Były Twórca Call of Duty Ujawnia, Że Activision Naciskało Na Grę O Wojnie Iranu z Izraelem

Były Twórca Call of Duty Ujawnia, Że Activision Naciskało Na Grę O Wojnie Iranu z Izraelem

Chance Glasco, współzałożyciel studia Infinity Ward i jeden z kluczowych architektów fenomenu Call of Duty, ujawnił szokującą propozycję ze strony wydawcy. Według jego relacji Activision wywierało na deweloperów „bardzo niezręczną presję”, by kolejna odsłona serii opowiadała o wojnie Iranu z Izraelem. Pomysł spotkał się z natychmiastowym i zdecydowanym sprzeciwem zespołu, który uznał go za niestosowny i zbyt kontrowersyjny.

Glasco, który współtworzył oryginalne Call of Duty oraz trylogię Modern Warfare, opowiedział o tym epizodzie w reakcji na głośny post Białego Domu na platformie X. Amerykańska administracja wykorzystała wtedy klipy z Call of Duty: Modern Warfare 3, w tym system „killstreaków”, zmontowane z autentycznymi, zmodyfikowanymi nagraniami z wojny w Iranie. Ten wpis, który zebrał ponad 33 miliony wyświetleń, skłonił byłego dewelopera do przypomnienia własnych doświadczeń z presją politycznych narracji w grach.

Kontekst historyczny: Burzliwy okres w Infinity Ward

Aby zrozumieć sytuację, trzeba cofnąć się do przełomowego roku 2010. Wówczas Activision zwolniło założycieli Infinity Ward, Jasona Westa i Vince'a Zampellę, co wywołało masowy exodus talentów. Wielu kluczowych pracowników odeszło, by założyć Respawn Entertainment, odpowiedzialne później za takie hity jak Titanfall czy Apex Legends. To właśnie w tym okresie niepewności i restrukturyzacji, jak relacjonuje Glasco, pojawiła się propozycja od wydawcy.

„Pamiętam, że po tym, jak Activision przejęło stery nad zespołem po odejściu ekipy Respawnu, wydawca wywierał na nas bardzo niezręczną presję, żebyśmy stworzyli kolejną część CoD o wojnie Iranu z Izraelem” – napisał Glasco. „Na szczęście zdecydowana większość naszych deweloperów była zniesmaczona tym pomysłem i został on odrzucony”.

Reakcja zespołu była natychmiastowa i jednoznaczna. Deweloperzy nie tylko uznali temat za przekraczający granice dobrego smaku, ale także wyczuli w tym próbę forsowania konkretnej agendy politycznej w produkcie rozrywkowym. Ich stanowczość sprawiła, że Activision musiało zrezygnować z tego pomysłu.

Granica pomiędzy fikcją a propagandą polityczną

Ta historia odsłania szerszy, ciągle aktualny dylemat branży gier wideo. Gdzie przebiega granica między śmiałą, fikcyjną historią wojenną a niebezpiecznym upolitycznieniem rozrywki? Seria Call of Duty od zawsze balansowała na tej krawędzi, przedstawiając fikcyjne, ale mocno osadzone w realiach konflikty. Propozycja bezpośredniego przeniesienia aktualnych, palących napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie do gry okazała się jednak krokiem za daleko dla samych twórców.

Co ciekawe, wątek izraelski pojawił się później, choć w innej formie, w Call of Duty: Ghosts. Tam gracz mógł brać udział w obronie Tel Awiwu przed siłami federacji południowoamerykańskich państw naftowych. Była to jednak wyraźnie fantastyczna, futurystyczna wizja, daleka od realistycznego scenariusza wojny Iranu z Izraelem.

Wpisy Białego Domu jako współczesne tło

Rewelacje Glasco zyskały dodatkowy wydźwięk właśnie ze względu na kontekst, w jakim zostały przypomniane. Kontrowersyjny post Białego Domu z 5 marca 2026 roku pokazuje, jak bardzo język i estetyka gier wideo, szczególnie militarnych strzelanek, przeniknęły do oficjalnej komunikacji politycznej. Mieszanka prawdziwych nagrań wojennych z interfejsem i muzyką z Call of Duty została odebrana przez wielu jako próba gloryfikacji wojny lub nawet swoista propaganda rekrutacyjna.

„To mnie nie dziwi” – skomentował Glasco ów wpis, sugerując, że przeplatanie świata gier z realną polityką nie jest dla niego zaskoczeniem. Jego historia dowodzi, że takie pokusy istniały także po stronie komercyjnych wydawców rozrywki.

Podsumowanie: Kreatywność kontra presja

Sprawa ujawniona przez Chance'a Glasco to nie tylko ciekawostka z historii największej serii FPS na świecie. To studium przypadku pokazujące, jaką presję mogą wywierać wielkie korporacje na studia kreatywne oraz jak ważny jest opór zespołów deweloperskich w obronie integralności artystycznej i granic etycznych.

Dzięki stanowczości deweloperów Infinity Ward Call of Duty uniknęło stania się bezpośrednim narzędziem narracji politycznej. Historia ta przypomina, że nawet w przemyśle zdominowanym przez wielkie budżety i decyzje biznesowe, głos twórców może być decydujący. Ostatecznie to właśnie ich niechęć i poczucie „zniesmaczenia” uchroniły serię przed wejściem na wyjątkowo śliski grunt, gdzie fikcyjna rozrywka mogłaby zostać odczytana jako komentarz do żywej, tragicznej w skutkach geopolityki.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *