji i… no cóż, czasem na użyciu pięści. To ciekawa propozycja dla fanów zagadek i powolnego, klimatycznego dochodzenia.

    Zupełnie inną energię niesie „South Park: Snow Day”. To gra, która przenosi nas do zasypanego śniegiem miasteczka South Park, gdzie Nowy Dzieciak (czyli my) wraz z Cartmanem, Kyle’em, Stanem i Kennym przeżywa szalone przygody. Co jest fajne? Można grać w czteroosobowej kooperacji. Jeśli macie kilku kumpli, z którymi lubicie się pośmiać przy głupich humorach, to może być strzał w dziesiątkę na ten zimowy weekend.

    Następnie mamy coś z zupełnie innej półki. „This War of Mine: Final Cut” to nie jest rozrywka w klasycznym tego słowa znaczeniu. To przejmująca symulacja przetrwania cywilów w oblężonym mieście podczas wojny. Liczy się każdy kawałek jedzenia, każda tabletka, każde bezpieczne schronienie. Wersja Final Cut zawiera wszystkie aktualizacje i darmowe dodatki. To gra, która zostawia ślad. Nie jest łatwa ani przyjemna, ale jest ważna. Warto ją choćby dotknąć, żeby zrozumieć, o czym tak naprawdę jest.

    I na koniec coś, co łączy urokliwość z mrocznym humorem – „Cult of the Lamb”. Wcielamy się w owieczkę, która… zakłada własny kult. Tak, dokładnie tak. Jedna część gry to zarządzanie swoją społecznością wiernych w lesie, a druga to wyprawy do lochów, gdzie tłuczemy heretyków i zdobywamy nowe moce. To połączenie managera z zręcznościówką działa naprawdę dobrze. A co ciekawe, gra niedawno dostała nowe rozszerzenie o nazwie „Woolhaven”, więc jest co odkrywać.

    Jak to wszystko uruchomić? To proste. Możesz wejść na stronę Xbox.com, znaleźć interesującą cię grę i rozpocząć instalację. Albo, co pewnie wygodniejsze, na konsoli przejść do zakładki „Subskrypcje” w Microsoft Store. Tam znajdziesz specjalną kolekcję Free Play Days. Klikasz, pobierasz i grasz.

    A co jeśli któraś gra tak cię wciągnie, że nie zechcesz przestać w niedzielę? To też jest ogarnięte. Wszystkie postępy, osiągnięcia i punkty, które zdobędziesz podczas tego weekendu, zostaną zachowane. Jeśli po prostu kupisz grę po zakończeniu akcji, kontynuujesz rozgrywkę dokładnie od miejsca, w którym skończyłeś. To naprawdę dobry system, który zachęca do zakupu, jeśli gra nam się spodoba.

    Właśnie o to chodzi w Free Play Days. To szansa, żeby bez żadnego ryzyka, zupełnie za darmo, sprawdzić gry, na które może nie mieliśmy ochoty wydawać pieniędzy. Albo które po prostu umknęły nam w natłoku premier. Mamy teraz do dyspozycji detektywistyczne śledztwo, kooperacyjną satyrę, głęboką opowieść o przetrwaniu i uroczo mroczną przygodę z budowaniem kultu. To całkiem niezły wybór na te kilka styczniowych wieczorów.

    Więc jeśli masz Game Passa i trochę wolnego czasu, warto zajrzeć do sklepu. Akcja trwa tylko do niedzieli, 25 stycznia. Kto wie, może odkryjesz swoją nową ulubioną grę? A jeśli nie, to nic nie stracisz. Chyba że trochę snu, ale to już inna historia.

    Źródła

  • Koniec z bajkami? Escape from Ever After i powrót Fighting Force już dostępne

    Koniec z bajkami? Escape from Ever After i powrót Fighting Force już dostępne

    No i stało się. 23 stycznia 2026 roku minął, a wraz z nim ruszyła sprzedaż kilku naprawdę interesujących gier. Jeśli przegapiłeś ten dzień w natłoku obowiązków, spokojnie, zaraz wszystko ci wyjaśnię. To był całkiem solidny piątek dla graczy lubiących różnorodność.

    Zacznijmy od tego, co przykuło najwięcej uwagi, czyli od Escape from Ever After. To przygodowy RPG, który trafił dosłownie na wszystko: PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox Series X|S, Xbox One, Nintendo Switch i oczywiście na PC przez Steam. Tworzy go Sleepy Castle Studio, a wydaje HypeTrain Digital. A o co w tym chodzi? Wyobraź sobie światy z bajek, ale przejęte przez korporację. Tak, dobrze przeczytałeś. Gracze wcielają się w pracownika firmy Ever After Inc., która przejęła kontrolę nad klasycznymi opowieściami, i muszą… wspinać się po korporacyjnej drabinie, żeby od wewnątrz walczyć z chciwym zarządem. Pomysł jest genialny w swojej prostocie.

    Walka jest tu turowego, a twórcy otwarcie przyznają, że inspirowali się Paper Mario. Możesz też tworzyć i dostosowywać swoją drużynę, eksplorować te przekształcone biurowo-bajkowe lokacje i wchodzić w interakcje z innymi pracownikami. Brzmi jak naprawdę świeże podejście do gatunku, prawda? To nie jest kolejna epicka fantasy opowieść, a raczej satyryczne spojrzenie na korporacyjny świat, wplecione w ramy RPG-a. Naprawdę jestem ciekaw, jak to wyszło w praktyce.

    A teraz coś dla fanów starej szkoły. Bo 23 stycznia to też wielki powrót. Mówię tu o Fighting Force oraz Fighting Force 2. Te kultowe bijatyki z przeszłości zostały odświeżone i wydane na nowoczesne konsole. Pierwsza część trafiła na PS4, PS5 i Switcha, a sekwel dodatkowo zawitał też na komputery PC. Dla niewtajemniczonych: to były hity z czasów, kiedy granie w kooperacyjną bijatykę scrollową z przyjaciółmi na kanapie było jednym z największych przyjemności. Walka na pięści, podnoszenie różnych przedmiotów do bicia przeciwników, prosta, ale satysfakcjonująca rozgrywka. Wydanie ich teraz to czysty nostalgia trip, ale kto wie, może nowe pokolenie graczy też się w nich zakocha? To klasyki, które po prostu definiowały gatunek.

    Co ciekawe, na liście premier z tego samego dnia na stronie GRYOnline.pl znalazło się jeszcze kilka innych tytułów. Są tam na przykład Tennis Elbow 4 dla miłośników symulacji tenisa, Pathologic 3 wyłącznie na Xbox Series X, czy nawet symulator renowacji nawiedzonego domu pod nazwą Haunted House Renovator. Dosłownie każdy znajdzie coś dla siebie, od hardkorowych RPG-ów po lekkie, nietypowe symulacje.

    Ale wracając do głównych bohaterów. Premiera Escape from Ever After była dość mocno wyczekiwana przez pewną grupę graczy, o czym świadczył chociażby oficjalny zwiastun na YouTube ogłaszający datę premiery. Z kolei odświeżone Fighting Force zbierały pozytywne komentarze od momentu zapowiedzi, jako gratka dla fanów retro. To połączenie nowego, śmiałego pomysłu i odświeżonej klasyki sprawia, że 23 stycznia zapisze się jako naprawdę udany dzień w kalendarzu premier.

    Co dalej? Cóż, gry są już w sprzedaży. Jeśli masz ochotę na korporacyjną satyrę w bajkowym przebraniu, Escape from Ever After czeka. A jeśli tęsknisz za prostą, kanapową zabawą z dawnych lat, to Fighting Force Collection (bo często są sprzedawane razem) będzie idealnym wyborem. To jeden z tych momentów, kiedy rynek gier oferuje jednocześnie coś nowatorskiego i coś, co hołduje swojej historii. A ja uważam, że to zawsze dobra kombinacja.

    Warto też rzucić okiem na to, co przyniesie najbliższa przyszłość, bo w kolejnych dniach stycznia i na początku lutego czekają nas takie tytuły jak Code Vein 2 czy Dragon Quest VII Reimagined. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę. Na razie mamy solidny, rozgrzewkowy początek roku. Miłego grania!

    Źródła